Tuchowski organista, dyrygent i kompozytor, muzykolog, pedagog, wychowawca wielu pokoleń muzyków kościelnych, został laureatem Srebrnej Piszczałki 2026. To wyróżnienie Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski przyznawane za wybitne osiągnięcia i wkład w rozwój muzyki sakralnej w Polsce. W gronie osób wyróżnionych tą nagrodą są m.in. prof. Stefan Stuligrosz, ks. prof. dr hab. Ireneusz Pawlak, ks. prof. Andrzej Zając i ks. dr hab. Robert Tyrała (pełna lista laureatów na: kapitula.org/ srebrna-piszczalka).
Sens
W rozmowie z Niedzielą dr Gładysz przyznał, że informacja o wyróżnieniu dotarła do niego, gdy był na urlopie, a poinformował go ks. prof. Andrzej Filaber – przewodniczący kapituły tej nagrody. Mistrz z Tuchowa stwierdził, że taka prestiżowa nagroda jest dla niego potwierdzeniem, iż to, co od dekad konsekwentnie realizuje, ma sens. Zaznaczył: – To na pewno wzrusza, cieszy, ale też daje do myślenia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jan Gładysz należy do organistów, którzy bardzo dbają o poziom muzyki kościelnej i innym zwracają na to uwagę. – Zawsze uważałem, że ponieważ wszystko, co Boże, jest na najwyższym poziomie, to i muzyka wykonywana w kościele, w czasie Mszy św., powinna zachowywać wysoki poziom, a my, organiści, w swej małości, musimy starać się iść do góry i coraz piękniej grać na chwałę Panu Bogu.
Reklama
Przekonuje, że należy się starać o dobrą muzykę kościelną i ją promować. Zaznacza: – Nie jestem przeciwnikiem piosenek ewangelizacyjnych, które się przydają na różnych religijnych spotkaniach czy na pielgrzymkach. Boleję jednak nad tym, że wiele osób, odpowiedzialnych za muzykę w kościele, zapomina o zasadach, że próbują przemycić takie różne „hity”.
Radość
Wychowawca wielu pokoleń muzyków kościelnych świętuje w tym roku 70. urodziny. Mówi, że bardzo sobie ten okres „emerycki” ceni, bo może więcej czasu poświęcić rodzinie, cieszyć się wnukami, a z żoną nawiedzać kościoły diecezji tarnowskiej i słuchać, jak grają w nich organiści, często jego wychowankowie. – Jestem uradowany, gdy słyszę, że ludzie śpiewają – przyznaje. – Szczególnie jeśli chodzi o małe, wiejskie parafie, że w nich księża proboszczowie i organiści robią, na miarę swych możliwości, fantastyczne rzeczy. Są schole, chóry, kantorzy. To naprawdę cieszy!
Warto dodać, że prowadzony przez Jana Gładysza od lat Sanktuaryjny Chór Mieszany, który w tym roku brał udział w XV Międzynarodowym Festiwalu i Konkursie Chóralnym w Lloret de Mar w Hiszpanii, wrócił do Tuchowa z kolejnymi sukcesami. Chórzyści pod batutą dr. Gładysza zaprezentowali się w trzech kategoriach konkursowych. W kategorii muzyki ludowej wyśpiewali złoty dyplom, a w kategorii muzyki religijnej i rozrywkowej zdobyli srebrne dyplomy.
Mobilizacja
Gdy zapytałam, czym dla laureata Srebrnej Piszczałki są wyróżnienia, dr Gładysz przyznał: – Jeśli ta praca została zauważona i doceniona, to znaczy, że się wybrało właściwy kierunek aktywności, że to, co się robi, jest dobre. To także mobilizacja, żeby wciąż w tym trwać, starać się robić to jeszcze lepiej. To uświadomienie sobie, że warto się temu poświęcać.
Wywiad z mistrzem z Tuchowa o jego drodze do odkrycia i realizacji powołania, o pasjach jego życia, Niedziela przeprowadziła przy okazji innego wyróżnienia. Zainteresowanych odsyłamy do publikacji: www.niedziela.pl/artykul/152002/nd/To-absorbujacy-zawod .
