Modlitwa uwielbienia, muzyka, świadectwa i konferencje wypełniły program zorganizowanej w Chełmie już po raz czwarty konferencji pt. „Twierdza”. Pod hasłem „Wyłom” Chełmskie Centrum Ewangelizacji z moderatorem ks. Pawłem Gołofitem zgromadziło w sali widowiskowej Chełmskiego Domu Kultury ponad pół tysiąca osób. Muzyczne uwielbienie poprowadził Michał Król z zespołem. Podczas spotkania uczestnicy wysłuchali m.in. franciszkanina o. Wita Chlondowskiego, ks. Wojciecha Węgrzyniaka, s. Tomaszę Potrzebowską oraz dominikanina o. Adama Szustaka. Nad całością czuwała ponad 20-osobowa grupa wolontariuszy.
Reklama
Dlaczego wyłom? – Wyłom to przetrwanie, szczelina w murze twierdzy, miejsce słabości i zagrożenia, przez które może wedrzeć się wróg. W życiu duchowym każdy z nas doświadcza takich wyłomów: to rany, pokusy, chwile zwątpienia i słabości, które narażają naszą wiarę i relacje z Bogiem oraz ludźmi. Zły duch wykorzystuje te szczeliny, by wejść do środka i ograbić nas z Bożej mocy. Jednak dzięki zwycięstwu Jezusa na krzyżu możemy te wyłomy zasklepić, naprawić. Możemy odnawiać nasze serca tak, by stały się twierdzą nie do zdobycia – tłumaczył ks. Paweł Gołofit. Część wystąpienia poświęcił rozważaniom na temat mechanizmów pokusy i potrzebie kontrolowania serca, które jest źródłem pragnień, myśli i czynów. Zachęcał do poznania siebie, które jest warunkiem skutecznej walki ze złem i pokusami. Przekonywał o dobrych owocach prowadzenia serca przez kierownika duchowego, który obnaża słabości w duchowej twierdzy, ale też pomaga je przezwyciężać i wskazuje drogę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W swoim wystąpieniu o. Wit Chlondowski podzielił się refleksją, jak spotkać Jezusa w różnych życiowych wyłomach. – Wyłom to jest jakaś dziura, np. pustka, ale to też miejsce, gdzie spotkamy Jezusa – powiedział. – Święty Paweł usłyszał od Jezusa, że moc w słabości się doskonali. Nie mówi nam, co było jego wyłomem; nazywa to ościeniem dla ciała. Najprawdopodobniej była to jakaś słabość, z którą nie mógł sobie poradzić, wracał do niej. Jeżeli podejrzewamy, że mamy taki wyłom, co należy zrobić? Po pierwsze podejść do siebie z miłością. Jezus mówi, aby kochać bliźniego jak siebie samego, a dużo ludzi zapomina o tej drugiej części. Czasami do siebie podchodzimy okrutnie, jakbyśmy nie znali tej części nas, która jest połamana i bolesna; udajemy, że jej nie ma, albo próbujemy ją zakryć. Popatrz na siebie z czułością, z perspektywy kochającego Ojca. Bóg widzi twój wyłom, ale nie chce się tam wpychać na siłę ze swoją łaską. Czeka, aż mu otworzysz bolesne miejsce w sercu. Nawet w największym wyłomie życia Bóg może pomóc odnaleźć drogę do pełnego uzdrowienia i szczęścia – nauczał.
Jednym z uczestników konferencji był Jerzy. – Przyjechałem tu już po raz czwarty, bo czuję, że w tej olbrzymiej wspólnocie doświadczam prawdziwej obecności Boga w drugim człowieku, łaski radości i refleksyjnego przeżywania mojego chrześcijaństwa – powiedział. Maria przyjechała na „Twierdzę” z Lublina z nadzieją na mocne doświadczenie; usłyszała od przyjaciół o atmosferze modlitwy, radości i rozmów o tym, co jest nie tylko łatwe w życiu, ale i trudne. Bożena, rozmodlona i zawsze blisko wspólnotowego Kościoła, boryka się z wieloma porażkami; w konferencji szukała konkretnych wskazówek na drogę życia.
