Reklama

Czy nowe prawo imigracyjne będzie karać miłosiernego Samarytanina?

Węzeł gordyjski Amerykanów

Amerykanie dyskutują o nowym prawie imigracyjnym. Różne spojrzenia na ten problem ujawniają się nawet wewnątrz rządzącej partii republikanów. Tymczasem imigranci demonstrują, a ich zmagania są porównywane do walki o równouprawnienie Murzynów z lat 60. ubiegłego stulecia.

Niedziela Ogólnopolska 39/2006, str. 13

Przed amerykańskim konsulatem w Warszawie nie kłębią się już tłumy jak kilkanaście lat temu
Stanisław Klimaszewski

Przed amerykańskim konsulatem w Warszawie nie kłębią się już tłumy jak kilkanaście lat temu<br>Stanisław Klimaszewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W USA przebywa obecnie ok. 21 mln imigrantów, z których ponad połowa, tj. ok. 11 mln, przedostała się do tego kraju bez wymaganych dokumentów lub przedłużyła pobyt. Właśnie oni w propagandzie są nazywani nielegalnymi imigrantami. Najczęściej są to Latynosi, którzy przedarli się przez granicę amerykańsko-meksykańską. Meksykanów jest 6,2 mln, obywateli innych krajów Ameryki Łacińskiej - 2,5 mln. Nielegalnych przybyszów z Azji - 1,5 mln, z Europy i Kanady - 0,6 mln i z Afryki - 0,4 mln. Przeważają mężczyźni - 5,4 mln, z których połowa to osoby nieżonate. Kobiet jest blisko 4 mln i 1,8 mln dzieci, w większości urodzonych już w USA.

Współcześni niewolnicy

Reklama

Nielegalni imigranci to osoby pochodzące z biednych krajów i środowisk, przeważnie bez wykształcenia, próbujące poprawić swój byt materialny. Często sporą część pieniędzy zarobionych w Stanach Zjednoczonych inwestują w kraju ojczystym, a także pomagają finansowo pozostałym w kraju rodzinom. Ekonomiści wyliczają, że każdego roku Latynosi wysyłają do domu ponad 10 mld dolarów, a imigranci ze wszystkich krajów zachodnich - 100 mld; jest to więcej niż cała pomoc Zachodu i organizacji dobroczynnych docierająca do państw rozwijających się.
Pracują po kilkanaście godzin dziennie, mieszkają w skromnych warunkach. Jeśli pracują w rolnictwie, to nierzadko śpią w stodołach lub szopach. Zarabiają od 7 do 10 dolarów za godzinę. Za tę samą pracę Amerykanin, gdyby ją podjął, oczekiwałby ponad 20 dolarów.
Imigranci najczęściej znajdują zatrudnienie właśnie w rolnictwie (co czwarty), przy sprzątaniu i usługach w hotelach, restauracjach, szpitalach (co piąty), w budownictwie (ok. 15 proc.), w przetwórstwie spożywczym (13 proc.), przy produkcji (10 proc.) i w transporcie (8 proc.). Stanowią 4,9 proc. amerykańskiej siły roboczej. Oblicza się, że aż wobec 98 proc. takich imigrantów pracodawcy łamią amerykańskie prawo pracy.
Największe skupiska nielegalnych imigrantów są w Kalifornii, Teksasie, Arizonie, Kolorado i Illinois oraz wzdłuż Wschodniego Wybrzeża, w tym na Florydzie. Stanowią 3,6 proc. ogółu mieszkańców USA. (Warto dodać, że w amerykańskim „tyglu narodowościowym” liczba osób urodzonych poza granicami kraju stale rośnie. W 1970 r. stanowili oni 4,7 proc. ogółu mieszkańców, a w 2003 r. - już 12,7 proc.).
Błyskawicznie rośnie też liczba osób przybywających do USA nielegalnie. Obecnie jest ich pięciokrotnie więcej niż w 1980 r., 40 proc. z nich przebywa w Stanach Zjednoczonych od pięciu lat lub krócej.
Dziennie natomiast rodzi się w USA ok. 11 tys. dzieci. Amerykańscy demografowie cieszą się, że prawdopodobnie w połowie października br. liczba mieszkańców tego kraju przekroczy 300 mln. Zastanawiają się, czy takim słynnym Amerykaninem będzie chłopczyk, czy dziewczynka, potomek imigrantów hiszpańskich, irlandzkich czy może polskich. Ale jest też duże prawdopodobieństwo, że będzie nim właśnie nielegalny imigrant, choć nikt tego nie zauważy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie pozwalają truskawkom gnić

Jak imigranci wpływają na gospodarkę tego kraju - kraju, który powstał z imigrantów?
Ekonomiści nie są jednoznaczni w ocenie. Przeciwnicy mówią, że podkopują ekonomię, osłabiają struktury społeczne, podnoszą podatki i zabierają pracę bezrobotnym Amerykanom, których jest ok. 7 mln. Inni - że przyczyniają się do rozwoju i potęgi USA. „Musimy pamiętać, że każdy z nas jest imigrantem” - mówił kiedyś prezydent Theodore Roosevelt i dodawał, że inne traktowanie człowieka ze względu na miejsce urodzenia jest dyskryminacją.
Imigranci nie tylko pracują i pomnażają kapitał, tworzą także miejsca pracy, ubezpieczają się, płacą podatki, kupują lub wynajmują mieszkania.
Z równie dobrym skutkiem można więc szukać argumentów po obu stronach dyskusji. Większość Amerykanów w rzeczywistości nie martwi się doniesieniami mediów, że „nielegalni imigranci zabierają pracę bezrobotnym Amerykanom”. W Kalifornii np. 70 proc. nie dzieli takich obaw, a dwie trzecie jest za pracownikami sezonowymi. Bez nich bowiem rolnictwo byłoby bezradne. Nie da się np. zbierać truskawek lub czereśni maszynami, choć technicy się nad tym trudzą. A plony zebrane być muszą. Jeden dzień opóźnienia przynosi ogromne straty. W takim spiętrzeniu prac „nielegalny imigrant” jest na wagę złota.

Zatykanie kurka palcem

Amerykański prezydent i Kongres próbują uporządkować niełatwy problem imigracji. Sprawa stała się pilniejsza, jak pisano, po zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku. Przez granicę mogą przecież przedostawać się ludzie złej woli.
Niektórzy obawiają się jednak, że to właśnie imigranci staną się rzeczywistymi ofiarami „wojny z terroryzmem”. Ich sytuacja coraz częściej porównywana jest do sytuacji Murzynów sprzed kilkudziesięciu lat, o których prawa upominał się m.in. Martin Luther King. Organizowane są demonstracje. Na ulice miast wychodzą spracowani ludzie, mimo lęku przed zwolnieniem.
Amerykańcy politycy zgłosili kilka projektów ustawy imigracyjnej, z których liczą się dwa. Jeden został przyjęty przez Izbę Reprezentantów 16 grudnia ub.r., drugi - przez Senat 15 maja br. By ustawa zaczęła obowiązywać, konieczne jest wypracowanie wspólnej przez obie izby - Kongres i podpisanie jej przez prezydenta.
Główne założenia legislacyjne to: uszczelnienie granic, znalezienie rozwiązania dla osób już przebywających w USA oraz zapobieżenie niekontrolowanemu napływowi imigrantów w przyszłości.
Oba projekty ustawy zakładają przede wszystkim uszczelnienie granicy amerykańsko-meksykańskiej (ciągnącej się na długości 3200 km!), wzdłuż której ma stanąć kilkuwarstwowy płot. Będzie jej strzegło także kilka tysięcy żołnierzy gwardii narodowej, wspomaganych nowoczesnymi urządzeniami technicznymi.
Dla osób, które przebywają na terenie USA przez co najmniej pięć lat, opracowano natomiast program otrzymania obywatelstwa. Ci, którzy są krócej, będą mogli ubiegać się o tzw. wizę H2 - C, zaraz na granicy (powyżej dwóch lat pobytu) bądź w swoim kraju (przy pobycie krótszym). Wiza ta umożliwia legalny pobyt i podjęcie pracy. Będą musieli też uczyć się języka angielskiego.
Zostanie uproszczony i rozbudowany program pracowników sezonowych do 200 tys. pozwoleń rocznie. Ma on zaspokajać pilne potrzeby amerykańskiego rolnictwa, turystyki, budownictwa itd.
Ci, którzy nadal zechcą przebywać nielegalnie, będą karani. Karani będą również pracodawcy zatrudniający ich oraz ludzie wynajmujący im mieszkania i udzielający pomocy.
Właśnie ten zapis wzbudza niepokój amerykańskich duchownych, którzy przypominają, że Kościół ze swej natury niesie pomoc najsłabszym i nie może jej ograniczać tylko do potrzebujących „legalnych”. Nie może przed udzieleniem pomocy pytać, czy ktoś przebywa w USA legalnie, czy nie. Duchowni przypominają, że miłosierny Samarytanin nie sprawdzał dokumentów, opatrując rannego podróżnego. Kard. Roger Mahony, ordynariusz archidiecezji Los Angeles, największej w Stanach Zjednoczonych, oświadczył wprost, że wezwie kapłanów do obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Duchowni zauważają, że Stany Zjednoczone, jako mocarstwo gospodarcze o znaczeniu światowym, w dobie globalizacji kapitału powinny rozwiązywać przyczyny migracji ludności, a nie tylko likwidować jej skutki. Właśnie takie spojrzenie powinno dominować w Waszyngtonie. Popierają natomiast program uzyskiwania obywatelstwa i program pracowników sezonowych. Programy te umożliwią łączenie rodzin i zniwelują liczbę dramatów wynikających z rozłąki.

Polska w programie bezwizowym

Częścią prac nad ustawą imigracyjną jest poprawka Senatu z 15 maja br., przewidująca włączenie Polski do funkcjonującego programu bezwizowego. Dotychczas korzystało z niego 27 państw. Są to głównie kraje „starej” Unii Europejskiej oraz m.in. Szwajcaria, Australia, Japonia, Nowa Zelandia, Andora, Brunei, Słowenia. Mieszkańcy tych państw mogą przyjechać do USA na 90 dni bez wizy.
Jeśli poprawka Senatu zostanie zatwierdzona przez Izbę Reprezentantów i podpisana przez prezydenta, to także my będziemy mogli przebywać w USA bez wizy, ale krócej - przez maksimum 60 dni. Do programu zostalibyśmy włączeni na razie na dwa lata.
Program obejmuje tylko takich podróżnych, którzy przyjadą w celach turystycznych bądź biznesowych. Będą musieli mieć bilet powrotny lub bilet z USA do innego kraju.
Władze amerykańskie bardzo rygorystycznie przestrzegają czasu pobytu osób korzystających z tego programu. Jeśli ktoś go przedłuży, w naszym przypadku 60 dni - będzie musiał następnym razem wystąpić o wizę. Jeśli natomiast ktoś zamierza pracować, nie powinien z niego korzystać, a złożyć wniosek o wizę H2 - C.
Planowano, że nowe prawo imigracyjne zostanie uchwalone jeszcze jesienią tego roku. Jednakże wobec ujawnienia się licznych interesów, kontrowersji i konieczności szerszej konsultacji społecznej data głosowania nad nową ustawą najprawdopodobniej zostanie przesunięta na później.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Jak przestać się bać ludzi i ich ocen, plotek i złośliwych komentarzy

2026-03-06 10:43

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat. prasowy

Historia jak zwykle zaczęła się niewinnie - zagubione narzędzie, potem wykrywacz metalu i odkrycie jednego z największych rzymskich skarbów. A w Ewangelii też skarb - nie chodzi o monety. Chodzi o to, co dzieje się z człowiekiem, kiedy w zwykłym dniu spotyka Kogoś, kto zna jego historię… i nie odchodzi, nie gardzi tą historią.

Dlaczego Samarytanka przychodzi do studni wtedy, gdy nikt nie patrzy? Co robi z nami wstyd, lęk i poczucie odrzucenia? I dlaczego jedna rozmowa potrafi sprawić, że człowiek przestaje uciekać, a zaczyna biec – do ludzi, z odwagą, z nową radością?
CZYTAJ DALEJ

Papieskie gratulacje dla najstarszego księdza na świecie

2026-03-06 12:49

[ TEMATY ]

najstarszy ksiądz

© Bistum Fulda / Burkhard Beintken

Papież Leon XIV podziękował najstarszemu księdzu na świecie za jego „wieloletnią, wierną i oddaną służbę kapłańską”. Ksiądz Bruno Kant z diecezji Fulda w Niemczech urodził się 26 lutego 1916 roku i ukończył 110 lat. Święcenia kapłańskie przyjął w 1950 roku i jest kapłanem od 76 lat.

„Z radością dowiedziałem się, że 26 lutego obchodzisz swoje 110. urodziny i przesyłam Tobie najserdeczniejsze gratulacje i błogosławieństwo” - napisał Ojciec Święty do ks. Kanta, według gazety „Fuldaer Zeitung”.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję