Reklama

Jaki ojciec, taki syn

Bartek Marszałek sięga po najwyższe trofea na podium Formuły 1 H2O, czyli światowym topie wyścigów motorowodnych. Ten sport ma w swoim DNA, bo talent i pasję odziedziczył po wielkim mistrzu – swoim tacie Waldemarze Marszałku.

Niedziela Ogólnopolska 16/2023, str. 42-43

Materiał sponsorowany

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

F1H2O łączy w sobie trzy żywioły. Ogień w 2,5-litrowym silniku generuje 450 koni mechanicznych i jego moc jest przenoszona na wodę za pomocą tzw. śmigła. Dzięki temu łódź leci w powietrzu tuż nad wodą z prędkością nawet 250 km/ha.

Najszybsze na świecie wodne bolidy mają mocne silniki i ultralekkie konstrukcje podobne do katamaranów. Pod kilkoma względami osiągi tych motorowodnych bolidów F1 przewyższają te uzyskiwane na asfaltowym torze F1. Łodzie potrafią rozpędzić się do 100 km/ha w czasie nawet poniżej 2 s. Na prostej unoszą się nad wodą, ale mimo to potrafią skręcać o wiele ostrzej niż wyścigowe bolidy na asfalcie. – W zakręcie opuszczamy nasze łodzie i dosłownie wżynamy się w wodę, by zmienić kurs lub zawrócić prawie w miejscu. Manewru z tak wielkim przeciążaniem jak u nas 8-9G nie da się wykonać na torze F1, bo samochód straciłby przyczepność i wypadłby z toru – tłumaczy Bartek Marszałek, lider tegorocznej klasyfikacji F1H2O.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rodzice odradzali

Reklama

Rodzina Marszałków to dwa pokolenia sportowców. Senior rodu – Waldemar jest jednym z najbardziej utytułowanych motorowodniaków na świecie. Dwadzieścia siedem razy stawał na podium mistrzostw świata i Europy. Zdobył sześć tytułów mistrza świata oraz cztery mistrza Europy, co niestety przypłacił wieloma wypadkami. – Rodzice nie zachęcali mnie do tego sportu, a raczej próbowali zniechęcić i zainteresować czymś innym. Trenowałem pływanie, koszykówkę, uczyłem się gry na fortepianie, przez długi czas chodziłem na zajęcia plastyczne. Do dziś potrafię nieźle rysować i malować, ale moje najlepsze prace przedstawiały właśnie łodzie motorowe – wspomina Bartek Marszałek.

Zawodnik F1H2O dorastał w środowisku wyścigów motorowodnych. Jako dziecko jeździł na zawody i kibicował tacie. – Tata zawsze był bohaterem w naszym domu. Patrzyłem z dumą i podziwem, jak zdobywał kolejne mistrzostwa. Zawsze ciągnęło mnie do garażu, w którym pracował nad łodzią – wspomina.

Najpierw zaczął startować śp. Bernard Marszałek (zmarł na astmę w 2007 r.), starszy o 8 lat brat Bartka, który zdobył mistrzostwo Polski, Europy, a później świata. Potem do tej rodzinnej tradycji dołączył Bartek Marszałek, zdobywając w 2005 r. mistrzostwo Polski i w 2006 r. wicemistrzostwo świata. Początkowo startował w tych samych klasach 250 i 350, co tata i brat, ale szybko zamarzył o Formule 1 świata motorowodnego. – Pojawiła się szansa, bym startował w F 2. Pieniądze od sponsorów wystarczyły na pół łódki, drugą połowę pokryłem ze sprzedanego mieszkania, które dostałem od rodziców. Minęły dwa sezony i zostałem zaproszony do F 1 – mówi Marszałek.

PKN ORLEN wspiera rozwój

Reklama

Początki w F1H2O nie były łatwe, bo Polak startował w przerobionej F2 na F1, na którą wydał wszystkie oszczędności. Szło mu coraz lepiej, aż w 2011 r. na jego łódź najechał zawodnik z bogatego katarskiego teamu. Bartek Marszałek stracił wszystko i przez 2 lata nie miał na czym startować. Kolejną używaną łódź kupił od Szwedów na kredyt, zgromadził też używane części i dał im nowe życie. Stopniowo pojawiali się również poważniejsi sponsorzy, dzięki czemu mógł udoskonalać swój wodny bolid F1.

F1H2O to wielkie koszty logistyki, transportu po całym świecie i przede wszystkim sprzętu. Wystarczy wspomnieć, że 2,5-litrowy motor jest tak wysilony, że po 2 godzinach wymaga generalnego remontu, a koszt samych części to 100 tys. zł. – Z pasji odziedziczonej po ojcu, ale i z oszczędności jestem taką „Zosią samosią” i remonty wykonuję sam. Wiedza techniczna i praca nad łodzią sprawiają, że lepiej czuję się też w trakcie zawodów – podkreśla Bartek Marszałek.

Wysokie koszty eksploatacji były dla zawodnika dużą barierą, bo nie mógł sobie pozwolić na treningi i testy. Zmieniło się to dopiero w 2020 r., gdy dołączył do ORLEN Team. Teraz dzięki treningom, a także próbom różnych nowatorskich rozwiązań technicznych polski zawodnik nabiera coraz cenniejszego doświadczania. Bardzo ważne są testy łodzi w Polsce, które pozwalają wyciągać odpowiednie wnioski z wprowadzania modyfikacji. – Wyścigi F1H2O to wyścig zbrojeń, bo każdy zespół między zawodami pracuje nad swoimi łodziami i silnikami. Dzięki wsparciu PKN ORLEN ja też mam wreszcie taką szansę – mówi zawodnik F1H2O.

Pierwsze miejsce w Indonezji

Reklama

Współpraca z Orlenem zaczęła się na początku pandemii, która sprawiała, że wiele zawodów było odwołanych. Dopiero niedawno zespół z Polski mógł rozwinąć skrzydła na zawodach, czego efekty widać w ostatnich startach. Pod koniec 2022 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Marszałek był trzeci na podium, a w kolejnych uplasował się już na drugiej pozycji. Na pierwszych zawodach w 2023 r. w Indonezji zawodnik z Polski był już bezkonkurencyjnie najszybszy. Pierwszy raz w życiu na najwyższym podium słuchał Mazurka Dąbrowskiego i odebrał puchar z rąk prezydenta Indonezji. – Efekty mojej współpracy z PKN ORLEN są takie, że trzeci raz z rzędu jestem na podium. Cieszę się, że mogę reprezentować Polskę i pomagać w promowaniu rozpoznawalności ważnej polskiej marki, która przecież prowadzi globalne interesy – mówi Bartek Marszałek.

Po pandemicznej przerwie odbędą się teraz pierwsze zawody w Chinach – kraju, który także bardzo mocno inwestuje w swoje zespoły. Czy 28-30 kwietnia na Grand Prix Zhengzhou znów usłyszymy hymn Polski? – Nie chcę wskazywać konkretnych wyścigów, ale chyba zwieńcza się wiele lat mojego sportowego życia i będzie teraz coraz lepiej. Woda sodowa mi nie uderzyła i z pokorą będę walczył dalej, poprawiając sprzęt i szlifując swoje umiejętności, bo plan jest taki, by już pozostać w tej ścisłej światowej czołówce – odpowiada Marszałek.

Kilka miesięcy temu do polskiego zawodnika zgłosił się bardzo bogaty zespół z Chin i zaproponował wielkie pieniądze. – Oczywiście odmówiłem, bo nie wyobrażam sobie startu pod innymi barwami. Ja, tak jak mój tata, walczę o to, by na podium mieć polską flagę i słyszeć hymn Polski – wyznaje lider klasyfikacji.

Pokora i doświadczenie

Waldemar Marszałek w trakcie swojej kariery doznał bardzo wielu urazów, a po wypadku w 1982 r. był nawet w stanie śmierci klinicznej. Po powrocie do rywalizacji zdobył jeszcze trzy mistrzostwa świata, ale ścigał się już mniej brawurowo, w innym stylu. Mówił nawet, że narowiści młodzi zawodnicy bardzo szybko tracą zdrowie, a nawet życie i są wyeliminowani ze sportu.

Bolidy F1H2O są o wiele szybsze, ale także bardziej bezpieczne. Choć najgroźniejsze są zderzenia łodzi, to w ostatnich latach rzadko zdarzają się ciężkie wypadki, które zawodnicy przypłacają dużym uszczerbkiem na zdrowiu. Turniejowa strategia Bartka Marszałka polega na tym, by zachować odpowiedni balans między bezpieczeństwem a szybkością. Do takich wniosków dochodzi się wraz z wiekiem, ważne jest także rodzinne doświadczenie. Mistrz Waldemar Marszałek zawsze upominał syna, gdy widział jego niebezpieczne zachowanie na wodzie.

Waldemar Marszałek stanął na najwyższym stopniu podium w 1979 r., gdy miał 37 lat i 17-letnie doświadczenie. Bartek ma obecnie 39 lat, wieloletnie doświadczenie w kilku klasach sportów motorowodnych i dziesięć sezonów w F1H2O. Zawodnik ORLEN Team dzięki odpowiedniemu wsparciu może wspiąć się na szczyt swojej kariery. – Woda jest inna od asfaltu, bo sprawia, że każdy wyścig, każdy zakręt jest niepowtarzalny. Inaczej się lata na wodzie słonej, inaczej na słodkiej, a przecież zdarzają się także fale i wiatr. Trzeba się tego wszystkiego nauczyć, a to wymaga dużej pokory, szacunku i lat doświadczenia. W sporcie na poziomie F1H2O nie ma takich przypadków, że jakiś młody, bogaty zawodnik brawurowo wystartuje i od razu zacznie wygrywać – mówi Bartek Marszałek.

2023-04-06 15:25

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Poręczny modlitewnik jest dostępny wraz z naszym Tygodnikiem Katolickim "Niedziela". Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża uśmiechnęła się do Łucji w dniu pierwszej spowiedzi

2026-05-13 07:08

[ TEMATY ]

dzieci fatimskie

pl.wikipedia.org

Łucja dos Santos wraz z młodszą Hiacyntą Marto

Łucja dos Santos wraz z młodszą Hiacyntą Marto

Maj to szczególny czas w historii objawień fatimskich. 13 maja 1917 r. miało miejsce pierwsze ze słynnych spotkań Matki Bożej z pastuszkami Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem. W tym roku przypada 109. rocznica tamtych wydarzeń. Maj to w Polsce także zwyczajowy czas pierwszych spowiedzi i Komunii św. W tym kontekście przypomnijmy mniej znany fakt z życia jednej z widzących – Łucji dos Santos – która twierdziła, że w dniu jej pierwszej spowiedzi świętej uśmiechnęła się do niej Matka Boża. Było to pierwsze w jej życiu nadprzyrodzone spotkanie z Piękną Panią.

Zanim wydarzyły się słynne objawienia fatimskie w 1917 r., można powiedzieć, że już w 1913 r. doszło do pierwszego mało znanego spotkania Łucji z Matką Bożą. 6-letnia wówczas Łucja dos Santos została dopuszczona do pierwszej spowiedzi i Komunii św. Miejscowy ksiądz proboszcz początkowo wydawał się sceptyczny ze względu na wiek dziewczynki. Na temat katechizmu wiedziała wiele jak na swój wiek, ale jednak była bardzo młoda…
CZYTAJ DALEJ

Mocny wpis siostry z Domu Chłopaków: w nowej ustawie o DPS za dużo przemilczeń. Nie dam się zastraszyć!

2026-05-13 19:48

[ TEMATY ]

Broniszewice

Dom Chłopaków

przemilczenia

zastraszanie

ustawa o DPS

FB/S. Tymoteusza OP

Siostra Tymoteusza OP posługująca w Domu Chłopaków w Broniszewicach

Siostra Tymoteusza OP posługująca w Domu Chłopaków w Broniszewicach

- Nie rozumiem, dlaczego w procesie deinstytucjonalizacji tak głośno mówi się o dzieciach z niepełnosprawnościami przebywających w domach pomocy społecznej, a jednocześnie niemal całkowicie pomija się dzieci mieszkające w domach dziecka?!.... W ZOL, itd. Jakby ich temat był niewygodny. Jakby łatwiej było udawać, że problem nie istnieje - napisała w mediach społecznościowych Siostra Tymoteusza - dominikanka ze słynnego Domu Chłopaków w Broniszewicach.

Przypomnijmy: po ostatnich propozycjach zmian ustawy przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, do tego ośrodka od nowego roku nie będą już mogły być przyjmowane kolejne dzieci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję