Reklama

Niedziela Podlaska

Autorka hajnowskich wspomnień

Obraz życia Hajnówki w okresie dwudziestolecia międzywojennego oraz w czasach II wojny światowej ukazują zapiski Weroniki Podsiadlik z d. Głowacka. Zostały one utrwalone w odręcznie zapisanych zeszytach. Warto zaprezentować postać autorki tych cennych wspomnień.

Niedziela podlaska 11/2026, str. IV

[ TEMATY ]

wspomnienia

Hajnówka

Archiwum ks. Zbigniewa Rostkowskiego

Absolwentki Prywatnej Szkoły Zawodowej Krawiecko-Bieliźniarskiej. pierwsza z prawej Weronika Głowacka, 20 czerwca 1939 r

Absolwentki Prywatnej Szkoły Zawodowej Krawiecko-Bieliźniarskiej. pierwsza z prawej Weronika Głowacka, 20 czerwca 1939 r

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziadkowie Weroniki ze strony ojca – Augustyn i Józefa Głowaccy mieszkali w Bielsku Podlaskim. Mieli siedmioro dzieci. Ich syn Aleksander w 1895 r. wyjechał z Bielska do Petersburga w poszukiwaniu zajęcia. Pracował w zakładach ślusarskich ucząc się jednocześnie zawodu kowala. Natomiast dziadkowie ze strony matki – Wincenty i Józefa Pstroccy mieli pięcioro dzieci, które osierocili w 1891 r. Najmłodszą, siedmioletnią Albiną zaopiekował się stryj – Jan Pstrocki, wówczas oficer carskiego wojska. Niestety został ciężko ranny w trakcie polowania i zmarł w 1897 r. Opiekę nad dwunastoletnią Albiną przejęło bezdzietne małżeństwo Jelińskich.

W międzyczasie odnalazła się najstarsza siostra Albiny – Józefa. Aby poprawić sytuację finansową rodziny, przyjmowała lokatorów na stancję. Zaprosiła siostrę na świąteczny obiad, w trakcie którego zapoznała ją z jednym z lokatorów – Aleksandrem Głowackim. Młodzi przypadli sobie do gustu. W 1905 r. wzięli ślub w Petersburgu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Po wybuchu rewolucji Aleksander i Albina Głowaccy wyruszyli z dziećmi na Syberię w poszukiwaniu pracy. Osiedlili się w wiosce Ikoniki w obwodzie omskim. Tam w 1917 r. urodziła się Helena, która po dwóch latach zmarła. W uroczystość Bożego Narodzenia 1920 r. przyszły na świat bliźniaczki – Maria i Weronika. Ojciec dziewczynek, aby ochrzcić swoje córki, przywiózł saniami kapłana z odległego o 156 km Omska, pomimo mrozu dochodzącego do 50 stopni i kilkumetrowych śnieżnych zasp. Chrzest św. odbył się 29 grudnia 1920 r. w rodzinnym domu. Niestety Maria po kilku dniach zmarła. Na Syberii zmarło jeszcze dwoje jej rodzeństwa, wspomniana siostra Helena i brat Bolesław.

W 1920 r. stryj Weroniki, Paweł Głowacki wraz z żoną Aleksandrą przybył z Rosji do Bielska Podlaskiego i zamieszkał przy ówczesnej ul. Litewskiej. W 1923 r. przystań u niego znaleźli Aleksander i Albina Głowaccy razem z Weroniką i trójką jej rodzeństwa. Weronika miała wówczas zaledwie dwa lata i dziewięć miesięcy. Jej ojciec rozpoczął pracę jako kowal w ratuszu, a następnie zatrudnił się u Kazimierza Lubowickiego, który prowadził nieme kino. Ze względu na bardzo ciężkie warunki bytowe w listopadzie 1927 r. Głowaccy przenieśli się do pobliskiej Hajnówki, gdzie ojciec Weroniki podjął pracę w zakładach Kolejek Leśnych.

Po wielu latach Weronika w swoich wspomnieniach napisała: „Rodzice moi w 1922 r. wrócili z Syberii, a do Hajnówki przybyli w poszukiwaniu pracy. Zamieszkaliśmy w ziemiance, w sąsiedztwie ośmiu innych rodzin, nieopodal drogi biegnącej w kierunku Kleszczel”. Po otrzymaniu 8 marca 1930 r. pozwolenia na budowę wykarczowali działkę i zbudowali dwupokojowy trociniak. Dzięki temu rodzina przeniosła się z ziemianki do nowego, skromnego domku.

Bolesne przeżycia Syberii i terror bolszewicki sprawiły, że Głowaccy uczyli swoje dzieci od najmłodszych lat umiłowania Boga, Kościoła i Ojczyzny. Nic więc dziwnego, że od chwili utworzenia w 1923 r. parafii katolickiej w Hajnówce rodzina bardzo aktywie uczestniczyła w jej życiu.

Reklama

Weronika Głowacka swoją edukację rozpoczęła w roku szkolnym 1927/28 w pięcioklasowej Publicznej Szkole Powszechnej im. św. Kazimierza w Bielsku Podlaskim. W latach 1928-30 kontynuowała naukę w Szkole Powszechnej w Hajnówce. Od 1932 r. uczęszczała do Publicznej Szkoły Powszechnej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, którą ukończyła w 1935 r. W tym okresie aktywnie uczestniczyła w życiu szkolnej drużyny zuchów, a od 1936 r. należała do harcerstwa pozaszkolnego. Występowała także w chórze szkolnym. Od września 1936 r. zaczęła uczęszczać do Prywatnej Trzyletniej Szkoły Zawodowej Żeńskiej Krawiecko-Bieliźniarskiej im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Bielsku Podlaskim, którą prowadziły siostry ze Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca NMP. Ze względu na dobre wyniki w nauce została zwolniona z opłacania czesnego. W 1939 r. zdała egzamin przed komisją przy Państwowym Żeńskim Gimnazjum Krawieckim w Białymstoku uzyskując tytuł czeladnika krawiectwa damskiego. Dalsze rodzinne plany zakładały jej naukę w Wilnie, gdzie mieszkał i pracował na kolei jej brat Bernard. Niestety wybuch wojny i okupacja Wilna przez wojska sowieckie zmusiły Bernarda do powrotu do Hajnówki.

W okresie II wojny światowej Weronika pracowała w różnych miejscach na terenie Hajnówki, najczęściej na stanowisku sprzedawczyni lub księgowej. Bardzo ważny etap w życiu Weroniki stanowiła działalność w Stowarzyszeniu Dzieci Maryi, w którym od 1941 do 1945 r. pełniła funkcję pierwszej prezes. W środowisku swoich koleżanek była nazywana „Wercią”. Ona sama często podpisywała swoje teksty i wiersze inicjałami „D.M.”, podkreślając, że jest Dzieckiem Maryi. Stowarzyszenie, które założył ówczesny proboszcz hajnowski ks. dr Józef Moniuszko, skupiało żeńską młodzież z Hajnówki i okolic. Zachowując ścisłą konspirację, dziewczęta pomagały proboszczowi, troszcząc się o kościół, a także o rodziny zaniedbane religijnie. Wykonywały różne działania charytatywne na rzecz osób chorych i samotnych.

W święto Matki Bożej Częstochowskiej 26 sierpnia 1945 r. Weronika wyszła za mąż za Stanisława Podsiadlika. Z tego związku 19 września 1947 r. przyszedł na świat Bernard Stanisław, a 12 lipca 1957 r. Andrzej Piotr.

Reklama

Weronika Podsiadlik wiele czasu poświęciła upamiętnianiu miejsc związanych z historią Hajnówki, zwłaszcza mogile żołnierzy polskich z 1920 r. przy ul. Cichej, gdzie komuniści w 1940 r. urządzili wysypisko śmieci. Po 1990 r. wydeptywała ścieżki do wielu instytucji i urzędów, aby przywrócić i utrwalić pamięć żołnierzy z wojny polsko-bolszewickiej. Dzięki m.in. jej staraniom w 1991 r. w tym miejscu usypano symboliczną mogiłę i postawiono metalowy krzyż. Jego poświęcenia dokonał proboszcz ks. kan. Alfons Trochimiak. W 2010 r. na tym miejscu staraniem ówczesnego proboszcza ks. kan. Józefa Poskrobko wzniesiono sześciometrowy krzyż, który 15 sierpnia 2014 r. poświęcił bp Tadeusz Pikus. Za utrwalanie pamięci narodowej w 2001 r. Weronika Podsiadlik została odznaczona Srebrnym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, przyznanym przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie.

Weronika Podsiadlik zmarła w Hajnówce 11 sierpnia 2016 r. i została pochowana na miejscowym cmentarzu rzymskokatolickim.

Pozostawiła po sobie dwa zeszyty wspomnień napisanych przed 1996 r. Zasadnicza ich treść dotyczy wydarzeń z czasów II wojny światowej, które rozegrały się na terenie Hajnówki i okolic. Lektura tych zapisów pokazuje, że pomimo upływu czasu stanowią one żywą, prawie kronikarską prezentację osób, miejsc i wydarzeń, których była naocznych świadkiem albo też w których uczestniczyły bliskie jej osoby.

Reklama

Z lektury pamiętników jednoznacznie wynika, że żadna obca władza nie troszczyła się o interesy Polski i Polaków, natomiast każde „bratanie się” i wysługiwanie się okupantom niosło ze sobą krzywdę, a nawet śmierć mieszkańców Hajnówki. W kontekście tych wspomnień należałoby zrewidować dotychczasowe poglądy i na nowo spojrzeć na działalność „środowisk komunistycznych” w przedwojennej Hajnówce. Z zapisów można wnioskować, że wszelkie aresztowania, wywózki na Syberię i rozstrzeliwania często poprzedzane były przez denuncjacje i oskarżenia. Obydwaj okupanci, zarówno sowieccy komuniści, jak niemieccy naziści, starali się niszczyć nie tylko życie gospodarcze i kulturalne, lecz przede wszystkim ducha polskości i patriotyzmu. Ich działania były nakierowane na całkowitą eksterminację ludności polskiej, szczególnie osób wykształconych i wiernych swoim ideom oraz poglądom. Świadczą o tym deportacje i rozstrzeliwania całych rodzin, nie wyłączając osób w podeszłym wieku oraz dzieci.

Weronika Podsiadlik pokazuje w swoich wspomnieniach, że dużą rolę w ciężkich czasach obydwu okupacji odegrał Kościół katolicki. Ma przede wszystkim na myśli posługę duszpasterzy oraz tajną (w okresie wojny) działalność Stowarzyszenia Dzieci Maryi. Była ona prowadzona przede wszystkim w trosce o życie religijne i moralne parafian hajnowskich. A nie było to łatwe, ponieważ całą przestrzeń wypełniał straszliwy terror, gdzie śmierć czyhała ze wszystkich stron. Na tym tle autorka wspomnień jawi się jako osoba głęboko wierząca, której wiara w Boga pomogła przetrwać wiele bolesnych chwil.

Dużą wartość pamiętników Weroniki Podsiadlik stanowią jej osobiste refleksje oraz nieopisane do tej pory wydarzenia, np. organizacja przez Niemców w bursie szkolnej magazynu mienia skradzionego Żydom, budowa i wysadzenie przez Rosjan bazy paliwowej Nieftiestroj, gdzie później odbyła się masowa egzekucja mieszkańców Hajnówki, a także nieludzkie i irracjonalne postawy sowieckiego okupanta, o których milczą dotychczasowe opracowania historyczne. Poza tym nie można zapomnieć, że obydwaj okupanci starali się eksploatować zarówno potencjał ludzki, jak i przemysłowy, prowadząc gospodarkę rabunkową, a na końcu niszcząc zasoby i park maszynowy.

Reklama

Pamiętniki zawierają duży ładunek emocjonalny. Autorka przeżywała rozterki, ból i smutek, związane z cierpieniem Ojczyzny, ludzi Kościoła oraz śmiercią osób bliskich. Potwierdzają to również jej wiersze. Z ich lektury wynika, że często były one pisane na gorąco, w bólu, któremu towarzyszyły pytania o przyszłość. Wiersze są przepełnione miłością do Boga i Ojczyzny. Zawierają przesłanie, jak naprawić świat. Kilka utworów o tematyce religijnej i patriotycznej zostało opublikowanych na łamach „Niedzieli Podlaskiej”.

Na Sybir – I deportacja 10 lutego 1940 r.

Na dworcu stoi szałon ciepłuszek,

A w nich rodziny leśników.

Cóż to się dzieje? – w poranek niedzielny

Snują się dymy z piecyków.

Peron, a wokół sowieccy żołnierze,

Nie wolno podejść i pytać,

Żołdactwo peron krokami mierzy,

Mróz mocno poczyna szczypać.

W wagonach głośny gwar, szloch i krzyki,

Płacz dzieci i szum motorów,

Ludzi znów wiozą – dymią piecyki,

Zrzucają masę tobołów.

Dlaczego i za co? – o Drogi Boże,

Czuwaj bądź z nimi – bo któż im pomoże?

Spraw, by wrócili do Ojczystej ziemi.

Wszak oni biedni są dziećmi Twoimi.

Wśród tych zesłańców są moi koledzy,

Leśnicy, gajowi, znajomi, sąsiedzi.

Jakaż ich wina? – a ta, bo Polacy,

Patrioci – i moi kochani rodacy.

2026-03-10 11:33

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hajnowski jubileusz

Niedziela podlaska 35/2020, str. IV

[ TEMATY ]

25‑lecie

Hajnówka

Jubileusz parafii

Ks. Marcin Gołębiewski

Mszy św. jubileuszowej przewodniczył bp Piotr Sawczuk

Mszy św. jubileuszowej przewodniczył bp Piotr Sawczuk

Dwadzieścia pięć lat temu bp Antoni Pacyfik Dydycz powołał do istnienia nową parafię w Hajnówce. Jej patronami zostali święci ewangelizatorzy Słowian – Cyryl i Metody.

W roku jubileuszowym cała parafia dziękuje Panu Bogu za dar wspólnoty i kościoła. Jej proboszczem i budowniczym obecnej świątyni jest ks. kan. Zygmunt Bronicki. Parafia liczy ponad półtora tysiąca katolików i jest jedną z dwóch rzymskokatolickich parafii w Hajnówce.
CZYTAJ DALEJ

Aktywista LGBT skazany za hejt wobec Kai Godek

2026-05-30 07:19

[ TEMATY ]

sąd

Kaja Godek - media społ./CANVA

Znany działacz środowisk LGBT i zadeklarowany homoseksualista, Rafał Łoziczonek (ps. „Ralph Ferre”) przegrał proces karny z Kają Godek. Został skazany na 3 miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności. Dodatkowo musi zapłacić 5000 zł Fundacji Życie i Rodzina oraz zwrócić opłaty sądowe za toczący się kilka lat proces. Wcześniej Łoziczonek przegrał już w tej samej sprawie w procesie cywilnym.

Gdy w kwietniu 2020 r. Kaja Godek prezentowała w Sejmie obywatelski projekt ustawy #ZatrzymajAborcję, środowiska związane z tzw. czarnym protestem rozpoczęły nagonkę. Rafał Łoziczonek, zamieścił wówczas w sieci wulgarne video, w którym obscenicznie obrażał pełnomocniczkę inicjatywy i podawał szkalujące, nieprawdziwe informacje na jej temat.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV apeluje o wysłuchanie wołających o pokój

2026-05-30 20:16

[ TEMATY ]

modlitwa

Papież Leon XIV

Vatican Media

„Pokój staje się możliwy, gdy pragnie się wysłuchać wołania tych, którzy są go pozbawieni: niewinnych dzieci, zaniepokojonych matek i ojców, maltretowanych więźniów, uchodźców, osób cierpiących niezależnie od wieku. Wszyscy oni mają na ustach jedno słowo: pokój!” - powiedział papież Leon XIV na zakończenie modlitwy różańcowej przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich.

„Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom, którzy się zwracają ku Niemu swym sercem” (Ps 85 (84), 9). Słowa Psalmu dobrze towarzyszą naszej modlitwie różańcowej tego wieczoru, ponieważ wyrażają nadzieję, której potrzebę tak bardzo odczuwamy, zwłaszcza wobec trudności i przemocy naszych czasów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję