Reklama

Kultura

Malarz świętych

Wystarczy otworzyć się na działanie Pana Boga, a wtedy nastąpią niesamowite rzeczy – podkreśla Robert Jankowski, który tworzy niezwykłe wizerunki świętych na kamieniach.

Niedziela Ogólnopolska 6/2026, str. 54-55

[ TEMATY ]

malarstwo

archiwum Roberta Jankowskiego, Marta Kowal

Robert Jankowski - tworzy niezwykłe wizerunki świętych na kamieniach.

Robert Jankowski - tworzy niezwykłe wizerunki świętych na kamieniach.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mateusz Wałach: Robercie, jak zaczęła się Twoja przygoda z malarstwem?

Robert Jankowski: Z opowieści moich rodziców wiem, że w domu wszystkie książki, gazety czy nawet ściany były zarysowane długopisem i ołówkiem. Zawsze wolałem rysować, to zainteresowanie mam po tacie, który w pewnym okresie swojego życia dużo malował. Ale od sportów też nie stroniłem. Potem przyszła szkoła, różne konkursy plastyczne. Moim pierwszym realnym zetknięciem się z żywą wiarą była peregrynacja obrazu „Jezu, ufam Tobie” w mojej ówczesnej parafii, gdy uczęszczałem do I klasy szkoły podstawowej. To moment, który uważam za początek mojej drogi – zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Mówisz, że zdolności artystyczne odziedziczyłeś po tacie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tak, mój tata Włodzimierz zawsze czynnie angażuje się w moje projekty artystyczne. Służy mi radą i pomocą, ma też inne, indywidualne spojrzenie na sztukę. Odziedziczyłem po nim talent, choć muszę przyznać, że i moja mama Ewa ma zdolności artystyczne i zawsze wnosi w moje prace swoją wersję postrzegania różnych rzeczy.

Jesteś doktorantem ASP w Warszawie?

Reklama

Tak, jestem na ostatnim etapie studiów doktoranckich. Ufam, że w tym roku uzyskam upragniony dyplom. To jest dla mnie ważne, bo mając świadomość podnoszenia własnych kompetencji, mogę dalej rozszerzać swoją działalność edukacyjną i wychowawczą. Jeśli zachowujemy coś tylko dla siebie i nie chcemy się tym dzielić, wtedy nie przynosi to żadnych twórczych owoców.

Twoja historia ma zarówno blaski, jak i cienie...

Moja historia, choć przepełniona dobrem, ma również bardzo gorzkie momenty. Życie przed nawróceniem traktuję trochę jak nie do końca swoje, choć wtedy myślałem, że idę dobrą drogą. Przez wiele lat nie malowałem praktycznie nic, jedynie na prośbę znajomych czy rodziny – niechętnie siadałem do sztalugi. Trwanie w tym stanie odebrało mi chęci do malowania, potem także chęci do życia. Dzięki Bogu odbiłem się od dna. Dziś maluję bez ustanku i wciąż jest mi mało, za co przed rozpoczęciem pracy nad każdym kolejnym obrazem czy rysunkiem dziękuję Panu Bogu.

Ostatni rok był dla Ciebie przełomowy...

W roku 2025 skończyłem 33 lata i był to najaktywniejszy czas w moim życiu. Odwiedziłem po raz pierwszy Łagiewniki, Gietrzwałd czy Jasną Górę, gdzie mogłem za wszystko podziękować. Pielgrzymowałem z młodzieżą na Jubileusz Młodych do Rzymu, gdzie na Placu św. Piotra mogłem przebywać w bliskości papieża Leona XIV. Potem wysłałem do Watykanu własnoręcznie wykonany wizerunek św. Augustyna i list skierowany do Ojca Świętego z okazji jego 70. urodzin. Bóg znał pragnienia mojego serca!

Jak to się stało, że założyłeś na Instagramie kanał: @_swietych_malowanie?

Reklama

To miało miejsce, kiedy byłem w kryzysowym momencie życia. Nie spodziewałem się żadnego odzewu czy zainteresowania, jednak postanowiłem, że zaryzykuję. Nie twierdzę, że robię jakieś wielkie rzeczy, ponieważ sam wciąż się uczę, dużo słucham i rozwijam warsztat, ale prowadzenie tego kanału dało mi możliwość zaczerpnięcia bardzo głębokiego oddechu po długim czasie stagnacji.

W Twojej rodzinnej parafii w Mysiadle powstały murale. Jak zrodził się pomysł ich namalowania?

Chęć działania na rzecz nowej parafii, do której należę, spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony ks. proboszcza Leszka Kwiatkowskiego i ks. wikarego Piotra Lipca, którzy wystąpili z pomysłem namalowania obrazu ks. Popiełuszki na fasadzie budynku, w celu łatwiejszej identyfikacji kaplicy oraz przyciągnięcia wiernych. Biorąc pod uwagę życiorys ks. Jerzego, nie mogłem przejść obojętnie i uznałem, że taka postać zasługuje na największy wkład mojej pracy, zaangażowania oraz czasu okupionego nierzadko bólem i trudnościami. Dziś oba malowidła można już zobaczyć.

Jak wygląda proces tworzenia muralu?

Reklama

Jeżeli weźmiemy pod uwagę szkice koncepcyjne, zbieranie materiałów i pomysłów przed przystąpieniem do realizacji muralu, jest to proces trwający kilka miesięcy. Cieszę się, że mogłem przenieść na tak duży format swój pierwotny szkic. Oba wizerunki przedstawiają ks. Jerzego tak, jak chciałem. Przy dzisiejszej technologii farb i różnego rodzaju gruntów jest to o wiele prostsze. Rynek dostępności materiałów się rozszerzył, większość farb jest tworzona na bazie wody, co usprawnia pracę. Barwniki same w sobie są dużo odporniejsze, bazują na spoiwach syntetycznych. To sprawia, że odporność wizerunków utrwalonych na ścianie czy kamieniu jest gigantyczna. Nic, oprócz fizycznego naruszenia struktury, nie jest w stanie zniszczyć malowidła.

Wszystko zaczęło się od malowania kamieni...

Tak, wiele zaczęło się od tego. Pierwszy kamień, który opublikowałem na profilu, przedstawiał Jezusa kroczącego po wodzie Jeziora Galilejskiego. W pierwszych miesiącach mojej działalności po prostu zostawiałem namalowane kamienie w różnych częściach miasta, licząc na to, że trafią do osoby jedynie Bogu wiadomej. Potem to odbiorcy zechcieli, abym tworzył dla nich wizerunki świętych patronów. W ten sposób każdy ze sportretowanych świętych powstał z inspiracji konkretnej osoby, która prosiła o jego wizerunek. A to oznacza, według mnie, że każdy patron „zgłosił się” do mnie w jakiś sposób sam i „zechciał”, abym go namalował. Poczytuję to sobie za ogromną łaskę, która mnie dotknęła.

Na czym polega Twoja praca?

Prowadzę zajęcia z malarstwa i rysunku dla dzieci i młodzieży w warszawskim Pałacu Młodzieży. Obejmują one naukę podstaw, rozwój artystycznych zainteresowań najmłodszych oraz starszych, a także próbę przystąpienia ich do egzaminów na uczelnie artystyczne. Dotyczy to przygotowania teczki prac malarskich i rysunkowych, wymaganej w procesie rekrutacyjnym. Moi wychowankowie studiują na różnych uczelniach.

Jak zarażać młodych wiarą?

Reklama

Na pewno warto pokazywać swoją własną postawą i twórczością, czym dla mnie jest wiara w Boga. Należy także budować z młodymi więź, aby czuli się swobodnie i wiedzieli, że są szanowani. Przykład idzie z góry, a my sami bardzo często mamy problem z okazywaniem uczuć, emocji. Trzeba pokazywać Kościół taki, jaki jest – a jest piękny, ma swoją tradycję, spuściznę, korzenie.

Czego mogę Ci życzyć na dalsze lata pracy i malowania?

Jeżeli mógłbym o coś prosić, to o więcej wytrwałości i wiary w to, że całe moje prowadzenie przez życie odbywa się nie przez przypadek, ale jest częścią jakiegoś planu i zmierza ku naprawdę niezwykłemu końcowi.

Robert Jankowski doktorant warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Malarstwo, grafika i rysunek to jego pasja. Na Instragramie prowadzi kanał@_swietych_malowanie_.

2026-02-03 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pani od Madonn...

Niedziela przemyska 38/2014, str. 8

[ TEMATY ]

malarstwo

Zdjęcie ze zbiorów autora

Sofonisba przedstawiała siebie zazwyczaj w skromnej czerni, bez zbędnych ozdób i biżuterii.

Sofonisba przedstawiała siebie zazwyczaj
w skromnej czerni, bez zbędnych ozdób i biżuterii.

W łańcuckim zamku na ścianie tzw. Czerwonego Korytarza wisi niepozorny portrecik młodej dziewczyny, najsłynniejszej z malarek włoskiego cinquecenta, nadwornej artystki hiszpańskiego króla Filipa II, Sofonisby Anguissoli. Śmiało można powiedzieć, że tak jak Kraków ma swoją „Damę z łasiczką” Leonarda da Vinci tak Łańcut ma swoją Sofonisbę...

Skromna dziewczyna z Cremony osiągnęła wyżyny malarskiej kariery dzięki opiece swego ojca, który w porę dostrzegł talent malarski swojej córki. Nie bez kozery Sofonisba Anguissola nazywana jest pierwszą damą malarstwa... Ojciec wysyła Sofonisbę (mającą niespełna czternaście lat) i kolejną z córek Elenę na naukę do znanego cremońskiego malarza Bernardino Campiego. Owocem tych studiów miał być później portret Piety z ok. 1560 r. Jednak siostra Sofonisby, Elena, wstąpiła w końcu do zakonu dominikanek w Mantui. Przyjdzie czas, kiedy Sofonisba sportretuje także Elenę jako poważną nowicjuszkę w habicie.
CZYTAJ DALEJ

Sąd w Lublinie nakazał wpisanie do rejestru stanu cywilnego aktu „ślubu” dwóch kobiet

2026-04-30 19:59

[ TEMATY ]

sąd

LGBT

Adobe Stock

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nakazał wpisanie do rejestru stanu cywilnego aktu „ślubu” dwóch kobiet - informuje "Nasz Dziennik".

Rękami sędziów narzucana jest Polakom rewolucja obyczajowa. We wtorek zapadł czwarty już wyrok sądu – tym razem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie – który nakazał wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego aktu „małżeństwa” dwóch kobiet, które zawarły jednopłciowy związek w Portugalii. – To działanie bezprawne, uderzające w Konstytucję. Sądy muszą działać na podstawie prawa i norm zawartych w Ustawie Zasadniczej. Teraz doszło do ich złamania – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Bartłomiej Wróblewski, konstytucjonalista, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
CZYTAJ DALEJ

Pułkownik polskiego pochodzenia biskupem pomocniczym Waszyngtonu

2026-05-01 12:19

[ TEMATY ]

biskup

wikicommons

Ks. Gary R. Studniewski

Ks. Gary  R. Studniewski

Leon XIV mianował biskupem pomocniczym archidiecezji Waszyngton ks. Gary’ego R. Studniewskiego, emerytowanego pułkownika amerykańskiej armii, wieloletniego kapelana wojskowego i doświadczonego duszpasterza. Biskup-nominat ma polskie korzenie, urodził się w Toledo w stanie Ohio, gdzie znajduje się jedno z najbardziej aktywnych środowisk polonijnych w Stanach Zjednoczonych - informuje Vatican News.

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało dziś o nominacjach dwóch biskupów pomocniczych archidiecezji waszyngtońskiej. Jednym z nich jest emerytowany pułkownik amerykańskiej armii ks. Gary R. Studniewski, wywodzący się z polonijnego środowiska w Toledo, w stanie Ohio.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję