NOWA JAKOŚĆ BYCIA RAZEM
Inauguracja synodów
Synody diecezjalne zostały zainaugurowane 25 marca w trzech polskich diecezjach: bydgoskiej, łowickiej i sosnowieckiej. W archidiecezji warszawskiej natomiast powołano Komisję przygotowawczą i Sekretariat V Synodu Archidiecezji Warszawskiej. Datę wybrano nieprzypadkowo. W tym dniu obchodzono w Kościele powszechnym uroczystość Zwiastowania Pańskiego, a jednocześnie w trzech Kościołach lokalnych obchodzono rocznice ich utworzenia: w Bydgoszczy – 22. rocznicę, a w dwóch pozostałych Kościołach – 34. Dla tych ostatnich wspólnot zainaugurowane synody będą drugimi w ich historii. Dla pierwszej wspólnoty będzie to pierwsze takie zgromadzenie. Otwierający synody pasterze podkreślali ich znaczenie. – Nie szukamy „nowego Kościoła”, bo ten, który mamy, jest darem od Boga. Szukamy jednak nowej jakości bycia razem – powiedział bp Artur Ważny w Sosnowcu. Biskup Wojciech Osial z Łowicza zaznaczył natomiast, że synod powinien stać się czasem wspólnego rozeznawania i podejmowania przez wszystkich jego członków odpowiedzialności za Kościół lokalny. – Rodzą się we mnie pragnienia i marzenia, byśmy się nie zniechęcili, byśmy wytrwali do końca w takim zaufaniu, w prowadzeniu przez Ducha Świętego. By były te najważniejsze owoce, czyli służące zbawieniu człowieka – podkreślił bp Krzysztof Włodarczyk z Bydgoszczy.
Reklama
To kolejne polskie Kościoły lokalne, które zaczynają synodalną drogę. Można to traktować jako owoce zainicjowanego przez papieża Franciszka procesu, który od 4 lat dojrzewa w całym Kościele i jest związany z ogólnokościelnym Synodem o synodalności. Ten proces się nie zakończył. Trwa nadal i nadaje całemu Kościołowi nieobcą mu przecież, bo stanowiącą jego wiekowy dorobek, kulturę synodalności.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
SPRAWIEDLIWE
Jak polskie zakonnice ratowały Żydów
Za ukrywanie Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce w czasie II wojny światowej groziła śmierć. Mimo to kilka tysięcy polskich sióstr zakonnych ukrywało tysiące Żydów, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Warto o tym pamiętać nie tylko podczas obchodzonego niedawno Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.
Nie tylko bohaterska rodzina Ulmów z Markowej podjęła ryzyko przyjęcia pod swój dach Żydów, za co zresztą przyszło jej zapłacić śmiercią. Takich ludzi w Polsce były tysiące, najrzadziej jednak wspomina się o niezłomnej postawie polskich zakonnic.
Reklama
Siostry wykorzystywały do tego celu swoje domy zakonne, które najczęściej odgrywały także rolę sierocińców, internatów, ochronek. Dla przykładu: Siostry Najświętszej Rodziny z Nazaretu w Warszawie w domu przy ul. Czerniakowskiej nie tylko ukrywały żydowskie dziewczęta, ale także prowadziły tajne nauczanie. Wspólnotą kierowała s. Eutalia Jadwiga Wismont, która za ratowanie Żydów została pośmiertnie uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata przez Instytut Yad Vashem. Szeroką działalność prowadziło też Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Zakonnice pomogły 750 osobom, w tym ponad 500 dzieciom żydowskim z Warszawy i okolic. Dawały schronienie, przygotowywały fałszywe dokumenty i całą siatkę umożliwiającą przemieszczanie uciekinierów w sytuacjach zagrożenia. Stojąca wówczas na ich czele s. Matylda Getter również została uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.
W pomoc angażowały się także inne zgromadzenia, w tym siostry Miłosierdzia, urszulanki, albertynki, sercanki i felicjanki. W wielu miastach i mniejszych miejscowościach klasztory stawały się punktami schronienia oraz miejscami przerzutu dla ściganych przez Niemców Żydów. Według ustaleń naukowców, w pomoc Żydom było zaangażowanych ponad 2 tys. sióstr zakonnych z kilkudziesięciu zgromadzeń. /A.K.
IZRAEL
Kolejne szykany wobec chrześcijan
Ministerstwo Edukacji Izraela wprowadza zakaz pracy palestyńskich nauczycieli w szkołach w Jerozolimie. Decyzja, która ma wejść w życie od września, stawia pod znakiem zapytania przyszłość chrześcijańskich placówek edukacyjnych w tym mieście. Władze Izraela poinformowały, że chrześcijańscy nauczyciele z Zachodniego Brzegu nie otrzymają pozwoleń na pracę. Łaciński Patriarchat Jerozolimy prowadzi piętnaście szkół, w których dotychczas było zatrudnionych ok. 230 chrześcijańskich nauczycieli mieszkających na Zachodnim Brzegu. Ich sytuacja już wcześniej była trudna, ponieważ napotykali różne szykany. Teraz ostatecznie uniemożliwiono im nauczanie i zarabianie na życie. Decyzja Izraela może być kolejnym przyczynkiem do emigracji z Zachodniego Brzegu wyznawców Chrystusa, którzy praktycznie codziennie są nękani działaniami żydowskich osadników. A świat milczy.
GIETRZWAŁD
Na drodze do beatyfikacji
Ojciec Święty zezwolił 23 marca na promulgację dekretu o heroiczności cnót służebnicy Bożej s. Stanisławy Barbary Samulowskiej, która jako 12-letnia dziewczynka była świadkiem objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie – jedynych objawień Maryjnych w Polsce uznanych przez Kościół Katolicki. Do beatyfikacji s. Samulowskiej niezbędne jest zatwierdzenie przez Kościół cudu za jej wstawiennictwem.
Barbara (imię chrzcielne) Samulowska urodziła się w 1865 r. na Mazurach. Razem z o rok starszą Justyną Szafryńską była świadkiem objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. W sumie od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Maryja ukazała im się 160 razy i mówiła o potrzebie nawrócenia, modlitwy i życia zgodnie z Ewangelią, a także odpowiadała za ich pośrednictwem na pytania pielgrzymów. Objawienia przyczyniły się nie tylko do odnowy wiary, ale też do ożywienia polskości w pozostającym pod zaborami społeczeństwie. Do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Barbara wstąpiła w 1883 r. Większość życia zakonnego spędziła w Gwatemali, gdzie była m.in. mistrzynią nowicjatu, pracownicą szpitala i kierowniczką sierocińca. Zmarła tamże 6 grudnia 1950 r. wskutek złośliwego nowotworu jamy ustnej. „Urzeka w niej też to, że została wybrana przez Matkę Bożą już jako mała dziewczynka. Była nazywana córką Matki Bożej i bardzo kochała Maryję, co owocowało w jej życiu i wierności powołaniu. A dzisiaj Matka Boża jest ratunkiem dla świata” – powiedziała mediom watykańskim s. Anna Wojciechowska, przełożona Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Intuicja podpowiada, że to wybraństwo przez Maryję 12-letniej dziewczynki „ustawiło” całe jej życie, które musiało być święte. To znaczące dla zgromadzenia, ale i dla gietrzwałdzkiego cudu w kontekście tego, że za rok odbędą się uroczystości 150. rocznicy objawień w Gietrzwałdzie.
Rubrykę przygotował Tomasz Musiał
