Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Papieskie klisze

Z Markiem Luzarem, reżyserem filmu „Tryptyk rzymski”, o jego realizacji i spotkaniach z Janem Pawłem II, rozmawia Mariusz Rzymek.

Niedziela bielsko-żywiecka 42/2025, str. IV-V

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

Archiwum M. Luzar

Papieskie błogosławieństwo dla reżysera „Tryptyku”

Papieskie błogosławieństwo dla reżysera „Tryptyku”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: Krakowskie ślady Jana Pawła II można znaleźć w przestrzeniach świątyń, akademickich wydawnictwach oraz w ludziach, którymi się otaczał. Jak na nie trafiałeś?

Marek Luzar: Dorastając w Krakowie, nie sposób nie zetknąć się z osobami, które na swojej drodze spotkały kard. Karola Wojtyłę. Mój przyjaciel był przez niego ochrzczony, a Marek Skwarnicki, z którym współpracowałem przy produkcji serialu „Szkoła mędrców”, miał z nim przyjacielskie relacje. Takich ludzi było zresztą w moim kręgu więcej. Do tego dochodziły jeszcze osobiste doświadczenia uczestnictwa w papieskich pielgrzymkach oraz w spotkaniach, które Jan Paweł II inicjował z okna pałacu arcybiskupów przy u. Franciszkańskiej. Słowa, które wtedy padały, bardzo mocno rezonowały w moim życiu. W Krakowie w sposób naturalny wchodziło się więc w przestrzeń, po której poruszał się następca św. Piotra. Gdy przeniosłem się na Podbeskidzie, znów dotknąłem jego śladów. Zacząłem chodzić po górskich szlakach, po których on chodził. Zanurzałem dłonie w strumieniach, w których on je zanurzał. Każde z tych doświadczeń mogłem później przenieść, realizując „Tryptyk rzymski”. W nim odbiły się ślady kontemplacji malowideł w Kaplicy Sykstyńskiej oraz radości z ojcostwa, którym mogłem zilustrować historię Abrahama z trzeciej części papieskiego dzieła.

Reklama

Co spowodowało, że postanowiłeś zmierzyć się z materią poezji autorstwa Karola Wojtyły i nadać jej formę ruchomych ilustracji?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zdanie z „Tryptyku rzymskiego”: „Przybywajcie widzący” było dla mnie zaproszeniem do przełożenia wierszy papieża na język obrazu. Czytając „Tryptyk”, go po prostu widziałem. To nie były dla mnie abstrakcyjne wizje, ale realne przestrzenie. Kraków, Rzym oraz Beskidy poznałem, nauczyłem się ich i pokochałem. Czułem się w pełni przygotowany, aby zmierzyć się z tym, co papież przelał na papier.

W Krakowie dorastałeś, uczyłeś się i dojrzewałeś. Jednym słowem znasz je na wylot. Jak to się stało, że Rzym stanął przed tobą otworem?

Reklama

Jako stypendysta fundacji Jana Pawła II miałem okazję spędzić w Rzymie kilka miesięcy. Przez ten czas moje sandały zostały starte do cna. Wieczne Miasto było dla mnie takim przedłużeniem Krakowa, w którym się wychowałem. I tu i tam znajdziesz zabytkową świątynię niemal na każdej ulicy, a historia wyłania się z każdego zakamarku. Będąc tam, uczestniczyłem we wszystkich środowych i niedzielnych spotkaniach, które odbywały się na pl. św. Piotra. Miałem to szczęście, że opieką objął mnie o. Konrad Hejmo, dzięki któremu trafiłem do Ogrodów Watykańskich i innych niedostępnych na co dzień miejsc. To był wyjątkowy czas. Z rzeczy niezwykłych, które mi się przytrafiły, był bliski kontakt z obrazami wielkich włoskich mistrzów. W Galerii Borgheze nie dość że przewodnik pozwolił mi spędzić niemal pół dnia, to jeszcze zachęcał do dotykania faktury płócien. Czułem więc pod palcami strukturę dzieł Rafaela, Veronesa’a, Tycjana. Z kolei dzięki bp. Tadeuszowi Rakoczemu oglądałem pl. św. Piotra z perspektywy balkonu, widziałem też w Watykanie łazienkę, którą cherubinkami dekorował Rafael.

Poezja nie jest wdzięcznym tematem dla kinematografii. Ile osób mówiło ci, że porywasz się z motyką na słońce?

Nawet M. Skwarnicki, któremu Jan Paweł II dał do zrecenzowania swoje wiersze, sceptycznie wyrażał się o możliwości ich przełożenia na język filmu. Dopiero, jak przedstawiłem mu scenariusz i storyboard „Tryptyku” (scenopis obrazkowy), uwierzył, że jest to realne. Gdy zobaczył pierwszy trailer, skomentował to słowami: „Tak, to jest ten duch!”. Mimo obiektywnych trudności, takich jak niemożność nagrywania materiału w kaplicy Sykstyńskiej oraz w Izraelu, wszystko udało się szczęśliwie dopiąć. Tam, gdzie nie mogliśmy się pojawić z kamerą, naturalistyczne kadry zastępowaliśmy animacją 3D. Wtedy ta technika dopiero się rozwijała. To była piękna podróż po tematach, które są trudne i niebanalne. Ten film nie powstałby, gdyby treść papieskich wierszy była dla nas nieczytelna. Ich charakter pięknie uwypuklił Krzysztof Kolberger. W jego wydaniu nie była to recytacja, ale modlitwa, która wypełniała warstwę wizualną.

Ile razy widziałeś się oko w oko z papieżem?

Reklama

To były trzy spotkania. Podczas pierwszego wręczyłem Ojcu Świętemu katalog z moimi pracami malarskimi, których tematem było ukrzyżowanie Chrystusa. Papież wziął go do ręki, pooglądał i oddał. Ten moment uwiecznili watykańscy fotografowie dzięki czemu mam wspaniałą pamiątkę. Było to duże spotkanie pielgrzymkowe, w którym uczestniczyłem, stojąc w pierwszym rzędzie. Za drugim razem było zupełnie inaczej, bardziej kameralnie. O tym, że dostąpię takiego zaszczytu, dowiedziałem się niemal z godzinę na godzinę. Na audiencję trafiłem wraz z dominikaninem o. Janem Górą, który przyjechał z grupą młodzieży. Na papieża czekaliśmy dłuższą chwilę. Gdy przybył, miałem wrażenie, że mam przed sobą ogromną górę i strumień światła. Z jednej strony majestat, a z drugiej duchowość. To wrażenie było czysto intuicyjne, ale zarazem bardzo mocne. Po tym jak przedstawił mnie o. Hejmo, wręczyłem papieżowi pastele, na której namalowałem tatrzańskie wierchy. Jan Paweł II rozwinął ją, pooglądał, a następnie położył mi ręce na głowie i powiedział: „To jest prawdziwy artysta”. Wtedy poczułem, jak przez całe moje ciało przeszedł dreszcz.

Kto stał za twoim trzecim spotkaniem z Ojcem Świętym?

Zaaranżował je bp. T. Rakoczy podczas diecezjalnej pielgrzymki Podbeskidzia do Rzymu w 2000 r. Wraz z żoną byłem częścią niewielkiej delegacji, która w godzinach porannych przekroczyła Spiżową Bramę. Wszedłem do Watykanu po reprezentacyjnych schodach, mijając strażników ubranych w stroje, które zaprojektował Jules Repond. Niewiele wtedy brakowało, a wziąłbym jeszcze udział w prywatnej Mszy św., którą celebrował papież. Podczas tego spotkania ofiarowałem pastele z namalowanym pejzażem tatrzańskim. Z tego, co wiem, trafiła ona do muzeum papieskiego na Via Cassia, w którym zdeponowane są dary, jakie przy różnych okazjach otrzymywał Jan Paweł II. Obok obrazów są tam precjoza z wszystkich stron świata. Pamiętam, że w trakcie audiencji papież poświęcił nam dużo czasu. Z jego rąk otrzymaliśmy różaniec, który zmotywował nas do codziennego odmawiania tej modlitwy. Moje ostatnie spotkanie z papieżem miało już zupełnie inny charakter. To był hołd, jaki w ciszy, w żałobnym korowodzie oddałem wielkiemu Polakowi, gdy jego ciało wystawiono na marach przy konfesji św. Piotra.

Jakie uczucia i emocje towarzyszyły ci podczas tych bezpośrednich spotkań z Janem Pawłem II?

Miałem świadomość, że spotykam się z człowiekiem, który jest w trochę innej rzeczywistości. Emanował od niego niesamowity spokój, ciepło i życzliwość. Każdego traktował indywidualnie. W jego towarzystwie wszyscy czuli się bardzo dobrze. Dlatego tak mocno lgnęły do niego dzieci, bo wyczuwałem szczerość i dobre intencje. Nie bały się go. Jeśli dzieci czuły się przy nim bezpiecznie, to tym bardziej dorośli. Tkwił w nim jakiś wyższy wymiar ojcostwa. „Tryptyk rzymski” miał być kolejną sposobnością do osobistych kontaktów z Janem Pawłem II. Te plany pokrzyżowała jego śmierć. Wiem, że o. Hejmo rozmawiał z nim o naszym projekcie. Gotowych efektów pracy, jaką podjęliśmy, papież jednak nie zobaczył.

2025-10-15 07:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie żałował czasu na modlitwę

Kolejna parafia naszej diecezji wzbogaciła się o relikwie św. Jana Pawła II. Uroczystej intronizacji w parafii Chrystusa Króla Wszechświata w Sosnowcu-Klimontowie dokonał 7 września abp Mieczysław Mokrzycki.

Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że wprowadzenia relikwii tak drogiego i bliskiego nam św. Jana Pawła II dokonuje metropolita lwowski, wiceprzewodniczący Episkopatu Ukrainy abp Mieczysław Mokrzycki. Cieszymy się z obecności Metropolity w naszej parafii tym bardziej, że w latach 1996-2007 był osobistym sekretarzem najpierw naszego rodaka Jana Pawła II, a potem Benedykta XVI. Jako świadek życia świętego zechciał obdarować nas relikwiami naszego świętego rodaka, które pozostaną z nami na zawsze – powiedział ks. Jacek Zdrach, proboszcz klimontowskiej parafii.
CZYTAJ DALEJ

„A to Polska właśnie” – weszła jedna z największych pieszych pielgrzymek - krakowska

2026-08-11 18:46

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Agata Kowalska

- Na pielgrzymce zachwyca mnie dobro ludzi – mówi 14-letnia Emilka, która trzynasty raz uczestniczyła w pielgrzymce krakowskiej. - Liczny udział w pielgrzymce rodzin z dziećmi i młodzieży cieszy - podkreślali przewodnicy wspólnot. Na Jasną Górę dotarła 46. Piesza Pielgrzymka Krakowska, a w niej 5,7 tys. pątników, wśród nich metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. „Sercem” pielgrzymiej modlitwy jest intencja za Ojca Świętego Leona XIV, Kościół i Ojczyznę oraz II Synod Duszpasterski Archidiecezji Krakowskiej.

Kowalska Agata
CZYTAJ DALEJ

Abp Jacques Mourad: Syria stała się państwem islamskim

2026-08-11 18:34

[ TEMATY ]

Syria

Karol Porwich/Niedziela

W czasie czternastu lat wojny domowej liczba chrześcijan w Syrii spadła do minimum: z dwóch milionów do trzystu tysięcy. „Mniejszości religijne są na celowniku, a będący u władzy uważają, że jedyną prawdziwą wiarą jest islam” - wskazuje abp Jacques Mourad. Syryjsko-katolicki arcybiskup Homs podkreśla, że różnorodność społeczeństwa, w tym ta religijna, nie ma żadnej wartości dla nowego rządu.

Abp Mourad jest najbardziej znanym na świecie syryjskim kapłanem po tym, jak w 2015 roku został porwany przez fundamentalistów z tzw. Państwa Islamskiego. Przez pięć miesięcy niewoli był przez nich zastraszany, by wyrzekł się wiary. W uciecze pomogli mu zaprzyjaźnieni muzułmanie, którzy uratowali dziesiątki innych zakładników będących w rękach islamistów. Arcybiskup Homs jeździ po świecie, by dawać świadectwo dramatycznej sytuacji chrześcijan w Syrii i zbierać środki pomocowe na projekty mogące pomóc wyznawcom Chrystusa pozostać w tym bliskowschodnim kraju.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję