Mniejsze lub większe żylaki widoczne pod skórą kończyn dolnych są tylko wierzchołkiem góry lodowej - problemu medycznego, objętego szerszym pojęciem „przewlekłe zaburzenia żylne”. Pod gabinetami chirurgów naczyniowych ustawiają się codziennie kolejki kobiet i mężczyzn, którzy skarżą się na podobne dolegliwości. Najczęściej są to bóle i kurcze łydek, uczucie zmęczenia i obrzęki okolicy kostek. Dolegliwości te narastają w ciągu dnia i często nie znikają zupełnie po nocnym odpoczynku. Pacjenci ci obserwują również okresy poprawy i nasilenia swoich dolegliwości. Często do ich nasilenia dochodzi w miesiącach letnich, kobiety natomiast wiążą objawy z cyklem miesięcznym. Wszystkie te objawy są bardzo charakterystyczne dla przewlekłych zaburzeń żylnych i towarzyszących im żylaków kończyn dolnych.
Pojęcie „przewlekłe zaburzenia żylne” obejmuje szeroką gamę zjawisk związanych z patologią krążenia żylno-limfatycznego, głównie kończyn dolnych. Opisane powyżej objawy często towarzyszą widocznym pod skórą nóg pajączkom czy też żylakom. Rzadziej mamy do czynienia z sytuacją, kiedy występują objawy, a nie widać na nogach żadnych zmian żylakowych. To jest jedna z ważniejszych cech tej choroby - nasilenie dolegliwości nie jest proporcjonalne do wielkości żylaków. To znaczy, że można mieć bardzo nasilone dolegliwości i prawie niewidoczne zmiany skórne i odwrotnie.
Kolejną ważną cechą przewlekłych zaburzeń żylnych jest ich nieuleczalny charakter. Stosując nawet najlepsze metody leczenia zabiegowego i zachowawczego, nie można raz na zawsze wyleczyć pacjenta z choroby żylakowej. Wszelkie postępowanie lecznicze sprowadza się do złagodzenia objawów choroby i unikania jej zaostrzeń. Dlatego najważniejszym elementem postępowania terapeutycznego jest długotrwałe stosowanie metod zachowawczych, których głównym elementem jest leczenie uciskiem (kompresjoterapia) i doustnymi lekami flebotropowymi (działającymi na układ żylny).
Celem leczenia farmakologicznego jest zarówno redukcja uciążliwych objawów, jak i zahamowanie postępu przewlekłej choroby żylnej. W leczeniu farmakologicznym stosuje się leki flebotropowe, wśród których mamy do wyboru wiele preparatów różniących się między sobą sposobem uzyskania (naturalne i sztuczne), farmakokinetyką (wchłanianie, biodostępność, wydalanie) oraz zakresem działania (przeciwzapalne, przeciwobrzękowe). Najczęściej stosowanym lekiem flebotropowym jest diosmina. Diosmina jest preparatem naturalnym, który hamuje proces zapalny, zapewnia ochronę zastawkom żylnym oraz zmniejsza ryzyko wystąpienia powikłań. Dodatkowo wykazuje ona istotne działanie przeciwobrzękowe, co można wykorzystać nie tylko w zmniejszeniu obrzęków pochodzenia żylnego. Poprzez poddanie preparatu diosminy procesowi mikronizacji uzyskano znaczne polepszenie wchłaniania leku z przewodu pokarmowego, co wpłynęło korzystnie na jej biodostępność. Jednocześnie diosmina jest lekiem bezpiecznym ze względu na małą ilość działań niepożądanych oraz często przemijający ich charakter.
Preparaty diosminy są rekomendowane w leczeniu przewlekłej choroby żylnej zarówno w wytycznych polskich, jak i międzynarodowych organizacji medycznych zajmujących się chorobami naczyń.
Dalsze inicjatywy powinny być podejmowane w dialogu z Rzymem, z poszanowaniem prawa kanonicznego i nauczania Kościoła - powiedział podczas zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) w Salzburgu bp Heiner Wilmer. Przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupów opowiedział się za kontynuowaniem procesu odnowy Kościoła w swej ojczyźnie, podkreślając konieczność zachowania jedności z Kościołem powszechnym.
Bp Wilmer przyznał, że niemiecka „droga synodalna” w ostatnich latach budziła pytania, obawy i nieporozumienia zarówno w krajach sąsiednich, jak i w Watykanie. Zapewnił, że traktuje te zastrzeżenia poważnie i zależy mu na budowaniu wzajemnego zaufania, słuchaniu oraz umacnianiu jedności kościelnej.
24 miliony dyżurów - cicha, wierna obecność u boku każdego cierpiącego człowieka
2026-11-04 20:28
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
Siostry Boromeuszki i zaproszeni goście podczas wykładu
Gdy popatrzymy na historię klasztoru w Trzebnicy swoje początki ma on pośród posługi sióstr cysterek i ściśle zakorzeniony jest w osobie św. Jadwigi Śląskiej. Od XIX wieku swoją posługę pełnią tam siostry Boromeuszki. Świętowanie było dobrą okazją do dziękowania za 165 lat obecności.
Podczas jubileuszowego wykładu Krystyna Klamińska i Liliana Sicińska zaprezentowały świeckie spojrzenie na 165 lat obecności Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy. Swoją opowieść panie rozpoczęły od początków XIII wieku, a dokładniej roku 1202. - To wtedy książę Henryk Brodaty, z inspiracji swojej małżonki, przyszłej świętej Jadwigi, powołał do życia fundację mającą na celu oddanie czci Bogu oraz zbawienie dynastii. Miejsce to stało się nie tylko ośrodkiem modlitwy, ale też bezpieczną przystanią dla kobiet z rodów książęcych i szlacheckich, które mogły realizować powołanie zakonne, nie tracąc swojego statusu społecznego - zaznaczyła Liliana Sicińska, dodając. - W 1218 roku opactwo formalnie włączono do zakonu cysterskiego. Pierwszą przełożoną została Petrissa z Kitzingen, dawna wychowawczyni św. Jadwigi. Prawdziwy rozkwit gospodarczy i architektoniczny nastąpił jednak za rządów opatki Gertrudy (wstąpiła do klasztoru w 1212 roku). To z jej inicjatywy wzniesiono pierwszą w Polsce gotycką kaplicę św. Jadwigi, która do dziś budzi podziw historyków sztuki i architektów. Klasztor dysponował potężnym uposażeniem ziemskim obejmującym dziesiątki wsi, a jego wpływ sięgał daleko poza Śląsk - podkreśliła mówczyni, wskazując na wielowiekową działalność sióstr cysterek, którą przerwała sekularyzacja z 1810 roku. - Cysterki musiały opuścić mury opactwa, a bezcenne archiwalia, rękopisy i wyposażenie przepadły. Opuszczone budynki zamieniono m.in. na lazaret, a później na przędzalnię i fabrykę sukna. Działalność fabrykantów doprowadziła do gigantycznych zniszczeń wnętrz, sklepień i rozbiórki barokowej kaplicy św. Jadwigi - podkreśliła ze smutkiem Krystyna Klamińska.
Pierwszy tom najpełniejszej dotąd biografii Alicji Lenczewskiej odsłania niemal pół wieku jej nieznanego życia. Dzieciństwo naznaczone wojną, młodość w czasach stalinizmu, harcerstwo, podróże, fascynację sztuką, pracę nauczycielki i długie poszukiwanie własnej drogi. Wszystko to na tle Polski, Pomorza Zachodniego, Szczecina oraz dramatycznych losów Kościoła katolickiego na tych ziemiach – od wojny i komunizmu po narodziny „Solidarności” i walkę o wolność.
To właśnie w takim historycznym i społecznym kontekście dojrzewała duchowo Alicja Lenczewska. W tej samej rzeczywistości posługiwał bp Kazimierz Majdański, którego słowa o wolności i pojednaniu Ojczyzny pozostają przejmującym świadectwem tamtych lat.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.