Przy Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia na łódzkich Chojnach działa osiedle dla uchodźców prowadzone przez Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Obecnie w czterech domkach mieszka 11 osób z Ukrainy – głównie seniorzy.
Wsparcie
Pomysł stworzenia osiedla domów dla uchodźców i osób w kryzysie bezdomności zrodził się wiosną 2022 r., po wybuchu wojny w Ukrainie. Jak wspomina dk. Romuald Bosakowski z Caritas Archidiecezji Łódzkiej, wszystko zaczęło się od rozmów prowadzonych w powołanym przez kard. Grzegorza Rysia komitecie ds. pomocy uchodźcom. – Doszliśmy do wniosku, że warunki, w jakich żyli wtedy uchodźcy, często pozbawiały ich godności. Ludzie mieszkali w salach gimnastycznych, bez prywatności i intymności. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które będzie przypominało normalny dom – mówi dk. Bosakowski.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Metropolita łódzki podczas Mszy św. kończącej jubileusz 100-lecia diecezji łódzkiej w kwietniu 2022 r. zachęcił wiernych do wsparcia budowy domów. Wśród darczyńców znaleźli się m.in. papież Franciszek, kard. Blaise Cupich z Chicago, archidiecezja łódzka oraz liczni ofiarodawcy indywidualni. Łącznie zebrano ponad 1,27 mln zł. Nie od razu udało się znaleźć miejsce pod inwestycję. Ostatecznie zdecydowano, że domy powstaną przy Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia na Chojnach. – Zależało nam, żeby mieszkańcy mieli nie tylko dach nad głową, ale też przestrzeń do integracji i normalnego życia – tłumaczy dk. Bosakowski.
Wdzięczni Bogu
Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się w listopadzie 2023 r. Dziś mieszkają tu osoby starsze, kobiety i rodziny, które uciekły przed wojną. Wśród nich jest Tamara z Zaporoża oraz małżeństwo Haliny i Aleksandra z Równego. – Kilka dni temu rakieta uderzyła w blok. U nas wojna nie wygląda tak jak w Zaporożu, ale od lat żyjemy w ciągłym niebezpieczeństwie – mówi Aleksander.
O możliwości zamieszkania w domach Caritas dowiedzieli się od wolontariuszy. – Jesienią miną trzy lata odkąd tutaj mieszkamy. Bardzo nam się tu podoba. Jesteśmy wdzięczni Polakom za pomoc i za to, jak jesteśmy traktowani – podkreśla Halina. – Pan Romuald zawsze pomaga. Opieka medyczna jest zapewniona na wysokim poziomie. Jesteśmy wdzięczni Polakom i Bogu – dodaje Aleksander.
Także Tamara nie ukrywa wzruszenia, gdy mówi o swoim życiu w Łodzi. – Jestem bardzo wdzięczna Bogu, że tu trafiłam i mam dom. Chwała Panu, że jesteśmy tutaj i nie słyszymy tego, co słyszą nasi bliscy w Ukrainie. Mój syn i trzech wnuków zostali w Ukrainie i nie mogą wyjechać – mówi.
Reklama
Choć mieszkańcy są prawosławni, podkreślają ogromną wdzięczność wobec Kościoła katolickiego za okazaną pomoc. Tamara angażuje się dziś jako wolontariuszka i pomaga w domu księży emerytów przy parafii. – Spotykam tutaj tak dobrych ludzi, że brakuje słów, by wyrazić wdzięczność. Czuję się w Łodzi bardzo dobrze, ale mimo wszystko chciałabym kiedyś wrócić do domu, do Ukrainy – zaznacza.
Mieszkańcy wspominają także odwiedziny kard. Grzegorza Rysia oraz nowego metropolity łódzkiego kard. Konrada Krajewskiego. – Jesteśmy bardzo wdzięczni, że o nas pamiętają i nas wspierają – mówi Halina.
Dziś domy przy sanktuarium są nie tylko miejscem schronienia, ale przede wszystkim przestrzenią, w której osoby dotknięte wojną mogą odzyskać poczucie bezpieczeństwa, spokoju i normalności. To codzienna pomoc, która przywraca nadzieję i pozwala choć na chwilę zapomnieć o dramacie wojny.
