Eucharystii przewodniczył ordynariusz diecezji Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej bp Mirosław Gucwa, który na początku swojej kapłańskiej drogi pracował jako wikariusz w Grybowie.
Księża rodacy
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W koncelebrze Mszy św. byli ks. prałat Ryszard Sorota, proboszcz Parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Grybowie, ks. dr hab. Kazimierz Święs, prof. KUL, ks. prałat dr Jan Główczyk, rektor Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie, ks. Krzysztof Pach, dyrektor ZOL Caritas w Grybowie, ks. kan. Jan Gryboś oraz ks. Jakub Maciaszek. Wśród świeckich uczestników byli pielgrzymi z Krakowa, a nawet goście z Rzymu. Zgromadzonych przywitał ks. prałat Jan Główczyk, który urodził się i wychował na grybowskiej ziemi, a dokładnie 40 lat temu wyjechał do Rzymu, gdzie ofiarnie służy Kościołowi i przebywającym tam Polakom.
Czułe spojrzenie Matki
Reklama
W homilii bp Gucwa zauważył, iż: - Maryja tak jak w Kanie Galilejskiej spostrzegła, że nie ma wina. Tak również dzisiaj dostrzega czego brakuje w naszym życiu. Gdyż pragnie, by towarzyszyła nam radość, aby wśród ludzi panował pokój, była miłość, zrozumienie i przyjaźń. Dlatego nawet w trudnych chwilach nie powinniśmy zapominać, iż: „spojrzenie Matki nam towarzyszy” – przekonywał biskup. Wyjaśniał, że Maryja tak jak kochająca matka działa nawet wtedy, gdy ją jeszcze w swoim zabieganiu nie zdążymy poprosić i wstawia się za nami u Jezusa. A gdy się do niej zwracamy, to nigdy nas nie zawiedzie.
Wiara skarbem, którym powinniśmy się dzielić
Biskup Mirosław Gucwa pracuje w Republice Środkowoafrykańskiej już 34 lata. I jak zaznaczył: - Różne przeżywaliśmy sytuacje. Były chwile radosne, ale i te bolesne – zwłaszcza w czasach konfliktów zbrojnych. Przyznał, że praca na misjach w Afryce jest trudna i niebezpieczna. Gdyż nie brakuje tam bratobójczych walk, rządy są niestabilne a sytuacja materialna - skrajnie trudna. I nawet gdy są bogate złoża surowców, to miejscowa ludność jest wykorzystywana przy ich eksploatacji. Misjonarz podał przykład kopalni odkrywkowej złota w Zamboye, gdzie 18 sierpnia br. doszło do osunięcia ziemi, które spowodowało śmierć ponad 100 osób. Jak zaznaczył bp Gucwa: - Nieraz prosimy o modlitwę, o wsparcie duchowe. I jestem przekonany, że ta modlitwa, to wsparcie duchowe działa cuda. Sprawia, że możemy pracować. Ale przyczynia się również do przemiany serc.
Reklama
Hierarcha wskazywał, iż ciężką sytuację tamtejszej ludności obecnie pogłębia dezintegracja rodzin wynikająca z trudnej sytuacji materialnej, brak właściwej edukacji, ale i też brak dostępu do służby zdrowia. I jak zauważył, szczególnie cierpią osoby niepełnosprawne. Bowiem ich stan zdrowia nie pozwala na podjęcie pracy, a ich rodziny nie mogą sobie pozwolić na łożenie na ich utrzymanie oraz leczenie. Dlatego postanowił wybudować ośrodek rehabilitacyjny, by pomóc w odzyskaniu lub polepszeniu zdrowia zwłaszcza niepełnosprawnym dzieciom.
Warto w tym miejscu dodać, iż Kościół tarnowski od ponad 50 lat prowadzi zorganizowaną działalność misyjną. I aby ta działalność była możliwa, konieczne jest zaangażowanie świeckich w Polsce, którzy będą wspierać misje modlitwą oraz ofiarami. Bowiem jak naucza Kościół, każdy wierzący jest wezwany, by zgodnie ze swoją osobistą sytuacją życiową zaangażował się w niesienie Dobrej Nowiny. Zaś praktyka pokazuje, że misje wspierają głównie ludzie niezamożni, ale o wielkim sercu.
Warto za św. Janem Pawłem II powtórzyć, iż: „W dziełach Kościoła (…) rozmach misyjny był zawsze oznaką żywotności (…) Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana!” (Redemptoris missio n. 2).
