Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 1/2005

Graziako

Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nienaprawione krzywdy stanu wojennego

W Naszym Dzienniku z 13 grudnia 2004 r. - bardzo interesujący dodatek o stanie wojennym. Wybór otwiera tekst ks. prof. Jerzego Bajdy pt. Rok 1981 i ciąg dalszy. Czytamy w nim m.in.: „Nikt nie zliczy tych moralnych cierpień, jakie spadły na niewinnych ludzi i na ich rodziny dotknięte dramatem niekiedy już na zawsze. Ta zbrodnia wciąż trwa, bo tej krzywdy nikt nie naprawił, za tę krzywdę nikt nie przeprosił, choć niedawno Michnik proponował, by ofiarować przestępcom przebaczenie. Jakim prawem?”.
Jednym z najbardziej wstrząsających tekstów wyboru jest artykuł Anny Wasak o wieloletnich prześladowaniach nauczycielki matematyki Elżbiety Jędrzejuk, pt. Nie jestem człowiekiem z żelaza. Za swą wierność ideom „Solidarności” p. Jędrzejuk zapłaciła nie tylko więzieniem, ale i wieloletnim pozbawieniem pracy w zawodzie nauczyciela. Długotrwałe stresy wpędziły ją w choroby. Nikt nie wyrównał jej krzywd. Dziś żyje z ogromnie niskiej emerytury. Jest wiceprzewodniczącą Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych. Ocenia: „Czuję się oszukana po tym, jak zostaliśmy potraktowani po 1989 r.”.

Wybielanie Jaruzelskiego w „Wyborczej”

Reklama

A tymczasem gen. Jaruzelski - główny sprawca nieszczęść tylu milionów Polaków prosperuje z całym poczuciem bezkarności, udziela wywiadów na prawo i lewo. W dodatku Gazety Wyborczej - Duży Format z 13 grudnia - niezwykle kłamliwy wywiad gen. Wojciecha Jaruzelskiego pt. Wolność. Czym jest?, udzielony Teresie Torańskiej. Jaruzelski skrajnie wybiela całą swą działalność. Wprowadzenie stanu wojennego - według niego - było tym, bez czego nie byłby możliwy później Okrągły Stół. Słuchamy, jak gen. Jaruzelski uskarża się na ciężki czas, jaki przeżył w związku z wprowadzeniem stanu wojennego: „Spałem w Urzędzie Rady Ministrów. Ileż nieprzespanych nocy tam spędziłem?! Koszmarnych, pełnych udręki, kiedy borykałem się: co robić? Co robić? Jak z tego wyjść?!”. Dowiadujemy się też o „niebywałych udrękach” jego córki, która z powodu stanu wojennego po maturze „pauzowała” i poszła na studia dopiero rok później, ale „nie skarżyła się. Dzielnie przetrwała”.
Jaruzelski odpowiednio tłumaczy też krwawe stłumienie buntu robotników Wybrzeża, gdy jako minister obrony narodowej przewodził antyrobotniczym represjom. Winą za wszystko obciąża protestujących robotników, twierdząc: „(...) w 1970 r. kadra wojskowa musiała nieraz powstrzymywać żołnierzy od zachowań zbyt ostrych. Dlatego że gdy widzieli pobitych swoich kolegów albo milicjantów, gdy widzieli spalone czołgi, żołnierze byli oburzeni. (...) Tłumowi, który zaatakował budynki partyjne czy milicyjne, podpalał je lub rabował sklepy, należało zademonstrować siłę”.
Jaruzelski jest konsekwentny w zafałszowywaniu historii, także i w odniesieniu do wcześniejszych dziesięcioleci. „Dziwnie” przemilcza sprawę okrutnej rozprawy NKWD i UB z AK; okazuje się też, że w swoim czasie w ogóle „nie słyszał” o sfałszowaniu referendum i wyborów. Za to tym chętniej oskarża podziemie niepodległościowe o to, że „pociągi były zatrzymywane, wygarniano z nich członków partii, milicjantów, Żydów i albo rozstrzeliwano, albo rozbrajano i rozbierano”. Twierdzi też, że absolutnie nie wiedział o gehennie ofiar w Polsce w dobie stalinowskiej: „Nikt z nas nie wiedział, że w więzieniach torturuje się ludzi. To odkrycie późniejszych lat”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Postkomuniści murem za Środą

Reklama

Magdalena Kaszulanis w tekście Powiedziała prawdę (Trybuna z 13 grudnia) z satysfakcją konstatuje, że cała „lewica” od SLD po Unię Pracy i SdPl solidaryzuje się ze Środą. Autorka pisze: „SLD solidaryzuje się z Magdaleną Środą, która powiedziała autentyczną prawdę - stwierdził przewodniczący partii Krzysztof Janik na sobotnim Kongresie Kobiet SLD (...). Lewica jest zgodna co do tego, że reakcje prawicowych polityków na wypowiedź minister są zamachem na wolność słowa (...). O ofensywie skrajnej prawicy mówi też Borowski. - Trwa nietolerancyjna, zachowawcza, ksenofobiczna, bardzo nacjonalistyczna i antyeuropejska ofensywa prawicy (...). W tych ramach mieści się problem pani minister Środy - zauważa lider SdPl”.
Tekst ten świetnie ilustruje rozmiary skandalicznej wprost antykościelnej arogancji, podzielanej przez czołowe postaci postkomunistyczne. Ich poparcie udzielane dla antykatolickich andronów p. Środy może ostatecznie rozwieje resztki iluzji co do prawdziwości postkomunistycznych deklaracji o chęci dialogu z Kościołem. Przypomnijmy tu, że jadowite antykatolickie wypady minister Środy wywołały wyraźne zdystansowanie się nawet w tak krytycznych wobec Kościoła tytułach prasowych, jak Fakt czy Wprost. Redaktor naczelny Faktu Grzegorz Jankowski w tekście I my mamy za to płacić? stwierdził m.in.: „Oczywiście, że pani Środa ma prawo do swoich poglądów, nawet jeśli są sprzeczne z faktami i ze zdrowym rozsądkiem, ale tylko wtedy, gdy będzie te poglądy wypowiadała jako osoba prywatna. Tymczasem Magdalena Środa osobą prywatną nie jest i nie wolno jej, jako przedstawicielowi rządu, obrażać milionów Polaków. Bo to oni wypłacają jej ze swoich podatków pensję i nie chcą słuchać jej bzdur o tym, że Kościół katolicki jest współwinny przemocy wobec kobiet”.
Z kolei Stanisław Janecki, ostro krytykując wypowiedź Środy, pisał w tekście Trzeciorzędne cechy płciowe (Wprost z 19 grudnia): „Po pierwsze, katolicyzm nie jest odpowiedzialny za przemoc w rodzinie. Żadna inna religia nie podkreśla przecież tak miłości do bliźniego. Po drugie, żadna inna instytucja nie robi tyle, ile Kościół katolicki dla ofiar przemocy w rodzinie. Po trzecie, Środa powinna się uderzyć we własne piersi, a nie walić w Kościół. Choćby dlatego, że jej oryginalne ministerstwo (...) trwoni pieniądze, które można by na przykład przeznaczyć na pomoc ofiarom przemocy w rodzinie”.

Nieznani sprawcy działają

We Wprost z 5 grudnia - tekst Tomasza Butkiewicza i Marcina Dzierżanowskiego Umarli na egzekucję o kilkudziesięciu tajemniczych zgonach różnych postaci polskiego życia w okresie od 1990 r. Autorzy piszą: „W III RP nie udało się wyjaśnić żadnej zagadkowej śmierci w sprawie z politycznym podtekstem. Wśród przypadków śmierci w tajemniczych okolicznościach wymienia się m.in. zgony prezesa NIK-u Waleriana Pańko, kontrolera NIK-u, który tropił nadużycia w FOZZ Michała Falzmanna, szefa policji gen. Marka Papały, polityka SLD Ireneusza Sekuły, twórcy i byłego szefa Ośrodka Studiów Wschodnich Marka Karpa. Przypomnijmy tu, że dotąd nie wyjaśniono przyczyn ogromnej części z tajemniczych zgonów w dobie jaruzelszczyzny, od 1980 do 1989 roku włącznie (w tym m.in. sprawy zabójstw ks. Suchowolca, Niedzielaka, Zycha)”. Autorzy z Wprost podkreślają, że tropy tajemniczych zgonów w latach 1981-89 „prowadziły do komunistycznego aparatu przemocy. Dowodzi to, że w strukturach MSW funkcjonowała grupa przestępcza, której jednym z zadań było mordowanie politycznych przeciwników. - «Ludzie, którzy to robili, nie wyjechali na księżyc. Tyle że z zabójstw czysto politycznych przerzucili się na zabójstwa polityczno-gospodarcze» - uważa Zbigniew Ziobro”.
Autorzy podkreślają fakt, że w Polsce prokuraturze nie udało się wyjaśnić żadnej ze spraw tajemniczych zgonów kilkudziesięciu znanych osób po 1989 r.

Nieprawdy Balcerowicza

Sześć lat temu Leszek Balcerowicz „popisał się” stwierdzeniem, że Polska jest tygrysem gospodarczym Europy Środkowej. Już wtedy poseł Ludwik Dorn skomentował to twierdzenie słowami, iż ten „tygrys” stoi na glinianych nogach. Dziś obserwujemy - przez fatalne rządy SLD - dalsze, jakże znaczące, pogorszenie sytuacji Polski, prawdziwy marazm i stagnację. I tylko Balcerowicz, niezmiennie, częstuje nas panegirycznymi informacjami o stanie Polski. Oto np. w wywiadzie udzielonym Ewie Kluczkowskiej i Krzysztofowi Bieniowi pt. Czuję się wyróżniony przez los (Rzeczpospolita z 5 listopada) Balcerowicz twierdzi: „Pod względem stopnia poprawy wskaźników poziomu życia Polska jest w absolutnej czołówce świata posocjalistycznego”. Jak zaś wygląda prawda na ten temat. Oto kilka takich wskaźników według Rzeczpospolitej, tyle że z 6 grudnia (tekst Katarzyny Sadłowskiej pt. Niechlubne rekordy): „Mamy najgorsze wskaźniki zatrudnienia wśród krajów członkowskich (UE), fatalną sytuację młodych na rynku pracy (...) najwyższe bezrobocie wśród ludzi młodych”. W tekście Polska według Eurostatu (Głos z 11 grudnia) czytamy: „W Polsce odnotowano w roku ubiegłym (...) najwyższą stopę bezrobocia wśród 25 krajów (...). Polska należy też do krajów o jednym z najwyższych odsetków zatrudnionych na podstawie umów krótkoterminowych (niekorzystnych dla pracobiorcy)”. Krzysztof Świątek pisze w tekście To nie miłość do pracy - to wyzysk (Tygodnik Solidarność, 1 grudnia ub. r.), iż: „Badania Europejskiego Biura Statystycznego, z których wynika, że Polacy pracują najdłużej w całej UE, potwierdzają katastrofę na rynku zatrudnienia. To nie pracoholizm, a chęć utrzymania stanowiska zmusza nas do pracy po godzinach”. Według tekstu Życia z 6 grudnia (Polska na emeryturze - Magdy Kazikiewicz), możemy poszczycić się jeszcze jednym niechlubnym rekordem. Jak pisze Kazikiewicz: „Polki rodzą najmniej dzieci w całej Europie - alarmują demografowie. Rząd nie prowadzi żadnej polityki prorodzinnej, która zapobiegłaby starzeniu się społeczeństwa”.
Szczególnie groteskowe są inne stwierdzenia Balcerowicza we wspomnianym wywiadzie dla Rzeczpospolitej, m.in. to, że: „Odnotowaliśmy ogromny postęp w zdrowotności (...) szkolnictwie wyższym itd.”. Ten ogromny „postęp” w zdrowotności ilustruje m.in. już sam tytuł tekstu Elżbiety Cichockiej: Szpitale przed egzekucją (Gazeta Wyborcza z 23 września). Polityka z 9 października akcentowała już na okładce numeru: „Lekarze wyjeżdżają. 20 tys. polskich lekarzy pracuje za granicą. Kolejni pakują walizki”. W drukowanym w numerze tekście Joanny Cieśli i Agnieszki Rybak: Raport. Operacja emigracja czytamy: „Pesymiści przewidują, że lekarzy i pielęgniarek wkrótce w Polsce zabraknie. Zmęczeni niewydolnością polskiej służby zdrowia i skandalicznie niskimi zarobkami kraj opuszczają właśnie wykształceni specjaliści”. Jak zaś wygląda opiewany przez Balcerowicza „ogromny postęp” w szkolnictwie wyższym - najlepiej informuje ogromniasty tekst Polska nauka, ginący gatunek” prof. Edmunda Wnuka-Lipińskiego (Fakt z 1 października).

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papieska intencja modlitewna na październik: za duszpasterstwo zdrowia psychicznego

2026-10-01 14:42

[ TEMATY ]

modlitwa

październik

papieska intencja

Vatican Media

Leon XIV w Metzu

Leon XIV w Metzu

Poznaliśmy papieską intencję modlitewną na październik. W ramach inicjatywy „Módl się z Papieżem”, Leon XIV zaprasza, by w tym miesiącu modlić się za duszpasterstwo służby zdrowia. To nie jedyne zaproszenie modlitewne Ojca Świętego na październik: w niedzielę w Lourdes prosił, by w październiku wierzący modlili się różańcem w intencji pokoju.

Trzymając w dłoniach wizerunek św. Dymfny, patronki osób cierpiących na zaburzenia nerwowe i psychiczne, Papież poleca w modlitwie osoby, które cierpią psychicznie i zmagają się z różnego rodzaju trudnościami i prosi, by Kościół był „domem otwartym” i „bezpieczną przestrzenią”, w której każdy może znaleźć swoje miejsce i zostać wysłuchanym, bez oceniania. Prosi też Boga o przebaczenie obojętności i stygmatyzacji tych osób, które Pan wzywa „po imieniu, z czułością” i które w nim mogą odnaleźć swoją godność i nadzieję.
CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii. Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia. Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu. Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło. Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości. Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością. Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
CZYTAJ DALEJ

Ktoś Cię zranił? Przynieś tę ranę na Różaniec

2026-10-01 18:46

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Niektóre zranienia mijają szybko, inne zostają w pamięci na lata. Szczególnie bolą te zadane przez osoby, którym ufaliśmy.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję