Reklama

Wiara

Cuda i łaski

Święta Rita ratuje małżeństwa

Nie wierzyłam, że uda mi się uratować moje małżeństwo. Robert coraz częściej znikał z domu. Właściwie przestaliśmy rozmawiać. Wiedziałam, że coś strasznego wisi w powietrzu... – wyznaje pani Monika.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Monika i Robert poznali się podczas kolonii nad Bałtykiem. Oboje byli opiekunami grupy dzieci. – Robert nie od razu przypadł mi do gustu – wyznaje Monika. – Był bardzo odważny, może nawet nazbyt odważny i wyzywający – dodaje. Co to za lowelas – pomyślałam. Miał w sobie wiele uroku osobistego, ale to, co mnie w nim ujęło, to postawa wobec dzieci. Był naprawdę troskliwy i cierpliwy. Choć dzieciaki potrafiły dać nam w kość, on się nie denerwował, potrafił z nimi tak rozmawiać, że wszelkie konfliktowe sytuacje jakoś same się rozwiązywały. Dopiero w połowie turnusu zmieniłam o nim zdanie. Później wyznał mi, że spodobałam mu się od pierwszego wejrzenia – opowiada pani Monika.

Jak z bajki

Reklama

– Po powrocie z kolonii zaczęliśmy się spotykać. To był najcudowniejszy czas mojego życia. Romantyczne kolacje, spacery po parku, długie rozmowy o wszystkim. Znakomicie się dogadywaliśmy, jakbyśmy byli dla siebie stworzeni. Rok później również pojechaliśmy nad morze, ale tym razem nie jako opiekunowie. To miała być nasza sentymentalna podróż do miejsca, gdzie się poznaliśmy. Spacerowaliśmy po plaży, słońce chyliło się ku zachodowi – wtedy Robert chwycił moją dłoń, uklęknął i zapytał: „Czy zostaniesz moją żoną?”. Poczułam się jak w romantycznym filmie – plaża, zachód słońca i ukochany, który wyciąga z kieszeni pierścionek zaręczynowy. Czego więcej można chcieć od życia... – opowiada Monika ze łzami wzruszenia w oczach. Ociera dyskretnie swój policzek. Rok później wypowiedzieli słowa przysięgi małżeńskiej. Zamieszkali w domu, który zostawiła im babcia Moniki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dwa skarby

Pierwsze lata małżeństwa układały się im bajkowo. Trzy lata później kobieta zaszła w ciążę. – Ciąża przebiegała książkowo. 2 marca urodziłam Marka – zdrowego, ślicznego, ważącego prawie cztery kilogramy. Rok później zaszłam w drugą ciążę. Tym razem urodziłam Zuzię – naszą prześliczną córeczkę. Zrezygnowałam z pracy, by opiekować się dziećmi, a Robert wziął na siebie zarabianie pieniędzy. Wraz z narodzinami dzieci skończyły się wyjścia do restauracji, romantyczne spacery w parku i długie rozmowy. Robert zamknął się w sobie, myślał tylko o pracy – teraz wiem, że brakowało mu w życiu ekscytacji. Mijaliśmy się bez słowa, zaczęliśmy stawać się dla siebie obcymi ludźmi. Ja też, zamiast zwracać na niego uwagę, koncentrowałam się na dzieciach. Nie zauważałam tego „ochłodzenia” naszych relacji. Robert zaczął się zmieniać coraz bardziej – to, co mnie w nim ujęło: troskliwość i cierpliwość, nagle zniknęło. Pojawiły się kłótnie, wymówki. Coraz częściej nie wracał do domu. Kiedyś sąsiadka powiedziała, że widziała go z jakąś kobietą. Mój świat się zawalił. A więc tak czują się zdradzane żony, pomyślałam – opowiada Monika, ukrywając twarz w dłoniach.

Rito, ratuj!

– Naprawdę go kocham – wyznaje żona Roberta. – Nie chciałam zakończyć naszego małżeństwa, moje wysiłki jednak nie były w stanie skłonić Roberta do zostania ze mną. Coraz częściej mówił o rozwodzie. Nie wiedziałam, co robić. Zwierzyłam się Karolinie, mojej przyjaciółce. Ona też kilka lat temu przeżywała trudności w małżeństwie. Jej związek z Mirkiem wisiał na włosku – ale im się udało. Karolina poradziła mi modlitwę do św. Rity. „Mnie pomogła, może uratuje też twoje małżeństwo” – powiedziała.

Ta pamiętna noc...

– Moja sytuacja jest tak trudna, że nie da się już nic zrobić, pomyślałam – wyznaje Monika. – Następnego dnia po rozmowie z Karoliną coś mnie jednak tknęło, by pomodlić się do św. Rity z intencją ratowania naszego małżeństwa – przecież jest patronką małżeństw i wspomożycielką w sprawach beznadziejnych, a mój przypadek był beznadziejny. Po modlitwie jednak pomyślałam: „To nie dla mnie, przecież Robert już nie wróci”. Mimo to modliłam się przez kolejne dni. Każda następna modlitwa była coraz bardziej gorliwa, modliłam się z całą wiarą, jaką miałam. I przyszła ta pamiętna noc: Robert stanął w drzwiach. Był to dla mnie szok, bo od tygodnia nie wracał na noc. On sam nie wie, co skłoniło go do przyjścia do domu. Rozmawialiśmy do rana, wyjaśniliśmy sobie wszystkie nasze problemy. Robert przestał mówić o rozwodzie, wrócił do mnie i do dzieci, a ja wybaczyłam mu zdradę. Nie wierzyłam, że uda mi się uratować nasze małżeństwo, ale dzięki św. Ricie Robert nie odszedł. Od tego czasu minęło już dziesięć lat, a my dalej jesteśmy ze sobą i się kochamy. Przemiana jego serca jest dla mnie cudem, który pokazuje, jak św. Rita ratuje małżeństwa przed rozpadem.

Święta Rito, patronko tych, których sytuacja po ludzku zdaje się beznadziejna, a położenie rozpaczliwe, spraw, abyśmy na wszystko, czego doświadczamy w życiu, patrzyli Bożymi oczyma. Uproś mi dary Ducha Świętego, tak bardzo konieczne do życia chrześcijańskiego, zwłaszcza dar męstwa i roztropności. (Fragment modlitwy)

2025-05-13 14:09

Ocena: +12 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego wiele małżeństw jest nieszczęśliwych? - ks. Marek Dziewiecki

Czym jest przysięga małżeńska i czy wiemy, co sobie ślubujemy? Dlaczego wiele małżeństw jest nieszczęśliwych?

CZYTAJ DALEJ

Dobra Marta i dobra Maria mieszkają w jednym domu Kościoła

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska

Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii Paschalnej wolno rozpocząć najwcześniej o godz. 20:00

2026-10-06 19:40

[ TEMATY ]

Wigilia Paschalna

diecezja warszawsko‑praska

Joanna Popławska

Wigilia Paschalna u łódzkich dominikanów

Wigilia Paschalna u łódzkich dominikanów

Biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński określił zasady dotyczące celebracji Wigilii Paschalnej w diecezji. Zgodnie z komunikatem Komisji Liturgicznej liturgia będzie mogła rozpocząć się najwcześniej o godz. 20.00.

mając na uwadze przepisy Mszału Rzymskiego dla diecezji polskich, wydanie z 2013 r., (por. Wigilia Paschalna w Wielką Noc, p. 3), jak również Listu okólnego o przygotowaniu i obchodzeniu Świąt Paschalnych Kongregacji ds. Kultu Bożego z dnia 16 stycznia 1988 r. (por. p. 78), uwzględniając znaczenie uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego, biskup Romuald Kamiński postanawia co następuje:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję