Reklama

Na krawędzi epok

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pamiętnik Elżbiety Lubomirskiej-Stadnickiej „Na krawędzi epok. 1922 – 2017” to jej osobiste dzieje, a zarazem dzieje dramatów polskich rodów arystokratycznych w czasach nazizmu i komunizmu. Dzieciństwo i młodość autorki toczą się w Kruszynie niedaleko Częstochowy. Imponująca, pełna pamiątek i dzieł sztuki siedziba, wielopokoleniowa rodzina i przepełnione wzajemnym szacunkiem relacje mieszkańców pałacu sprawiły, że po latach napisała: „Miałyśmy piękne dzieciństwo, wszyscy nas bardzo kochali”. Ale książka o jej blisko 100-letnim życiu ma jeszcze jedno głębokie przesłanie: „Ta cała praca to mój ostatni prezent dla Was – napisała autorka do swoich dzieci, wnuków i prawnuków. – Moim największym pragnieniem jest podzielić się z Wami tym, co mi dało szczęście i radość z życia. To jest moje spotkanie z Bogiem; Jego dotknięcia, Jego pomoc i ratunek, Jego przebaczenie”.

Reklama

Elżbieta Lubomirska-Stadnicka pisze o szczęściu i radości z życia, chociaż na jej oczach „waliły się epoki”, a ona sama kilkakrotnie traciła wszystko. Kiedy w sierpniu 1939 r. wyjeżdżała z ukochanej Kruszyny, nie wiedziała, że to już na zawsze. Na wschodnich kresach przeżyła koszmar września, wkroczenie wojsk sowieckich, pożary i rabunki. Dzięki przypadkowemu spotkaniu jednego z Lubomirskich z niemieckim generałem, znajomym z czasów wiedeńskich studiów, ponad 20-osobowa rodzina otrzymała paszporty i możliwość ucieczki ze Lwowa, gdzie już trwały wywózki, do Krakowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tajne studia Elżbiety w Krakowie przerywa wyjazd do Nawojowej, gdzie w rodowej siedzibie Stadnickich ukrywa się wiele osób z arystokracji i artystów. Tam włącza się w konspirację, jest łączniczką i kurierką w AK, a krótko przed końcem wojny poślubia oficera AK – Józefa Stadnickiego. Po tym, jak nowe władze wydają nakaz opuszczenia rodowej siedziby w Nawojowej, staje się człowiekiem, „któremu nic się nie należy, nawet szacunek”. „O wszystko musiałam walczyć: o kartki na żywność, mieszkanie, pracę, możliwość leczenia dzieci” – wspomina w pamiętniku. Nie skarży się na zły los, chociaż do 1953 r. obowiązuje ją, tak jak innych byłych ziemian, zakaz zatrudniania na stałe. Dlatego by utrzymać rodzinę – niepełnosprawnego męża i pięcioro dzieci – podejmuje dorywcze prace, m.in. zrzuca węgiel, rąbie drewno itd.

Dla Elżbiety i Józefa Stadnickich ważne było, aby w walce o przetrwanie pozostać uczciwym i dzielić się z innymi. Dlatego Elżbieta opiekowała się biednymi dziećmi z sąsiedztwa, a te zaniedbane duchowo przygotowywała do I Komunii św. Kolejny dramat to śmierć męża w wypadku i próba ułożenia sobie życia za granicą. Elżbieta poślubia Francuza, który okazuje się alkoholikiem, choruje psychicznie i wymaga opieki. Elżbieta zarabia, sprzedając materiały piśmienne, potem książki i meble, wreszcie całkowicie poświęca się opiece nad mężem. Z radością uczestniczy w jego nawróceniu, by po jego śmierci opuścić wspólny dom tylko z osobistymi rzeczami.

Przedstawicielka jednego z najznamienitszych polskich rodów, która z rodzinnego domu wyniosła posag wiary i miłości, na każdym etapie życia dostrzegała tych, którzy cierpieli bardziej od niej: bezdomnych, uzależnionych, samotnych. Nawet gdy miała niewiele materialnego dobra, dzieliła się z potrzebującymi posiłkiem, dawała nocleg w swoim mieszkaniu, a także zainteresowanie i przyjaźń. Do 90. roku życia odwiedzała chorych i zanosiła im Komunię św. Swoją postawą mówiła innym o Bogu i prowadziła ich do nawróceń. Pamiętnik „Na krawędzi epok”, wydany przez Rosikon Press, jest pasjonującym świadectwem trzech epok, a zarazem jednej z ludzkich ścieżek prowadzących do Boga.

Elżbieta Lubomirska-Stadnicka, „Na krawędzi epok”. Rosikon Press, al. Dębów 4, 05-080 Warszawa, biuro@rosikonpress.com, www.rosikonpress.com.

2019-06-04 13:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dożynki gminne w Różance. Boży dar i ludzki trud

2026-08-29 11:39

[ TEMATY ]

dożynki

bp Adam Bałabuch

Różanka

Stanisław Bałabuch

Bp Adam Bałabuch i ks. Rafał Masztalerz w dożynkowym korowodzie ulicami Różanki.

Bp Adam Bałabuch i ks. Rafał Masztalerz w dożynkowym korowodzie ulicami Różanki.

Dożynkowy bochen chleba jest znakiem spotkania Bożego daru z pracą człowieka – przypomniał bp Adam Bałabuch podczas Mszy św. sprawowanej w intencji rolników i mieszkańców gminy Międzylesie.

Święto plonów dla całej gminy Międzylesie odbyło się w sobotę 29 sierpnia. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Adam Bałabuch. W koncelebrze uczestniczyli dziekan ks. prał. Jan Maciołek z Domaszkowa oraz miejscowy proboszcz ks. Rafał Masztalerz.
CZYTAJ DALEJ

Nie można pięknie mówić o trudzie rolnika, a jednocześnie uważać, że owoce jego pracy powinny kosztować jak najmniej

2026-08-30 13:00

[ TEMATY ]

dożynki

bp Adam Bałabuch

Bystrzyca Kłodzka

Archiwum parafii

Bp Adam Bałabuch, podczas dożynek gminy Bystrzyca Kłodzka

Bp Adam Bałabuch, podczas dożynek gminy Bystrzyca Kłodzka

Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Adama Bałabucha rozpoczęła 30 sierpnia gminne święto plonów. Biskup przypomniał, że za każdym bochenkiem chleba kryją się praca, troska i wyrzeczenie człowieka.

Dożynkowa Msza św. została odprawiona w kościele pw. św. Michała Archanioła. Na początku liturgii proboszcz ks. Wojciech Iwanicki podkreślił, że wdzięczność, choć we współczesnym świecie zdaje się zanikać, pozostaje szczególnie bliska rolnikom, sadownikom i ogrodnikom. To oni najlepiej wiedzą, że plony są owocem zarówno ludzkiego wysiłku, jak i Bożego błogosławieństwa. – To wasze święto. Dziękujemy wam za ciężką pracę, za serce, które w nią wkładacie, i za pielęgnowanie etosu pracy – mówił proboszcz, witając uczestników uroczystości.
CZYTAJ DALEJ

Duszniki-Zdrój. Zdjęcie, które przywróciło pamięć

2026-08-31 09:18

[ TEMATY ]

bł. ks. Michał Sopoćko

Duszniki ‑ Zdrój

Dariusz Giemza

ks. Karol Lubianiec

Archiwum prywatne

Potomkowie ks. Karola Lubiańca z odnalezioną fotografią kapłana.

Potomkowie ks. Karola Lubiańca z odnalezioną fotografią kapłana.

Odnaleziona na strychu domu w Dusznikach-Zdroju fotografia przypomniała postać wybitnego kapłana, wychowawcy ks. Michała Sopoćki i człowieka, którego współcześni nazywali świętym.

Przed laty podczas remontu dachu domu położonego niedaleko dusznickiego dworca kolejowego robotnicy natrafili między belkami na klisze i około 200 niewielkich fotografii z lat 30. XX wieku. Zbiór trafił do Dariusza Giemzy, regionalisty i twórcy Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju. Większość zdjęć przedstawiała Bertolda i Klarę Dulke, małżeństwo związane wcześniej z Wilnem, które później zamieszkało w Dusznikach-Zdroju, ich przybranego syna oraz osoby z najbliższego otoczenia. Jednak jedna fotografia wyraźnie różniła się od pozostałych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję