Reklama

Rodzina

Gdy ktoś odchodzi nagle

Są takie wiadomości, które zatrzymują codzienność. Przychodzą nagle – bez zapowiedzi, bez czasu na przygotowanie. Ktoś odchodzi. Ktoś, kto jeszcze przed chwilą był częścią życia, rozmów, planów… Jak przeżyć stratę i jak być przy tych, którzy cierpią?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wielu z nas zetknęło się z takimi historiami. To odejścia, które poruszają nie tylko bliskich, ale całe środowiska, wspólnoty, ludzi, którzy czują, że wydarzyło się coś głęboko niesprawiedliwego. W takich momentach człowiek staje wobec doświadczenia, na które nie jest gotowy. Nagła śmierć odbiera poczucie bezpieczeństwa. To, co było oczywiste, nagle przestaje takie być. Pojawia się pytanie: jak to możliwe?

W pracy z rodzinami bardzo często spotykam osoby, które wracają do ostatnich chwil, rozmów, decyzji. Szukają sensu, chcą coś zrozumieć, uporządkować. To naturalna potrzeba serca – spróbować uchwycić coś, co się wymyka. I jednocześnie trzeba powiedzieć jasno: nie na wszystko znajdziemy odpowiedź. Czasem pierwszym krokiem jest nie zrozumienie, a przyjęcie, że nie rozumiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Towarzyszenie – coś więcej niż pomoc

Prowadzę razem z mężem Fundację Esencja Wsparcia i bardzo często jesteśmy blisko rodzin również w trudnych momentach. Widzimy, jak ogromne znaczenie ma wtedy obecność drugiego człowieka. Nie chodzi o wielkie słowa. Nie chodzi o to, by „naprawić” czyjś ból. Chodzi o to, by być. By usiąść obok, wysłuchać, czasem pomilczeć. By nie uciekać od czyjegoś cierpienia, nawet jeśli budzi w nas bezradność. Wielu ludzi boi się tych momentów. Nie wiedzą, co powiedzieć, więc się wycofują. Tymczasem najbardziej potrzebna jest prosta obecność, która mówi: „nie jesteś sam”.

Kiedy wszystko w środku się burzy

Reklama

Żałoba nie jest uporządkowanym procesem. To raczej droga pełna napięcia, sprzecznych emocji, chwil, w których jest trochę spokojniej, i takich, w których ból wraca z ogromną siłą. Bywa, że pojawiają się złość, poczucie niesprawiedliwości, a nawet bunt wobec Boga. I to również jest część tej drogi. Ważne, by dać sobie prawo do przeżywania. Nie przyspieszać, nie porównywać się z innymi, nie udawać, że „już powinno być lepiej”. Człowiek w żałobie potrzebuje czasu – i przestrzeni, w której może być prawdziwy.

Co pomaga? Konkret w codzienności

Z doświadczenia pracy z rodzinami wiem, że w najtrudniejszych momentach pomagają rzeczy konkretne. Pomaga ktoś, kto zadzwoni i zapyta: „jak się dzisiaj czujesz?”. Pomaga obecność w codziennych sprawach, które nagle stają się trudne do udźwignięcia. Pomaga możliwość wypowiedzenia tego, co boli – bez oceniania. Pomaga też uporządkowanie rzeczywistości: powrót do małych rytmów dnia, do prostych czynności, które dają poczucie, że życie – choć inne – nadal trwa.

Gdy ktoś przeżywa stratę

W ostatnich dniach wielu z nas zatrzymało się przy wiadomościach o nagłym odejściu młodych ludzi. To wydarzenia, które poruszają nie tylko najbliższych, ale także tych, którzy nie znali ich osobiście. Bo w takich sytuacjach uświadamiamy sobie kruchość życia i to, jak niewiele czasem od nas zależy. W takich momentach pojawia się też bardzo konkretne pytanie: co zrobić, gdy ktoś obok mnie przeżywa stratę?

Reklama

Jak wspomniałam, największym błędem jest wycofanie się, a nie brak odpowiednich słów. Ludzie często boją się wejść w czyjś ból. Boją się, że powiedzą coś nie tak. W efekcie milkną, odkładają telefon, nie piszą, nie przychodzą. Tymczasem osoba w żałobie bardzo często doświadcza podwójnej samotności – tej po stracie i tej, która pojawia się, gdy inni nie wiedzą, jak być. Dlatego tak ważne jest, by przełamać ten lęk. Nie trzeba wiedzieć, co powiedzieć. Wystarczy być gotowym na to, że druga osoba może płakać, milczeć, wracać do tych samych wspomnień. Żałoba nie jest logiczna ani uporządkowana – i nie musi taka być. W praktyce pomoc bardzo często wygląda prosto. To telefon bez konkretnego powodu. To wiadomość: „pomyślałam dziś o Tobie”. To przyjście i bycie obok, nawet jeśli rozmowa się nie klei. To pomoc w codziennych sprawach, które w czasie żałoby nagle stają się ogromnym wysiłkiem. Jednocześnie ważne jest też to, by nie przyspieszać czyjegoś procesu żałoby. Często z dobrej intencji pojawiają się zdania: „czas leczy rany”, „musisz być silna”, „on by tego nie chciał”. Choć wypowiadane z troską, mogą zamykać przestrzeń na przeżywanie. Człowiek w żałobie nie potrzebuje, by ktoś go „podnosił”. Potrzebuje, by ktoś go rozumiał.

W kontekście wiary pojawia się jeszcze jedna ważna przestrzeń. W obliczu nagłej śmierci pytania kierowane do Boga często są bardzo trudne. Pojawiają się bunt, niezrozumienie, cisza. I to również jest częścią relacji z Bogiem. Nie trzeba mieć gotowej odpowiedzi. Wystarczy być w tej relacji prawdziwym. Z mojego doświadczenia – także pracy w fundacji – wynika, że wiele osób odnajduje ukojenie nie w wyjaśnieniach, ale w obecności. W Eucharystii, w modlitwie, w prostym trwaniu. To nie usuwa bólu, ale pozwala go unieść. Nagłe odejście zostawia ślad, który nie znika. Sposób, w jaki jesteśmy przy sobie nawzajem w takich momentach, może sprawić, że ten ciężar staje się choć trochę lżejszy. Bo choć nie mamy wpływu na wszystko, co się wydarza, mamy wpływ na to, czy ktoś przechodzi przez to sam.

Gdzie szukać wsparcia, kiedy jest za trudno

Reklama

Są sytuacje, w których wsparcie bliskich nie wystarcza. Wtedy warto sięgnąć po pomoc specjalistów. Psycholog, terapeuta, poradnia – z ich pomocą można bezpiecznie przejść przez proces żałoby. Coraz więcej osób korzysta także z grup wsparcia – w nich spotykają innych, którzy przeżywają podobną stratę. To doświadczenie bycia rozumianym bez tłumaczenia bywa niezwykle ważne. Nie można zapominać także o wspólnocie Kościoła – o kapłanie, rozmowie duszpasterskiej, o przestrzeni, w której można nazwać swój ból również w relacji z Bogiem. Z perspektywy wiary śmierć nie jest końcem. Ale to nie oznacza, że przestaje boleć. Wiara nie zabiera cierpienia, daje natomiast nadzieję, że ono ma sens, nawet jeśli teraz go nie widzimy. W chwilach, kiedy trudno się modlić, wystarczy jedno zdanie: „Boże, bądź przy mnie”. To często początek drogi.

Na zakończenie

Nagłe odejście zostawia pustkę, której nie da się szybko wypełnić. Ale w tej pustce bardzo wyraźnie widać jedno – jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. I być może właśnie to jest najważniejsze: żeby w obliczu cierpienia nie odchodzić, nie milknąć, nie udawać, że „nie wiemy jak”. Tylko być. Bo czasem obecność jednego człowieka staje się dla drugiego początkiem powrotu do życia.

W takich momentach warto też zadbać o pamięć. Nie tylko o wspomnienia, ale także o to, by życie tej osoby nie zostało zamknięte w chwili jej odejścia. Opowiadanie o niej, przywoływanie dobra, które wniosła w życie innych, pozwala nadać sens temu, co się wydarzyło, i zachować jej obecność w sposób, który buduje, a nie tylko boli. A w perspektywie wiary ta pamięć nie kończy się na wspomnieniu, ale prowadzi do modlitwy – tej cichej, która łączy nas mimo rozłąki i daje nadzieję spotkania.

Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.

2026-05-12 14:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsza ofiara wojny Izraela z Iranem jest katoliczką

[ TEMATY ]

śmierć

Portal X

Mary Ann Velasquez de Vera

Mary Ann Velasquez de Vera

Mary Ann Velasquez de Vera, 32‑letnia pochodząca z Filipin katolicka opiekunka osób starszych, została pierwszą zgłoszoną ofiarą irańskiego ataku rakietowego na Tel Awiw. Zginęła podczas próby ewakuacji swojej podopiecznej, kobiety, którą się opiekowała - według lokalnych źródeł izraelskich podopieczna została wydobyta żywa spod gruzów, choć odniosła obrażenia. Mary Ann mieszkała w Tel Awiwie od 2019 roku i była aktywna w lokalnej katolickiej wspólnocie w Tel Awiwie. Jej mąż również pracuje w Izraelu.

W sobotę 1 marca podczas alarmu rakietowego Mary Ann próbowała ewakuować swoją podopieczną do schronu. Ze względu na stan zdrowia pacjentki nie udało im się dotrzeć na czas do bezpiecznego miejsca. W momencie wybuchu rakiety Mary Ann została trafiona odłamkami i odniosła obrażenia śmiertelne, zmarła w drodze do szpitala. Pierwsze informacje mówiły również o śmierci podopiecznej, ale została ona wydobyta spod gruzów żywa, choć odniosła obrażenia.
CZYTAJ DALEJ

Kłodzko: 80 lat nieprzerwanej adoracji Najświętszego Sakramentu

2026-07-22 20:35

[ TEMATY ]

Kłodzko

adoracja

Adobe Stock

Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji w Kłodzku obchodzą 80-lecie przybycia do miasta sióstr wypędzonych ze Lwowa. Wraz z ich przyjazdem w 1946 r. rozpoczęła się w klasztornym kościele całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu, która trwa nieprzerwanie do dziś. Główne uroczystości jubileuszowe odbędą się 9 i 11 sierpnia.

Historia kłodzkiej wspólnoty rozpoczęła się 26 maja 1946 r. Tego dnia do kościoła i klasztoru przy obecnej ul. Waleriana Łukasińskiego przybyło ze Lwowa 29 Franciszkanek od Najświętszego Sakramentu, należących do zgromadzenia znanego obecnie jako Zakon Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji.
CZYTAJ DALEJ

W odpust Apostołki Apostołów

2026-07-23 12:01

Parafia św. Marii Magdaleny w Poroninie, Robert Chowaniec

– Kościół pragnie jeszcze bardziej czerpać z pokładów mądrości i wrażliwości kobiet, z ich charyzmatów, by docierać z Dobrą Nowiną do dzisiejszego świata, w którym panuje tyle przemocy, niewrażliwości na los człowieka, ale także obojętności na najważniejsze sprawy Boże – mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas sumy odpustowej w parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie.

Na początku homilii kard. Stanisław Dziwisz zauważył, że charakterystyczną cechą Podhala jest to, że ze względu na swe piękno gości co roku rzesze rodaków i zagranicznych turystów, którzy w Tatrach „wypoczywają, nabierają sił do pracy, spotykając się z życzliwością gospodarzy, odkrywając i doceniając wartości, którymi ludzie tej ziemi kierują się w życiu”. Zaznaczył, że wśród tych wartości niewątpliwie zasadnicze miejsce zajmuje wiara i przywiązanie do Chrystusowego Kościoła, a także rodzina i pracowitość. – Trzeba te wartości umacniać i pogłębiać, przekazując je młodemu pokoleniu – podkreślił metropolita krakowski senior.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję