W czasie homilii ks. Krzysztof Banasik, zastępca dyrektora Caritas Kielce, przypomniał, że obok nas żyją ludzie, którzy nie są szczęśliwi i los się do nich nie uśmiechnął, których historia jest bardzo trudna: uchodźcy, bezdomni, ubogie dzieci, starsi. Apelował o wrażliwe serce i otwartość wobec nich. – Każdy z nas może być Miłosiernym Samarytaninem, który stanie na ich drodze życia – powiedział. Zachęcał do refleksji i odpowiedzi na pytania: – Czy moje serce jest otwarte na Boga i drugiego człowieka i czy pamiętam o potrzebujących? Z czym stanę przed Bogiem, gdy wybije ostatnia godzina? Jezus pyta, czy rozpoznaliśmy Jego oblicze w drugim człowieku – szczególnie tym głodnym, spragnionym, chorym, nagim. Z nimi się On utożsamia – uświadamiał. – Nieśmy nadzieję tym, którzy ją utracili, często ich sytuacja jest niezawiniona. Różne powody zepchnęły ich na margines życia społecznego, nie powinniśmy ich pochopnie oceniać i osądzać – podkreślał. Zwracał uwagę na rolę duszpasterskiej opieki nad ubogimi, czego przykładem może być udział kilkudziesięciu osób z naszej diecezji z ogólnopolskiej Pielgrzymce Osób Bezdomnych na Jasną Górę.
Barszcz na poczęstunek ugotował Hotel Tęczowy Młyn, 15 kilogramów kiełbasy przekazał Kamil Kamiński, właściciel sieci sklepów, drugie danie przygotowało Centrum Integracji Społecznej Caritas. Dziesiątki porcji ciast upiekli wolontariusze ze Szkolnego Koła Caritas działającego SP w Piekoszowie i Parafialnych Zespołach Caritas. Daria Brzezińska, Anatol Opara i Wiktoria Błońska powiedzieli „Niedzieli”, że lubią pomagać, a angażowanie się w pomoc charytatywną sprawia im wiele radości i daje satysfakcję. – Nie wszystkich stać na ciasto, ciepły posiłek, niektórzy mają trudną sytuację – mówili. – To niewiele kosztuje, a widzimy, ile znaczy to dla innych. Z całą szkołą wolontariusze zebrali ponad 130 par rękawiczek i ciepłych skarpetek dla bezdomnych na zimę. Posiłek i dary rozdawały przy Namiocie Miłosierdzia Parafialne Zespoły Caritas z parafii garnizonowej, św. Jadwigi Królowej, z parafii Brzeziny. – Działam w Parafialnym Kole Caritas, ponieważ chcę nieść pomoc, nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji człowiek znajdzie się, może kiedyś ja będę potrzebowała takiego wsparcia – mówiła Teresa, wolontariuszka. – Myślę, że to wydarzenie ma charakter przede wszystkim symboliczny. Ono ma pobudzać naszą troską i uwrażliwiać na drugiego człowieka, czasem żyjącego obok nas sąsiada starszego, który może być w potrzebie. Spotykając się w swojej pracy z potrzebującymi, widzę, że od pomocy materialnej ważniejsza jest dla nich rozmowa, spotkanie, pragną być wysłuchani i zauważeni – mówiła s. Tobiasza z Hospicjum Caritas. – Cieszę się, że są tutaj mali wolontariusze. Oni również odwiedzają nasze hospicjum i mają okazję czynić miłosierdzie, nawet uśmiechem. Przez spotkanie z chorymi uczą się wrażliwości na drugiego człowieka – dodała.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
