Reklama

Niedziela w Warszawie

Na krańce świata

O tym, jak wygląda praca misjonarza w Sierra Leone, tylko teoretycznie bezpłatnym szkolnictwie i wspólnej modlitwie chrześcijan i muzułmanów, z ks. Łukaszem Krupą rozmawia Łukasz Krzysztofka.

2026-08-18 14:24

Niedziela warszawska 34/2026, str. I

[ TEMATY ]

misje

Archiwum x. ŁK

Ks. Łukasz Krupa

Ks. Łukasz Krupa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Łukasz Krzysztofka: 13 sierpnia minęła 5. rocznica śmierci abp. Henryka Hosera SAC, który jako ordynariusz warszawsko-praski posyłał księży do pracy misyjnej. Jak Ksiądz wspomina abp. Hosera, który udzielał Księdzu święceń kapłańskich?

Ks. Łukasz Krupa: Zapisał się mojej pamięci bardzo pozytywnie. Nie tylko udzielał mi święceń, ale gdy byłem w katedrze warszawsko-praskiej wikariuszem, mogłem go trochę bliżej poznać, choć już na jego ostatnim etapie przed zakończeniem urzędu. Był bardzo ciepły, ojcowski i serdeczny. Pewnego razu, gdy proboszczem katedry był ks. Bogusław Kowalski, po Mszy św. dziękczynnej za posługę ks. Arcybiskupa, zaprosił nas na wspólne oglądanie meczu. Pamiętam, że grała wtedy Barcelona, na to ks. Arcybiskup powiedział do nas żartobliwie: „Tylko pójdę i zdejmę sutannę, żeby jej nie męczyć”. Abp Hoser miał duże poczucie humoru, a jednocześnie był człowiekiem wysokiej klasy i kultury, światowiec, w dobrym tego słowa znaczeniu.

I to właśnie z inicjatywy abp. Hosera powstała placówka misyjna w Kambii w Sierra Leone, na której Ksiądz obecnie pracuje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Tak, to jego dzieło. Placówka zaczęła tworzyć się w 2011 r. Podejrzewam, że wcześniej, będąc w Stolicy Apostolskiej odpowiedzialnym za Kongregację ds. Ewangelizacji Narodów, abp Hoser dowiedział się od któregoś z włoskich biskupów, a Włosi wtedy pracowali tam na misjach, że brakuje misjonarzy. Pierwotny plan był taki, że na placówce będą pracować wspólnie księża, siostry zakonne i świeccy. Tak rzeczywiście przez jakiś czas było, później jednak świeccy wykruszyli się, ale siostry Jezusa Miłosiernego są do dzisiaj.

Czy już bezpośrednio po święceniach kapłańskich zaczął Ksiądz myśleć o wyjeździe na misje?

Nie, wtedy zupełnie nie myślałem o misjach i nie zabiegałem o to, aby wyjechać. Po pewnym czasie zgłosiłem tylko biskupowi swoją gotowość, wiedząc, że jeden z naszych księży wraca z misji i zostaje tam tylko jeden ksiądz. Bp Jacek Grzybowski, który odwiedził naszą placówkę na Boże Narodzenie, mówił, że nie wiadomo, co będzie dalej, bo został tam tylko jeden ksiądz, a chętnych nie ma. Powiedziałem wtedy, że jak trzeba, to pojadę. Później potwierdziłem swoją gotowość bp. Romualdowi Kamińskiemu, który zdecydował się wysłać mnie do Sierra Leone.

Jakie były Księdza pierwsze wrażenia po przybyciu do Sierra Leone?

Reklama

Pierwsze, to pomyślałem: Co tu robić? Ponieważ byliśmy we dwóch, umówiliśmy się, że będę odpowiedzialny za szkoły podstawowe, więc zacząłem się w to wdrażać. Generalnie dookoła panuje bieda. Do nowego misjonarza, który jeszcze nie orientuje się za bardzo w sytuacji, przychodzili różni ludzie ze swoimi prośbami, nie koniecznie zawsze wymagającymi wsparcia, ale cóż szkodzi spróbować. Z czasem nabrałem większej wprawności w rozpoznawaniu, czy ci, którzy proszą, faktycznie potrzebują pomocy. Od rana do nocy coś się działo. Wtedy jeszcze akurat była pora deszczowa, a więc były problemy z suszeniem prania. Trzeba było się spotkać z biskupem, z miejscowym duchowieństwem, załatwić potrzebne dokumenty państwowe.

Na czym polega Księdza praca?

Moim zadaniem jako wikariusza jest troska o szkoły podstawowe, a proboszcza o ponadpodstawowe. Gdy ksawerianie przyjechali na misje do kraju muzułmańskiego, to nie od razu zaczęli budować kościoły, ale szkoły. Ponieważ to było państwu potrzebne, bo szkół nie było. Kiedy z czasem ludzie zostali ochrzczeni, to przy szkołach powstały kaplice, których teraz mamy cztery. Szkolnictwo teoretycznie jest bezpłatne.

Tylko teoretycznie?

Tak, państwo tak mówi, ale jak to ma funkcjonować bez pieniędzy, kiedy subwencje nawet bieżących potrzeb nie pokrywają? Dyrektorzy muszą brakujące środki jakoś pozyskać, np. przez różne zbiórki. Muszą jakoś sobie radzić, bo inaczej szkoła nie będzie działać. Jedna dyrektorka w mojej parafii dokłada nawet ze swoich prywatnych pieniędzy.

Dużo uczniów ma Ksiądz pod opieką?

Około 8 tys. i w większości to są dzieci muzułmańskie. Jako misjonarze mamy o tyle dobrze, że przyjeżdżając ze swoich rodzinnych krajów, przywozimy trochę mocniejszą walutę i w tych szkołach robi się po kolei to, co jest potrzebne. W szczególności dachy, żeby nie przeciekały. A jak się uda zrobić coś więcej, to się robi, np. ostatnio studnie.

Wierni angażują się w życie parafii?

Reklama

Są bardzo chętni i pomocni, przychodzą na Msze św. Choć np. jest różnica, ponieważ w Polsce najczęściej na Msze św. przychodzą ci, którzy zamówili intencje, a w mojej parafii nie. Przychodzi za to regularnie w tygodniu ok. 20 osób, a w niedzielę jest ponad 150, co przy ogólnej liczbie 250 wiernych przy naszej misji, nie licząc kolejnych 250, którzy gromadzą się w kaplicach, jest bardzo dobrą frekwencją. Nie ma też problemu z pomocą przy różnych pracach w parafii, z dnia na dzień są gotowi przyjść.

Chętnie słuchają głoszonej im Dobrej Nowiny?

Chcą słuchać, ale mają różne intencje. Są dwie grupy: ci, którzy przychodzą z pobudek religijnych, ale i tacy, którzy przychodzą, aby coś zyskać. Do kościoła przychodzą również muzułmanie, zwłaszcza dzieci i starsi. Słuchają, chcą być w kościele również z tego powodu, że czerpią także korzyści materialne. Jest również dużo wspólnot protestanckich, a nawet Świadków Jehowy, ale mieszkańcom jest w zasadzie wszystko jedno. Jak już jest coś z Panem Jezusem, to jest im obojętne, jakiego jest to wyznania. Nie rozumieją do końca różnic. W ich zwyczaju jest także, że często się błogosławią. Na każdym spotkaniu czy państwowym czy kościelnym jest modlitwa. Są muzułmanie, chrześcijanie, jest modlitwa muzułmańska i chrześcijańska. Jak jeżdżę do nich, to zaczynam spotkanie modlitwą, potem proszę kogoś z muzułmanów, żeby się pomodlił. To jest na poziomie dziennym. Bóg jest obecny w przestrzeni nie tylko sakralnej, ale i publicznej. Dla nich to jest naturalne.

Jakie wyzwania stoją przed Księdzem w najbliższym czasie?

Lista jest długa, ale priorytetem jest zbudowanie płotu w jednej szkole u nas, w Kambii, bo teren niby jest własnością Kościoła, ale nie ma problemu, żeby ktoś obcy sobie dom na nim wybudował. A jak już jest ogrodzone, to takiej możliwości nie ma. Mój budowlaniec zrobił wycenę, ok. 15 tys. dolarów będzie to kosztowało, plus studnia, którą też miejscowa społeczność tak sobie obudowała, że wyłączyła ją z terenu szkoły. Jest nowa kuchnia, więc trzeba i nową studnię wybudować. W drugiej szkole przy kaplicy jest też dach do wymiany. Na zaplanowane prace dzięki Bożej Opatrzności, która wyraża się w hojności ludzi, środki już udało mi się zebrać. Mam też trochę pomysłów duszpasterskich, a wśród nich jest założenie w Kambii kół Żywego Różańca, których tam nie ma, choć ludzie odmawiają Różaniec. Za okazane mi w Polsce wsparcie duchowe i materialne serdecznie wszystkim dziękuję.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: zakończyła się Szkoła Animatorów Misyjnych II stopnia

[ TEMATY ]

misje

Warszawa

szkoła animatora

Adobe Stock

W Warszawie zakończyły się dziś pięciodniowe zajęcia Szkoły Animatorów Misyjnych (SAM) II stopnia. Po dwóch latach pandemii zajęcia odbyły się stacjonarnie i powróciły do Centrum Formacji Misyjnej. Tegorocznej szkole towarzyszyło hasło „Razem budzimy do misji”. Uczestnicy zajęć zapoznawali się z Papieskimi Dziełami Misyjnymi (PDM) oraz różnymi formami misyjnej współpracy. Uczyli się jak mówić o misjach dzieciom, młodzieży i dorosłym. Uczestnicy – kapłan, siostra zakonna i 15 osób świeckich – otrzymali dyplomy ukończenia SAM.

O życiu Kościoła w Ugandzie opowiedział ks. dr Leonard Sanyu z Ugandy. Następnie ks. dr Mariusz Boguszewski z Papieskiego Stowarzyszenia Kościół w Potrzebie mówił o pomocy duszpasterskiej i charytatywnej w tych regionach świata, gdzie chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowane. Było też spotkanie z wolontariuszami z Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego, którzy dzielili się doświadczeniem z wolontariatu misyjnego w Zambii.
CZYTAJ DALEJ

Polityka przychodzi po swoje

2026-09-02 07:36

[ TEMATY ]

polityka

wybory

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Polityka ma jedną paskudną cechę. Można się nią nie interesować. Można przewijać wiadomości, wyciszać polityczne profile, mówić: „wszyscy są tacy sami”, „mam to gdzieś”, „niech się kłócą między sobą”. Można nawet uważać, że polityka jest nudna i nie ma nic wspólnego z naszym życiem.

A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
CZYTAJ DALEJ

Górale z Polski wręczyli Papieżowi niezwykły prezent

2026-09-02 19:58

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Haftowana stuła i góralski kapelusz z piórem – takie prezenty otrzymał Leon XIV od pielgrzymów z Bystrej Podhalańskiej. Koło Gospodyń Wiejskich „Bystrzanki” przyjechało do Rzymu wraz z rodzinami, przyjaciółmi i parafianami, aby w ten sposób uczcić 60-lecie swojej działalności. „Nie spodziewaliśmy się, że będziemy mogli być tak blisko Ojca Świętego” – mówią Vatican News.

Dla pielgrzymów z Bystrej Podhalańskiej środowa audiencja generalna stała się najważniejszym punktem jubileuszowej pielgrzymki. Chcieli, aby prezent dla Leona XIV nawiązywał do miejsca, z którego przyjechali, dlatego wybrali tradycyjny góralski kapelusz z piórem oraz haftowaną stułę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję