Reklama

Żyć dla ojczyzny

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dużo ostatnio mówiło się o miłości Ojczyzny. I chociaż radia nie słucham zbyt często, a telewizja też nie króluje w moim domu, to ilekroć nastawiałam któryś z odbiorników, słyszałam - patriotyzm, odpowiedzialność, miłość Ojczyzny. Może związane to było z niedawno minionym wrześniem, który podobnie jak kwiecień jest dla nas miesiącem narodowej pamięci i zawiera się w nim wiele smutnych dla naszej historii dat lub może raczej dlatego, że zbliżają się samorządowe wybory i każda z partii usiłujących dosłownie "wepchać" swego kandydata, szuka naszego poparcia.
Gdyby zapytać o nasz patriotyzm, odpowiemy, że kochamy Polskę, i że jest to uczucie tak zrozumiałe i oczywiste jak to, że wstaje lub zachodzi słońce, lub jak to, że po jesieni przychodzi zima, a po zimie wiosna i lato. Mówi się, że miłości Ojczyzny nigdy nie jest za dużo, że jest ona zaszczytnym obowiązkiem, że jest ona święta. Ojczyzna zdobyta "krwią i blizną", której kochający i szanujący winien jest oddać nie tylko swe mienie, ale i życie, dla której nigdy dość poświęceń, przedstawiana była w sztukach pięknych jako matka - raz zrozpaczona i skuta łańcuchami, raz jako dumna pani z czułością spoglądająca na swych synów, obrońców wolności i wiary, czasem bywała też i zapłakana, gdy ze smutkiem i niepokojem posyłała swe dzieci w śmiertelny bój w obronie spraw Boskich i honoru. "Stawam na placu z Boga ordynansu, / Rangę porzucam dla nieba wakansu,/ Dla wolności ginę, wiary swej nie minę, / Ten jest mój azard" - śpiewali konfederaci barscy. Ale nie tylko oni porzucali "rangę", majątki, wygody i przywileje dla "wakansu nieba". Ich potomkowie i wszystkie aż do dziś pokolenia Polaków z imieniem Boga i Ojczyzny na ustach szli w krwawe boje za wolność, za wiarę, za honor i nie było ważne "Czy umrzeć nam przyjdzie gdzieś w polu,/ Czy w tajgach Sybiru nam zgnić,/ Bo z trudu naszego i znoju/ Polska powstanie by żyć!".
Ta sama myśl, ta sama gorąca miłość spraw najważniejszych prowadziła nas, Polaków, po wszystkich drogach świata. Była w wąwozie Samosierry, na powstańczych drogach listopada i stycznia, na zesłaniach i bitwach I wojny światowej. Była w sowieckich łagrach i więzieniach, na stromych zboczach Monte Cassino, dodawała ducha bohaterskiej młodzieży Warszawskiego Powstania. Z tej myśli zrodziła się "Solidarność" i niepodległościowe ruchy, które doprowadziły nas w końcu do zrzucenia jarzma komunizmu. Dla Ojczyzny nie straszny był żaden trud i znój, nie bolały rany, a każda kropla polskiej krwi uświęcała nawet obce i odległe strony. "Łatwiej za Ojczyznę umrzeć, niż dla niej żyć" - powiadają niektórzy. I jest w tym powiedzeniu jakaś okrutna i przewrotna prawda, bo gdy po wielkich narodowych zrywach, gdy po krwawych wysiłkach nastawał czas odpoczynku i pracy, za-
czynały się swary, nieporozumienia, rozłamy, kłótnie i obrazy. "Gdzie dwóch Polaków - tam trzy partie" - mówiono nieraz z ironią. I w tym też jest prawda, z którą, acz niechętnie, musimy się zgodzić. Dzieje się bowiem jakoś tak, że nawet w imię dobra publicznego, dobra naszej umiłowanej i ciężko zdobytej wolności jedność i porozumienie przychodzi nam z wielkim trudem, że nawet w chwilach przełomowych tak ważnych dla życia całego narodu wahamy się i myślimy o własnych złudnych korzyściach lub dajemy się zwodzić, po raz nie wiadomo już który, wykrętnej mowie, fałszywym uśmiechom i wyssanym z palca obietnicom. Nie wiem, czemu tak jest. Może niewiele nauczyła nas historia, może niewielką nauką są dla nas błędy i przykre doświadczenia. Ktoś z moich zagranicznych znajomych powiedział kiedyś, że w Polakach co jakiś czas włącza się system samodestrukcji. Ciekawe... Ale przecież prawdą jest, ze potrafimy szkodzić sami sobie. Nasi obecni komunistyczni władcy nie przyjechali na obcych czołgach, nie umacniali swej władzy bagnetami obcej armii, jak już bywało w historii. Wybraliśmy ich, o zgrozo, sami! Jest źle. Wiemy to wszyscy. Nikogo już przekonywać nie trzeba, bo wszyscy odczuwamy skutki naszych wyborów na własnej, nieraz już poparzonej, skórze. Jeśli w porę nie otworzą się nam oczy, jeśli w porę nie zmądrzejemy, jeśli nie powściągniemy swego łakomstwa i żądzy posiadania, jeśli w dalszym ciągu wyobrażać sobie będziemy, że ktoś coś komuś będzie dawał za darmo, a po wejściu do upragnionej przez niektórych Unii spadnie na nas złoty deszcz, co naprawdę stanie się z nami? Co stanie się z wolnością, co stanie się z marzeniami o własnych sprawiedliwych rządach we własnym praworządnym kraju?
Myśląc wyłącznie o posiadaniu i powiększaniu doczesnych dóbr, myśląc o władzy, nie zauważymy, że z nas po raz kolejny straszliwie zakpiono, że znów zostaliśmy oszukani, że nie mamy nic, a z takim trudem odzyskana wolność, oddaliła się i znów jest, jak dawniej, marzeniem i snem. "Śmierć Zbawcy stoi na pobudki hasło/ Aby wzniecenie złych skłonności zgasło,/ Wolności przywary, gwałty świętej wiary/ Zniesione były. / Niech nas nie ślepią światowe ponęty,/ Dla Boga brońmy Jego wiary świętej./ A za naszą pracą/ Będzie wszystką płacą: Żyć z Bogiem w Niebie".
"Niech nas nie ślepią światowe ponęty" - śpiewali konfederaci. Ich śpiew już zapomniany powinien rozlegać się i dziś. Nie dajmy się skusić obietnicom bez pokrycia, czczym słowom i choćby najpiękniejszej, ale pokrętnej retoryce. Potrzeba nam dobrych ludzi, uczciwych i sprawiedliwych, a zamiast prześmiewców i krętaczy - ludzi godnych szacunku. Potrzeba nam pracy i chleba, którego w wolnym kraju nie powinno zabraknąć dla nikogo.
"Sprawiedliwość niech chleb w rękach waży,/ Sprawiedliwa, dobra dłoń. / Niech się krzywda ni zdrada nie zdarzy,/ Ziemio - Matko krzywdy broń" - pisał w pierwszej połowie ubiegłego stulecia nieznany autor. Powtórzmy za nim te słowa i rozważmy je.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: +1 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Interwencja Rzecznika Praw Dziecka zakończyła się odebraniem dzieci rodzicom. Sąd nakazał ich powrót

2026-09-24 07:42

[ TEMATY ]

rzecznik praw dziecka

Autorstwa Polskie Radio RDC/pl.wikipedia.org

Monika Horna-Cieślak

Monika Horna-Cieślak

Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji policji. Wcześniej zarówno policja, jak i kurator sądowy nie stwierdzili podstaw do ich natychmiastowego odebrania rodzicom. Sąd rodzinny, który następnie zajął się sprawą, nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu zwrócił uwagę m.in. na nieproporcjonalność podjętych działań. Sprawę opisał portal Zero.pl.

Do zdarzenia doszło 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć swoje dziecko i krzyczeć na nie. Kobieta odpowiedziała rzeczniczce wulgarnymi słowami.
CZYTAJ DALEJ

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim opactwie. Zmarły to kapłan

2026-09-24 12:15

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Adobe Stock

W czwartek przed południem na ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu na Podkarpaciu 31-letni mężczyzna ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Jedna z ranionych osób zmarła. Sprawca został zatrzymany, poszkodowani trafili do szpitala. Inne źródła podają, że poszkodowani zostali trzej księża i 2 osoby świeckie.

„Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej obywatel Ukrainy zaatakował nożem mężczyznę» – podała na podkarpacka policja.
CZYTAJ DALEJ

Co robisz ze swoim „tak”?

2026-09-27 16:30

Marzena Cyfert

Msza św. odpustowa w parafii św. Franciszka z Asyżu

Msza św. odpustowa w parafii św. Franciszka z Asyżu

– Ewangelii nie można jedynie podziwiać – mówił abp Józef Kupny podczas uroczystości odpustowych w parafii św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu. Metropolita wrocławski zachęcał wiernych, by za przykładem patrona parafii przekuwali swoje „tak” wypowiadane Bogu w codzienne czyny, służbę i miłość. Na zakończenie Mszy św. przekazał wspólnocie „Dokument końcowy II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej”.

Na początku homilii abp Kupny nawiązał do Ewangelii o dwóch synach, których ojciec posyła do pracy w winnicy. Jeden odpowiada, że pójdzie, ale ostatecznie tego nie robi. Drugi najpierw mówi, że nie chce, ale później się opamiętuje i idzie do pracy. Jezus stawia pytanie, który z tych dwóch spełnił wolę ojca.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję