Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem. W ostatnich latach był podprzeorem Klasztoru na Jasnej Górze. Pełni funkcję egzorcysty archidiecezji częstochowskiej. Pasjonuje się Biblią. Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających na Jasną Górę.
Zmiana
– Wiadomość dotycząca zmiany na stanowisku dyrektora biura prasowego była dla mnie zaskoczeniem, jednak za sprawą mojego wykształcenia jest to naturalne środowisko, w którym się odnajduję – podkreśla paulin. – Po ludzku było mi już dobrze, bo przestałem być podprzeorem, a w 2 miesiące „wolnego” wydałem dwie książki. Teraz znowu nie mam wiele czasu na pisanie, a słowo Boże jest środowiskiem najbliższym mojemu sercu, w którym najlepiej się czuję. Na pewno nowe obowiązki, których się podjąłem, będą wymagały ode mnie ofiary z czasu wolnego – przyznaje dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pielgrzymi
Reklama
Objęcie nowej funkcji przez o. Marcina zbiega się z intensywnym ruchem pielgrzymkowym w częstochowskim sanktuarium. Paulin podkreśla, że niezmiennie od lat przychodzą na Jasną Górę pątnicy, dla których obecność w tym miejscu ma bardzo głębokie znaczenie. – Dlatego statystyki liczbowe przybywających pielgrzymów, których prowadzenie należy do obowiązków Biura Prasowego Jasnej Góry, są potrzebne, ale osobiście do mnie nie przemawiają, ponieważ co będzie, jeśli przyjdzie mniej ludzi? Kiedy biblijny król Dawid policzył lud, popełnił straszny grzech. Ktoś powie: „co to za grzech”? Tylko gdy on liczył ludzi, opierał się na ludzkiej sile, a nie na Bogu. Dziś sytuacja Kościoła się polaryzuje na ludzi wierzących oraz religijnych. My mamy siać, a nie tylko patrzeć na plon. Naszym zadaniem jest głosić słowo Boże i robić wszystko, żeby przyszło tu jak najwięcej ludzi wierzących. Nie cieszymy się, że letnich katolików ubywa, ale chcemy zrobić wszystko, żeby tych gorących przybywało – mówi o. Ciechanowski.
Dobre przygotowanie
Jezus cały czas uzdrawia w Kościele i dokonuje tego również na Jasnej Górze, gdzie modlimy się do Niego przez pośrednictwo Matki Bożej. – Jeżeli coś mnie boli, to nie mogę tego nie powiedzieć, nie podzielić się tym z Maryją, z Bogiem. Jeżeli przez Matkę Bożą oddaję coś Bogu, to chciałbym też zachować Jej postawę. A Ona mówiła: niech mi się stanie, jak Ty chcesz. I z taką dyspozycyjnością powinniśmy prosić i się modlić. Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca, a może tak być tylko przez Komunię św. – podpowiada paulin.
Dom
Ojciec Ciechanowski nie kryje, że rzeczywistość Klasztoru na Jasnej Górze jest mu dobrze znana i czuje się tutaj jak w domu, a pojęcie domu ma dla niego ścisłe konotacje z Biblią: – Nie dlatego, że jest to Jasna Góra w znaczeniu budynku, pięknych wnętrz i historii za nimi stojącej. Dom rozumiem bowiem w znaczeniu ludzi, z którymi tu mieszkam – wyjaśnia zakonnik. Wskazuje jednocześnie na nieoczywisty aspekt posługi w miejscu zamieszkania i związane z tym trudności, które wymagają wyrzeczeń. Za pomocne w tej sytuacji uważa formację zakonną i decyzję o życiu w posłuszeństwie. – Zgodzić się dobrowolnie na to, do czego zmusza mnie rzeczywistość, to jest iście paulińskie powołanie – zaznacza.
