Reklama

Marsz dla życia i rodziny

Niedziela lubelska 25/2012

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ulicami Lublina przeszły tysiące osób manifestujących swoje poparcie dla życia. „Marsz dla życia i rodziny”, który odbył się w niedzielę, 3 czerwca, połączył mieszkańców kilkudziesięciu miast Polski z uczestnikami Światowego Kongresu Rodzin w Mediolanie.
- Marsz to wielki hołd oddawany życiu, a także wyraz szczególnej radości z niego. To święto rodzin - podkreślał ks. Marek Urban, główny organizator przedsięwzięcia. O prawdzie tych słów nikogo nie trzeba było przekonywać, bowiem rzesza ludzi, szczególnie młodych rodziców z pociechami w wózkach i na rękach, stanowiła największą część uczestników. - Chcemy pokazać, jak ważne miejsce w życiu społecznym zajmuje rodzina. Swoją obecnością chcemy też podziękować naszym rodzicom oraz babciom i dziadkom za dar życia, za świadectwo ich życia małżeńskiego, które umacnia nas w podążaniu tą samą drogą - podkreślali uczestnicy spotkania. Nad głowami - zebranych na placu przed kolegium Jana Pawła II, wokół „sceny pełnej życia”, a także podczas marszu - powiewały różnobarwne transparenty i flagi. „Bóg kocha dzieci”, „Rodzina jest podarowaniem siebie”, „Niech żyje babcia i dziadek”, „Babciu dziękuję ci za mamę”, „Solidarni z dziećmi poczętymi” - to tylko kilka z setek haseł niesionych i skandowanych przez rzeszę tych, którzy w sobie i bliźnich odkryli wartość życia.
Koordynatorem tej wyjątkowej akcji było Centrum Duszpasterstwa Młodzieży we współpracy z Domowym Kościołem Ruchu Światło-Życie, a także Fundacja Szczęśliwe Dzieciństwo, Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana, Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Lubelskiej, Duszpasterstwo Akademickie KUL, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i Koło Naukowe Studentów Nauk o Rodzinie KUL. Patronat nad wydarzeniem objęli: abp Stanisław Budzik, prezydent miasta Krzysztof Żuk, marszałek województwa lubelskiego Krzysztof Hetman, przewodniczący Rady Miasta Piotr Kowalczyk i Kurator Oświaty w Lublinie Krzysztof Babisz. Jednak w marszu można było zauważyć przedstawicieli znacznie większej liczby instytucji, w tym szkół, organizacji i stowarzyszeń. Maszerujących sprzed KUL-u ku archikatedrze, głównymi ulicami Lublina, prowadziło hasło „Marsz dla życia i rodziny”.
- Dziękujemy Bogu w Trójcy jedynemu za dar życia. Jest to podstawowy dar, na którym możemy budować. Dając życie, Stwórca pragnie, aby człowiek z tym bezcennym darem uczynił coś dobrego, pięknego, sensownego. Bo tylko raz Bóg daje nam szansę, by rozegrać wspaniałą przygodę życia - mówił abp Stanisław Budzik. Przywołując nauczanie bł. Jana Pawła II, Metropolita podkreślał, że „każde życie ludzkie, nawet słabe i cierpiące, jest wspaniałym darem Bożej dobroci”. - Kościół zawsze opowiada się za życiem od poczęcia aż do naturalnej śmierci, broni godności i świętości ludzkiego życia. W każdym życiu umie odkryć jego wspaniałość. Broni człowieka i świat przed tymi, którzy zadają śmierć; w obliczu panoszenia się kultury śmierci głosi kulturę życia - podkreślał Pasterz. - Powołanie do życia jest bowiem fundamentem, który umożliwia przyjmowanie kolejnych darów i powołań, a z prawa do życia wynikają inne niezbywalne prawa człowieka - wyjaśniał. Za Benedyktem XVI, sprawującym Mszę św. w Mediolanie, ks. Arcybiskup powtórzył, że „rodzina jest pierwszą i niezbędną szkołą cnót społecznych”. - Mamy budować nasze rodziny i wspólnotę Kościoła, który jest domem dla wszystkich, na wzór piękna wspólnoty Trójcy Świętej. Mamy ewangelizować nie tylko słowem, ale promieniowaniem naszej miłości. Podejmijmy więc odpowiedzialność za życie, radujmy się nim, brońmy go i głośmy - apelował abp Stanisław Budzik. Na zakończenie marszu Metropolita dziękował organizatorom i uczestnikom za „dar obecności, spontaniczną radość i świadectwo”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

2026-09-23 17:14

[ TEMATY ]

Hiszpania

Adobe Stock

Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.

Niezidentyfikowane osoby w minioną sobotę w południe weszły do ​​kościoła parafialnego pw. Najświętszego Serca Maryi w Guitiriz (Lugo), „wyrwały tabernakulum z jego miejsca, sforsowały zamek i zabrały puszkę z komunikantami. Konsekrowane hostie zostały rozrzucone na placu miejskim, natomiast srebrny kielich skradziono”. Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.
CZYTAJ DALEJ

„Ja także chciałabym zostać uzdrowiona”. Świadectwo Margherit

2026-09-27 18:36

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Moja wiara się zachwiała. Byłam zła na Mamę Maryję - wyznała Margherite Hourt podczas spotkania Leona XIV z chorymi i osobami, które im posługują w Lourdes. Po wypadku, który odebrał jej sprawność, właśnie przy Grocie odnalazła pocieszenie. Jej świadectwo oraz słowa lekarza z Laval pokazały Papieżowi Lourdes widziane oczami tych, którzy wiedzą, że granica między pomagającym a potrzebującym pomocy może zniknąć w jednej chwili.

Podziel się cytatem Po raz pierwszy przyjechała tu jako dwudziestolatka, aby pomagać chorym i osobom z niepełnosprawnościami podczas pielgrzymek diecezji Metz. Później robiła to przez ponad 14 lat. Na co dzień pracowała w fabryce ceramiki, a urlop przeznaczała na służbę chorym w Lourdes.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję