W rozmowie dla Niedzieli Świdnickiej opowiadają o swojej drodze powołania, kryzysach, które umocniły ich w wierze, współczesnych lękach młodych ludzi oraz o tym, jakimi kapłanami chcieliby być.
Ks. Mirosław Benedyk: Za kilka dni przyjmie Ksiądz święcenia kapłańskie. Jak dziś patrzy Ksiądz na drogę, która doprowadziła do tego momentu?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dk. Jan Rudnicki: Patrzę na tę drogę przede wszystkim z ogromną wdzięcznością wobec Pana Boga i ludzi, których postawił na mojej drodze. Był to czas pełen pięknych doświadczeń, ale także momentów trudnych, które uczyły mnie zaufania i pokory. Im bliżej święceń, tym mocniej widzę, że Pan Bóg prowadził mnie krok po kroku, nawet wtedy, gdy sam nie wszystko rozumiałem. Dziś mam w sercu pokój i przekonanie, że właśnie na tę drogę mnie zaprosił.
Czy był w życiu moment albo osoba, dzięki którym usłyszał Ksiądz wyraźniej głos powołania?
Reklama
Takich momentów było wiele, ale szczególnie pamiętam jeden wieczór na pierwszym roku seminarium. Przeżywałem wtedy duże wątpliwości i zastanawiałem się, czy to na pewno moja droga. Prawie myślałem już o tym, żeby wracać do domu. Postanowiłem porozmawiać z jednym z kolegów kursowych. Zaproponował, abyśmy poszli razem do kaplicy i wspólnie się pomodlili. W chwili ciszy usłyszałem w sercu słowa Jezusa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). To doświadczenie bardzo mnie dotknęło i poruszyło. Zrozumiałem, że zbyt często próbowałem wszystko robić po swojemu, a Pan Bóg zaprasza mnie przede wszystkim do trwania przy Nim, do rozeznawania, jaka jest Jego wola w moim życiu.
Coraz mniej młodych ludzi myśli dziś o kapłaństwie. Dlaczego współczesny świat tak bardzo boi się decyzji „na całe życie”?
Myślę, że współczesny świat bardzo mocno przyzwyczaił nas do życia „na próbę” – do ciągłych zmian, odkładania decyzji i szukania nieustannie nowych możliwości. Tymczasem powołanie do małżeństwa, życia zakonnego czy kapłańskiego wymaga zaufania, wierności i odwagi oddania siebie całkowicie. Wielu młodych ludzi boi się dziś, że coś stracą albo zamkną sobie inne drogi. A przecież prawdziwa miłość zawsze wiąże się z decyzją i odpowiedzialnością. Myślę też, że człowiekowi coraz trudniej słuchać ciszy i głosu Boga w świecie pełnym hałasu.
Gdyby postawiono Księdzu pytanie, po co dziś światu ksiądz, co by Ksiądz odpowiedział?
Światu potrzebny jest dziś ksiądz, który będzie prowadził ludzi do Boga, szedł razem z nimi i przypominał im, że nigdy nie są sami.
Jakim kapłanem chciałby Ksiądz być dla ludzi, których spotka w swojej pierwszej parafii?
Chciałbym być kapłanem bliskim ludziom – takim, który potrafi słuchać, poświęcić czas i być obecnym zarówno w chwilach radości, jak i cierpienia. Chciałbym, aby ludzie, spotykając mnie, mogli przede wszystkim doświadczać dobroci i miłości Boga.
Reklama
Jakie hasło wybrał Ksiądz na swoim obrazku prymicyjnym i dlaczego właśnie te słowa stały się tak ważne na progu kapłaństwa?
Na moim obrazku prymicyjnym widnieją dwa hasła: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5) oraz „Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!” – św. Ludwika Marii Grignion de Montfort.
Słowa zaczerpnięte z 15. rozdziału Ewangelii według św. Jana są dla mnie mottem na całe kapłańskie życie. Wracam do wspomnianego już doświadczenia z pierwszego roku seminarium, kiedy przeżywałem bardzo trudny moment i pytałem siebie, czy rzeczywiście jestem powołany do kapłaństwa. Chcę, aby te słowa kształtowały całe moje życie oraz posługę duszpasterską.
Drugie hasło jest wyrazem mojego zawierzenia Matce Bożej. Maryja od początku bardzo mocno wpisuje się w historię mojego życia i mojego powołania. Chcę przeżywać kapłaństwo właśnie w Jej duchu – jako całkowity dar dla Boga.
Ks. Mirosław Benedyk: Święcenia kapłańskie to nie tylko wielka radość, ale także odpowiedzialność. Z czym dziś najbardziej wiąże Ksiądz swoje kapłańskie pragnienia i obawy?
Reklama
Dk. Paweł Baczmański: Święcenia prezbiteratu są dla mnie wielką łaską. Uświadamiają mi ogrom odpowiedzialności za ludzi, do których zostanę posłany. Chcę być księdzem, który niesie Boży pokój i nie zasłania sobą Chrystusa. Obawy, które mam, wiążą się z własną słabością – zastanawiam się, czy sprostam powierzonym mi zadaniom.
Co było dla Księdza najważniejszą lekcją minionych lat formacji?
Ważnym momentem formacji seminaryjnej był dla mnie czas kryzysu. Trwał on bardzo długo, bo ponad dwa lata. Początkowo uciekałem przed tym wymagającym i trudnym doświadczeniem, jednak uświadomienie sobie, że Jezus jest ze mną, wciąż pomaga mi mierzyć się z trudnościami. A krzyż jest drogą do zbawienia.
Jak reagują dziś młodzi ludzie, gdy słyszą, że ktoś chce zostać księdzem? Więcej jest zdziwienia, podziwu czy niezrozumienia?
Reakcje młodych ludzi na informację, że ktoś chce wstąpić do seminarium, są różne: obojętność, fascynacja czy nawet wzgarda. Wydaje mi się jednak, że częściej pojawia się fascynacja tym, co nieodkryte i tajemnicze.
Współczesny ksiądz spotyka ludzi bardzo poranionych, zagubionych, nieraz dalekich od Kościoła. Jak Ksiądz chce do nich docierać?
Duszpasterstwo obecności jest modelem, którym chcę kierować się w swojej posłudze. Zanim zaczniesz mówić o wierze, najpierw pokaż, jakie owoce przynosi ona w twoim życiu.
Za kilka dni podczas Litanii do Wszystkich Świętych położy się Ksiądz krzyżem przed ołtarzem. Co dla Księdza osobiście oznacza ten moment całkowitego zawierzenia Bogu?
Reklama
Podczas oazy I stopnia jest dzień, w którym można dobrowolnie przyjąć Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Od tego momentu codziennie staram się oddawać całe swoje życie Jezusowi. Tutaj chodzi przede wszystkim o zaufanie.
Jakie hasło wybrał Ksiądz na swoim obrazku prymicyjnym i dlaczego właśnie te słowa stały się tak ważne na progu kapłaństwa?
„O Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”. Te słowa modlitwy św. Franciszka z Asyżu są dla mnie inspiracją, by być narzędziem pokoju w rękach Boga – niezależnie od tego, gdzie zostanę posłany. Tylko On może przynieść pokój, którego świat dać nie może.
