Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda dobra komedia romantyczna, powinien obejrzeć Dramę. Tak tę produkcję zapowiadano i rzeczywiście film zrobiono sprawnie, zatrudniono dobrych aktorów, a całemu obrazowi brakuje nieznośnego mrugania okiem do widza, charakteryzującego masowo produkowane, nieudane polskie komedie. Może to tłumaczyć sukces filmu w pierwszych tygodniach wyświetlania go i w Polsce, i na świecie.
Film opowiada o zawirowaniu, które dotknie Charliego (Robert Pattinson) i Emmę (Zendaya), którzy niebawem mają wziąć ślub. Idealna para, miłość od pierwszego wejrzenia, nic nie może przeszkodzić ich szczęściu. A jednak... Tuż przed ślubem na jaw wychodzi bulwersująca, głęboko skrywana informacja o przeszłości panny młodej – wyjawiona zresztą w chwili słabości przez nią samą; przyszłość związku może być zagrożona. Ważne staje się pytanie o granice wyrozumiałości w związkach i o możliwość całkowitego poznania drugiej osoby. Czy pan młody znajdzie w sobie tyle miłości, by zrozumieć i wybaczyć? Może wystarczy zaakceptować fakt, że osoba, z którą chce się spędzić resztę życia, jest kimś innym, niż nam się wydawało? A może... nie ma nic do wybaczania? Po usłyszeniu historii Emmy Charlie widzi ją w zupełnie nowym świetle, a przy okazji na jaw wychodzą jego niedojrzałość i słabości charakteru. W filmie dużo się dzieje, czasem aż za dużo. Zdarzają się sceny nagle przerywane, widz trafia w środek kolejnego wątku, retrospekcji czy retroimaginacji, w których – dodajmy – farba imitująca krew leje się litrami. /w.d.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
