Mamy w sobie taką skłonność, że gdy dzieje się jakaś nieprawość czy nieszczęście, gdy dochodzi do tragedii, katastrofy, wypadku, gdy w najbardziej nieoczekiwany sposób tracimy kogoś bliskiego, kochanego, niewinnego, pytamy: „Gdzie w tym wszystkim był Bóg?" I czy w ogóle był? Czy był w Auschwitz? Czy był w Wenezueli i Kolumbii, gdy niedawno trzęsła się tam ziemia? Czy był na onkologii tego czy innego szpitala, gdy umierało dziecko lub startujący dopiero w dorosłe życie młody człowiek? Czy był na tej nieszczęsnej węgierskiej autostradzie...?
Pomóż w rozwoju naszego portalu

