Reklama

Kościół

Renovabis oznacza odnowę

O znaczącej pomocy dla Kościoła w Polsce, niebezpieczeństwach niemieckiej drogi synodalnej i problemach ze zrozumieniem intencji papieża Franciszka – mówi ks. Thomas Schwartz, dyrektor generalny Renovabis, jednej z największych i najprężniej działających organizacji pomocowych Kościoła katolickiego.

Niedziela Ogólnopolska 52/2023, str. 40-43

[ TEMATY ]

Renovabis

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Ksiądz Jarosław Grabowski: Renovabis od 30 lat wspiera kraje byłego Układu Warszawskiego i Bałkany Zachodnie. Co ciekawe, działacie głównie dzięki ofiarności niemieckich katolików. Jak dziś, po trzech dekadach, wyglądają formy i zakres tej pomocy?

Ks. Thomas Schwartz: Zrealizowaliśmy ponad 26 tys. projektów o łącznej wartości prawie 1 mld euro. Dla Polski ta pomoc wyniosła ponad 83 mln euro, za które można było zrealizować 3 tys. projektów! Dotyczyły one głównie trzech obszarów działalności: duszpasterstwa, edukacji i dzieł charytatywnych. Na początku, zaraz po upadku komunizmu, skupiono się na odbudowie struktury duszpasterskiej. Musiała ona odpowiadać na potrzeby Kościoła w Polsce, który w czasach Jana Pawła II był niezwykle prężny, miał siłę i pasję, by w niesamowity sposób zmieniać polską rzeczywistość. Mówię o tym, dlatego że idea stworzenia Renovabis wzięła się ze słów Jana Pawła II, który w 1979 r. wypowiedział znamienne: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Jako pierwszy powiedział, że musimy zmienić świat zniszczony przez komunizm, a wcześniej przez narodowy socjalizm. Komunizm zniszczył relacje międzyludzkie, chciał także wykorzenić wiarę. Niemieccy katolicy przyjęli te prorocze słowa Jana Pawła II jako wyzwanie i punkt wyjścia do pomocy wszystkim Kościołom w Europie Środkowej i Wschodniej oraz do solidarności z nimi.

A więc to Jan Paweł II zainspirował powstanie Renovabis...

Tak, to papież z Polski zainspirował nas do założenia Renovabis.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kto wcielił w życie słowa papieża, czyli kim byli założyciele Renovabis?

Pomysł narodził się wśród niemieckich świeckich, którzy należeli do Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK). Tego samego komitetu, który dziś jest tak negatywnie postrzegany nawet w Polsce ze względu na aktywny udział w niemieckiej drodze synodalnej. Katolicy świeccy przekonali swoich ówczesnych biskupów do założenia takiej organizacji. To była bezprecedensowa i wyjątkowa inicjatywa.

Reklama

Niestety, ma Ksiądz rację – Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK) jest negatywnie postrzegany przez dużą część Kościoła w Polsce. Czy wynika to z niezrozumienia Waszej działalności, czy może jest to kwestia niemieckiej mentalności?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że katolicy świeccy zawsze odgrywali bardzo ważną rolę w Kościele w Niemczech. Wynika to z uwarunkowań historycznych. W Prusach w XIX wieku biskupi byli kontrolowani przez państwo, a każdy, kto odmówił podporządkowania się, był więziony. W tym czasie katolicy świeccy przejęli inicjatywę i dzięki swojej zdolności do angażowania się w dialog, argumentowania i stawania w obronie Kościoła zyskali szczególną autonomię, a także świadomość swojego znaczenia w Kościele.

Co oznaczała ta autonomia świeckich w Kościele?

Autonomia ta umożliwiała świeckim reprezentować Kościół katolicki w sytuacjach, w których nie mogli tego robić biskupi. Zawsze jednak odbywało się to z błogosławieństwem biskupów. Świeccy wypowiadali się publicznie w imieniu Kościoła, bronili jego interesów, zajmowali stanowisko – i nie potrzebowali do tego instrukcji biskupa. To była ich inicjatywa – jako katolików, jako członków Kościoła. W Niemczech mamy silnie uwarunkowaną historyczną kulturę stowarzyszeń, towarzystw i bractw kościelnych. Komitet Centralny – o którym czasami żartobliwie mówimy, że jest ostatnim komitetem centralnym, który pozostał po zjednoczeniu Niemiec (śmiech) – jest organizacją wielopostaciową. Powtarzam: niemieccy katolicy mają silne poczucie zdolności do działania, mocne poczucie samostanowienia – także w odniesieniu do biskupów – ponieważ dali Kościołowi głos w czasach, gdy biskupom często go odbierano.

Czy dziś świeccy nadal dominują w Kościele, w tym sensie, że nadal są tak aktywni?

Współpraca między świeckimi a biskupami zawsze była w Niemczech bardzo dynamiczna. Dużo i często ze sobą rozmawiali, a świeccy odgrywali naprawdę bardzo ważną rolę w opinii publicznej w Niemczech. Na przykład politycy z CDU, a także socjaliści i Zieloni byli często wpływowymi członkami ZdK.

Reklama

W Polsce w wielu środowiskach panuje przekonanie, że Zieloni to ludzie o skrajnych poglądach. Czy są wśród nich także katolicy?

Tak, wśród Zielonych jest sporo pobożnych katolików, którzy naprawdę wzięli sobie do serca to, co papież Franciszek mówi teraz o ekologii. Dla nich był to powód, by wstąpić do partii Zielonych, ale ich antropologia jest nie tyle polityczna, ile głęboko chrześcijańska.

Czy Kościół w Niemczech słucha papieża? Na przykład w kwestii synodalności?

Ta inicjatywa Franciszka bardzo nam pomaga. Oczywiście, niemiecka droga synodalna ma inne motywy niż ta papieska, ale synodalność – rozumiana jako pełne zaufania i poważne uczestnictwo oraz współpraca świeckich i duchownych, czyli wszystkich ochrzczonych, którzy należą do ludu Bożego – jest czymś, czego doświadczamy w Niemczech od lat 70. ubiegłego wieku.

Reklama

Synod nie jest dla Was nowością, ale to, co się dzieje w Niemczech, podzieliło katolików w Europie. Słyszałem nawet taką opinię: „Często zdarza się, że nasi partnerzy z Europy Środkowej i Wschodniej mają wrażenie, iż Niemcy zawsze wiedzą wszystko lepiej”.

Być może wynika to z naszej niemieckiej mentalności. Kiedy coś robimy, zawsze chcemy zrobić to dobrze i jasno to uzasadnić. W związku z tym staramy się przekonać wszystkich do naszych pomysłów. Dlatego – i to jest nasza mentalność, być może błędna – jesteśmy nie tylko przekonani, że mamy rację, ale także staramy się, aby inni się z nami zgodzili. A nie zawsze tak jest. W końcu ludzie mogą mieć inny punkt widzenia, ponieważ np. nie mają takich samych problemów jak my i mają inne doświadczenia... Ale nie wątpmy w to, że niemieccy katolicy, którzy są szczerze i głęboko przywiązani do Kościoła, szukają drogi dla naszego Kościoła. Oczywiście, zakładamy, że nie musi to być droga dla całego Kościoła. Ale czyż nie jest to w jakiś sposób propozycja pójścia naprzód...

Ma Ksiądz rację, że jesteśmy inni. Katolicy z Europy Środkowo-Wschodniej mają np. czasem pewne poczucie wyższości z powodu swoich trudnych doświadczeń w czasach komunizmu. Powtarzają, że są „twierdzą prawdziwego katolicyzmu”. Wydaje się, że te podziały się pogłębiają. Czy można temu jakoś zapobiec?

Wiemy, że katolicy z Europy Środkowej i Wschodniej żyli w naprawdę strasznych czasach. Byli prześladowani za swoją wiarę i musieli dawać świadectwo, czasem aż do męczeństwa. Dało im to odporność na wszystko, co przychodziło z zewnątrz. Mam na myśli dzielenie się doświadczeniami, ponieważ czasami to, co pochodzi z zewnątrz, może również pochodzić od Ducha Świętego. Nie twierdzę, że wszystko, co pochodzi z Niemiec, jest tchnieniem Ducha Świętego, ale być może niektóre propozycje można postrzegać z tej perspektywy. Tak jest napisane w Dziejach Apostolskich: jeśli coś pochodzi od Ducha Świętego, to i tak zostanie zrealizowane, w przeciwnym razie przestanie istnieć (por. 5, 38-39). Papież Jan Paweł II powtarzał: „Nie lękajcie się!”. Nie bójcie się nowych propozycji, bo jeśli pochodzą od Ducha Świętego, to pozostaną. Trzeba umieć rozróżnić, co pochodzi od Ducha Świętego, a co od ducha tego świata.

Reklama

Czy inicjatywa wywieszania flag LGBT na kościołach pochodzi od Ducha Świętego?

Nie. I nie podoba mi się taka postawa. Nie jesteśmy kościołem LGBT.

Dlaczego zatem takie flagi są wywieszane na niemieckich kościołach?

Zakłada się, że jest to sposób na pokazanie tym, którzy już stracili nadzieję, iż Kościół ich zaprasza i mogą do niego przyjść. Nie podoba mi się jednak ta demonstracja, bo prowadzi tylko do pogłębiania podziałów. To nikomu nie pomaga. Musimy podejść do tego inaczej, czysto duchowo i duszpastersko, a nie politycznie. Musimy pokazać, że miłość pochodzi od Ducha Świętego, a nie od jakiejś flagi. Doskonale rozumiem ostrą krytykę takich zjawisk ze strony Kościołów w Europie Środkowo-Wschodniej – wierzcie mi, że w Niemczech panuje podobne przekonanie. Nie chcemy być Kościołem gejów czy lesbijek. Chcemy być Kościołem Jezusa Chrystusa, który obdarza miłością wszystkich ludzi w równym stopniu, a nie ze szczególnym uwzględnieniem gejów i lesbijek. Niemniej jednak uważam, że powinniśmy również starać się zachować pewną otwartość...

Reklama

...ale Kościół jest otwarty i wierny nauczaniu Chrystusa, które stawia pewne wymagania. Nie wszyscy jednak je akceptują, a niektórzy nawet ostentacyjnie je odrzucają.

Kościół niemiecki nie chce być Kościołem transpłciowym, ale chce zasygnalizować tym ludziom, że jeśli całym sercem szukają kontaktu z Jezusem, jeśli naprawdę chcą doświadczyć chrześcijańskiej relacji z Nim, to nie są wykluczeni z Kościoła. W końcu wierzymy, że Boża miłość jest większa niż nasze ograniczone ludzkie serca. Pewnego dnia, gdy staniemy na Bożym sądzie, Jezus zapyta: co zrobiłeś, aby pomóc tej osobie? Nic więcej... Nie mogę i nie będę się wypowiadać w imieniu Kościoła niemieckiego, ale mogę to uczynić jako duchowny tego Kościoła, jako kapłan, który jest również członkiem Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich...

...i zapewnić, że nie chodzi o stworzenie odrębnego Kościoła?

Powiem wprost: nie chcemy Kościoła, który nie jest już katolicki! Chcemy Kościoła, który jest prawdziwie katolicki, który jest otwarty i kochający, który nie boi się niczego stracić, ale jest wystarczająco odważny, aby przekonać nawet te owce, które już są poza owczarnią.

Reklama

Jak Kościół w Niemczech radzi sobie ze skandalem molestowania nieletnich?

To bardzo skomplikowane. Skandale nadużyć wobec małoletnich doprowadziły do ogromnej nieufności wśród wiernych. Straciliśmy miliony ludzi, którzy opuścili Kościół i twierdzą, że osoby odpowiedzialne we wspólnocie zawiodły, że system chronił sprawców, a nie ofiary. Oczywiście, łatwo jest dziś mówić o rzeczach, które wydarzyły się 50 lat temu, ale ludzie pamiętają. Mówią, że nie chcą już należeć do Kościoła, jeśli nie widzą, że ten zmienia się w tej kwestii, także strukturalnie. Przykładna katoliczka, świecka kobieta, która brała udział w synodzie, powiedziała mi: „Myślisz, że chcę zmienić Kościół, że chcę zostać protestantką? Nie! Chcę tylko, aby moje dzieci i wnuki za 20 lat nadal chodziły do kościoła. To jest moje zmartwienie. Starałam się wychować moje dzieci na katolików. Uczestnictwo we Mszach św. w niedziele jest częścią naszego życia. A teraz moje dzieci mówią mi, że nie chcą już mieć nic wspólnego z tym Kościołem, ponieważ nie jest on wiarygodny. Nie jest czysty”. Stwierdzenie, że chcemy stać się Kościołem protestanckim, idzie o wiele za daleko. To oznaka nie tylko braku zrozumienia, ale także braku empatii. W naszej sytuacji, w Niemczech, empatia niemieckich katolików doprowadziła do powstania takich inicjatyw jak Renovabis, Misereor i Adveniat. Dzięki tej empatii Renovabis jest w stanie zapewnić prawie 40 mln euro rocznie z darowizn od katolików, ale także z podatków i pieniędzy państwowych mieszkańcom Europy Środkowo-Wschodniej i Azji Środkowej. I chcemy to kontynuować.

Chcecie dalej pomagać Polakom, nawet jeśli Was nie rozumieją i krytykują?

Zwiększyliśmy naszą pomoc dla Polski w 2023 r., ponieważ polski Kościół robi wiele fantastycznych rzeczy, nie tylko dla uchodźców, ale także dla pogłębiania wiary. W tym roku mogliśmy przeznaczyć dla Polski 1,5 mln euro. Jesteśmy pewni, że te pieniądze zostaną dobrze wydane, ponieważ mamy przekonanie o wiarygodności katolików w polskim Kościele. Wierzymy, że i wy odnajdziecie swoją drogę na przyszłość. Nie mamy zamiaru mówić polskiemu Kościołowi, co ma robić.

A jak odebrał Ksiądz niedawny list abp. Stanisława Gądeckiego do papieża Franciszka, w którym oskarża on niemiecki Kościół o szerzenie „skrajnie niedopuszczalnych i niekatolickich tez”? Chodzi o dokument roboczy synodu biskupów w Niemczech, który zdaniem abp. Gądeckiego, zawiera propozycje „inspirowane ideologiami lewicowo-liberalnymi, sprzecznymi z nauczaniem Kościoła katolickiego”. To bardzo mocne słowa...

Jestem gościem Konferencji Episkopatu Polski (podczas obrad KEP w dniach 20-21 listopada 2023 r. – przyp. red.). Nie mogę i nie chcę komentować słów przewodniczącego KEP. Jesteśmy przyjaciółmi. Podczas synodu w Rzymie spotykaliśmy się codziennie i darzę go dużą sympatią. Czasami trzeba też zaakceptować to, że ktoś ma inne zdanie, czasami przyjaciel może wydawać surowe osądy. Ale to nie znaczy, że zawsze ma rację. Jako nasz przyjaciel abp Gądecki ma do tego prawo, ale to nie znaczy, że się z nim zgadzam.

Renovabis to organizacja, która udowadnia, że wiara to coś więcej niż słowa czy idea. Wiara wymaga działania, prowadzi do uczynków miłosierdzia. Jak rozumie Ksiądz słowa papieża Franciszka: „Ci, którzy czynią dzieła miłosierdzia, nie muszą bać się śmierci”?

Ksiądz Tomáš Halík w swojej najnowszej książce Popołudnie chrześcijaństwa pisze, że to, co promuje Franciszek, jest formą nowego ekumenizmu miłości. Jako chrześcijanie nie będziemy przekonujący w zsekularyzowanym świecie, jeśli nie będziemy żyć miłością, ponieważ miłość jest emanacją Boga w świecie. Wierzę, że ci, którzy kochają, nie muszą się obawiać śmierci, ponieważ Bóg jako źródło miłości jest również źródłem życia i zaprasza nas do wzajemnej miłości, więc jeśli będziemy się kochać, wejdziemy do Jego królestwa. Wiara, która jest wyrażana tylko słowami, a nie jest poparta dobrymi uczynkami, nie jest autentyczna. Musimy pokazać prawdę naszej wiary, działając dla ludzi, dla dobra społeczeństwa, dla dobra Kościoła.

Renovabis to katolicka organizacja pomocowa założona w 1993 r. przez Konferencję Episkopatu Niemiec z inicjatywy Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK). Nazwa pochodzi z Psalmu 104, 30: Emitte spiritum tuum (...) et renovabis faciem terrae (Posyłasz swego ducha (...) i odnawiasz oblicze ziemi). Od momentu powstania Renovabis koncentruje się na dwudziestu dziewięciu krajach byłego bloku komunistycznego w Europie Wschodniej i Środkowej. Obecnie zajmuje się także opieką nad uchodźcami i poprawą sytuacji młodych ludzi w Europie Wschodniej. Renovabis, obok kampanii pomocowych, co roku organizuje międzynarodowy kongres. Służy on wymianie informacji i dyskusji na temat ważnych zjawisk w Kościele i społeczeństwie Europy Środkowo-Wschodniej, poruszane są na nim także tematy istotne dla całego kontynentu.

Ks. dr Thomas Schwartz profesor honorowy uniwersytetu w Augsburgu, członek Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk Pięknych, autor licznych publikacji w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim.

2023-12-18 10:58

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026: Krzyż... przy gwizdku. Wyjątkowy symbol wiary na boisku

2026-07-15 20:06

[ TEMATY ]

mundial 2026

PAP/EPA/ALBERT PENA

Ivan Barton

Ivan Barton

Sędzia Ivan Barton zakończył swoją przygodę z MŚ 2026, ale cały świat zapamięta go nie tylko z prowadzenia meczów Mundialu, ale i... z krzyża dołączonego do jego gwizdka.

Wśród hałasu, presji i globalnych reflektorów, sędzia pokazał światu cichy symbol swojej wiary.
CZYTAJ DALEJ

Sekretarz Generalny KEP spotkał się z przedstawicielami środowiska domów pomocy społecznej

2026-07-16 17:20

[ TEMATY ]

DPS

pomoc społeczna

Sekretarz Generalny KEP

BP KEP

Sekretarz generalny KEP bp Marek Marczak spotkał się z przedstawicielami środowiska domów pomocy społecznej.

Sekretarz generalny KEP bp Marek Marczak spotkał się z przedstawicielami środowiska domów pomocy społecznej.

W czwartek 16 lipca br., w Sekretariacie Generalnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie, sekretarz generalny KEP bp Marek Marczak spotkał się z przedstawicielami środowiska domów pomocy społecznej. Spotkanie dotyczyło projektu ustawy o zmianie ustawy o pomocy społecznej.

Anna Sławińska, dyrektor DPS dla Dzieci i Młodzieży w Strumieniu, wskazała, że rozmowa dotyczyła projektu ustawy o zmianie ustawy o pomocy społecznej UD315. „Celem spotkania było przedstawienie Konferencji Episkopatu Polski sytuacji, która ma obecnie miejsce w Polsce i która dotyczy szeroko rozumianej pomocy społecznej, a w węższym sensie - co dla nas jest dzisiaj istotne - sytuacji dzieci niepełnosprawnych intelektualnie, które obecnie mają nie być kierowane do domów pomocy społecznej” - zaznaczyła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję