Dziwny to film. I dziwna śmierć głównego bohatera.
Szeryf Frank Patch to prawdziwa legenda Cottonwood Springs – czytamy w informacji o filmie. – Mężczyzna twardą ręką przez blisko 20 lat utrzymywał tam względny pokój. Wiele wskazuje jednak na to, że jego czas na tym stanowisku powoli dobiega końca, z czym on sam nie chce się pogodzić.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Atmosfera w miasteczku gęstnieje coraz bardziej, z chwilą kiedy bohater w samoobronie postrzelił innego mężczyznę. Lokalna społeczność zwraca się przeciwko niemu, a bryluje w tym wydawca lokalnej gazety Andrew Oxley. Decydenci w mieście, mając świadomość, że szeryf zna ich wszystkie ciemne sprawy, nie widzą innego wyjścia jak usunięcie go z piastowanego stanowiska na drodze przemocy.
Stąd i tytuł filmu – Śmierć rewolwerowca; tym rewolwerowcem jest właśnie ów szeryf.
Dziwny film, dziwna historia! Nie tak jak zwykle w westernach, gdzie walczą ze sobą dwie strony – ta dobra i ta zła. Owszem, domyślamy się kto tu jest dobry, a kto zły. Ale tutaj jakby zło chce zabić dobro, no i zabija. Dlaczego? Ano dlatego, że mu się znudziło to dobro, czyli – ludzie w miasteczku mieli już dość szeryfa, który wprowadził dla nich porządek, może przedtem nawet wybronił ich przed jakimś złoczyńcą. Nie chcą już jego sprawiedliwości. Bo przecież jako szeryf bohater filmu nie tylko oczyścił miasto, ale i poznał wszystkie jego tajemnice. Pewnie nawet dlatego udaje mu się teraz utrzymywać porządek, bo wie, czego lub kogo i skąd może się spodziewać.
Podobnie rzecz się ma z rządzącymi, choćby takim miasteczkiem jak Cottonwood Springs. Sprowadzili przecież Franka Patcha jako szeryfa, żeby zaprowadził porządek w mieście. To miało być dobre dla mieszkańców. Dlaczego więc w pewnym momencie stało się złe dla nich samych? Dlaczego z dobrych opiekunów zrobili się osobami kierującymi się dobrem własnym, a nie dobrem podopiecznych? Gdzie jest ten moment przemiany... i czym jest spowodowany?
