Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Przed ołtarz Bożego Miłosierdzia

Wyruszacie w konkretną drogę, w określonym czasie. […] Pielgrzymiemu trudowi będziecie mogli podołać, gdy będziecie wznosili wasze myśli i serca ku Bogu. To właśnie modlitwa nada waszemu pielgrzymowaniu religijnego charakteru – zwrócił się do uczestników Pielgrzymki Myśliborskiej bp Henryk Wejman.

2026-09-01 14:54

Niedziela szczecińsko-kamieńska 36/2026, str. IV

[ TEMATY ]

Myślibórz

Adam Szewczyk

Pielgrzymi tradycyjnie wyruszyli spod Sanktuarium MB Fatimskiej

Pielgrzymi tradycyjnie wyruszyli spod Sanktuarium MB Fatimskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Za nami 34. edycja Pieszej Pielgrzymki Myśliborskiej, wiodącej z Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Szczecinie do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu. Tegoroczna trzydniowa modlitewna wędrówka przebiegała pod hasłem: „Ufam, jak św. Carlo Acutis!”. Jej inaugurację stanowiła uroczysta Msza św. sprawowana przez bp. Henryka Wejmana w sanktuarium Maryjnym na os. Słonecznym 23 sierpnia. Szczególne zaproszenie w tym roku organizatorzy kierowali ku młodzieży, która w ostatnich miesiącach przyjęła sakrament bierzmowania.

Mówią pielgrzymi

Choć, jak wspomniał w homilii bp Wejman: – Cel pielgrzymiej drogi jest jasno określony – chodzi o dotarcie do miejsca szczególnej obecności Bożej łaski, a sanktuarium w Myśliborzu jest właśnie takim miejscem, w którym, jak w każdym sanktuarium, Chrystus obficie udziela swoich łask – nie towarzyszy mu tylko pakiet próśb i oczekiwań. Wielu, przynaglonych odruchem serca, pragnie dziękować Bogu za otrzymane łaski. Nie brakuje też tych, którzy w pątniczej modlitwie szukają ratunku, odpowiedzi, ukojenia lub pragną zawierzyć swój lub bliskich im osób los Bogu. Oto, co przed ołtarz Bożego Miłosierdzia nieśli tegoroczni pielgrzymi, co przepełniało ich serca.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– W pielgrzymce do Myśliborza idę po raz szósty – mówi Marcin Langowski. – 6 lat temu po prostu chciałem pierwszy raz pójść na pielgrzymkę. Nie byłem wcześniej na żadnej innej. Wiele słyszałem o „Myśliborskiej” i zdecydowałem się. W kolejnych latach stała się ona już pierwszym punktem planowania letnich miesięcy. To dla mnie przeżycie duchowe, okazja do modlitwy zarówno wspólnotowej, jak i indywidualnej. To też spotkanie z niesamowitą ludzką życzliwością i gościnnością, zwłaszcza na postojach, ze strony gospodarzy, ale również na trasie, od innych pielgrzymujących. Przede wszystkim powierzam intencje rodzące się w codzienności i w danej chwili dla mnie ważne. Pielgrzymka to czas szczególnego otwarcia na Boga, także Boga w drugim człowieku. Wszechobecna jest przyjazna atmosfera, życzliwość i otwartość. Są relacje, które pozostają typowo pielgrzymkowymi, ale są też takie, które rozwijają się poza nią.

Idą z intencjami ...

– Jest wiele spraw, które podczas wędrówki chciałem zawierzyć Panu Bogu – opowiada Zbigniew Korczyński, także wielokrotny uczestnik „Myśliborskiej”. – Po pierwsze pragnę zawierzyć Bogu rodzinę. W tym roku obchodzimy z małżonką złoty jubileusz małżeństwa i za to chciałbym podziękować. Mam mamę, która ma 105 lat i za nią też pragnę Bogu dziękować. Dziękuję też Bogu za moje dzieci, za to, że są blisko, że nas wspomagają, że możemy się nimi cieszyć. Idąc w pielgrzymce przepraszam też Boga za wszelkie popełnione zło prosząc Go, by wybaczył mi moje błędy. Jednak moje serce przepełnia wdzięczność za towarzyszące codzienności mojego życia Boże błogosławieństwo. Może i tym razem Pan Bóg pozwoli mi dojść do końca tej kolejnej już w moim życiu pielgrzymki.

Reklama

– Jako mama jestem bardzo zatroskana o moje dzieci – mówi z przejęciem Dominika. – Obecnie mierzę się z rolą mamy kilkunastoletniego syna, który wpadł w złe towarzystwo, uzależnienia, grzechy nieczyste i sam nie jest w stanie sobie pomóc. Dlatego ja, za wstawiennictwem św. Carla Acutisa (mój syn akurat jest w wieku Carla, kiedy umarł) będę całą pielgrzymkę, ten trud, ofiarowywała za łaskę nawrócenie się syna, żeby wrócił do Boga. Gorąco pragnę, by Pan Jezus go uzdrowił i okazał mu swoje miłosierdzie. Idę po raz dziesiąty. Jest ze mną córka, Faustynka. To też jest dla mnie taka motywacja, ona sama mnie tutaj zaciągnęła, bo wczoraj wróciliśmy z pieszej (opolskiej – przyp. red.) pielgrzymki na Jasną Górę i wsiedliśmy w pociąg, by tutaj przyjechać i ruszyć przed ołtarz Bożego Miłosierdzia w Myśliborzu.

… i z podziękowaniem Bogu

– Idę w intencji mojej bliskiej koleżanki, która ciężko zachorowała – ze wzruszeniem opowiada Dorota. – Pragnę też w trakcie tej pielgrzymki podziękować Bogu za jej obecność w moim życiu. Jej postawa w tej chorobie otwiera moje serce i za to też idę Bogu podziękować. Ważna jest dla mnie obecność Boga w moim życiu i Jego prowadzenie. Ważniejsza od problemów dnia codziennego.

– Od samego początku idziemy w tym roku drugi raz – relacjonuje Oliwia, pielgrzymująca z siostrą i kuzynem. – Jako dziecko kiedyś łapałam się z pielgrzymami z Kierzkowa do Myśliborza i obiecałam sobie, że w przyszłości muszę podjąć trud, by przejść całą tę drogę. Udało się. W zeszłym roku wraz z siostrą i z kuzynem podjęliśmy się tego jakże ciężkiego, ale i pięknego wyzwania. Oczywiście były trudy, ale pozostały też piękne wspomnienia. Przede wszystkim... piękny był później rok. Te zanoszone podczas drogi modlitwy, prośby, zazwyczaj były wysłuchane. Były też dziękczynienia. […] W tym roku też idziemy z pewnymi prośbami, jednak przede wszystkim, by dziękować za Boże błogosławieństwo w tym, o co prosiliśmy w zeszłym roku.

– Idąc w pielgrzymce bardziej dziękuję za otrzymane od Boga łaski. Mam za co – mówi Danuta Chmiel, która trakt do Myśliborza pokonała co najmniej sześć razy. – Jednak moje serce wypełnia też wiele trosk, zatem w postawie dziękczynnej niosę też szereg próśb, bo wiem, ile teraz jest spraw nie takich, jak być powinno. Jest dużo zła i zło się panoszy, a takich, którzy mogą iść i prosić jest coraz mniej, choć budujący jest dla mnie widok pielgrzymującej też młodzieży.

Głęboko wierzę, że modlitwa w drodze jest przez Boga wysłuchana. Nie idę tylko dla siebie, w swojej intencji. Idę dla tych, którzy potrzebują, którzy iść nie mogą, mimo, iżby chcieli. Wierzę w modlitwę wstawienniczą. Doświadczam tego, że Pan Bóg mnie wysłuchuje. Może nie tak, jak w danej chwili tego oczekuję, tylko tak, jak dla mnie według Boga jest najlepiej. Idę, żeby za to dziękować.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W promieniach Bożego Miłosierdzia

Niedziela szczecińsko-kamieńska 46/2024, str. VI

[ TEMATY ]

Myślibórz

archiwum pywatne

Procesja z relikwiami

Procesja z relikwiami

W tym roku mieszkańcy Myśliborza obchodzili po raz pierwszy Dzień Patrona Miasta – bł. ks. Michała Sopoćki.

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny, Apostoł Bożego Miłosierdzia, dla Myśliborza jest postacią wyjątkową. To on ujawnił wizję św. Faustyny, dotyczącą tego miasteczka, a konkretnie kolebki założonego przez siebie Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego (Dz. 536, 570). Było to podstawą, aby w 1993 r. (po beatyfikacji s. Faustyny) kościół Świętego Krzyża i klasztor ZSJM w Myśliborzu otrzymały tytuł sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
CZYTAJ DALEJ

Kolejny atak na krzyż!

2026-09-30 15:13

Archiwum prywatne

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Już po raz trzeci krzyż na wrocławskich Żernikach przy skrzyżowaniu ul. Kosmonautów i Trójkątnej został zniszczony – tym razem sprawca oblał go niebieską farbą!

Na początku sierpnia wandal rozbił umieszczoną na krzyżu figurę Chrystusa. Mieszkańcy osiedla nie pozostali obojętni, wspólnie zrobili zbiórkę, kupili nową figurę i umieścili ją na krzyżu. W nocy 6 września prawdopodobnie ten sam wandal wrócił z łomem i po raz kolejny zniszczył figurę Chrytsusa. Teraz figura została zdewastowana po raz trzeci, oblana niebieską farbą! Dla mieszkańców osiedla, ale także dla innych mieszkańców Wrocławia, to niezrozumiały i bolesny akt wandalizmu – krzyż stoi w tym miejscu od 80 lat. Postawili go tam repatrianci z Kresów jako dziękczynienie za szczęśliwy powrót do Ojczyzny.
CZYTAJ DALEJ

Katecheta musi żyć tym, co głosi

2026-09-30 17:16

[ TEMATY ]

katecheza

Karol Porwich/Niedziela

Czy współczesna katecheza potrafi odpowiedzieć na pytania i potrzeby młodego pokolenia? Skąd bierze się dystans młodych wobec wiary i co możemy zrobić, aby go przełamać?

Podziel się cytatem Rozmawiamy również o konsekwencjach rezygnacji z nauczania religii w szkołach i o tym, co taka zmiana może oznaczać dla wychowania oraz formacji młodego człowieka. Pojawia się także pytanie o to, kim powinien być współczesny katecheta i dlaczego sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej autentyczne świadectwo życia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję