Reklama

Dolinę umiłowałem ponad wszystko

Niedziela zamojsko-lubaczowska 6/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Adam Łazar: - Jak to się stało, że rodak z Bełżca, kapłan diecezji zamojsko-lubaczowskiej, został proboszczem w Dolinie na zachodniej Ukrainie?

Ks. Krzysztof Panasowiec: - Moje powołanie zrodziło się w parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Bełżcu. Studiowałem w Seminarium Duchownym Archidiecezji w Lubaczowie z siedzibą w Lublinie. Seminarium to kultywowało historię i tradycję Archidiecezji Lwowskiej. Po święceniach kapłańskich w 1992 r. Metropolita lwowski abp Marian Jaworski poprosił nas o pomoc i zaproponował wyjazd na Ukrainę, gdyż tam w 1991 r. wskrzesił struktury kościelne Ojciec Święty Jan Paweł II. Brakowało kapłanów, więc wyjechałem.

- Został Ksiądz posłany do obwodu iwanofrankowskiego. Jak został Ksiądz tam przyjęty? Jakie były początki pracy duszpasterskiej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Zostałem posłany do Doliny, niegdyś miasta powiatowego w dawnym województwie stanisławowskim, liczącego ok. 22 tys. mieszkańców. Na moje powitanie wyszła procesja ludzi starszych z prowizorycznymi chorągwiami. Powitali mnie chlebem i solą, zaprosili do pracy. Nie było plebanii. Mieszkałem u życzliwych rodzin. Nie znałem ani jednego słowa po ukraińsku. Zacząłem ich uczyć języka polskiego. Oni mnie ukraińskiego. W 1943 r. nacjonaliści ukraińscy wymordowali tu polską ludność. Pozostali Polacy wyjechali na Ziemie Odzyskane, do województw: opolskiego, wrocławskiego, szczecińskiego. Pozostały tylko nieliczne rodziny mieszane. Pracę duszpasterską rozpoczynałem z babciami z tych rodzin. Na początku musiałem ich nauczyć liturgii Mszy św. Ludzie pamiętali dawną Mszę św. w języku łacińskim. Tej posoborowej i śpiewu kościelnego ja ich uczyłem. Czułem się jak św. Paweł w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

- Był kościół?

- Był, ale w czasach komunistycznych zamieniony na salę gimnastyczną. Kościół bez ołtarza, wieży kościelnej, krzyża na niej, z powalonym chórem. Widok przerażający: ściany zewnętrzne czarne, podrapane, tynk zniszczony, okna pozabijane dyktą i deskami. Ściany wewnątrz pomalowane niebieską farbą, podłoga drewniana z wyznaczonymi liniami boiska sportowego. Budynek zawilgocony. Przede mną stanęło nowe wyzwanie i doświadczenie. Musiałem się stać budowniczym. Pomyślałem sobie: muszę tu wytrzymać, robić co się da. Przynajmniej przez rok, jak nas proszono przed wyjazdem na Ukrainę.

- Wytrzymuje Ksiądz już 19. rok. Co się zmieniło?

- Bardzo wiele. Nie tylko odremontowałem kościół w Dolinie, ale i w Kałuszu, i Bolechowie, w parafiach, które były jakby moimi kościołami filialnymi. Parafia pw. św. Walentego w Kałuszu ma obecnie swojego księdza, do Bolechowa dojeżdżam. Postawiłem w tych kościołach zwalone wieże, a na nich krzyże. Zmieniła się postawa ludzi. Dziś przed tymi krzyżami ludzie się żegnają, zdejmują czapki.

- Do pracy tej musiał Ksiądz pozyskać sojuszników oraz wychować młode pokolenie parafian, skoro nie ma tam Polaków...

Reklama

- Miałem świadomość, że wszystkiego nie zrobię sam. Od pierwszych Mszy św. rozglądałem się po kościele, czy są w nim nauczyciele. Liczyłem na to, że pomogą, bo oni w środowisku mają autorytet. Znalazłem pierwszego, drugiego, kolejnych. Nie zawiodłem się. Pomogli i pomagają. Babcie do kościoła zaczęły przyprowadzać wnuków, ci zaś z kolei swoich kolegów, czasem z rodzicami. Utworzyliśmy dla nich sobotnio-niedzielne szkoły. Zaczęliśmy uczyć w nich języka polskiego, prowadzić katechezę, lekcje śpiewu, etyki, wychowania fizycznego, zajęcia artystyczne - malowania, tańca, prowadzić zespoły wokalno-instrumentalne, itp. W szkołach tych nie ma klas, tylko grupy wiekowe. W Kałuszu jest ich pięć, w Dolinie dziesięć, w Bolechowie pięć. W sumie 20 grup, w grupie 10-20 osób. Języka polskiego uczy się ponad 300 młodych osób. Organizujemy oazy, rekolekcje, festiwale. W Dolinie mamy ośrodek rekolekcyjny. Dla całej archidiecezji organizujemy w nim w ciągu roku 7 turnusów takich rekolekcji (dla ok. 500 osób). Przy parafii działa klub sportowy. Mamy w nim szachistów, piłkarzy, koszykarzy. Istnieje zespół taneczny „Perła” liczący ponad 40 dzieci. Zajął on na prestiżowym festiwalu mniejszości narodowych województwa III miejsce. Tańczył krakowiaka, a teraz przygotowuje oberka i poloneza. Powstało Towarzystwo Kultury Polskiej im. Franciszka Karpińskiego, liczące ponad 100 członków. To imię przyjęliśmy dlatego, że ten polski poeta epoki oświecenia i główny przedstawiciel nurtu sentymentalnego w polskiej liryce urodził się blisko nas, koło Komomyi. Powstało także stowarzyszenie - Zjednoczenie Nauczycieli Języka Polskiego województwa stanisławowskiego, z siedzibą w naszym domu parafialnym w Dolinie, którego jestem kapelanem. Dwa lata temu przy tym stowarzyszeniu powstał chór nauczycielski „Emanuel”.

- Utrzymujecie kontakt z Polską?

- Oczywiście. Dolina ma w Polsce swoje partnerskie miasta. Są nimi: Nowa Sarzyna k. Leżajska, Grodzisk Wielkopolski k. Poznania, Niemodlin k. Opola, Stamiątki k. Krakowa, Strumień k. Pszczyny. Kałusz ma partnerskie stosunki m. in. z Gorlicami, Kędzierzynem-Koźle. Wyjazdy do Polski są zachętą, by uczyć się języka polskiego, pracować w zespołach artystycznych i sportowych. Wspólne kursy językowe i kolonie językowo-turystyczne pogłębiają te więzi i wiedzę. Muszę się pochwalić, że nasze zespoły już po raz piąty, cztery lata z rzędu, zdobywają pierwsze miejsce na Międzynarodowej Parafiadzie w Warszawie.

- Jaki musi być Kościół na Ukrainie?

Reklama

- Żywy. Nowoczesny. Konkurencyjny. Jeśli przy parafii dzieje się coś ciekawego, to przychodzą ludzie, oglądają, angażują się. Kościół nie może utożsamiać się z narodowością. Musimy uświadamiać, że to Kościół rzymskokatolicki, a nie polski. Dlatego odprawiamy Msze św. w języku polskim i ukraińskim. Mentalność tych ludzi jest trochę inna niż w Polsce. Trzeba do tych ludzi wychodzić z interesującą ofertą, a nie czekać, że przyjdą sami. Jest pewna konkurencja, bo działa też kościół greckokatolicki i prawosławny. Ludzie, idąc z nabożeństwa ze swego kościoła, wstępują i do naszego. Dokonują konfrontacji, wybierają. Stąd trudno się czasami policzyć. Przychodzą do nas, odchodzą, po kilku latach znów wracają. W roku ubiegłym przystąpiło 20 dzieci do I Komunii św. Uczestniczymy we wspólnych nabożeństwach, modlitwach. Uczymy ludzi tolerancji, dobroci, miłości, solidarności, przebaczenia, by nie było wzajemnych uprzedzeń. Szukamy tego, co nas łączy, a nie dzieli. Uczymy wspólnego działania. Wychowujemy ludzi nowocześnie myślących, ludzi na miarę obecnego wieku.

- Zadomowił się Ksiądz w Dolinie…

- Tak. Metropolita, Arcybiskup chciał mnie przenieść w inne rejony. Powiedziałem: Dolinę umiłowałem ponad wszystko. Docenił to przywiązanie do tych ludzi. Nie przeniósł mnie. Pozostałem. Przede mną jeszcze wiele do zrobienia. Jestem optymistą, że wszystko się powiedzie. Wierzę w Opatrzność Bożą.

2011-12-31 00:00

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła

Wikipedia.org

Grzegorz I znany też jako Grzegorz Wielki

Grzegorz I
znany też jako
Grzegorz Wielki

Jeden z najwybitniejszych papieży i filarów średniowiecznej kultury, znakomity duszpasterza, doktor Kościoła Zachodniego, reformator liturgii i postać, z którą legendarnie wiąże się określenie „chorał gregoriański”.

Grzegorz urodził się w 540 r. w Rzymie. Piastował różne urzędy cywilne, aż doszedł do stanowiska prefekta Rzymu. Po czterech latach rządów opuścił to stanowisko i wstąpił do benedyktynów. Własny dom zamienił na klasztor. Ten czyn zaskoczył wszystkich – pan Rzymu został ubogim mnichem. Dysponując ogromnym majątkiem, Grzegorz założył jeszcze 6 innych klasztorów. W roku 577 papież Benedykt I mianował Grzegorza diakonem, a w roku 579 papież Pelagiusz II uczynił go swoim przedstawicielem, a następnie osobistym sekretarzem. Od roku 585 był także opatem klasztoru. Wybór na papieża W 590 r. zmarł Pelagiusz II. Na jego miejsce jednogłośnie przez aklamację wybrano Grzegorza. Ten w swojej pokorze wymawiał się. Został jednak wyświęcony na kapłana, następnie konsekrowany na biskupa. W tym samym 590 r. nawiedziła Rzym jedna z najcięższych w historii tego miasta zaraza. Papież Grzegorz zarządził procesję pokutną dla odwrócenia klęski. Podczas procesji nad mauzoleum Hadriana zobaczył anioła chowającego wyciągnięty, skrwawiony miecz. Wizję tę zrozumiano jako koniec plagi. Pracowity pontyfikat Pontyfikat papieża Grzegorza trwał 15 lat. Codziennie głosił Słowo Boże. Zreformował służbę ubogich. Wielką troską otoczył rzymskie kościoły i diecezje Włoch. Był stanowczy wobec nadużyć. Ujednolicił i upowszechnił obrządek rzymski. Od pontyfikatu Grzegorza pochodzi zwyczaj odprawiania 30 Mszy św. za zmarłych – zwanych gregoriańskimi. Podziel się cytatemPrzy bardzo licznych i absorbujących zajęciach publicznych Grzegorz także pisał. Zostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Święty Grzegorz zmarł 12 marca 604 r. Obchód ku jego czci przypada 3 września, w rocznicę jego biskupiej konsekracji. Średniowiecze przyznało mu przydomek Wielki. Należy do czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego.
CZYTAJ DALEJ

UNICEF: 20 mln dzieci ofiarami nadużyć seksualnych w sieci w ciągu roku

2026-09-03 07:12

[ TEMATY ]

nadużycia seksualne

Adobe Stock.pl

Ponad 20 mln małoletnich użytkowników sieci w 21 krajach było w ciągu jednego roku ofiarami wykorzystywania lub nadużyć seksualnych w internecie – wynika z raportu Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF). Niemal 60 proc. incydentów ma miejsce w mediach społecznościowych, a w ponad połowie przypadków sprawcą jest osoba znana ofierze.

„Raport ukazuje bolesną rzeczywistość” – oceniła szefowa UNICEF Catherine Russell, odnosząc się do danych, z których wynika, że niemal prawie 1 na 5 użytkowników internetu w wieku 12–17 lat z 21 państw „padło ofiarą niechcianych, jawnie seksualnych treści lub wykorzystywania online (...). Wiele dzieci cierpi w milczeniu” - podkreśliła.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się przedmiotem krytyki. Gazeta publikuje skargi mieszkańców

2026-09-03 09:52

[ TEMATY ]

Niemcy

adoracja

Agata Kowalska

Istotą wieczystej adoracji jest obecność czcicieli Najświętszego Sakramentu o każdej porze dnia i nocy. Właśnie to przeszkadza mieszkańcom jedynej parafii w Moguncji, w której odbywa się wieczysta adoracja, narzekającym na światła oraz otwieranie i zamykanie drzwi samochodów - informuje serwis infocatolica.com.

W mieście Moguncja, nad brzegiem Renu, znajduje się kościół parafialny św. Akacjusza, w którym odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję