Reklama

Przegląd prasy

Niedziela Ogólnopolska 32/2008, str. 30

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Jerzy Robert Nowak<br>Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ostrzeżenia dla Polski

Kolejny raz mogliśmy usłyszeć pełne alarmu ostrzeżenia dla Polski z ust bp. Edwarda Frankowskiego. „Nasz Dziennik” z 19-20 lipca pt. „Jesteśmy narodem Maryi Królowej Polski” przytacza homilię, wygłoszoną podczas Mszy św. 12 lipca br. w ramach XVI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, akcentującą m.in.: „W dzisiejszych czasach Ojczyzna nasza jest zalewana niezdrowymi interesami ludzi skorumpowanych, nie ma dnia, żebyśmy się nie dowiadywali o jakimś skandalu, o jakiejś bezwstydnej nieuczciwości, którą wsławił się ten czy ów, któremu zaufano, któremu wspaniałomyślnie przebaczono niechlubną przeszłość. Naród Polski wciąż jest wywłaszczany, natomiast uwłaszcza się nomenklatura. Jeden człowiek z grona ważnych osobistości mówił, że «nie ważne, czyja jest lub będzie stocznia, ważne, żeby robotnik miał pracę». Przypomnijmy, że tak samo mówił Lenin: „Robotnik ma mieć tylko robotę, a nie mieć ojczyzny”. (…) W Polsce już 25 lat trwają przemiany ustrojowe, a dotąd nie uwolniono nas od pozostałości komunistycznych. Nadal cieszą się szczególnymi przywilejami ludzie PRL-u, którzy budowali komunizm, gnębili Naród, okradali, bili, mordowali prawdziwych Polaków tylko za to, że ci Polacy kochali Polskę, swoją Ojczyznę i walczyli o jej suwerenne i niepodległe prawa. Pozostałości komunizmu, jak niewypały wojenne, mogą być groźne. Powiedzenie prawdy o tym systemie, równie zbrodniczym jak nazizm hitlerowski, choć o wiele bardziej perfidnym, jest koniecznością dla zdrowia moralnego naszego polskiego społeczeństwa, które w tym systemie przeżyło pół wieku i można powiedzieć, że częściowo uległo jego złudzeniom i jego praktykom (…)”.
Szczególnie ostrej krytyce bp Frankowski poddał rolę mediów, „terrorystów medialnych”, oskarżając ich o niszczenie świadomości Narodu i eskalację nienawiści wobec Kościoła i Radia Maryja. Jak stwierdzał bp Frankowski: „(…) Dawniej przemoc wobec uczciwych i prawych Polaków stosowali ludzie UB i SB. Męczyli ich za to, że chcieli żyć w wolności i prawdzie. Dziś ci ludzie opanowali media i często pracują w mediach. Dziś na Rakowieckiej w Warszawie nie przesłuchuje się brutalnie patriotów, ale niszczy się ich za pomocą mediów, które terroryzują, linczują tych, którzy są niewygodni, odbierają im dobre imię i niszczą ich. Media wykorzystywane są do tego, aby zawładnąć świadomością Narodu i zmiażdżyć tę świadomość. Posługują się kłamstwem, intrygą, podsycaniem nienawiści, żeby ludzie nie żyli w zgodzie, ale by się wzajemnie zwalczali. Najlepszych usuwa się z pola widzenia, ośmieszając i szydząc z nich, wulgaryzując ich słowa i czyny. Ci terroryści medialni zachowują się tak, jakby byli panami naszego życia i śmierci. Im mniej oni są warci, tym bardziej innych niszczą. Sami niczego nie zrobili i drugim nie pozwolą zrobić. Zachowują się tak, jakby oni byli twórcami prawdy i dobra, jakby prawdziwe było tylko to, co oni mówią, jakby dobre było tylko to, co oni nazywają dobrem, to, co oni robią. W rzeczywistości chcą uwagę widzów odwrócić od siebie, od swoich niegodziwych interesów finansowych, które bezczelnie realizują na oczach wszystkich. Ojciec Tadeusz kiedyś zapytał, jak to możliwe, żeby taki mądry Naród, który poradził sobie z okupantami, z komunistami w stanie wojennym, nie może poradzić sobie z kłamcami medialnymi. Włącza te media, słucha ich i patrzy na nie, choć wie, że kłamią. Służby specjalne do dziś mają takie możliwości. Nie przeprowadziliśmy dekomunizacji, bo nie odsunęliśmy od władzy, od mediów, od wymiaru sprawiedliwości osób, które łamały ludziom sumienia, budując imperium zła. Do dziś te media i ich dziennikarze tu i ówdzie wykorzystywani byli przez służby specjalne do nagonki na Radio Maryja, do nagonki na Ojca Dyrektora za to, że tyle dobra zrobił, że tak poświęca się dla Ojczyzny, Narodu i Kościoła (…)”.

Nierozliczone ludobójstwo

W „Rzeczpospolitej” z 19-20 lipca wstrząsający wywiad Mai Narbutt z pisarzem Stanisławem Srokowskim: „Kłamstwo o Kresach zabija drugi raz”. Pisarz bardzo szczegółowo odnosi się do podniesionego przez p. Narbutt stwierdzenia, że „władze polskie właściwie zignorowały rocznicę rzezi na Wołyniu”. Srokowski mówi m.in.: „(…) Nadarzyła się okazja, by pochylić głowy przed cierpieniem Polaków na Kresach Wschodnich. Powinni byli to uczynić prezydent, premier, parlament. Jednak na żadnej z trzech wielkich uroczystości w Warszawie się nie pojawili. Kiedy została poddana pod głosowanie uchwała o potępieniu ludobójstwa na Kresach, zgłoszona przez PSL, pan marszałek Bronisław Komorowski wystraszył się słowa «ludobójstwo». A jak inaczej nazwać planową eksterminację ludności polskiej na Kresach Wschodnich, której dokonali ukraińscy faszyści z OUN i UPA, jeśli nie ludobójstwem? (…) Dlaczego przymyka się oczy na to, że Ukraina nie potrafi się uporać z własną przeszłością? Francja z Niemcami się pojednały, ponieważ Niemcy jako państwo przyznały się do zbrodni i potępiły faszyzm. Ukraina nie przyznała się do ludobójstwa i nie potępiła OUN i UPA. Ziarno zła znowu kiełkuje na Ukrainie i zatruwa umysły następnym pokoleniom. W obozie pani premier Julii Tymoszenko aż się roi od zwolenników UPA. Niedaleko im też do prezydenta Juszczenki. Władze Ukrainy wspierają odrodzoną faszystowską Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), uczestniczą przy odsłanianiu kolejnych pomników morderców Polaków. Zbrodniarzy nazywa się na Ukrainie bohaterami. Ich imionami sławi się place, szkoły i skwery. O nich uczy się młodzież defilująca w mundurach przed pomnikami. Największych rzeźników polskiej ludności: Banderę, Szuchewycza, Melnyka, Łebedia, Konowalca czy Stećkę, stawia się za wzór do naśladowania. To tak, jakby rząd niemiecki kazał naśladować Hitlera niemieckim studentom. A Polska milczy. Europa milczy. To najprostsza droga do nowych zbrodni. I niedługo to, co się rozwija na Ukrainie, stanie się wielkim ciężarem dla Europy. A u nas niemal cała klasa polityczna zachowuje się tak, jakby nic się nie działo, jest ślepa i głucha (…)”.
Jakże dramatycznie brzmią słowa wspomnień pisarza z czasów jego dzieciństwa na Kresach: „(…) To był jakby koszmarny sen. Fala strachu docierała do naszej wsi etapami. Najbardziej porażająca wiadomość dotarła latem 1943 roku. Na Wołyniu, w ciągu jednego dnia, 11 lipca, ukraińscy faszyści zamienili w piekło około 100 miejscowości, zarżnęli kilkanaście tysięcy Polaków, spalili cztery czy pięć kościołów razem z kapłanami. W naszym domu zjawili się dziadkowie, wujowie, dalsza i bliższa rodzina i zaczęli się naradzać. Miałem wtedy siedem lat i, rozgorączkowany, chłonąłem wszystko, co mówili. A słyszałem straszne rzeczy. Docierało do mnie, że Ukraińcy wyrzynają w pień Polaków, rozrywają na pół dzieci, wbijają na sztachety, tną piłami ludzi, brzemiennym kobietom wyrywają widłami płody z łona i wsadzają tam koty. Chowałem się pod łóżkiem, uciekałem na zapiecek. Ale wszędzie dopadał mnie strach. Czułem się jak szczur, zagoniony do kąta. (….) Po raz pierwszy usłyszałem wtedy o straszliwym sposobie mordowania, tzw. rękawiczce. Banderowcy nacinali ofiarom koło łokcia skórę i ściągali ją jak z królika, suszyli i robili rękawiczki, a potem szli do swoich dowódców i chełpili się. A chyba najokrutniejszy obraz do dziś poraża mój umysł i mówi o niewyobrażalnym barbarzyństwie morderców. Gdy polska rodzina zasiadała do stołu, wpadli banderowcy i ścięli siekierami głowy gospodarza i jego dzieci, umieścili je na talerzach, a obłąkanej ze strachu kobiecie kazali spożywać posiłek. Opowiadano o tym później wielokrotnie. Ta nieludzka scena zapisała się w pamięci dziecka (…). Najbardziej wstrząsnął mną jednak widok zwłok zamordowanego osiemnastoletniego siostrzeńca księdza Stasia Rybickiego. W październiku 1943 r. banderowcy przyszli po księdza, ale go nie zastali, zabrali więc jego siostrzeńca. Gdy go później parafianie znaleźli w lesie, miał wyrwany język, wydłubane oczy, obcięte genitalia i pokłute nożami ciało. Pobiegłem za matką, która poszła na plebanię, by się pomodlić za jego duszę. Pętla śmierci się zaciskała (…). Takiego ludobójstwa Polacy nigdy wcześniej nie przeżyli. Nie możemy pozwolić, by głupi ludzie amputowali nam narodową pamięć. Tylko 20 procent Polaków wie, co wydarzyło się na Kresach. Może dlatego ocalałem, by krzyczeć i wołać w imieniu tych, którzy nie mogą już o tym mówić. Bo każde nowe kłamstwo o ludobójstwie to kolejny cios zadany ofiarom. Jakby nowa śmierć”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Różaniec dla zabieganych. Czy trzeba mieć czas, żeby się modlić?

2026-10-01 20:50

[ TEMATY ]

różaniec

dla zabieganych

czy trzeba mieć czas

modlić

Adobe Stock

Październik to dla wielu osób czas powrotu do różańca. W kościołach po raz kolejny rozbrzmiewa „Zdrowaś Maryjo”, a wśród wiernych pojawiają się postanowienia, by tej modlitwie poświęcać więcej czasu. Tyle że z czasem bywa różnie. Praca, dom, dzieci, zakupy, nauka, spotkania i dziesiątki drobnych spraw sprawiają, że wieczorem najczęściej marzymy już tylko o chwili odpoczynku. Czy w takim rytmie dnia jest jeszcze miejsce na różaniec?

Podczas objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie w 1877 roku pojawiło się wezwanie do modlitwy różańcowej. Dla wielu osób różaniec stał się odtąd jedną z najważniejszych codziennych modlitw. Tyle że regularność nie zawsze przychodzi łatwo. Nie każdy ma możliwość, by wieczorem spokojnie usiąść i przez kilkadziesiąt minut modlić się bez przerwy. Czasem wystarczy jednak zacząć od jednej tajemnicy.
CZYTAJ DALEJ

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych pożegnał ks. kan. Wojciecha Draba

2026-09-30 23:10

[ TEMATY ]

Wałbrzych

bp Ignacy Dec

pogrzeb kapłana

kapłan diecezji świdnickiej

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Ta księga się nie zamknęła. Ona cały czas jest otwarta – powiedział podczas pożegnania ks. kan. Wojciecha Draba dziekan dekanatu Wałbrzych-Północ. 30 września w kościele św. Barbary w Wałbrzychu biskupi, blisko 50 kapłanów, rodzina, parafianie i przyjaciele dziękowali za życie kapłana, który przez lata prowadził innych przez słowo Boże, sakramenty i osobiste spotkanie.

Liturgii przewodniczył bp Ignacy Dec. Przy ołtarzu stanął również bp Adam Bałabuch oraz blisko 50 kapłanów. W pierwszych ławkach zasiedli najbliżsi ks. Wojciecha, wśród nich jego mama Elżbieta, brat Maciej z rodziną, a świątynię wypełnili wierni z Wałbrzycha, Doboszowic i wielu innych miejsc związanych z jego ponad 24-letnią posługą kapłańską.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: nowy początek Wojskowej Akademii Medycznej

2026-10-02 08:07

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Po blisko ćwierćwieczu Wojskowa Akademia Medyczna powróciła na mapę polskiego szkolnictwa wojskowego. Nowy rok akademicki środowisko reaktywowanej łódzkiej uczelni rozpoczęło Mszą św. w parafii wojskowej św. Jerzego. - Polski lekarz w mundurze ma być zwiastunem pokoju i ocalenia - mówił ks. ppłk Tomasz Krawczyk.

Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi została utworzona 1 lipca 2026 r. na bazie Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego. Uczelnia ma kształcić przede wszystkim na potrzeby Sił Zbrojnych RP, przygotowując kandydatów do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy zawodowych do wykonywania zawodów medycznych, m.in. lekarza, lekarza dentysty, pielęgniarki, ratownika medycznego, farmaceuty i fizjoterapeuty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję