MARTA JACUKIEWICZ: - Panie Mariuszu, do najważniejszej walki w Pana karierze pozostało niewiele czasu. Jak się Pan przygotowuje?
MARIUSZ WACH: - W Stanach przepracowałem półtora miesiąca, ciężko trenując. 24 września rozpocząłem ostre treningi, a 10 listopada... najważniejsza walka.
- Jest Pan niepokonany. Jak Pan myśli, po 10 listopada będzie o jeszcze jeden punkt wyżej?
- Jeśli chcę zdobyć cztery pasy, muszę zostać niepokonany. Wiesz, ja zasypiam i budzę się z myślą, że tak właśnie będzie.
- Na konferencji prasowej Władimir Kliczko pytał: „Chcesz mnie pokonać, czy nie? Chcesz mnie znokautować, czy nie?” - odpowiedzi nie usłyszeliśmy. Czy teraz poznamy odpowiedź?
- Muszę myśleć o znokautowaniu go, bo na punkty będzie mi ciężko wygrać. Czyli - chcąc wygrać tę walkę - będę musiał wygrać przez nokaut.
- Jaki wynik Pan planuje - o ile w boksie, w wadze ciężkiej, można coś planować?
- Ciężko cokolwiek zaplanować. Satysfakcję przyniosłaby mi tylko wygrana. Teraz mówię o nokaucie, ale jakbym wygrał na punkty, to też nic by się nie stało.
Reklama
- Na konferencji prasowej padło pytanie: Co się stanie, jeśli Mariusz wygra walkę? Manager Władimira Kliczki powiedział, że takiego zakończenia w ogóle nie przewidują. Jak Pan ocenia takie zachowanie?
- Tak samo mój sztab szkoleniowy nie bierze pod uwagę takiej opcji, że ja mogę przegrać. Nie zastanawiamy się nad tym i nie analizujemy tego, co będzie później. Jesteśmy nastawieni na wygraną i tylko to się teraz liczy.
- Walka będzie w Hamburgu, czyli tam, gdzie bracia Kliczko są na pierwszym miejscu. Nie wywiera to na Panu presji?
- Chcąc być najlepszym na świecie w jakiejkolwiek dziedzinie - tak jak np. w boksie - musisz jechać i wygrać. Nie da się tak, że nie walczysz i zostaniesz mistrzem. Musisz jechać i pokonać mistrza. Nie ma tu dla mnie żadnej większej presji, że tam muszę jechać i w Hamburgu stoczyć walkę.
- Jednak kariera zawodowa nie jest dla Pana najważniejsza. Ma Pan rodzinę, żonę, dziecko...
- Wiesz, to jest tak, że na wszystko trzeba w życiu znaleźć czas. Człowiek cały czas nie będzie żył tylko oglądaniem walk.
- A w Pana życiu jest miejsce dla Pana Boga?
- Jestem katolikiem, staram się co niedzielę być w kościele. Wiara w pewien sposób pomaga być dobrym w jakiejś dziedzinie. Ja akurat uprawiam sport - wiara w jakiś sposób mnie motywuje i umacnia, żeby być najlepszym.
Joanna Wołosz ogłosiła zakończenie reprezentacyjnej kariery po tym, jak polskie siatkarki odpadły z igrzysk olimpijskich w Paryżu po porażce w ćwierćfinale z USA 0:3. "Decyzję podjęłam dużo wcześniej, rozmawiałam o tym z trenerem już na początku roku" - powiedziała rozgrywająca.
Wołosz poinformowała o zakończeniu kariery przed kamerami Eurosportu, potwierdziła to także później w rozmowie z dziennikarzami.
„Wszystko, co czynicie, niech się dokonuje w miłości” - mawiał św. Karol Boromeusz. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że w tym zdaniu wyraża się cała Ewangelia Chrystusowa. Jednocześnie stanowi ono motto życia i działalności św. Karola Boromeusza, którego Kościół liturgicznie wspomina 4 listopada.
Przyszło mu żyć w trudnych dla Kościoła czasach: zepsucia moralnego pośród duchowieństwa oraz reakcji na to zjawisko - reformacji i walki z nią. Karol Boromeusz urodził się w 1538 r. na zamku Arona w Longobardii. Ukończył studia prawnicze. Był znawcą sztuki. W wieku 23 lat, z woli swego wuja - papieża Piusa IV, na drodze nepotyzmu został kardynałem i arcybiskupem Mediolanu, lecz święcenia biskupie przyjął 2 lata później. Ta nominacja, jak się później okazało, była „błogosławioną”.
Kiedy młody Karol Boromeusz zostawał kardynałem i przyjmował sakrę biskupią, w ostateczną fazę obrad wchodził Sobór Trydencki (1545-63). Wyznaczył on zdecydowany zwrot w historii świata chrześcijańskiego. Sprecyzowano wówczas liczne punkty nauki i dyscypliny, m.in. zreformowano biskupstwo, określono warunki, jakie trzeba spełnić, aby móc przyjąć święcenia, zajęto się (głównie przez polecenie tworzenia seminariów) lekceważoną często formacją kapłańską, zredagowano katechizm dla nauczania ludu Bożego, który nie był systematycznie pouczany. Sobór ten miał liczne dobroczynne skutki. Pozwolił m.in. zacieśnić więzy, jakie powinny łączyć papieża ze wszystkimi członkami Kościoła.
Jednak, aby decyzje były skuteczne, trzeba je umieć wcielić w życie. Temu głównie zadaniu poświęcił życie młody kard. Boromeusz. Od momentu objęcia diecezji jego dewiza zawarła się w dwóch słowach: modlitwa i umartwienie. Mimo młodego wieku, nie brakowało mu godności.
W 23. roku życia nie uległ pokusie władzy i pieniądza, żył ubogo jak mnich.
Kard. Boromeusz był przykładem biskupa reformatora - takiego, jakiego pragnął Sobór. Aby uświadomić sobie ogrom zadań, jakie musiał podjąć Karol Boromeusz, trzeba wspomnieć, że jego diecezja liczyła 53 parafie, 45 kolegiat, ponad 100 klasztorów - w sumie 3352 kapłanów diecezjalnych i 2114 zakonników oraz ok. 560 tys. wiernych. Na jej terenie obsługiwano 740 szkół i 16 przytułków. Kardynał przeżył liczne konflikty z władzami świeckimi, jak i z kapłanami i zakonnikami. Jeden z mnichów chciał go nawet zabić, gdy ten modlił się w prywatnym oratorium.
Kard. Boromeusz był prawdziwym pasterzem owczarni Pana, dlatego poznawał ją bardzo dokładnie. Ze skromną eskortą odbywał liczne podróże duszpasterskie. W parafiach szukał kontaktu z ludnością, godzinami sam spowiadał, głosił Słowo Boże, odprawiał Mszę św. Jego prostota i świętość pozwoliły mu zdobywać kolejne dusze.
Sprawiedliwość, poszanowanie prawa i dialog zamiast przemocy – na te warunki pokoju wskazał Leon XIV podczas audiencji generalnej 4 listopada. Zwracając się do Polaków, Papież przypomniał o 70. rocznicy uwolnienia kard. Stefana Wyszyńskiego i kard. Józsefa Mindszentyego. Przywołał też przesłanie Piusa XII zawarte w encyklice „Laetamur admodum”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.