Reklama

Rodzina

Dziecko czy psiecko?

Jak nie zatrzymać się w miejscu i nie bać się podejmowania odpowiedzialności.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Coraz częściej w rozmowach z młodymi ludźmi słyszę zdanie: „na razie pies wystarczy”. W tych słowach nie dostrzegam obojętności czy braku pragnienia rodziny. Słyszę raczej coś znacznie głębszego – potrzebę bliskości, bezpieczeństwa i miłości, która jest dostępna „tu i teraz”.

Nie chodzi o to, by przeciwstawiać zwierzęta dzieciom czy umniejszać więzi, które się tworzą. Dla wielu osób pies czy kot stają się naprawdę bliskim towarzyszem codzienności, obecnością, która daje radość i poczucie bycia potrzebnym. Z perspektywy poradni widzę jednak, że zdanie: „na razie wystarczy”, bardzo często nie jest końcem historii. Jest raczej jej początkiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bliskość, która jest prawdziwa

Reklama

Zanim przejdę do omawiania tego tematu, chcę jasno powiedzieć: kocham zwierzęta i mam osobiste doświadczenie, które mnie tego nauczyło. W naszej rodzinie dwukrotnie mieliśmy psy ze schroniska. Pierwszy był już starszy – można powiedzieć „psi emeryt”, którego nikt nie chciał. Przyjechał do nas z drugiego końca Polski. Był spokojny, uważny, jakby wiedział, że to jest jego dom na ostatni etap życia. Drugi pies trafił do nas jako kilkuletni. Nie znaliśmy dokładnie jego historii. Był z nami 9 lat – obecny w zwyczajnych dniach, w porankach, spacerach, w codziennym życiu rodziny. Kiedy zachorował na nowotwór i odszedł, bardzo to przeżyliśmy. To doświadczenie pokazało nam, jak głęboka może być więź ze zwierzęciem. Jak bardzo potrafi ono łączyć rodzinę, wnosić ciepło, uczyć troski, odpowiedzialności i uważności na drugiego. To wszystko jest prawdziwe. I bardzo ważne.

Co stoi za decyzją „jeszcze nie teraz”?

W pracy w poradni często spotykam pary, które odkładają decyzję o dziecku. Mówią: „jeszcze nie teraz”, „chcemy się przygotować”, „najpierw stabilizacja”. I to są bardzo odpowiedzialne myśli. Ale często – nie zawsze – pojawia się drugi wątek. Delikatny, nie zawsze wypowiedziany wprost: „boimy się, czy damy radę”. Zwierzę daje relację, w której jest dużo ciepła i przewidywalności. Odpowiedzialność jest realna, ale w pewien sposób bardziej uporządkowana.

Dla wielu osób to pierwszy krok w stronę troski o kogoś. I to jest krok dobry. Problem pojawia się wtedy, gdy ten etap staje się miejscem zatrzymania. Gdy zamiast: „to jest początek naszej drogi”, pojawia się przekonanie: „to nam wystarczy”.

Podziel się cytatem

Miłość, która się rozwija

Z perspektywy pedagogiki i poradnictwa rodzinnego widzę, że człowiek ma w sobie naturalne pragnienie rozwoju relacji. Miłość nie chce stać w miejscu. Ona się rozszerza – od „my dwoje”, przez wspólne doświadczenia, aż po gotowość przyjęcia nowego życia. To nie dzieje się z dnia na dzień. To jest proces.

Jedna z kobiet, z którą pracowałam, powiedziała kiedyś: „Z psem czuję się spokojna. Przy dziecku boję się, że stracę siebie”. Nie zaczęłyśmy od rozmowy o decyzji. Zaczęłyśmy od pytania: kim jesteś jako kobieta? Co w tobie potrzebuje umocnienia? Po czasie sama powiedziała: „Pierwszy raz czuję, że mogłabym komuś dać życie, a nie tylko się tego bać”. I to był moment przełomowy.

Narzędzia do pracy dla małżonków

Reklama

Nazwanie tego, co naprawdę czuję: zamiast zatrzymywać się na poziomie decyzji („tak/nie”), warto zapytać: co czuję, gdy myślę o dziecku? Co mnie zatrzymuje? Czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpiecznie? To rozmowa, która buduje bliskość, a nie presję.

Małe kroki zamiast wielkich deklaracji: nie trzeba mieć gotowości „na 100%”. Wystarczy zobaczyć: co jest moim kolejnym krokiem? Rozmowa z mężem – uporządkowanie życia – wsparcie specjalisty. To daje poczucie, że jestem w drodze, a nie stoję w miejscu.

Włączenie perspektywy wiary: dla wielu małżeństw ważnym momentem jest oddanie tej przestrzeni Bogu. Nie jako „rozwiązania”, ale jako relacji. Prosta modlitwa: „Panie, prowadź nas w decyzjach, które są dobre dla naszej rodziny”, często porządkuje więcej niż długie rozważania.

Nie „albo – albo”, ale „i – i”

Nie trzeba wybierać: zwierzę albo dziecko. Zwierzę może być piękną częścią życia rodzinnego. Ale warto zauważyć różnicę: zwierzę odpowiada na potrzebę bliskości, dziecko – wprowadza nas w doświadczenie rodzicielstwa. To nie jest lepsze czy gorsze. To po prostu inny wymiar relacji.

W mojej pracy widzę, że wiele decyzji dojrzewa w ciszy. Nie pod presją, nie przez ocenianie, ale przez spokojne przyglądanie się sobie i swojej drodze. Zwierzę może być początkiem uczenia się miłości i odpowiedzialności. Ale serce człowieka bardzo często jest zdolne do czegoś większego. I kiedy przychodzi na to czas – ono to rozpoznaje.

Zwierzę to nie „łatwiejsza opcja”

Reklama

W ostatnim czasie coraz częściej słyszę w rozmowach – zarówno w poradni, jak i poza nią – zdanie, które bardzo mnie zatrzymuje: „na psa czy kota też trzeba mieć dziś naprawdę duże możliwości”. I to jest prawda, o której rzadko mówimy głośno. Posiadanie zwierzęcia nie jest tylko kwestią dobrej woli i chęci. To realna odpowiedzialność – także finansowa. Bo to nie tylko jedzenie i woda. To codzienna troska, obecność, spacery – niezależnie od pogody czy zmęczenia. To uważność na potrzeby zwierzęcia – jego emocje, jego rytm dnia. Ale też coś więcej – to gotowość na sytuacje trudne i nieprzewidywalne.

W naszych doświadczeniach rodzinnych bardzo mocno to zobaczyliśmy. Choroba psa, wizyty u weterynarza, badania, leczenie – to wszystko wiąże się nie tylko z emocjami, ale też z konkretnymi kosztami, które niekiedy są naprawdę wysokie. I nie są to sytuacje jednorazowe. Dlatego w rozmowach z parami coraz częściej mówię: zwierzę to nie jest „lżejsza wersja odpowiedzialności”. To jest prawdziwa odpowiedzialność – wymagająca systematyczności, gotowości i decyzji, że troszczę się o kogoś, kto jest ode mnie zależny. I właśnie dlatego to doświadczenie może być bardzo wartościowe. Bo ono pokazuje coś ważnego: że miłość wyraża się w codzienności. W tym, że wstaję, wychodzę, dbam, reaguję. Że jestem obecna nie tylko wtedy, gdy jest łatwo i przyjemnie. Z drugiej strony – warto też uczciwie zauważyć, że jeśli ktoś mówi: „zwierzę w zupełności mi wystarczy”, to często wynika to nie z tego, iż odpowiedzialność jest mała, ale z tego, że jest ona już znacząca i wypełniająca. I to jest moment, w którym warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czy to jest dla mnie przestrzeń wzrostu – czy raczej miejsce, w którym się zatrzymałam, bo dalej jest już trudniej? To nie jest pytanie oceniające. To jest pytanie, które może pomóc zobaczyć swoją drogę bardziej świadomie.

Warto też pamiętać, że decyzja o przyjęciu zwierzęcia czy dziecka nie powinna wynikać z porównywania, co jest łatwiejsze. Każda z tych relacji niesie swoją wartość i odrębne wymagania. Kluczowe jest to, by nie zatrzymać się na etapie, który daje komfort, ale z odwagą i spokojem przyglądać się temu, do czego dojrzewa nasze serce.

Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.

2026-06-09 14:07

Oceń: +7 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

40 lat temu Polak został Papieżem!

Wybór kard. Karola Wojtyły, metropolity krakowskiego, na papieża 16 października 1978 r. był wyjątkowym wydarzeniem w Polsce, ale też na świecie. Papież „z dalekiego kraju”, pierwszy od ponad 450 lat nie-Włoch, pierwszy Słowianin, Polak, najmłodszy papież od półtora wieku. Miał wówczas 58 lat. Przyjął imię Jan Paweł II. Skierował do świata aktualne do dziś przesłanie: „Nie lękajcie się!”. Jan Paweł II kochał ludzi, służył każdemu z nas. Docierał do różnych zakątków świata. Odbył 104 podróże apostolskie, był w 132 krajach. Jako pierwszy papież odwiedził synagogę i meczet. Największy ze współczesnych Polaków, kapłan, patriota i mąż stanu, „nauczyciel wolności”. Jego prawie 27-letni pontyfikat zmienił oblicze świata i Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Małgorzaty-Marii Alacoque [Treść pochodzi z roku 1946]

[ TEMATY ]

nowenna

św. Małgorzata Maria Alacoque

Adobe Stock

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Nowenna rozpoczyna się od dnia 5 października.

CZYTAJ DALEJ

Kazachstan. Czas dialogu i budowania mostów

2026-10-07 16:50

[ TEMATY ]

spotkanie

Urszula Buglewicz

Delegaci XXIV Posiedzenia Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych

Delegaci XXIV Posiedzenia Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych

7 października 2026 r. w Pałacu Pokoju i Pojednania w stolicy Kazachstanu zgromadzili się przedstawiciele religii światowych i tradycyjnych: islamu, chrześcijaństwa, judaizmu, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, shinto oraz bahaizmu, a także przedstawiciele organizacji międzynarodowych oraz eksperci z 20 krajów.

Wśród 38 delegatów znalazło się m.in. 8 przedstawicieli islamu, 6 chrześcijaństwa, 6 organizacji międzynarodowych oraz 9 Republiki Kazachstanu i związków wyznaniowych w tym państwie (m.in. Erlan Karin – szef Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych oraz wiceprezydent Republiki Kazachstanu; Nihal Saad – dyrektor Sojuszu Cywilizacji Organizacji Narodów Zjednoczonych; Laurent Basanese – szef biura Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego Stolicy Apostolskiej i abp Tomasz Peta, Metropolita Astany).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję