Reklama

Narodu się nie lekceważy

Niedziela Ogólnopolska 33/2010, str. 11

Dominik Różański

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim, 3 sierpnia 2010 r.

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim, 3 sierpnia 2010 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Krzyż ma długie, na całą Europę ramiona”.
Adam Mickiewicz - wieszcz narodowy

Refleksję rozpocznijmy od pytania: Czy od dziś (wtorek 3 sierpnia) przybędzie w historii Polski jeszcze jeden termin i jeszcze jedno bolesne wspomnienie: kolejny miesiąc od konfliktu o krzyż z placu przed Pałacem Prezydenckim?

Ten krzyż to głos Narodu

Reklama

Zawsze trzeba pamiętać, że krzyż, zwłaszcza ten omodlony, jest znakiem świętym, wypełnia go treść wiary, co dla nas najważniejsze, i nie wolno nim manipulować, gardzić ani go poniewierać. W podtekście jest jeszcze i takie pytanie: Czym różniły się od krzyża na placu przed Pałacem Prezydenckim krzyże w Miętnem i Włoszczowej, których bronił bp Mieczysław Jaworski?
Wspomniane krzyże były znakiem wiary dla młodzieży i ich rodziców. Ich usunięcie nie oznaczało zmiany miejsca, ale złą wolę i decyzję wykluczenia tego znaku z życia publicznego. W takiej sytuacji Kościół nie mógł milczeć. Krzyż, nazwijmy go smoleński, stał się również takim świętym znakiem i ukierunkowaniem modlitwy w dniach żałoby. Wskazywał głębszy sens tragedii, był wyrazem wiary w zmartwychwstanie tych, którzy zginęli, oraz świadectwem szlachetności i wiary harcerzy, którzy go tutaj przynieśli. Nikt nie sądził, że pozostanie on taki i w tym miejscu na zawsze, ale sprawy powoli nabierały innego wymiaru. Na placu przed Pałacem Prezydenckim zaczął mówić Naród. Tylko że tego Narodu nikt nie chciał słuchać i już w czasie uroczystości pogrzebowych było to wyraźnie widać. Potem kontynuowano tylko nagonkę na ludzkie odczucia, co w całej Polsce budziło milczącą dezaprobatę i niesmak. A później nastąpiło kilka poważnych nieroztropnych wydarzeń czy decyzji, które zaczęły upolityczniać krzyż z Krakowskiego Przedmieścia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nieroztropne decyzje

Do nieroztropnych posunięć należała decyzja prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego o przeniesieniu tego znaku - który stał się już symbolem - w bliżej nieokreślone miejsce. Był to absolutny nietakt, a jak się dalej okazało - i błąd polityczny, o ile nie była to realizacja czyichś nacisków. Jakąś formą nieroztropności w zaistniałej sytuacji było składanie kwiatów pod krzyżem przez przewodniczącego partii opozycyjnej. W napiętej sytuacji wezwano na pomoc harcerzy i Kurię Warszawską, próbując pominąć sprawę postawienia godnego pomnika czy choćby tablicy upamiętniającej nowy symbol uczuć i odczuć mieszkańców Warszawy i Polski, co podkopało jeszcze zaufanie do całej sprawy. Każde działanie ukrywające prawdziwe intencje musi w tym kraju budzić podejrzenia, bo to jest nasze dziedzictwo i nasza wewnętrzna siła, bo oszukiwano nas od wieków. I sprawujący władzę muszą o tym pamiętać.

Ten krzyż to nasza pamięć

Krzyż „smoleński” - jego znaczenie można zrozumieć na prostym przykładzie krzyża pogrzebnego, na którym jest nazwisko i data śmierci żegnanej osoby. Wszyscy wiedzą, że to tylko symbol, znak oznaczający wydarzenie czy miejsce spoczynku. Na tym miejscu bliscy z czasem budują pomnik albo grobowiec, a krzyż zostaje przeniesiony w inne miejsce lub w sposób godny - zniszczony. W tym przypadku krzyż należało uszanować i w taki sposób zastąpić, aby nie było po nim pustki. Wcześniej jednak trzeba koniecznie dać społeczeństwu do zrozumienia, że ci, których pamięć przypomina, są szanowani i wszystkim nam drodzy. Bo to była elita Narodu, która udawała się nie byle gdzie i nie po byle co - ale do Katynia, aby uczcić zadeptywaną pamięć niewinnie wymordowanych, z którymi od dziesięcioleci utożsamia się cały Naród. Czy wolno lekceważyć i ośmieszać ujawnione emocje? Nie wolno, zanim się nie odczyta głębokiego ich znaczenia. Zaniechanie tych zasad sprawiło, że wróciły niepotrzebnie czasy i nawyki pewnej dziś prywatnej stacji telewizyjnej, która pokazuje jako obrońców krzyża ludzi starych, niekiedy zniszczonych latami pracy lub uzależnień, co nie jest jedyną ani pełną prawdą. I wcale się nie dziwię pewnej agresywności zwykłych ludzi, skoro „elity”, chronione potężnymi środkami finansowymi, ośmieszają nowy, rodzący się symbol, a przy okazji także wiarę i Kościół. W jednym z tygodników, datowanym 1 sierpnia br., redaktor naczelny zatytułował artykuł wstępny: „Krzyż wyprowadzić”, co nieodparcie przywołuje skojarzenie z ostatnim posiedzeniem polskiej partii komunistycznej. Kończy zaś swoje wywody metaforą mocno szydzącą: „Oczywiście, znajdą się obrońcy tradycji, twierdzący, że Kościół jest jak skała. Niezmiennie trwa od dwóch tysiącleci i nie musi się niczego obawiać. Niedźwiedzie polarne też nie przejmują się globalnym ociepleniem. Są przekonane, że skoro Arktyka zawsze była, to zawsze też będzie”. Pozostawiam to bez komentarza.

Za przykładem krzyża Roku Świętego

W 1983 r. obchodzony był w całym Kościele Rok Święty dla podkreślenia 1950. rocznicy śmierci Pana Jezusa, czyli naszego Odkupienia. W Bazylice św. Piotra w Rzymie umieszczono z tej okazji zwykły, drewniany krzyż. Po zakończeniu Roku Świętego uznano, że trzeba wrócić do poprzedniego stanu, ale co zrobić z krzyżem? Przecież tysiące pielgrzymów modliło się przed nim przez cały rok. Z pomysłem zgłosiła się do Papieskiej Rady ds. Laikatu grupa młodzieży z Centro s. Lorenzo: są gotowi przejąć krzyż Roku Świętego, jeśli Papież go im przekaże, i pójść z nim do młodzieży różnych krajów w ramach przygotowań do Światowych Dni Młodzieży. Ten krzyż wędruje do dziś po świecie, gromadzi na modlitwie młodzież, jest symbolem zaufania do młodych Jana Pawła II, który go im powierzył.
A może i krzyż z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie mógłby stać się ożywczym symbolem szacunku dla ofiar Katynia: tych z roku 1940 i tych z roku 2010, którzy nie zdołali im oddać hołdu w 70. rocznicę mordu. Przecież w Katyniu ma powstać kaplica-sanktuarium pamięci ofiar. Ale taką decyzję - każdą decyzję w ważnych sprawach - można podejmować po rozważnej konsultacji, refleksji w duchu szczerości i prawdy.
Z tłumem się nie dyskutuje - powie mędrzec. Tak, ale Narodu się nie lekceważy. W rytm życia Narodu i w rytm jego serca trzeba się pokorniej wsłuchiwać.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Muzeum „Pamięć i Tożsamość” zawiadamia prokuraturę w związku z kontrolą Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego

2026-09-03 08:07

[ TEMATY ]

Muzeum Pamięć i Tożsamość

Monika Tomaszek/Radio Maryja

Muzeum „Pamięć i Tożsamość” kieruje zawiadomienie do prokuratury w sprawie kontroli urzędu celno-skarbowego. Chce, aby śledczy zbadali, czy organ podatkowy nie próbuje celowo zaszkodzić placówce. Cała sprawa już teraz odbija się na finansach Muzeum, a rząd nigdy nie krył się z tym, że dąży do jego likwidacji.

Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II znajduje się pod ciągłym ostrzałem aparatu państwowego. Rządzący szukają pretekstu, by zamknąć placówkę, którą była minister kultury, Hanna Wróblewska, określiła nawet „niechcianą przesyłką”. Muzeum pozbawiono dotacji na dokończenie wystawy stałej. Poddano je szczegółowej kontroli. W trakcie 2-letniego audytu sprawdzano faktury, umowy, księgi podatkowe.
CZYTAJ DALEJ

Św. Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła

Wikipedia.org

Grzegorz I znany też jako Grzegorz Wielki

Grzegorz I
znany też jako
Grzegorz Wielki

Jeden z najwybitniejszych papieży i filarów średniowiecznej kultury, znakomity duszpasterza, doktor Kościoła Zachodniego, reformator liturgii i postać, z którą legendarnie wiąże się określenie „chorał gregoriański”.

Grzegorz urodził się w 540 r. w Rzymie. Piastował różne urzędy cywilne, aż doszedł do stanowiska prefekta Rzymu. Po czterech latach rządów opuścił to stanowisko i wstąpił do benedyktynów. Własny dom zamienił na klasztor. Ten czyn zaskoczył wszystkich – pan Rzymu został ubogim mnichem. Dysponując ogromnym majątkiem, Grzegorz założył jeszcze 6 innych klasztorów. W roku 577 papież Benedykt I mianował Grzegorza diakonem, a w roku 579 papież Pelagiusz II uczynił go swoim przedstawicielem, a następnie osobistym sekretarzem. Od roku 585 był także opatem klasztoru. Wybór na papieża W 590 r. zmarł Pelagiusz II. Na jego miejsce jednogłośnie przez aklamację wybrano Grzegorza. Ten w swojej pokorze wymawiał się. Został jednak wyświęcony na kapłana, następnie konsekrowany na biskupa. W tym samym 590 r. nawiedziła Rzym jedna z najcięższych w historii tego miasta zaraza. Papież Grzegorz zarządził procesję pokutną dla odwrócenia klęski. Podczas procesji nad mauzoleum Hadriana zobaczył anioła chowającego wyciągnięty, skrwawiony miecz. Wizję tę zrozumiano jako koniec plagi. Pracowity pontyfikat Pontyfikat papieża Grzegorza trwał 15 lat. Codziennie głosił Słowo Boże. Zreformował służbę ubogich. Wielką troską otoczył rzymskie kościoły i diecezje Włoch. Był stanowczy wobec nadużyć. Ujednolicił i upowszechnił obrządek rzymski. Od pontyfikatu Grzegorza pochodzi zwyczaj odprawiania 30 Mszy św. za zmarłych – zwanych gregoriańskimi. Podziel się cytatemPrzy bardzo licznych i absorbujących zajęciach publicznych Grzegorz także pisał. Zostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Święty Grzegorz zmarł 12 marca 604 r. Obchód ku jego czci przypada 3 września, w rocznicę jego biskupiej konsekracji. Średniowiecze przyznało mu przydomek Wielki. Należy do czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego.
CZYTAJ DALEJ

Bp Artur Ważny wsiadł z pielgrzymami do pociągu. Ta podróż prowadzi aż do czasów zaborów

2026-09-03 16:55

[ TEMATY ]

pociąg

pielgrzymi

bp Artur Ważny

Agnieszka Sidełko

Bp Artur Ważny ruszył dziś z uczestnikami 230. Pieszej Pielgrzymki Jaworznickiej na Jasną Górę. Po pierwszych kilometrach pątnicy dotarli do Szczakowej, wsiedli do pociągu i pojechali w stronę Myszkowa. Ten kolejowy fragment nie jest przypadkiem ani wygodnym skrótem trasy. To jeden z najbardziej charakterystycznych śladów historii tej pielgrzymki - związany z dawną granicą zaborów. Dla ks. Stanisława Janickiego tegoroczna droga ma dodatkowy wymiar: prowadzi jaworznian po raz 50.

Pielgrzymka rozpoczęła się 3 września Eucharystią w kolegiacie św. Wojciecha i św. Katarzyny w Jaworznie. Mszy św. przewodniczył bp Artur Ważny, który po liturgii wyruszył razem z pątnikami na Jasną Górę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję