Boże Narodzenie to czas, który przypomina, że Bóg przychodzi do świata, który przez grzech wybrał drogę wiodącą ku zatraceniu. Przychodzi do ludzi, których serca – skażone grzechem – pozamykały się na relację z Nim i na relację z innymi. Przychodzi do społeczności podzielonych murami wrogości. Przychodzi do nas w Jezusie – jako Dziecko. Taka jest strategia Boga: rodzi się w stajni, gdzie nie ma drzwi, gdzie każdy może wejść.
Boże Narodzenie to spotkanie z Bogiem, to doświadczenie, które zmienia wszystko. By spotkać Boga, który przychodzi jako Dziecko, trzeba się otworzyć i wejść do otwartej stajenki, trzeba pochylić się nad tym bezbronnym Dzieckiem i pozwolić, by Ono rozjaśniło nam serce.
Tego doświadczyli Maryja i Józef, pasterze, wszyscy, którzy się nad Nim pochylili, aż po przedstawicieli światów pogańskich – Trzech Króli. Bóg niestrudzenie przychodzi w Jezusie. Przychodzi przez wszystkie wieki do wszystkich ludzi – także do nas. Przychodzi, bo pragnie, abyśmy wyszli z naszych zamknięć, otworzyli się na Boga, który jest otwarty, pochylili się nad Nim jak nad Dzieckiem. A wtedy On sprawi, że znikną mury wrogości, które dzielą nasze rodziny i które dzielą nasze społeczeństwo. Rozjaśni swoją miłością nasze życie.
Reklama
Życzę Bożego Narodzenia, które nas przemieni. Tego życzę nam wszystkim, którzy współtworzymy Kościół diecezjalny – Kościół pokornych grzeszników.
Tego życzę wszystkim Czytelnikom „Niedzieli”.
Pochylmy się śmiało – jak pastuszkowie – nad Nowonarodzonym. Jemu nie przeszkadzało to, że brzydko pachnieli, że byli prostymi ludźmi. Liczyło się tylko to, że się otworzyli.
Zapomnijmy więc o tym, że być może „pachniemy” lękiem, uprzedzeniami czy poczuciem niegodności. Ważne, byśmy zapragnęli otworzyć swoje serca przed Bogiem, który otwiera się przed nami. On otwiera się szczególnie przed dziećmi – bo to one uczą nas, jak otworzyć się przed Nim. Dlatego dzieciom życzę, aby pochylając się nad Maleńkim Chrystusem, czuły się w swoich domach szczęśliwe – bezpieczne i kochane. Ludziom młodym – aby odkryli, że Bóg kocha ich bezwarunkowo i potrzebuje ich. Chorym i cierpiącym – aby ich bolesne doświadczenia zostały rozjaśnione miłością Dziecka z Betlejem. Tym, którzy czują się samotni – aby w bliskości Nowonarodzonego odnaleźli pokój serca, umocnienie i cichą radość Jego obecności. Małżonkom – aby razem pochylili się nad małym Jezusem i pozwolili Mu na nowo rozświetlić ich relacje. Wszystkim, którzy pełnią przeróżne misje w Kościele diecezjalnym, życzę, by pochylając się nad Bogiem narodzonym jako Dziecko, rozświetleni Jego miłością, zapomnieli o tym, co małostkowe i co dzieli, i ukazali światu swoją prawdziwą, piękną twarz – rozpromienioną miłością Boga, który dla nas się narodził.
W tę świętą betlejemską noc św. Łukasz w perykopie ewangelicznej podaje nam okoliczności narodzenia Jezusa. Były one zaskakujące. Rzymski cezar August zarządził w całym państwie spis ludności. Nakaz ten dotyczył również mieszkańców Palestyny, jako że była ona wtedy rzymską prowincją. Ponieważ Józef pochodził z rodu Dawida, udał się z brzemienną Maryją do miasta Dawidowego, do Betlejem. Jak się okazało, miasteczko to było pogrążone w ciemnościach egoizmu i znieczulicy. Nawet widok kobiety mającej urodzić dziecko nie pobudził nikogo z mieszkańców do ludzkiego odruchu. Nie znalazło się dla nich miejsce w żadnym domu betlejemskim. Maryja musiała iść do stajni dla zwierząt, by tam urodzić Jezusa. Okazało się, że aż tak nieludzki staje się nasz świat, kiedy ludzie zapominają o Bogu, aż tak mogą stwardnieć ludzkie serca, kiedy się zapomina, że jesteśmy stworzeni na obraz Boga, który jest miłością. I właśnie do takiego świata przysłał Bóg swego Syna, aby ten świat ratować, aby go wyprowadzić z egoizmu, ze znieczulicy, aby stanąć po stronie biednych i słabych, aby ludziom przypomnieć, że nie wolno marginalizować Pana Boga, gdyż od marginalizowania Pana Boga przechodzi się tak łatwo do marginalizowania człowieka, zwłaszcza ludzi biednych i słabych. Jest rzeczywiście coś symbolicznego w tym, że Jezus, Syn Boży, nie urodził się w ludzkim domu, ale w stajni. Już okoliczności Jego narodzenia wskazywały, jaki był to świat. Ale właśnie taki grzeszny świat Bóg nadal kocha jako swoje stworzenie i na taki świat przysłał swego Syna, by ten świat wyzwolić z grzechu. Jezus przyszedł nas zmieniać w lepszych ludzi, przyszedł nas oczyścić z grzechów i zaprosić na wieczność do nieba. Jako pierwsi błogosławionej przemiany od Jezusa doznali betlejemscy pasterze. W ciemnościach nocy Bożego Narodzenia, które symbolizują ciemność ludzkich niegodziwości, zajaśniała dla nich chwała Pańska i przemieniła ich w nowych ludzi, w przyjaciół Jezusa. Tak było na świecie dwa tysiące dwanaście lat temu. Oprócz pasterzy nikt wtedy nie zauważył, że na ziemi zamieszkał Syn Boży, zapowiadany Mesjasz. Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli. A w jakim świecie dziś świętujemy Boże Narodzenie? Jaką damy odpowiedź? Jest on bardzo podobny do tamtego świata. Dzisiejsi Herodowie mordują swoich przeciwników. W Europie uchwalane są prawa sprzeczne z Bożym prawem, kierowane są ciosy w najstarszą instytucję świata, jaką jest rodzina, zabija się ludzi najsłabszych, bezbronnych: przed urodzeniem i u kresu życia. Bogaci uciskają biednych. Manipuluje się słowem. To, co dotąd było dobrem, zaczyna się nazywać złem, a to, co było traktowane jako zło, nazywa się dobrem. Nad światem znowu zalegają ciemności, którym na imię: egoizm, znieczulica, oszukiwanie, bogacenie się kosztem drugich. Świat trzeba zmienić na lepszy. Nie dokona się to ani przez wojnę, ani przez rewolucję, ani przez wybory. Świat może stać się inny, lepszy, gdy powróci do Boga.
„Bycie uczniem - misjonarzem w Rodzinie Szkaplerznej” to hasło i temat 28. Ogólnopolskiego Spotkania Rodziny Szkaplerznej, to znaczy wszystkich noszących karmelitański szkaplerz Maryi, które odbyło się 18 lipca w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej k. Krakowa/Krzeszowic. Spotkaniu przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki.
- Jesteśmy uczniami szkaplerznej szkoły Maryjnej, która ma dwie funkcje: opiekuńczą i kształtującą. Ten płaszcz święty chroni przed potępieniem, prowadzi na drogę zbawienia, daje ukojenie i pokój - mówił w homilii abp Przybylski. - Świat dzisiejszy potrzebuje takiej ochrony z nieba, bo potrzebuje pokoju. Ile dziś niepokoju, rozbicia w rodzinie, w społeczeństwie, w Polsce, w świecie, gdzie jest III wojna światowa w kawałkach. Potrzebujemy takiej ochrony, by głosić światu pokój - powiedział arcybiskup.
Hiszpania wygrała z Argentyną w finale piłkarskich mistrzostw świata. Bramkę zdobył Ferran Torres. Obrońcy tytułu (Argentyna) grali w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Enzo Fernandeza.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.