Reklama

Niedziela Częstochowska

Częstochowa: Droga Krzyżowa dla bezdomnych. "Każdy z nas dźwiga krzyż, ale krzyż biedy jest wyjątkowym krzyżem"

Każdy z nas dźwiga swój krzyż, ale krzyż bezdomności, biedy jest wyjątkowym krzyżem – powiedział ks. Stanisław Gębka podczas Drogi Krzyżowej dla bezdomnych.

2026-03-10 11:33

Niedziela częstochowska 11/2026, str. V

[ TEMATY ]

krzyż

Droga Krzyżowa

bezdomni

Karol Porwich/Niedziela

Droga Krzyżowa

Droga Krzyżowa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Grupa osób znajdujących się w różnych osobistych kryzysach – w tym kryzysie bezdomności, 3 marca zgromadziła się w Bazylice Archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, aby wspólnie uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Rozważania i modlitwy, które mocno zapadły w pamięć uczestników, poprowadził ks. Stanisław Gębka, misjonarz miłosierdzia i były proboszcz parafii archikatedralnej.

Intencja

– Każdy z nas dźwiga swój krzyż, ale krzyż bezdomności, biedy jest wyjątkowym krzyżem. Pan Bóg daje też siłę do jego dźwigania, dlatego podczas Drogi Krzyżowej starałem się zachęcić osoby w kryzysie, żeby nie zmarnowały tego cierpienia, tylko cierpiały w łączności z Jezusem i mogły dostąpić łaski zbawienia swojej duszy – podkreślił ks. Gębka. W rozmowie z Niedzielą kapłan wyjaśnił, dlaczego powinniśmy być otwarci na wolę Bożą, nawet jeśli jest ona po ludzku bolesna. – To jest wola Pana Jezusa. A Pan Jezus powiedział: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34) – wskazał duchowny i przypomniał, że każdy ma swój krzyż, czyli cierpienie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jędrek

Reklama

Jędrkowi zmarła żona. Wtedy załamało się jego życie. Po czasie „obudził się” w zupełnie innym świecie w kryzysie bezdomności i z wieloma innymi problemami. Wówczas – jak twierdzi – nie otrzymał pomocy ani od rodziny, ani od przyjaciół, których miał wielu. Dzisiaj mężczyzna patrzy na swoją własną drogę przez pryzmat Drogi Krzyżowej. Widzi w niej podobieństwo w cierpieniu. – Są ludzie, którzy uważają nas za wyrzutki społeczeństwa – pomimo tego, że wcale takimi nie jesteśmy. Owszem, zdarzają się jednostki, ale ludzie wrzucają nas wszystkich w jeden worek. Nieważne, czy jesteś dobry, czy zły, i tak trafiasz do niego z automatu. Dzisiaj nie zwracam już na to uwagi – przyznał. Na początku swojego kryzysu Jędrek był poruszony całą sytuacją, która wokół niego się zadziała. Z czasem przyzwyczaił się do nowej rzeczywistości i stara się szukać oparcia w Panu Bogu i grupie nowych przyjaciół, których spotyka w Fundacji Świętego Barnaby. W głębi nadal czuje żal, ale przyznaje: – Tak jak słyszeliśmy podczas Drogi Krzyżowej, trzeba przebaczyć, i niech każdy żyje swoim życiem. Kiedyś się tam może spotkamy i zobaczymy, kto był lepszy.

Zaskoczenie

– Nie jestem bezdomny, ale cieszę się, że mogłem dołączyć do tej grupy Świętego Barnaby. Zostałem niejako przez nich przygarnięty. Staram się pomagać też ludziom, którzy wymagają większej troski niż ja. I to jest też powód, dla którego tam przychodzę – wyjaśnił Jerzy Szymanek, emeryt. – Cieszę się, że przyszedłem tu na Drogę Krzyżową, bo takich rozważań i modlitwy to jeszcze nie przeżyłem. Do tej pory brałem udział w Drodze Krzyżowej sporadycznie, ale takiej, z taką oprawą i do tego w katedrze, to jeszcze nie przeżyłem – podkreślił.

Rekolekcje

W rozważania Męki Pańskiej włączył się ks. Adrian Jóźwiak, pallotyn, który od niedawna posługuje w częstochowskiej Dolinie Miłosierdzia. Z racji pełnionych funkcji i charyzmatu apostolstwa wyznaczonego przez założyciela zgromadzenia – św. Wincentego Pallottiego naturalnie zainteresował się osobami w kryzysach. – W najbliższym czasie chcielibyśmy zorganizować w Dolinie Miłosierdzia również rekolekcje wielkopostne dla bezdomnych, które będą wpisane w okres przygotowań do Wielkanocy – zapowiedział kapłan.

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kogo dzisiaj gorszy krzyż?

Niedziela Ogólnopolska 9/2010, str. 14-15

[ TEMATY ]

krzyż

Wielki Post

Karol Porwich/Niedziela

Kogo krzyż kłuje w oczy, irytuje, prowokuje, zmusza do dyskusji, bywa, że dzieli? A może nikogo już nie gorszy? Jego obecność jest obojętna?...

Zgorszenie krzyżem? Dzisiaj? W Europie albo w Polsce? Nie żartuj! Naprawdę chcecie o tym pisać? Czemu sądzicie, że ludzi to zainteresuje? - usłyszałam serię pytań od pierwszego, którego zapytałam o krzyż w jego życiu. - Powiem szczerze, nigdy o tym nie myślałem. Tak, jestem katolikiem, ale co z tego... Pytałam dalej. Krzysztof. Kilka lat temu zdecydowanie niewierzący. Za namową żony (w oryginale brzmiało to - by przestała marudzić) zgodził się na uczestnictwo w rekolekcjach u jezuitów. Po dwóch latach ochrzcił się. „Myślę o zakonnicy, której na moich oczach stado bezszyich kretynów zdarło krzyż w centrum miasta, które szczyci się największą liczbą kościołów w Polsce. Potem myślę o starym księdzu, którego na Ukrainie ukrzyżowali na drzwiach kościoła, bo nie chciał napluć na krzyż. Myślę o małych koptyjskich chłopcach, którym tatuuje się czarny krzyż między kciukiem a palcem wskazującym. Zostają naznaczeni, by nie wyprzeć się Chrystusa. Ten krzyż rośnie razem z nimi. Wrasta w nich, bywa, że prowokuje prześladowców do ataku. Myślę o chrześcijańskich mieszkańcach małej hinduskiej wioski, których spalono żywcem, a oprawcy podsycali ogień, wrzucając do niego krzyże wyniesione z domów mordowanych. Myślę o umierającej kobiecie, która przekonywała otoczenie, że mniej cierpi, gdy krzyż leży na poduszce tuż przy jej głowie. I o Janie Pawle II przytulającym krzyż do policzka, gdy przez Rzym szedł rozmodlony tłum w Drodze Krzyżowej prowadzonej już nie przez niego... Słowem - pogarda dla krzyża sprawia, że zwracamy na niego uwagę. Bo potrzebny jest cień, żeby dostrzec światło. Dobro widać lepiej na tle zła”. Weronika. Jej ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu jest rozmowa. W praktyce oznacza to długie godziny dyskusji na temat problemu wolnej woli i przeznaczenia, kwestii niewysłuchanych modlitw i „proście, a będzie wam dane”, niepewności odnośnie do kwestii, czy zwątpienie obraża Pana Boga... „Nie myślę o tych, co na krzyż plują, bezczeszczą go, wyrzucają, złorzeczą. O nich i tak za chwilę nikt nie będzie pamiętał. Ciekawią mnie ci, którzy mają na tyle odwagi, by się do krzyża przyznać. Aktem odwagi jest w Polsce publiczne przeżegnanie się. Spróbuj kiedyś na pełnej przechodniów ulicy, na korytarzu w pracy, w szkole. Zrób to starym polskim zwyczajem przed kościołem, kapliczką, przydrożnym krzyżem... Zwyczajnie, bez manifestacji, ale i bez tego zażenowania, jakby coś cię ugryzło w czoło. Zobaczysz, co się stanie w tym słynącym z tolerancji kraju. Ja spróbowałam. Zalegnie niezręczna cisza, potem zaczną się szepty, chichoty, pokazywanie palcem. Zostaniesz naznaczona, przylepią ci niewidzialną etykietkę z napisem «dewotka» albo «oszołom». Tak naprawdę Polacy nie są tolerancyjni wobec swoich. Zaakceptują najgorsze dziwactwo, byle cudze...”. Pan Jan, emerytowany nauczyciel, człowiek starych zasad i miłośnik szachów. Urodzony na Syberii, do Polski przyjechał w późnych latach 40. i wtedy pierwszy raz poszedł do kościoła. „Ucieszyła mnie sprawa licealistów z Wrocławia - trzech uczniów zażądało zdjęcia krzyży ze szkolnych ścian, bo najwyraźniej martwili się, że obecność krzyża może być niekomfortowa dla niechrześcijan. I co? Zostali momentalnie sflekowani przez swoich rówieśników, którzy zapowiedzieli, że prędzej dowieszą nowe krzyże, niż pozwolą na ich zniknięcie. Dostało się nawet szkolnemu katechecie, że zbyt słabo bronił krzyża. I to mi się podoba - chrześcijanie powinni być czytelni, charakterni... a nie jak mdły kisiel”. Stefan, filozofia jest jego czwartym fakultetem. Do trzydziestki chce objechać dookoła świat. „Rozpięci między tu i teraz. Na skrzyżowaniu czasów. Tak bardzo niepewni siebie ani tego, co wokoło. Ostrożni w uczuciach, minimalizujący ryzyko życiowego bankructwa, bo jednak najpierw lepiej «mieć» niż «być», bo nie da się już «być» bez «mieć». Tęskniący za jakąś własną spokojną zatoką, by znaleźć chwilę wytchnienia. Mój przyjaciel mawia: Mam coraz mniej do powiedzenia światu. Coraz częściej prowadzę wewnętrzny monolog, który niektórzy mogą nazwać modlitwą. Z otoczeniem porozumiewam się na tyle, na ile wymaga tego otoczenie. Pracuję, organizuję rzeczywistość, martwią mnie mnożące się rachunki, coraz więcej nitek przywiązuje mnie do ziemi.... Ale to, co naprawdę ważne, odbywa się, gdy zamknę drzwi do świata. Bez względu na to, jak bardzo kocham, trzeba czasem schować się w sobie. I wtedy pojawia się moje pytanie o krzyż. Powraca do mnie myśl, na ile krzyż jest zgorszony mną. Bo krzyż to przecież pewna filozofia życia, światopogląd. Gdy patrzę na niego, gorszy mnie moja własna słabość, moje wieczne przegrywanie walki z samym sobą”. To nie powinien być koniec. Teraz kolej na każdego z nas. Na odpowiedź podstawową dla każdego chrześcijanina: Na ile Ciebie gorszy krzyż?
CZYTAJ DALEJ

Kard. Gugerotti: Nie pozwólmy, by chrześcijan zabrakło w Ziemi Świętej

2026-03-20 16:38

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

chrześcijanie

@Vatican Media

Bazylika Agonii u stóp Góry Oliwnej

Bazylika Agonii u stóp Góry Oliwnej

Prefekt Dykasterii ds. Kościołów Wschodnich kard. Claudio Gugerotti w rozmowie z mediami watykańskimi zachęca wiernych, by hojnie wzięli udział w dorocznej Wielkopiątkowej Kolekcie na rzecz Ziemi Świętej. Jak mówi, dla wielu chrześcijan na tym terenie, to kwestia zapewnienia podstawowych potrzeb życiowych. Ostrzega przed tym, że chrześcijanie odejdą z Ziemi Świętej.

Hierarcha wskazuje, że w tym roku kolekcie towarzyszy wojna rozlewająca się na cały Bliski Wschód, co pociąga za sobą tragiczne konsekwencje dla wszystkich mieszkańców regionu. Dlatego zaapelował do całego Kościoła katolickiego i jego wiernych o hojność i głęboką refleksję nad coraz bardziej pogarszającą się sytuacją: „Odnoszę wrażenie, że ogromna część świata nie zdaje sobie sprawy z katastrofy, która dotknęła naszą cywilizację. Mania podporządkowania sobie innych siłą prowadzi ludzkość ku samobójstwu. Nie można wspierać podpalaczy świata”.
CZYTAJ DALEJ

Tokio: droga do chrztu zaczyna się w szkole

2026-03-20 18:27

[ TEMATY ]

katolicy

Wielkanoc

Japonia

@Vatican Media

Katolicy z Japonii

Katolicy z Japonii

Tej Wielkanocy w Tokio ponad 100 osób przyjmie chrzest. Za wieloma z tych historii stoją katolickie szkoły, które – jak podkreśla kard. Isao Kikuchi w rozmowie z portalem Crux Now – pozostają jednym z najważniejszych narzędzi ewangelizacji w Japonii, mimo że katolicy stanowią mniej niż pół procenta społeczeństwa.

Wśród osób, które za dwa tygodnie przyjmą chrzest jest ośmioletnia Minami Kimura i jej matka Maiko. Dziewczynka zetknęła się z chrześcijaństwem w przedszkolu przy elitarnej szkole Shirayuri Gakuen. „Nie pamiętam wiele, bo byłam mała, ale czułam, że Jezus jest jak członek rodziny” – wyznała.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję