nierzadko dziesiątki lat, proces weryfikacji rzekomych objawień maryjnych i rozbudowane kryteria oceny mogą się wydawać przesadną ostrożnością ze strony Kościoła. Czy nie jest to
stawianie tamy Bożej łasce? - pytają niektórzy. Roztropność w osądzie jest jednak cechą mądrości, będącej darem Boga i pouczonej doświadczeniem. Do tego jeszcze dochodzi świadomość
działalności złego ducha - Ojca kłamstwa.
Wiek XX jest nazywany wiekiem objawień maryjnych. Część z nich została przez władze kościelne czy to na poziomie diecezji, czy na wyższym poziomie całego Kościoła zaaprobowana, część czeka
na ocenę, jeszcze inna została odrzucona. Jak pokazuje historia, istnieje więcej niż niebezpieczeństwo, że za prawdziwymi objawieniami maryjnymi będą następowały objawienia fałszywe. Na własnych
oczach przekonujemy się, że istnieją próby, aby prawdziwe maryjne objawienia rozmyć objawieniami fałszywymi. Rodzą się one albo przez psychiczną chorobę rzekomych wizjonerów, albo przez halucynację. Powody
mogą być bardziej prozaiczne - pragnienie sławy lub chęć zarobienia pieniędzy.
I tak na przykład: objawienia lourdzkie miały swoich fałszywych naśladowców. Ogółem w całej Europie w ciągu pięciu lat od wydarzeń lourdzkich przetoczyła się cała fala rzekomych
objawień. Historycy doliczyli się aż 150 przypadków.
Pierwszą racją ostrożności Kościoła w ocenie objawień jest ryzyko oszustwa i udawania. Po drugie. Zadaniem Kościoła, powierzonym mu przez samego Pana, jest stanie na straży integralności
Ewangelii. Jego podstawową misją jest więc wierność Słowu, które objawił Bóg. (pr)
Zdjęcie dzięki uprzejmości Toma Vandera Woude Guild/aciprensa.com
Tom Vander Woude z małym Josephem „Josie” Vander Woude
Proces beatyfikacyjny Toma Vandera Woude'a wciąż postępuje - informuje diecezja Arlington w stanie Wirginia.
Wypadek miał miejsce na posesji Woude’ów. Ich najmłodszy syn, nastoletni wówczas Joseph, który ma zespół Downa, wpadł do przydomowego szamba. Ojciec skoczył za nim. Udało mu się wypchnąć syna na powierzchnię, dzięki czemu uratował jego życie. Sam jednak wskutek toksycznych oparów zatruł się i utonął.
Bp Małyga: Potrzebujemy takiego wieczoru z Maryją naszą Matką
2026-09-18 19:35
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
Biskup Maciej Małyga
Coroczna pielgrzymka Duchowieństwa i Wiernych Archidiecezji Wrocławskiej gromadzi na Jasnej Górze tłumy ludzi z różnych stron diecezji. Po nabożeństwie Drogi Krzyżowej prowadzonej przez ks. Bartosza Mitkiewicza, proboszcza parafii św. Józefa w Bierutowie, wraz z młodzieżą przyszedł czas na Mszę św. Bazylice jasnogórskiej pod przewodnictwem bpa Macieja Małygi.
Biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej wygłosił także homilię, i w pierwszych jej słowach podkreślił znaczenie pielgrzymki i obecności wiernych na Jasnej Górze. - Potrzebujemy takiego wieczoru z Maryją naszą Matką - mówił biskup, nawiązując do słowa Bożego. - Ewangelia zaprasza nas do pytania, co jest lepsze; troska niespokojna czy troska ufna. Co jest w centrum mojego życia? Czy może Bóg serca, który jest bliski?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.