To angielskie wyrażenie robi ostatnimi czasy wielką furorę. Po części dlatego, że wpasowuje się jak ulał w nasze zapotrzebowania. Wypatrujemy wirtualnej rzeczywistości, bo mamy zaprogramowaną tęsknotę za rajem. Tym intensywniej wyglądamy, im częściej życie w „realu” piecze jak diabli. Lecz z drugiej strony dążenie do „virtualu” jest pewną formą rejterady, ucieczki. Wynika ona z usprawiedliwiającej niemocy, ale i z niechlubnego tchórzostwa. Bo nie chcemy działać, bo straciliśmy zapał, bo nie ma w nas chęci do walki.
Zdarza się też, że w „virtualu” znajdujemy się bez własnej woli. Ktoś nas do niego wprowadza, albo nawet wpędza. Będąc już tam, żyjemy w błogim przekonaniu, że to najprawdziwsza rzeczywistość. Już na pierwszy rzut oka widać, że taka sytuacja jest niesłychanie groźna, bo prowadzi do życia w wyrafinowanym kłamstwie. Kłamstwo jest zaś klatką o niewidocznych kratach. Nie można ich zobaczyć, dotknąć ani poczuć krępującego charakteru. A one, jak się okazuje, skutecznie oddzielają od true reality.
Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….
Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
Katarzyna Niewiadoma-Phinney (Canyon-SRAM) po raz piąty na podium Tour de France kobiet. W niedzielę na ostatnim etapie Polka była trzecia i w końcowej klasyfikacji uplasowała się na drugim miejscu, tylko za Holenderką Demi Vollering (FDJ United-Suez).
Vollering wygrała w niedzielę w Nicei po samotnej akcji ostatni etap uciekając Polce, ale to Niewiadoma-Phinney odniosła wcześniej najbardziej spektakularne zwycięstwo w tej edycji wyścigu - w piątek po samotnej, ponad ośmiokilometrowej ucieczce wygrała siódmy etap kończący się na słynnej Mont Ventoux.
Płynący skuterem wodnym 16-latek zginął wskutek zderzenia z motorówką na mazurskim jeziorze Jagodne – podała w niedzielę policja. Służby ustalają okoliczności i przyczyny tego wypadku.
Ze wstępnych informacji wynika, że do wypadku na wodzie doszło w niedzielę po południu na wysokości miejscowości Kozin. Na miejscu zdarzenia jest policja, straż pożarna i Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.