Reklama

Rodzina

O sztuce stawiania granic

Życie rodzinne to podróż pełna emocji, radości, ale też napięć, chorób, zmęczenia i prób.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy ponad 20 lat temu zostałam mamą, bardzo zależało mi na tym, aby moje dzieci wzrastały w wierze, w poczuciu bezpieczeństwa i miłości. Intuicyjnie czułam, że to właśnie m.in. te trzy wartości staną się fundamentem ich rozwoju i budowania naszej relacji w codzienności. Zrozumiałam wtedy, że jednym z najbardziej praktycznych sposobów budowania takiego bezpiecznego, kochającego i wierzącego domu będą jasno określone zasady, nie jako narzędzie kontroli, ale jako ramy, które – jak w przypadku pięknego obrazu – pomagają uwydatnić to, co najcenniejsze, i chronią to, co kruche.

Dlatego gdy ktoś mnie pyta o znaczenie zasad i reguł w życiu rodzinnym, często przywołuję dwa porównania: obraz oprawiony w ramę i ogród otoczony ogrodzeniem. Życie rodzinne bowiem to podróż pełna emocji, radości, ale też napięć, chorób, zmęczenia i prób. I dopiero dobrze dobrane ramy, czyli mądrze ustalone zasady, nadają tej podróży kształt, zapewniają bezpieczeństwo, chronią przed rozpadem i pozwalają wyeksponować to, co najpiękniejsze: miłość, więź, wiarę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kiedy zacząć wprowadzać zasady i granice?

Reklama

Z mojej perspektywy, zarówno jako mamy, jak i edukatorki, moment pojawienia się dziecka w rodzinie jest już czasem, kiedy zasady powinny istnieć. Ale nie są to jeszcze zasady ustalane z dzieckiem. Nikt przecież nie pyta niemowlęcia, o której godzinie chce być kąpane, karmione czy usypiane. To rodzice są odpowiedzialni za rytm dnia, bezpieczeństwo i emocjonalny klimat domu. Ich wspólne, świadome decyzje to pierwsza forma granic.

Z czasem, gdy dziecko rośnie i zaczyna rozumieć coraz więcej, nadchodzi idealny moment na zmianę perspektywy: od odpowiedzialności do współodpowiedzialności. W pozytywnej dyscyplinie mówimy o zapraszaniu dzieci do „współtworzenia rozwiązań”, bo dzieci, które mogą współuczestniczyć w ustalaniu reguł życia rodzinnego, czują się ważne i potrzebne.

Zaskakujące, ale prawdziwe jest to, że: dzieci, które mają wpływ na tworzenie zasad, chętniej ich przestrzegają, bo traktują je jako coś „swojego”, a nie narzuconego z góry. Zasady przestają być wtedy przymusem, a stają się elementem rodzinnej kultury, wyrazem wzajemnego szacunku i troski.

Do dziś pamiętam sytuację, w której jako rodzina ustalaliśmy prostą, ale bardzo ważną zasadę dotyczącą opróżniania zmywarki. To był chyba czas, kiedy nasza najmłodsza córka miała ok. sześciu lat. Usiedliśmy razem i wspólnie ustaliliśmy grafik dyżurów. Starsze dzieci zaproponowały, że będą odpowiedzialne za opróżnianie zmywarki dwa razy w tygodniu. Młodszym dzieciom, tak jak i nam z mężem, przypadł jeden dzień w tygodniu. Ta zasada, bardzo prosta i wspólnie wypracowana, funkcjonowała przez wiele lat bez zbędnych sprzeczek i narzekań. Co więcej, żeby ułatwić jej przestrzeganie, spisaliśmy nasze ustalenia i umieściliśmy je w widocznym miejscu, tak by każdy miał do nich dostęp i mógł łatwo sprawdzić, kiedy przypada jego kolej.

Reklama

Na przestrzeni kolejnych lat wielokrotnie wracaliśmy do wspólnego ustalania zasad. Dotyczyły one różnych sytuacji: powrotu do domu po spotkaniach z przyjaciółmi, czasu spędzanego przed ekranem telewizora czy komputera i in.

Jestem głęboko przekonana, że kiedy dzieci czują, iż ich głos jest słyszany i brany pod uwagę, chętnie angażują się w wypracowywanie reguł, które ich dotyczą. A co ważniejsze, nie muszą się później przeciwko nim buntować, bo widzą w nich sens i mają poczucie współodpowiedzialności.

Dlaczego warto ustalać zasady i granice?

Z perspektywy lat widzę coraz wyraźniej, że to właśnie one dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Są jak otwarte ramiona mamy lub taty, w które można się wtulić, skryć, w których można poczuć się kochanym i zauważonym.

Ale żeby tak się stało, potrzeba czasu, cierpliwości i wzajemnego zrozumienia, że każda osoba w rodzinie, niezależnie od wieku, jest ważna, potrzebna i ma swoje miejsce. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w wielu domach mieszkają również dziadkowie. Ich głos, choć często mniej słyszany na co dzień, może być niezwykle cenny. Dlatego dobrze jest, gdy dzieci od najmłodszych lat widzą, że w rodzinie szanuje się i bierze pod uwagę także zdanie seniorów. Nawet jeśli dziadkowie nie grają dziś pierwszych skrzypiec w wychowywaniu wnuków, to jednak często biorą czynny udział w życiu rodziny, wspierając ją na swój sposób.

Reklama

Ponieważ bardzo mocno wierzę w to, że zasady są wyrazem naszej miłości, szacunku i troski, każdy swój warsztat edukacyjny zaczynam od ustalenia reguł, według których będziemy funkcjonować. I bardzo często powtarzam też, że niezależnie od tego, na jakim etapie życia jesteśmy, czy dzieci są małe czy nastoletnie, możemy na nowo ustalić zasady albo zrewidować dotychczasowe.

W pozytywnej dyscyplinie mówimy o dwóch równoważnych filarach: uprzejmości i stanowczości. To znaczy: „Kocham cię i dlatego stawiam granice, które mają cię chronić, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie”. Bo to nie surowość ani pobłażliwość przynoszą dobre owoce, ale właśnie miłość wyrażana przez jasne zasady i szacunek dla drugiego człowieka, nawet jeśli ma on tylko kilka miesięcy.

O czym mówi spójnik „i”?

W codziennym życiu oznacza to proste, konkretne ustalenia, które pomagają rodzinie funkcjonować w spokoju i wzajemnym zrozumieniu. W tym miejscu warto wspomnieć, że w budowaniu domowych zasad i codziennej komunikacji pomocna okazuje się mała literka „i”. Może wydawać się zwyczajna, a jednak ma wielką moc: łączy perspektywę dziecka z punktem widzenia dorosłego.

„I” jest równocześnie uprzejme wobec potrzeb dziecka i stanowcze z perspektywy dorosłego. Nie narzuca, lecz jest wyrazem wzajemnego szacunku.

Zamiast mówić: „Ile razy mam ci powtarzać, żebyś nie brał telefonu do stołu?”, możemy powiedzieć: „Obiad to czas bycia razem i telefony zostawiamy w swoich pokojach”.

Zamiast: „Nie przerywaj, bo to niegrzeczne!”, powiedzmy: „Rozmawiamy ze sobą bez przerywania i słuchamy, kiedy ktoś do nas mówi”.

Reklama

To kwestia nie tylko języka. To forma szacunku, której dzieci uczą się przez doświadczenie. A kiedy dzieci czują się szanowane, o wiele łatwiej przyjmują zasady, bo czują, że są ich częścią, a nie tylko adresatem poleceń.

Zdarza się, że rodzice obawiają się stawiania granic, myśląc, że może to być odebrane jako brak ich miłości. Czasem też po prostu nie wiedzą, że granice można stawiać z szacunkiem, bez krzyku i poczucia winy. A przecież to właśnie granice są jednym z najgłębszych wyrazów troski i miłości. Pan Bóg również mówi nam „nie”, które dobrze znamy z Dziesięciu przykazań. Ale Jego „nie” to nie odrzucenie czy kara – to jest kochające ostrzeżenie, wyznaczenie bezpiecznych ram, które chronią nasze życie i prowadzą ku dobru.

Tak samo w rodzinie: mądre granice pokazują dziecku, że jest ważne, widziane i kochane, że ktoś troszczy się o jego dobro, nawet wtedy, gdy ono samo jeszcze tego nie rozumie.

Święty Jan Paweł II powiedział, że „wolność nie polega na możliwości czynienia wszystkiego, co się chce, ale na możliwości czynienia dobra”. Granice uczą właśnie tego, że wolność w rodzinie to nie samowola, ale wzajemna troska, budowanie zaufania i odpowiedzialności.

Nie bójmy się stawiać granic. One nie oddzielają, one ochraniają. Tak jak Pan Bóg dał nam ramy Dekalogu, tak my dajmy naszym dzieciom ramy, które ochronią ich serca i pozwolą im wzrastać w wolności, miłości i odpowiedzialności.

Autorka jest certyfikowaną edukatorką Pozytywnej Dyscypliny

2025-06-24 13:12

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dobrzy ludzie mile widziani

Rób to, co możesz, tam, gdzie jesteś, wykorzystując to, co masz – te często powtarzane słowa idealnie wpisują się w tematykę... miłosierdzia.

Bo czyż nie o to chodzi w naszym byciu dla drugiego człowieka? Niekoniecznie przecież musimy być perfekcyjnie przygotowani kursami czy studiami, żeby zwyczajnie być dla innych. Nie musimy dysponować nieograniczonymi zasobami finansów czy czasu, żeby ofiarować coś z siebie. W ramach swoich możliwości, z akceptacją własnych ograniczeń – spowodowanych czy to zdrowiem, wiekiem czy umiejętnościami – możemy dać z siebie maksimum. Ważne, że dla każdego będzie ono inne. Bo właśnie to sprawia, że każdy da z siebie tyle, ile w konkretnym momencie swojego życia faktycznie może. Czasem będzie to rozwiązanie sporego problemu, a czasem jedynie niewielka jego część. Zawsze jednak 100% tego, co można zrobić tu i teraz. I jeszcze jedno – nie warto czekać na „właściwy”, według nas, moment. Bo nasze „gdyby” – mieć więcej czasu i pieniędzy, lepszą pracę, mniej lat i obowiązków – powodują, że nie ruszamy się z miejsca. A o ten lepszy moment tak naprawdę trudno. Dlatego w tym niedoskonałym momencie życia warto zrobić tyle, ile każdy z nas może. Przecież to maleńkie krople tworzą ocean.
CZYTAJ DALEJ

Lednica ma sens jeśli staje się miejscem decyzji!

2026-06-07 08:10

[ TEMATY ]

Lednica

Lednica 2000

spotkanie młodych

Piotr Drzewiecki

Lednica nie jest festiwalem emocji, nie jest tylko koncertem, tańcem i braterskim spotkaniem. Lednica ma sens tylko wtedy, gdy staje się miejscem decyzji, gdy jest miejscem nowego genesis – mówił bp Grzegorz Suchodolski w homilii Mszy św. sprawowanej podczas XXX Ogólnopolskiego Spotkania Młodych na Lednicy.

Tegoroczna Lednica odbywa się pod hasłem „GENESIS”, które zaprasza do powrotu do źródeł – do początku naszej historii, wiary i powołania. Centralnym miejscem każdej Lednicy jest Msza święta sprawowana pod Bramą-Rybą. Eucharystii przewodniczył abp Wojciech Polak, prymas Olski, a homilie wygłosił pomocniczy biskup siedlecki. Nawiązał w niej do historii Lednicy, do wielkich marzeń Ojca Jana Góry – twórcy Lednicy i do kolejnych spotkać na polach lednickich. - Lednica ma sens tylko wtedy kiedy staje się miejscem decyzji. Może właśnie dziś zaczyna się nowa historia. Lednica jego miejscem wyboru, miejscem decyzji, miejscem nowego Genesis. 30 lat temu zrodziło się wielkie marzenie ojca Jana Góry. Wtedy 20 tysięcy ludzi wybrało Pana Jezusa jako swojego Pana i zbawiciela. Większość z was nie pamięta tego co było 30 lat temu…. Przyjechaliście po nowe wyzwania. Ale wielkie Genesis to nie powrót do roku 2000, to tu i teraz! – mówił bp Grzegorz Suchodolski
CZYTAJ DALEJ

XIX Święto Dziękczynienia/Abp Wojda: Błogosławieni to przyjaciele Boga

2026-06-07 13:16

[ TEMATY ]

Świątynia Opatrzności Bożej

wprowadzenie relikwii

Łukasz Krzysztofka

W tym roku XIX Święto Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej przebiega pod hasłem „Dziękujemy za świadectwo wiary”. Do kościoła zostały wprowadzone relikwie bł. Bolesławy Lament – patronki jedności w 35. rocznicę jej beatyfikacji i bł. ks. Józefa Stanka – pallotyna, męczennika II wojny światowej, zamordowanego podczas powstania warszawskiego.

Centralnym punktem obchodów była msza św. z udziałem biskupów w Świątyni Opatrzności Bożej. Liturgii przewodniczył abp Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję