Reklama

Wiadomości

By świat pamiętał

To, co Polacy zrobili w pierwszych miesiącach wojny na Ukrainie, zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla – przekonuje Grażyna Sławińska.

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 34-35

[ TEMATY ]

społeczeństwo

Ukraina

archiwum Grażyny Sławińskiej

Rozlewanie zupy na Drużbie Narodów

Rozlewanie zupy na Drużbie Narodów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

To młoda kobieta, pedagog specjalny, interwentka kryzysowa, wieloletnia wolontariuszka Katolickiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół „Klika”, które działa przy krakowskim Klasztorze Ojców Dominikanów i pomaga osobom z niepełnosprawnościami. Aktualnie dr Sławińska pracuje w fundacji Poland Business Run, w której wspiera osoby po amputacjach.

Fenomen

Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę odmieniła życie dr Grażyny Sławińskiej, która zaangażowała się w pomoc ukraińskim uchodźcom, zwłaszcza osobom z niepełnosprawnościami. Wyjechała na wojnę, gdzie działała pod szyldem „Klika w Charkowie”. Niosąc pomoc, wolontariuszka straciła nogę, ale po leczeniu w Polsce wróciła na Ukrainę. W książce Opętane flamenco opisała wojnę z perspektywy wolontariuszki i osób, którym pomagała.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Podczas jednego ze spotkań z czytelnikami Grażyna Sławińska wspominała: – Kiedy wybuchła wojna, wspólnie z przyjaciółmi ze stowarzyszenia „Klika” zaczęliśmy prowadzić dla uchodźców z niepełnosprawnością punkt pomocowy. Przez pierwsze miesiące trafiło do nas ok. 1 tys. rodzin potrzebujących pomocy i różnego rodzaju wsparcia. Stowarzyszenie pozyskało i wydało blisko pół miliona zł – by organizować mieszkania, prowadzić w Skawinie ośrodek tymczasowego zakwaterowania, szukać sprzętu ortopedycznego, finansować leczenie i rehabilitację uchodźców. Wracając do tamtego czasu, p. Grażyna podkreśla: – To, co Polacy zrobili w pierwszych miesiącach wojny na Ukrainie, zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Przypomina, że zazwyczaj uchodźcy trafiają do obozów, gdzie fizycznie są bezpieczni, ale też pozbawieni perspektyw. Zaznacza: – Zwykli Polacy zaprosili Ukraińców do swych domów, do rodzin, do przyjaciół, do zakładów pracy, zapewnili wsparcie. To jest absolutny fenomen na skalę światową.

Zauważa, że te emocjonalne reakcje w sposób naturalny się wypaliły i jest nam coraz trudniej zaakceptować różne postawy, zachowania uchodźców. Stwierdza: – Wszyscy byśmy chcieli, żeby Ukraińcy zachowywali się jak kulturalni, wdzięczni za pomoc ludzie. Tymczasem trafili do nas straumatyzowani uchodźcy, także chorzy psychicznie, pouzależniani. Ich problemy nie zniknęły automatycznie po wyjeździe z kraju...

Na wojnie

W 2022 r. Grażyna Sławińska pojechała na front wschodni. Pytana o tę decyzję wyjaśnia: – Narastało we mnie przekonanie, że mimo wszystko ci najbardziej potrzebujący tam zostali. Bo jeżeli ktoś z okolic Charkowa albo Ługańska dojechał do Polski, to znaczy, że był ktoś, kto mu w tym pomógł. Pomyślałam, że ci najbardziej samotni, chorzy, z niepełnosprawnościami, przykuci do łóżek, zapewne są sami, gdy wyje alarm lotniczy, gdy trzeba uciekać do schronu.

Reklama

Opowiada, że gdy przyjechała do Charkowa, jej oczom ukazał się apokaliptyczny widok: spalone bloki, zniszczone, poprzewracane na ulicach samochody i żyjących tam ludzi. Dołączyła do wolontariuszy, którzy dostarczali jedzenie i leki, a nierzadko ryzykowali własne życie, wywożąc ludzi z linii ognia. Relacjonuje: – Kiedy zaczęłam mieszkać w Charkowie, wojsko rosyjskie stacjonowało 5 km od granicy miasta, które było pozbawione prądu, wody, ogrzewania. Zauważa, że w takich warunkach jakoś sobie radzą ludzie młodzi, zdrowi, wspierające się rodziny, ale samotni, chorzy są zdani na pomoc innych. Opowiada, że ludzie całkiem obcy bardzo sobie pomagali. – Solidarność ludzka w takich momentach jest niesamowita – zaznacza. Wspomina, że obcy sobie wcześniej ludzie zaczynali wspólnie mieszkać, dbać o siebie i próbowali normalnie żyć w wojennym piekle.

Przykładem może być historia mieszkańców jednego z charkowskich DPS-ów. Mieszkało tam 15 osób i gdy personel wyjechał, do DPS-u wprowadziło się dwóch narkomanów, którzy zaczęli pacjentów karmić, przewijać, myć... Wolontariuszka podkreśla, że oni chronili tych ludzi przed niebezpieczeństwem, i zauważa: – Nie wiem, kto bardziej na tym skorzystał, ale ten przykład pokazuje, że w każdym człowieku w takiej dramatycznej sytuacji budzą się dobre instynkty i że człowiek jest z natury bardziej dobry niż zły.

Najtrudniejsze doświadczenie

Reklama

Podczas prawosławnych świąt, 6 stycznia 2023 r., wolontariuszka po raz kolejny wyruszyła do Bachmutu. Gdy tam, wspólnie z Kamilem Moskalem oraz pomagającymi im Ukraińcami, rozdawali żywność, rozpoczął się rosyjski nalot. Grażyna Sławińska została ciężko ranna. Jej życie zawisło na włosku. Z tej wojennej wyprawy wyszła z poważną niepełnosprawnością – amputowano jej prawą nogę. W tym tragicznym doświadczeniu pani doktor potrafi jednak dostrzec pozytywy. Zauważa, że z tego najtrudniejszego dotychczas życiowego doświadczenia wynikło wiele dobra. Podkreśla: – Wiele osób może zobaczyć, że niepełnosprawność nie musi w życiu niczego skończyć, że dalej mogę być młodą, uśmiechniętą kobietą, robić to, co lubię. Przyznaje, że to przekonało osoby, którym niosła pomoc: – Kiedy na Ukrainie przychodziłam do ludzi z bardzo poważnymi niepełnosprawnościami i przynosiłam im jedzenie, wodę, pieniądze, i mówiłam im, że ich ciało nie jest pełną prawdą o nich, to oni z grzeczności nie mówili, co o tym sądzą, ale ich milczenie było wymowne. Moja niepełnosprawność natomiast mnie uwiarygodniła. Teraz mogę nie tylko o tym mówić, ale też pokazywać, że z niepełnosprawnością naprawdę da się żyć.

Odnosząc się do sytuacji osób z niepełnosprawnościami na Ukrainie, Grażyna Sławińska przypomina, że w 2023 r. (to najnowsze dane) samych amputacji było tam więcej niż podczas całej I wojny światowej. Stwierdza: – To jest ogrom bólu i cierpienia, z którym Ukraińcy się stykają. Zaryzykuję twierdzenie, że każdy Ukrainiec ma w swoim bliskim otoczeniu kogoś, kto doświadczył tak potwornych skutków wojny, że nie ma ludzi, których to w jakiś sposób bezpośrednio nie dotknęło. Wolontariuszka przewiduje, że już po wojnie Ukraina będzie się musiała także z tym problemem zmierzyć.

Grażyna Sławińska konsekwentnie udowadnia, że niepełnosprawność nie oznacza końca marzeń. Jej książka Opętane flamenco to autentyczne historie, które przeżyła i które opisuje z własnej perspektywy. – Książka była z jednej strony sposobem terapii, a z drugiej – moim zobowiązaniem wobec osób, które na wojnie spotkałam, by oddać im głos, by świat o nich nie zapomniał – zaznacza.

* * *

Odnosząc się do trwającej wojny, Grażyna Sławińska stwierdza, że w człowieku, który przez kolejne dni, miesiące, lata codziennie doświadcza lęku o życie swoje i najbliższych, dokonują się trudne do wyobrażenia zmiany. Równocześnie zauważa: – Na tej wojnie ci, którzy mają być bezpieczni, są bezpieczni. Ci, którzy mają zarobić, zarabiają. A najbardziej cierpią ci, którzy niczym na nią nie zasłużyli.

2026-01-27 15:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Jaka droga do pokoju w Ukrainie?" Jutro konferencja w sekretariacie KEP

Katolicka Agencja Informacyjna zaprasza 12 września na konferencję „Jaka droga do pokoju w Ukrainie?” z udziałem abp. Światosława Szewczuka, zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, abp. Wojciecha Polaka, Prymasa Polski oraz m.in. Pawła Kowala, pełnomocnika ds. odbudowy Ukrainy. Przyczynkiem do debaty jest najnowsza książka zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego „Orędzia Pokoju”.

„Orędzia pokoju” to duchowy dziennik wojny. Publikacja zawiera teksty codziennych przesłań zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego do ludzi dobrej woli na całym świecie, wygłoszonych w pierwszym roku inwazji na pełną skalę. Codzienne apele arcybiskupa większego kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka są świadectwem walki wielomilionowego narodu ukraińskiego ze złem, aby zrozumieć, jak zakończyć tę walkę i jak ją wygrać oraz świadectwem duchowości chrześcijańskiego narodu Ukrainy, jego doświadczenia tragedii największej zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi, jaką jest wojna.
CZYTAJ DALEJ

Diecezja warszawsko-praska: śluby w plenerze tylko w wyjątkowych sytuacjach

2026-07-24 10:07

[ TEMATY ]

komunikat

śluby

Adobe Stock

Zawieranie sakramentu małżeństwa poza kościołem - w plenerze, ogrodzie czy parku - nie jest dopuszczalne, jeśli motywowane jest względami estetycznymi, sentymentalnymi lub organizacyjnymi - przypomniał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Tomasz Sztajerwald w komunikacie opublikowanym na stronach diecezji. Jak podkreślił, świątynia pozostaje właściwym miejscem sprawowania sakramentów, a zgoda na celebrację w innym miejscu może być udzielona jedynie wyjątkowo.

Podziel się cytatem Biskup przypomniał, że zgodnie z kan. 1118 Kodeksu Prawa Kanonicznego małżeństwo powinno być zawierane w kościele parafialnym. Zaznaczył, że biskup diecezjalny nie udziela zezwoleń na zawieranie ślubów w plenerze, jeśli przemawiają za tym wyłącznie względy estetyczne, sentymentalne lub organizacyjne.
CZYTAJ DALEJ

Bp Krzysztof Nitkiewicz został mianowany członkiem Najwyższego Trybunału Stolicy Apostolskiej

2026-07-25 12:13

[ TEMATY ]

Watykan

bp Krzysztof Nitkiewicz

Diecezja Sandomierska

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało, że Ojciec Święty mianował nowych członków Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. W gronie nowo mianowanych znalazł się biskup diecezji sandomierskiej Krzysztof Nitkiewicz.

Bp Krzysztof Nitkiewicz, który od 2009 roku posługuje jako ordynariusz sandomierski, posiada bogate doświadczenie pracy w Kurii Rzymskiej oraz wykształcenie prawnicze. Ukończył studia specjalistyczne z zakresu prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, uzyskawszy tytuł doktora.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję