Reklama

Świat

W Chicago strach wyraźnie osłabł

W 2024 r., za prezydentury Joe Bidena, 2,3 tys. Polaków wydano nakaz aresztowania, a w 2025 r., czyli już za prezydenta Donalda Trumpa, zatrzymano ich 184 w celu deportacji. Skąd bierze się więc przekonanie, że USA pozbywa się Polaków?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Marek Bober: W Polsce mówi się o rosnącej liczbie deportacji mieszkających w USA Polaków. Ma to być efekt zdecydowanego podejścia obecnej administracji federalnej do nielegalnej imigracji.

Magdalena Grobelski: Moim zdaniem, nie powinno się w ten sposób na to patrzeć. Przede wszystkim zatrzymanie – niezależnie od narodowości – oraz nakazy aresztowania i deportacji w większości dotyczą tych, którzy już wcześniej otrzymali nakaz deportacji, ale przez lata nie opuścili Stanów Zjednoczonych. Często są to osoby, które pozostają w kraju mimo takiego nakazu od ponad 10 lat albo mają historię kryminalną, która uniemożliwia im uzyskanie zielonej karty. To właśnie te osoby są w pierwszej kolejności kierowane do zatrzymania i deportacji. Jednocześnie należy zauważyć, że Polacy stanowią stosunkowo niewielki procent osób deportowanych w porównaniu z obywatelami innych krajów, np. Meksyku.
Nie uważam więc, że obecna administracja w sposób szczególnie rygorystyczny traktuje obywateli Polski. Wszyscy znajdują się w podobnej sytuacji – dzięki większej wymianie informacji i narzędziom technologicznym organy mają dziś łatwiejszy dostęp do danych, co przekłada się na sprawniejsze identyfikowanie osób i kierowanie ich do postępowań deportacyjnych.

Reklama

Spora część mediów w Polsce opisuje działania służb imigracyjnych USA jako bezduszne i brutalne. Pisze się, że np. w Chicago ludzie boją się wyjść z domu, nie chodzą do pracy, po prostu się ukrywają. Spotkała się Pani z takimi sygnałami?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Strach pojawił się na początku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, czyli mniej więcej między styczniem a połową marca zeszłego roku, ale w momencie, gdy agenci ICE (Służba Imigracyjna i Celna USA) opuścili Chicago i zostali skierowani do innych stanów, ludzie zaczęli wracać do normalnego funkcjonowania. Warto również pamiętać, że większość obywateli Polski mieszka już nie tylko w samym Chicago, lecz także na jego przedmieściach.
Moim zdaniem, obecnie ten strach wyraźnie osłabł. Na początku rzeczywiście wiele osób obawiało się opuszczać domy i chodzić do pracy, wynikało to jednak głównie z niepewności – ludzie nie wiedzieli, jak sytuacja się rozwinie i jak się w niej odnaleźć.
Obecnie widzę, że większość wróciła do codziennego funkcjonowania. Osoby, które mają taką możliwość, podejmują działania w celu uregulowania swojego statusu. Ci, którzy takiej możliwości nie mają, w niektórych przypadkach decydują się na powrót do Polski, zwłaszcza jeśli sytuacja jest dla nich zbyt obciążająca psychicznie.
Wiele osób jednak po prostu wiedzie swoje życie tak jak dotychczas, czekając na rozwój sytuacji oraz ewentualne możliwości uregulowania statusu w przyszłości.

Reklama

Każda deportacja w przypadku ludzi, którzy w Ameryce ułożyli sobie życie i którzy pracowali oraz płacili tam podatki, jest osobistym dramatem. Zwłaszcza gdy nie popełnili żadnego przestępstwa poza jednym: nie zalegalizowali pobytu.

Z jednej strony, nieuregulowanie pobytu należy postrzegać jako naruszenie prawa federalnego. Tak właś- nie często interpretuje to urząd imigracyjny – jako sytuację, w której doszło do naruszenia przepisów. Z drugiej strony, jeśli dana osoba mieszka w Stanach Zjednoczonych przez dłuższy czas i nie zalegalizowała tam pobytu, to należy pamiętać, że w wielu przypadkach mogło to wynikać z zaniedbania. Przez lata istniały bowiem różne możliwości uregulowania statusu, a urząd imigracyjny dysponował szerokim zakresem uznaniowości (tzw. discretionary power).

Czy prawo imigracyjne zmieniło się za prezydenta Trumpa?

Reklama

Uważam, że obecnie chodzi nie tylko o zmianę podejścia wynikającą z polityki konkretnej administracji, lecz także o fakt, że prawo jest stosowane w sposób bardziej restrykcyjny. Nie wynika to koniecznie z odgórnych wytycznych, aby odmawiać przyznawania zielonych kart, lecz raczej jest skutkiem tego, że organy imigracyjne mają dziś dostęp do znacznie większej ilości informacji. Urzędy dysponują danymi z wielu źródeł – zarówno z USA, jak i z zagranicy – w tym z konsulatów, z przebiegu rozmów wizowych, z historii przekroczeń granicy oraz z wcześniejszych wniosków, również tych, które zostały odrzucone.
W praktyce oznacza to, że łatwiej jest wykryć ewentualne nieścisłości lub naruszenia. Przykładowo jeśli osoba ubiegająca się o wizę turystyczną wskazała w trakcie rozmowy, że jedzie do krewnego, podczas gdy w rzeczywistości nie miała wówczas żadnej rodziny w Stanach Zjednoczonych, może to zostać uznane za podanie nieprawdziwych informacji.
W mojej ocenie, obecne zaostrzenie praktyki nie wynika wyłącznie z decyzji politycznych, lecz przede wszystkim jest efektem większych możliwości weryfikacyjnych organów imigracyjnych.

Za prezydentury Baracka Obamy miało miejsce ponad 3 mln wydaleń nielegalnych imigrantów, za George’a W. Busha – ponad 2 mln. W czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa było to nieco ponad 500 tys. Za Joe Bidena zawrócono z granicy czy też zmuszono do samodeportacji 5 mln ludzi. Dlaczego wtedy się o tym nie mówiło, a w przypadku Trumpa, podczas gdy liczby wcale nie są rekordowe, mamy tak dużo szumu?

Z wielu przyczyn – jak Pan wie, istotne znaczenie ma to, kto kontroluje media informacyjne. Dodatkowo obecnie media społecznościowe mają ogromny wpływ na rozpowszechnianie informacji między ludźmi. W dużej mierze jest to efekt rozwoju cywilizacyjnego – informacja dociera dziś szybciej i do znacznie szerszego grona odbiorców. Jako adwokat imigracyjny niekoniecznie chcę wchodzić w debatę polityczną.

Kto, Pani zdaniem, nie powinien w tej chwili wybierać się do USA, gdyż może zostać zawrócony na lotnisku?

Reklama

Jeśli przylatuje się do Stanów Zjednoczonych w celach turystycznych i jest się odpowiednio przygotowanym, aby wykazać rzeczywisty cel podróży, to nie powinno się być zawróconym. Potencjalne ryzyko może dotyczyć osób, które w przeszłości miały nałożony 10-letni zakaz wjazdu, a obecnie – zamiast ubiegać się o wizę turystyczną, która dawałaby im większą pewność wjazdu – próbują wjechać na podstawie programu ESTA. Problemy przy wjeździe mogą dotyczyć również osób, które miały w przeszłości nakaz deportacji, nawet jeśli upłynął już okres zakazu wjazdu.
Oczywiście, odrębną kategorią są osoby z historią kryminalną – w ich przypadku ryzyko odmowy wjazdu zawsze istnieje.

Magdalena Grobelski - licencjonowany prawnik w stanie Illinois oraz District of Columbia, praktykuje prawo imigracyjne oraz rodzinne.

Nie uważam więc, że obecna administracja w sposób szczególnie rygorystyczny traktuje obywateli Polski. Wszyscy znajdują się w podobnej sytuacji – dzięki większej wymianie informacji i narzędziom technologicznym organy mają dziś łatwiejszy dostęp do danych, co przekłada się na sprawniejsze identyfikowanie osób i kierowanie ich do postępowań deportacyjnych.

Moim zdaniem, obecnie ten strach wyraźnie osłabł. Na początku rzeczywiście wiele osób obawiało się opuszczać domy i chodzić do pracy, wynikało to jednak głównie z niepewności – ludzie nie wiedzieli, jak sytuacja się rozwinie i jak się w niej odnaleźć.

Obecnie widzę, że większość wróciła do codziennego funkcjonowania. Osoby, które mają taką możliwość, podejmują działania w celu uregulowania swojego statusu. Ci, którzy takiej możliwości nie mają, w niektórych przypadkach decydują się na powrót do Polski, zwłaszcza jeśli sytuacja jest dla nich zbyt obciążająca psychicznie.

Wiele osób jednak po prostu wiedzie swoje życie tak jak dotychczas, czekając na rozwój sytuacji oraz ewentualne możliwości uregulowania statusu w przyszłości.

Reklama

Z drugiej strony, jeśli dana osoba mieszka w Stanach Zjednoczonych przez dłuższy czas i nie zalegalizowała tam pobytu, to należy pamiętać, że w wielu przypadkach mogło to wynikać z zaniedbania. Przez lata istniały bowiem różne możliwości uregulowania statusu, a urząd imigracyjny dysponował szerokim zakresem uznaniowości (tzw. discretionary power).

W praktyce oznacza to, że łatwiej jest wykryć ewentualne nieścisłości lub naruszenia. Przykładowo jeśli osoba ubiegająca się o wizę turystyczną wskazała w trakcie rozmowy, że jedzie do krewnego, podczas gdy w rzeczywistości nie miała wówczas żadnej rodziny w Stanach Zjednoczonych, może to zostać uznane za podanie nieprawdziwych informacji.

W mojej ocenie, obecne zaostrzenie praktyki nie wynika wyłącznie z decyzji politycznych, lecz przede wszystkim jest efektem większych możliwości weryfikacyjnych organów imigracyjnych.

Oczywiście, odrębną kategorią są osoby z historią kryminalną – w ich przypadku ryzyko odmowy wjazdu zawsze istnieje.

2026-03-30 21:19

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zagadka naukowców

Dziwne okoliczności śmierci i zaginięcia kilkunastu naukowców rodzą coraz więcej pytań. Czy mają jakiś związek z ich dostępem do niejawnych badań z dziedziny lotnictwa i kosmonautyki, obronności, a nawet UFO?

Na początku nikt nie zwracał na to uwagi, nieco później zaliczono sprawę do tzw. teorii spiskowych. Tajemniczymi zdarzeniami obiecał zająć się jednak rząd federalny i jego agencje, mamy więc chyba do czynienia z czymś poważniejszym. Ostatecznie FBI zaczęło badać – jak to ujęto – niepokojącą liczbę zgonów naukowców i badaczy z dziedziny energetyki jądrowej w USA, którzy w pewnym momencie swojej kariery mieli dostęp do informacji niejawnych. Głos zabrał nawet prezydent Donald Trump: „Mam nadzieję, że to zbieg okoliczności, ale dowiemy się tego w ciągu najbliższego półtora tygodnia”. O zainteresowaniu rządu zapewniła również Karoline Leavitt, rzeczniczka prasowa Białego Domu: „Nie pozostawimy w tej sprawie żadnego nieodwróconego kamienia, a Biały Dom będzie przekazywał nowe informacje, gdy tylko takowe się pojawią”. W tle pojawiają się zagraniczne służby, wywiady i... UFO.
CZYTAJ DALEJ

Papież otrzymał ikonę bł. Męczenników Podlaskich

2026-10-07 14:38

[ TEMATY ]

Polska

męczennicy

Polska

Leon XIV

Vatican Media

Biskup siedlecki Kazimierz Gurda, biskup pomocniczy siedlecki Grzegorz Suchodolski oraz bp senior radomski Henryk Tomasik (pierwszy od lewej), pochodzący z diecezji siedleckiej z ikoną dla Leona XIV

Biskup siedlecki Kazimierz Gurda, biskup pomocniczy siedlecki Grzegorz Suchodolski oraz bp senior radomski Henryk Tomasik (pierwszy od lewej), pochodzący z diecezji siedleckiej z ikoną dla Leona XIV

Po zakończeniu audiencji ogólnej polscy biskupi przekazali dziś Leonowi XIV ikonę błogosławionych Męczenników Podlaskich: Wincentego Lewoniuka i dwunastu towarzyszy. Została ona napisana przez Małgorzatę Waszkiewicz z okazji obchodzonej w tych dniach 30. rocznicy wyniesienia na ołtarze unickich męczenników.

Ikonę błogosławionych Męczenników Podlaskich wręczyli dziś Papieżowi biskupi siedleccy Kazimierz Gurda i Grzegorz Suchodolski oraz pochodzący z diecezji siedleckiej biskup senior diecezji radomskiej Henryk Tomasik.
CZYTAJ DALEJ

Atak w szkole pod Wyszkowem; trzy osoby ranne

2026-10-08 10:13

[ TEMATY ]

atak

Adobe Stock

Uczeń zaatakował woźną nożem w szkole w miejscowości Leszczydół-Nowiny w okolicach Wyszkowa - potwierdził Polsat News. Do zdarzenia miało dojść w czwartek rano. To kolejny przypadek ataku w placówkach edukacyjnych. W środę 19-latek ranił kilka osób w szkole w Ostrołęce.

W okolicach Wyszkowa (woj. mazowiecki) w czwartek rano doszło do ataku ucznia na woźną - potwierdził Polsat News. Miał on miejsce w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję