W tytule tekstu jest, oczywiście, postawiona teza: Polska jest słaba. Zbyt słaba jak na swoją gospodarkę, społeczeństwo i ogólny potencjał rozwoju. Nasz kraj jest szczególnie słaby w polityce międzynarodowej, w której zdaje się, że już nawet ropiejąca wojną i korupcją Ukraina góruje nad naszym krajem. Oczywiście, mechanizm przewagi Ukrainy jest nader czytelny: realizacja interesów światowych elit oraz gigantyczne kwoty łapówek wręczanych przez ukraińskich oligarchów europejskim biurokratom.
Zastanówmy się jednak nad źródłami słabości Polski. Pierwsze z nich jest bardzo widoczne: to obecny rząd, który bardziej realizuje interesy Niemiec, niż przejmuje się potrzebami własnego kraju. Rząd ten powstał na skutek sprytnej manipulacji, m.in. z powołaniem partii Szymona Hołowni, która umożliwiła Donaldowi Tuskowi zdobycie przewagi nad PiS-em i po wykonaniu tego zadania przestała być potrzebna, straciła więc swoje ukryte wsparcie i pozostawiła samego Hołownię z rozdziawioną ze zdumienia buzią. Sprytna manipulacja dała Tuskowi władzę, a on już uczynił z nią to, co miał uczynić. Rozwój Polski został zahamowany, a z projektów takich jak CPK nic realnie nie zostało.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Rządzący po 1989 r. prawie zawsze obawiali się reakcji Polaków, czyniono więc wszystko, aby polską opinię publiczną zmanipulować. Najpierw spotkały nas więc kradzież symboli Solidarności i terror uprawiany przez Gazetę Wyborczą, potem pałeczkę przejął TVN, a w końcu za gnębienie polskiej opinii wziął się cały pęk mediów pod niemieckim nadzorem. Mamy więc drugą przyczynę słabości kraju – brak dojrzałej, dobrze poinformowanej i patriotycznie nastrojonej opinii publicznej. Brak więc podstawowego mechanizmu budującego stabilny system polityczny.
Z tej przypadłości bierze się poważniejsza – brak państwowotwórczej elity. Od czasów PRL-u obowiązywały tzw. punkty za pochodzenie przy rekrutacji na najbardziej prestiżowe kierunki studiów. Ten system obowiązuje do dziś. Kariery robią bowiem dzieci byłych pezetpeerowskich aparatczyków, ludzie, na których są tzw. haki, oraz wszelkiej maści ordynarna agentura. Z takiego naboru tworzona jest śmietanka kulturalna, polityczna i ogólnie warszawsko-salonowa. To ludzie z mentalnością niewolniczą (wedle klasycznej definicji Nietzschego), którzy wobec słabszych są bestialscy i donosicielscy, a wobec silniejszych jedynie podlący się i służalczy. Niestety, właśnie taki rozmiar „kapeluszy” dominuje w służbach specjalnych i administracji.
Kolejna słabość to brak dojrzałej, stabilizującej państwo opozycji. To, co w tej chwili staje naprzeciwko Tuska, to albo skłócony wewnętrznie PiS, albo pospolite ruszenie obu Konfederacji. Mówiąc poważnie, istnieje zagrożenie, że obca agentura może zorganizować w Polsce siłę polityczną, która zdobędzie na tyle liczący się wynik, że przesądzi o politycznych losach kraju w 2027 r.
Jest także kwestia bolesna, ale niestety, trudno jej nie zauważyć. Otóż obok żenującej słabości polskiej administracji, policji i służb postępuje także obezwładnianie polskiej armii. Oto zdradliwą decyzją dopuszczono niemieckich żołnierzy do działania w Polsce, niby mają pomagać przy umacnianiu obronnym granicy z Rosją. Na dodatek ogromne fundusze na obronność są po prostu przejadane i marnowane. Siła armii nie rośnie, kadra nie jest przekonana o dobrym kierunku uzbrajania, a wszystko odbywa się przy ferworze tromtadrackich deklaracji polityków, które przecież – w obliczu realnego zagrożenia – nic nie znaczą.
Polska jest dziś słaba z wielu powodów, także tych, które wymieniłem. Dopóki władzy w kraju nie obejmą polskie, patriotyczne ugrupowania, nasza niepodległość będzie się osuwała w nicość.
