Reklama

Historia

Dyktator o sercu anioła

W zamyśle Rosjan ta śmierć miała być końcem polskich marzeń o niepodległości. Stało się inaczej, i to za sprawą Traugutta.

2026-01-05 15:51

Niedziela Ogólnopolska 2/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

Romuald Traugutt

commons.wikimedia.org

Romuald Traugutt (1826-64)

Romuald Traugutt (1826-64)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jako Polak osądziłem za mą powinność nieoszczędzanie siebie tam, gdzie inni wszystko poświęcali” – powiedział spokojnie gen. Romuald Traugutt, gdy rosyjscy śledczy pytali go w 1864 r., dlaczego stanął na czele powstania. I dlaczego wybrał walkę przeciwko Moskalom, porzuciwszy dobrze zapowiadającą się karierę w rosyjskiej armii.

Życie nieusłane różami

Reklama

Traugutt urodził się 200 lat temu, 16 stycznia 1826 r., w Szostakowie na ziemi grodzieńskiej. Nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Nie pamiętał matki, bo zmarła, gdy miał zaledwie 2 lata. Ciężar wychowania przejęła na siebie babcia Justyna Błocka. Wpoiła mu ona dwie wartości, którym był do końca życia wierny: żarliwą religijność i patriotyzm. Od najmłodszych lat marzył o budowaniu mostów i dróg, ale drzwi Instytutu Inżynierów Dróg Komunikacyjnych w Petersburgu były przed nim zamknięte. Postanowił wstąpić do armii, zakładając, że zdobyte umiejętności pomogą mu kiedyś walczyć o wolność ojczyzny. W carskiej armii przeżył szybko bolesne rozczarowanie, bo dowodzony przez niego batalion został w 1849 r. wysłany wraz z korpusem ekspedycyjnym feldmarszałka Iwana Paskiewicza do tłumienia powstania węgierskiego, które wybuchło w czasie wystąpień wolnościowych zwanych Wiosną Ludów. Potem była jeszcze wojna krymska, w której fortyfikował twierdzę Silistra i dzielnie walczył podczas oblężenia Sewastopola. Dostrzeżone przez dowódców umiejętności militarne spowodowały, że został adiutantem Sztabu Głównego Drugiej Armii, a od 1858 r. – wykładowcą w carskiej szkole wojskowej w Petersburgu. Kariera wojskowa szła równolegle z budowaniem szczęśliwego życia rodzinnego, którego sam w dzieciństwie nie doświadczył. Ożenił się z Anną Marią Pikel, córką bogatego złotnika z Warszawy, którą przekonał, aby porzuciła luteranizm i przeszła na wyznanie rzymskokatolickie. Z tego związku urodziło się czworo dzieci, które były oczkiem w głowie Traugutta. Szczęście jednak nie trwało długo, przyszła czarna seria nieszczęść. Ledwo pogodził się z odejściem sędziwej już babki, która go wychowywała i pomagała piastować wnuczęta, śmierć zapukała do jego domu trzykrotnie w ciągu jednego roku. Zmarły najmłodsze dzieci: córeczka Justynka i synek Konrad oraz ukochana żona. „Tylko modlitwa pomaga mi przetrwać” – pisał do przyjaciół. Ciosy losu były jednak tak silne, że uniemożliwiały Trauguttowi normalne funkcjonowanie. Porzucił służbę w armii i osiadł w majątku w Białej. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego Antonina Kościuszkówna, wnuczka brata przywódcy insurekcji z 1794 r. i bohatera walk o wolność Polski i Stanów Zjednoczonych gen. Tadeusza Kościuszki. Pobrali się, a w głowie Traugutta zaczęła coraz mocniej dojrzewać myśl o konieczności dokończenia dzieła zapoczątkowanego siedem dekad wcześniej przez przodka jego żony.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Styczniowa insurekcja

Reklama

„Do broni, Narodzie Polski, Litwy i Rusi!” – głosił manifest Tymczasowego Rządu Narodowego opublikowany 22 stycznia 1863 r. „Godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty. Legalny Rząd Twój Narodowy wzywa Cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały i zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie da przysięga, bo wie, że Ty, który wczoraj byłeś pokutnikiem i mścicielem, jutro musisz być i będziesz bohaterem i olbrzymem”. Kilkanaście tysięcy Polaków ruszyło do boju. Wyposażeni w strzelby, szable i postawione na sztorc kosy wypowiedzieli wojnę rosyjskiemu imperium. Traugutt – podobnie jak wielu ówczesnych patriotów – miał duże obawy, czy wybuch powstania w tym konkretnym momencie da zwycięstwo. Chłodna kalkulacja, połączona z doświadczeniem wojskowym, mnożyła wątpliwości. Gorące serce patrioty wzięło jednak górę. Nie potrafił stać z boku i w kwietniu 1863 r. został dowódcą powstańczym na ziemi kobryńskiej, gdzie stoczył kilkanaście potyczek z Moskalami. W tamtym czasie poznała go Eliza Orzeszkowa, która utrwaliła jego obraz w opowiadaniu Oni: „W powierzchowności tej uderzał przede wszystkim wyraz myśli surowej, skupionej, małomównej. Nic miękkiego, giętkiego, ugrzecznionego, nic z łatwością wylewającego się na zewnątrz. Tylko myśl jakaś panująca, przeogromna i pod jej pokładem jakiś tajemny upał uczuć”. W sierpniu 1863 r. Traugutt zameldował się w wydziale wojennym Rządu Narodowego i został wysłany do Paryża, gdzie próbował pozyskać wsparcie dla polskiej insurekcji. Bezskutecznie. Sukcesem natomiast było uzyskanie moralnego wsparcia dla powstania ze strony Stolicy Apostolskiej, co w tamtej epoce nie było tak oczywiste. Najdobitniej potwierdziły to słowa papieża Piusa IX: „Poczuwam się do obowiązku potępić tego potężnego panującego, którego niezmierzone imperium rozciąga się aż po biegun północy i który morduje swych poddanych, których pchnął sam do powstania przez swe dzikie okrucieństwa” – powiedział publicznie papież pod adresem cara Rosji. „Umiemy odróżnić rewolucję socjalistyczną od walki o słuszne prawa narodu do niepodległości i wolności swej wiary” – dodał. Gdy padały te ważne słowa, Traugutt stał już na czele całego powstania jako jego dyktator. Starał się przekształcić luźno działające oddziały partyzanckie w jednolitą regularną armię powstańczą, zorganizował więc pięć korpusów tworzonych na wzór armijny. Marzył, by powstanie stało się powszechne, i żeby pozyskać do niego chłopów, powołał specjalny organ administracyjno-sądowy, który miał wcielać w życie martwy do tej pory dekret Rządu Narodowego o uwłaszczeniu włościan. Po latach tak pisał o nim badający dogłębnie dzieje powstania Józef Piłsudski: „Do władzy centralnej przyszedł człowiek, który swoją potęgą woli, swoją umiejętnością rządzenia potrafił utrzymać powstanie i to przez najtrudniejsze, bo zimowe miesiące. Był to jedyny w powstaniu dyktator faktyczny, który na swoich barkach zdołał je jeszcze przeciągnąć ku wiośnie”. W swej analizie dodawał jednak gorzkie słowa: „Przyszedł niestety zbyt późno”.

Golgota na Cytadeli

Powstanie dogasało. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r. w wyniku denuncjacji dokonanej przez Artura Goldmana carska policja wpadła do konspiracyjnej kwatery Traugutta przy ul. Smolnej w Warszawie. Dyktator nie stawiał oporu, a podczas kilkutygodniowego śledztwa zachował godność, mówiąc swym oprawcom, że Rosja musi się pogodzić z tym, iż inne narody zasługują na wolność od jej panowania. „Idea narodowości jest tak potężną, że ją nic nie pokona” – powiedział w czasie procesu, na którym zapadł wyrok: kara śmierci przez upokarzające powieszenie. Egzekucja miała być publiczna, bo Moskale chcieli w ten sposób zdławić ostatecznie polskiego ducha wolności. 5 sierpnia 1864 r. na stokach Cytadeli Warszawskiej ustawiono wielką szubienicę, pod którą stanęli Traugutt i jego czterej najbliżsi współpracownicy. Przerażającą scenę obserwowało 30 tys. ludzi. W zamyśle Rosjan ta śmierć miała być końcem polskich marzeń o niepodległości. Stało się inaczej, i to za sprawą Traugutta. Jak relacjonowała obecna tam Olga Gołębiowska, Traugutt tuż przed śmiercią „wzniósł w obu dłoniach krzyż w górę i zawołał podobnie jak Chrystus, gdy się wydawał w ręce żołnierzy: Oto jestem! A w jego postaci, acz wątłej i małej, było coś tak wzniosłego, nadziemskiego, świętego prawie”. Ten przejmujący gest odebrany został jak błogosławieństwo narodu do dalszej walki. Przerażeni Rosjanie nakazali orkiestrze wojskowej grać skocznego walca, ale dźwięki zagłuszone zostały przez lud stolicy, który runął na kolana i z tysięcy gardeł odezwał się przejmujący śpiew suplikacji Święty Boże, święty mocny... Ciało Traugutta Rosjanie wrzucili do bezimiennej mogiły, aby nie tworzyło się wokół niej jakiekolwiek miejsce kultu. Tak bardzo bali się jego legendy.

Pół wieku później, w sierpniu 1914 r. z krakowskich Oleandrów ruszyli „mściciele Traugutta”, czyli młodzi strzelcy Józefa Piłsudskiego, którzy zapragnęli skutecznie upomnieć się o prawo narodu do wolności i dokończyć to, co on zaczął. Traugutt stał się wzorem dla kilku pokoleń Polaków. „Będziemy się modlili o jego – Traugutta – uczczenie publiczne jako patrona narodu polskiego – powiedział w 1968 r. kard. Stefan Wyszyński – gdyż nauczył nas wiązać miłość ojczyzny z miłością Boga i służyć ojczyźnie po Bożemu”. Gorące pragnienie Prymasa Tysiąclecia, aby przywódca powstania został beatyfikowany, do tej pory się nie spełniło, choć próby takie podejmowano jeszcze w okresie międzywojennym. Można mieć tylko nadzieję, że tak się kiedyś stanie. Byłby dobrym patronem na trudne czasy.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatni taki przywódca

Niedziela Ogólnopolska 15/2024, str. 38-39

[ TEMATY ]

Romuald Traugutt

pl.wikipedia.org

Romuald Traugutt

Romuald Traugutt

„Kochajcie tę Świętą Ziemię, która Was wychowała i wykarmiła. Miłujcie Waszych współrodaków, wszystkich, bez różnicy stanu, którzy na tej ziemi wyrośli” – wzywał Romuald Traugutt, ostatni dyktator powstania styczniowego, aresztowany 160 lat temu, w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r.

To był największy z polskich zrywów niepodległościowych XIX wieku. Wymierzone przeciw Rosji powstanie styczniowe, wobec znacznej przewagi nieprzyjaciela, od początku przyjęło formę działań partyzanckich. Władze powstańcze działały konspiracyjnie, koordynując działania w różnych częściach kraju przez sieć emisariuszy. Gdy pojawił się on, początkowo niechętny walce zbrojnej z zaborcą, wprowadził silną, scentralizowaną władzę nad powstaniem.
CZYTAJ DALEJ

Królestwo Boże przychodzi jako uzdrowienie

2026-01-09 19:27

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Wojna z Filistynami stawia Izrael wobec potęgi, która paraliżuje serca. Goliat wychodzi jak chodząca zbroja, a jego słowa mają złamać ducha zanim padnie pierwszy cios. Dawid wchodzi w tę scenę jako pasterz, bez wojskowej pozycji i bez prawa do głosu. Jego odpowiedź Saulowi brzmi jak odmowa lęku. Wyrasta z pamięci o Panu, który już wcześniej ocalił go „z łap lwa i niedźwiedzia”. Dawid niesie w sobie historię łaski z codziennej pracy. Dlatego nie przyjmuje zbroi Saula. Metal i skóra krępują ciało, które zna ruch pasterza i precyzję procy. W ręku zostaje kij pasterski, proca i pięć gładkich kamieni z potoku. Ten wybór wygląda skromnie, a jednak jest precyzyjny. Dawid idzie „w imię Pana Zastępów”. To imię w Biblii oznacza Boga, który stoi ponad armiami i nie potrzebuje narzędzi przemocy, aby ocalić. Dawid wypowiada to publicznie, wobec wroga i wobec własnego ludu. Spór dotyka zaufania. Goliat ufa broni i swojej pozycji. Dawid ogłasza, że zwycięstwo nie przychodzi „mieczem ani włócznią”, bo bitwa należy do Pana. Kamień trafia w czoło, w miejsce dumnej pewności. Olbrzym pada twarzą na ziemię, jak człowiek pokonany przed Panem. Potem Dawid sięga po miecz przeciwnika i odcina mu głowę. Zwycięstwo dokonuje się narzędziem wroga. Tekst zostawia obraz Boga, który potrafi odwrócić to, co miało niszczyć. W tej historii wiara rodzi się z pamięci i prowadzi do czynu. Imię Pana staje się oparciem, a mały pasterz staje się znakiem, że Pan patrzy na serce. Rodzi się odwaga, która oddaje chwałę Bogu i podnosi serca ludu.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Grzegorz Ryś mianował nowego rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej

2026-01-21 14:43

[ TEMATY ]

archidiecezja krakowska

Episkopat News

Ks. Piotr Studnicki

Ks. Piotr Studnicki

Metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś mianował rzecznikiem prasowym Archidiecezji Krakowskiej ks. dr. Piotra Studnickiego.

Ks. dr Piotr Studnicki urodził się w 1981 roku w Makowie Podhalańskim. Święcenia kapłańskie przyjął w Katedrze na Wawelu w roku 2006 z rąk kard. Stanisława Dziwisza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję