Dużo było ostatnio sportu w naszym życiu. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, a następnie - Igrzyska Olimpijskie. To były interesujące wydarzenia nie tylko dla kibiców sportowych, ale także dla osób ciekawych natury ludzkiej. Jak na dłoni mogliśmy śledzić różnice charakterów sportowców. Kto nam się na pewno nie podobał? Ktoś, kto lekceważył sobie rywalizację i rywali. A kto się podobał? Ten, kto walczył do upadłego, „gryząc trawę”. Bo duchem sportu jest rywalizacja do upadłego, choć koniecznie fair play. Sportowcy mają dać z siebie wszystko, co potrafią, a nawet więcej. W duchu szlachetnej rywalizacji! Szlachetnej, choćby nie wiem jak było to trudne w dobie obecnej komercjalizacji sportu.
Dlatego nie zrobili dobrego wrażenia piłkarze polscy, a dziś na dodatek płyną coraz bardziej przygnębiające wieści z tamtej strony. Kłótnie w drużynie (o władzę i pieniądze), beznadziejne wyniki na boisku. Kto z tym zrobi porządek? Gdyby piłką nożną zarządzali ludzie, którym zależy na sukcesach klubów polskich i polskiej reprezentacji, rozmowa z piłkarzami byłaby krótka. Macie słuchać trenera - i tyle! A trenera, możliwie najlepszego, my wybierzemy. Po wybraniu zaś damy mu pełnię władzy.
Wydaje się proste. No tak, ale rzecz w tym, że polską piłką nożną nie rządzą tacy ludzie.
Złe wrażenie zrobiło też kilku sportowców polskich obecnych na Olimpiadzie. Ubolewam, że wśród nich znalazła się najwybitniejsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska. Palnęła coś niezbyt przemyślanego o nieistotności rywalizacji olimpijskiej, a ponieważ odpadła, skąd mogła zaraz w pierwszej rundzie, to całość zrobiła jak najgorsze wrażenie. Zganił ją nawet znany z dobroci człowiek i legendarny komentator sportowy Bohdan Tomaszewski. Parę tygodni po Olimpiadzie panna Agnieszka zaczęła się sumitować, że została źle zrozumiana. Pal to licho, najważniejsze, że poszła po rozum do głowy.
To ważne, bo jak na dłoni widać dziś, że można być wybitnym zawodnikiem w jakiejś dyscyplinie sportu, ale takim sobie człowiekiem. Agnieszka Radwańska już jest wybitną tenisistką. Mam nadzieję, że przejdzie do historii także jako wybitny sportowiec. Ale do tego trzeba czuć i przestrzegać ducha sportu.
* * *
Krzysztof Czabański Publicysta, przewodniczący Kongresu Mediów Niezależnych, autor kilku książek; był prezesem PAP (za rządu Jana Olszewskiego), przewodniczącym Komisji Likwidacyjnej RSW (za rządu Jerzego Buzka) i prezesem Polskiego Radia SA (za rządu Jarosława Kaczyńskiego);
www.krzysztofczabanski.pl
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.
Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
Przemoc osadników wobec Palestyńczyków narasta, a sytuacja na Zachodnim Brzegu coraz bardziej wymyka się spod kontroli – ostrzegł kard. Pierbattista Pizzaballa podczas Meetingu w Rimini. Jak informuje Vatican News, łaciński patriarcha Jerozolimy wezwał Zachód do większego zaangażowania dyplomatycznego i podkreślił, że rozwiązanie dwupaństwowe pozostaje jedyną drogą do uznania praw zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków.
Kard. Pizzaballa ocenił, że Zachodni Brzeg jest dziś „ziemią bezprawia”. Jak wskazał, napięcie między osadnikami a ludnością palestyńską stale rośnie, a to, co się dzieje, pozostaje „bez żadnego hamulca z punktu widzenia bezpieczeństwa i legalności”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.