Na tle okołoświątecznych premier, mądrzejszych i głupszych, ten film wyróżnia się pozytywnie. Do starego domu wprowadzają się myszy. Wiedzą, że myszy i ludzie pod jednym dachem to kiepskie połączenie. Na szczęście są same, przynoszą i ubierają mysią choinkę, zapalają światełka; jest słodko jak w świątecznej reklamie. Ale nadchodzi katastrofa, tsunami, trzęsienie ziemi... Przyjeżdżają ludzie. Myszy nie odpuszczą, zrobią sporo, żeby zniechęcić ludzi do takich pomysłów. Będzie się działo, dom stanie na głowie. Wiedząc, że dzień konfrontacji nadejdzie, trenowały na kotach. Warto zapamiętać: kto zadziera z myszami, ten dostanie po bani. Dosłownie. Ale, ale: może myszy nie chcą walczyć, może chcą tylko fajnych świąt? Czy jednak da się powstrzymać trwającą wojnę domową? Zrywanie boków dla całej (nie tylko mysiej) rodziny – gwarantowane. /j.k.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
