Reklama

Nadchodzi czas rodzin

Niedziela Ogólnopolska 33/2007, str. 28

Czesław Ryszka
Pisarz i polityk - od 15 lat związany z „Niedzielą”, poseł AWS w latach 1997-2001, obecnie senator RP

Czesław Ryszka<br>Pisarz i polityk - od 15 lat związany z „Niedzielą”, poseł AWS w latach 1997-2001, obecnie senator RP

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Książka Jana Marii Jackowskiego „Czas rodzin”, wydana przez Fundację „Nasza Przyszłość” w Szczecinku, zaczyna się od bardzo ważnego przykładu. Mianowicie w emitowanym przed laty telewizyjnym programie „Rodzina Rodzinie”, prowadzonym przez Jackowskiego, jeden z występujących w nim ojców licznej rodziny zauważył, że jego syn jest mniej wart niż wykładzina podłogowa. W studiu nastąpiła konsternacja: Jak to jest mniej wart? - pytano. Przecież wykładzina jest rzeczą, a syn pański jest człowiekiem, więc rzecz ma być ważniejsza od osoby? Po chwili ów mężczyzna, borykający się na co dzień z trudnościami materialnymi, wyjaśnił, co miał na myśli: otóż wykładzinę podłogową - jeśli się prowadzi działalność gospodarczą - można odliczyć od podatku. Natomiast z racji ponoszenia kosztów na wychowanie i utrzymanie dzieci nie przysługuje zwolnienie podatkowe, a także nie można ponoszonych wydatków odliczyć sobie od podstawy opodatkowania.
Ten smutny przykład w pewien sposób nadaje koloryt książce Jackowskiego, w której niejako została sportretowana trudna sytuacja materialna polskiej rodziny, ale też Autor nie pominął nowych zagrożeń czyhających na rodzinę, płynących do nas ze świata. Cóż, jesteśmy w Unii Europejskiej, a tam w wielu krajach tzw. małżeństwa homoseksualne nie tylko są uznawane przez państwo, ale również zyskują prawo do adopcji dzieci. Ze sztucznego zapłodnienia - w dodatku bezpłatnego - lesbijki mogą korzystać m.in. w Danii, Szwecji i Holandii. Doszło do tego, że gdzieś tam sąd uznał, że pięcioletni chłopczyk może mieć dwie mamy i jednego tatę... Ta nienormalność, stając się normą, będzie z pewnością przeszczepiana na polski grunt, powodując jeszcze większe zamieszanie wokół spraw rodziny.
Jackowski bardzo słusznie podkreśla, że ci, którzy chcą nam narzucić zmianę dotychczasowego modelu rodziny i w ogóle moralności, upowszechniają nową definicję człowieka: ukazując m.in. homoseksualistę jako ofiarę, domagają się postawienia znaku równości między napiętnowaniem za homoseksualizm a prześladowaniem za przekonania, rasę, poglądy, pochodzenie itp. Tym sposobem za pomocą manipulacji i szantażu tworzy się dzisiaj mit homoseksualizmu jako zjawiska całkowicie normalnego, ze wszystkimi konsekwencjami, czyli legalizacją tzw. związków partnerskich i nadaniem im takich samych jak małżeństwom praw: do adopcji dzieci, do uprawnień emerytalnych, ubezpieczeniowych, podatkowych. Do czego doprowadzi to „gejowskie wyzwolenie” - któż to może wiedzieć, jedno jest pewne: dzisiaj należy bronić rodziny za wszelką cenę, nastał bowiem czas, że tylko zdrowe, dobre rodziny mogą uratować świat.
Autor znanych książek „Bitwy o Polskę” czy „Bitwy o prawdę”, były poseł na Sejm - Jan Maria Jackowski, pisząc o zagrożeniach i problemach polskiej rodziny, odwołuje się do sprawdzonego od pokoleń doświadczenia, że rodzina jest naturalnym środowiskiem życia i miłości; jest sprawdzonym miejscem wychowania przyszłych pokoleń. Stanowi ponadto bardzo istotny element życia gospodarczego oraz najlepszy zakład ubezpieczeń społecznych, gdyż w rodzinie powstaje „kapitał ludzki” oraz tworzą się zobowiązania międzypokoleniowe. Dlatego w książce znajdujemy niejako ponaglenia obecnego rządu, aby natychmiast wprowadzić program rzetelnej polityki rodzinnej w naszym państwie.
Chciałbym dodać, że ostatnio został ogłoszony „Projekt polityki rodzinnej rządu Jarosława Kaczyńskiego”, mający przeciwdziałać malejącej liczbie urodzeń, niestety, koncentruje się przede wszystkim na rozwiązaniach korzystnych dla matek, aby mogły łączyć pracę zawodową z rodzinną. Sam fakt, że Polaków z roku na rok ubywa, że - według GUS - w 2030 r. będzie nas niecałe 35 milionów, nie oznacza, iż wystarczy robić cokolwiek. W państwach starej Unii od lat prowadzi się dobrze przemyślaną politykę rodzinną, są znaczne kwoty wolne od podatku, rozbudowane świadczenia na każde dziecko. Podobnie należy postąpić i u nas, trzeba zostawić rodzinom jak najwięcej zarobionych przez nie pieniędzy, a nie karać podatkowo, zabierać pieniądze i wrzucać do budżetowego wora, aby następnie wyrywkowo, według przyjętych arbitralnie przez państwo zasad, rozdzielać tylko część zabranych pieniędzy przez ośrodki pomocy społecznej, które połowę sum przeznaczają na biurokrację i własne zarobki.
Dlatego potrzeba nam polityki obejmującej całościowo rodzinę, bo tylko w ten sposób można zwiększyć przyrost naturalny w Polsce, a zarazem poprawić byt polskich rodzin. Już dziś rozwiązania i zachęty powinny być większe, bardziej odważne, a pieniądze muszą się znaleźć. Planowane dopiero w 2013 r. 500 zł na każde dziecko, a także wprowadzenie po iluś tam latach korzystnych zmian podatkowych dla rodzin nie spełnią oczekiwanego celu, bo małżonkowie będą stale odkładać decyzję o poczęciu dziecka, walcząc samotnie z takimi problemami, jak brak mieszkania, bezrobocie, ubóstwo, zanik więzi społecznych, anarchizacja postaw moralnych…
Co również ważne, realizowana polityka rodzinna nie może rozmijać się z systemem wartości Polaków. Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał, że „przyszłość świata idzie przez rodzinę”. Pokrzepiające jest to, że coraz więcej ludzi zaczyna sobie zdawać sprawę, jak bardzo miał rację. Nadchodzi więc „czas rodzin” - pisze Jackowski. Nie zmarnujmy go!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważanie na niedzielę: Bóg nie marnuje straty

2026-07-24 09:17

[ TEMATY ]

rozważania na niedzielę

Diec. Bielsko-Żywiecka

Cukier przez wieki był skarbem bogatych. Przywożono go z daleka, z trzciny cukrowej, a jego cena zależała od statków, imperiów i wojen. Nikt nie przypuszczał, że wielka rewolucja zacznie się od czegoś tak zwyczajnego jak burak. Ta zaskakująca historia cukru prowadzi nas do Ewangelii o Bogu, który potrafi ukryć skarb w tym, co niepozorne, odrzucone i pozornie przegrane.

Podziel się cytatem W tym odcinku pojawia się przejmująca historia ojca, który stracił piętnastoletnią córkę w wypadku. Przez lata zmagał się z bólem i przebaczeniem, aż odkrył, że przebaczyć nie znaczy zapomnieć ani uznać, że nic się nie stało. Przebaczyć to pozwolić Bogu wejść w ranę, która mogłaby zamknąć serce na zawsze.
CZYTAJ DALEJ

Umiera polityczny sens Donalda Tuska

2026-07-25 15:32

[ TEMATY ]

Artur Stelmasiak

Karol Porwich/Niedziela

Straszenie PiS-em, rozliczanie PiS-u i odsuwanie PiS-u od władzy jest głównym sensem politycznego istnienia formacji Donalda Tuska. Podzielony i osłabiony PiS oznaczać może koniec polaryzacji i osławionego duopolu, który może być największym ciosem dla premiera rządu.

Donald Tusk nie może już tak skutecznie straszyć tym, że Polacy muszą na niego głosować, bo ten „straszny” PiS ze „strasznym” Jarosławem Kaczyńskim powróci do władzy. Ta doktryna była skutecznym narzędziem zdobywania władzy od 20 lat istnienia duopolu, czyli hegemoni dwóch partii na polskiej scenie polityczne – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Osłabiony i podzielony PiS oznacza więc największy problem dla Donalda Tuska. A przecież już teraz notowania rządu są fatalne z poparciem zaledwie 29%. Z drugiej strony, gdy widzimy bark jakikolwiek pomysłów na rządzenie oraz słabość organizacyjno-intelektualną rządu, to należy spodziewać się jeszcze głębszej erozji władzy. Co więcej, twardy antyPiS przestaje być potrzebny bo PiS jest słabszy i podzielony, a pozorna słabość Jarosława Kaczyńskiego sprawia, że umiera prawie cały sens politycznego istnienia Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Słowacja: 21-letni Polak zginął w Tatrach Wysokich

2026-07-26 08:17

[ TEMATY ]

Tatry

Słowacja

Adobe Stock

21-letni Polak zginął w sobotę w Tatrach Wysokich na Słowacji - poinformowało słowackie Górskie Pogotowie Ratunkowe (HZS) na stronie internetowej. Wyjaśniono, że przyczyną zgonu był upadek z wysokości 150 metrów.

HZS przekazało, że dwaj polscy taternicy planowali wejść na szczyt Wysokiej, ale ponieważ w górach było ślisko, zmienili plany i zawrócili przy charakterystycznym fragmencie grani - Kogutku. Jeden z Polaków poślizgnął się i runął z wysokości 150 m.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję