Historyczna pamięć o minionych wiekach, wydarzeniach, a przede wszystkim osobach tworzących rzeczywistość życia religijnego na Pomorzu Zachodnim, szczególnie po II wojnie światowej, jest ważnym elementem naszej tożsamości. Kolejnym tego dowodem była uroczystość, która odbyła się w wigilię święta Bożego Miłosierdzia w Chwarstnicy.
Kapłani wspólnoty
Reklama
Tutejsza parafia oddana pod opiekę Trójcy Świętej została erygowana w 1947 r. choć kościół poświęcono już 20 stycznia 1946 r., kiedy jeszcze teren ten podlegał pod Gryfino i ks. Jana Palicę. W obecnym kształcie jest wspólnotą sześciu kościołów, gdzie sprawowana jest Najświętsza Ofiara i poza Chwarstnicą są to świątynie w: Bartkowie, Borzymiu, Dołgie, Mielenku i Sobieradzu. Tutejsi wierni przybyli w dużej mierze ze wschodnich terenów dawnej Rzeczypospolitej, ale i także z centralnej Polski. Pracujący tutaj dotychczasowi kapłani z wielką troską zabiegali o odbudowę kościołów, ich liturgiczne wyposażenie, a przede wszystkim o tworzenie wspólnoty modlitwy i jedności całej parafii. Posługa każdego z dotychczasowych kapłanów zarówno proboszczów, jak i przez jakiś czas wikariuszy, zasługuje na docenienie, gdyż łączyła się z wieloma wyrzeczeniami, poświęceniami, ofiarowaniem cierpienia, a także odejściami do wieczności, tak jak śp. ks. Edwarda Chadaja, czy pracującego tutaj przez wiele lat grecko-katolickiego duchownego ks. Teodora Ludkiewicza, który tworzył zręby wspólnoty parafialnej.
W sercach parafian każdy pracujący tutaj ksiądz pozostał we wdzięcznej pamięci, dlatego budującym jest fakt inicjatywy, która zrodziła się wśród wiernych, aby upamiętnić dotychczasowych proboszczów specjalną tablicą, która będzie hołdem wdzięczności złożonym za ich wkład w budowanie duchowości parafian oraz za materialną troskę o święte miejsca, którymi są świątynie.
Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pamiątkowej tablicy odbyła się 15 kwietnia po Mszy św. sprawowanej w kościele parafialnym w Chwarstnicy, z udziałem dziekana ks. kan. Stanisława Helaka, proboszcza ks. kan. Ireneusza Pastryka, dwóch dawnych proboszczów ks. kan. Piotra Kozieła, ks. kan. Czesława Dobrowolskiego oraz kapłanów z dekanatu gryfińskiego. Tablica wspominająca posługę dotychczasowych kapłanów umieszczona została na olbrzymim głazie, który spoczął w pobliżu świątyni. Do listy wymienionych już kapłanów dodać należy jeszcze ks. Czesława Grajkowskiego, ks. Albina Klóskę, ks. Franciszka Kamińskiego, ks. Władysława Obacza i ks. Stanisława Rośka. Oficjalnego odsłonięcia dokonali fundatorzy: Paulina i Bartosz Azarkiewiczowie, Mieczysław i Zdzisław Inglot, Henryka i Franciszek Kadłubkowie, Maria Mościcka oraz Kinga i Roman Ratajowie.
W tym roku mija sto lat od powstania parafii w Chłopkowie w dekanacie sarnackim. Z tej okazji warto przypomnieć historię tej wspólnoty parafialnej.
Początki Chłopkowa sięgają połowy XV wieku, chociaż należy pamiętać, że tutejsze osadnictwo miało swój początek już w XII wieku na grodzisku wczesnośredniowiecznym ulokowanym nieopodal kościoła nad rzeką. Najstarsze pisane źródła historyczne podają, że w 1442 r. Wielki Książę Litewski Kazimierz Jagiellończyk z włości mielnickiej nadał królewszczyznę Chłopkowo podkomorzemu Stanisławowi Mleczko h. Korczak. W 1512 r. król Zygmunt Stary potwierdza to nadanie Mikołajowi Niemirze h. Gozdawa – staroście mielnickiemu.
Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem
Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.
Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.