Reklama

Historia

Śmierć prezydenta

W południe 16 grudnia 1922 r. podczas wernisażu wystawy malarstwa polskiego w Warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych padły strzały. Od kul zamachowca zginął prof. Gabriel Narutowicz, sprawujący od zaledwie kilku dni urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.

Niedziela Ogólnopolska 51/2022, str. 38-39

[ TEMATY ]

Gabriel Narutowicz

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gabriel Narutowicz (1865 – 1922)

Gabriel Narutowicz (1865 – 1922)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zupełnie obca polskiemu doświadczeniu historycznemu „zbrodnia królobójstwa” stanowiła zwieńczenie haniebnej nagonki prowadzonej przez opozycję wobec prezydenta, a wcześniej wobec Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Eligiusz Niewiadomski, który przed 100 laty nacisnął spust rewolweru, mierząc w plecy Narutowicza, pierwotnie planował zamordować Piłsudskiego. Jego czyn był owocem ówczesnego „przemysłu pogardy” i rozgrzania do czerwoności sporu politycznego w państwie odradzającym się po latach z niewoli.

Wyborcza mozaika

Reklama

Konstytucja marcowa z 1921 r. wprowadzała po raz pierwszy do polskiego porządku prawnego urząd Prezydenta Rzeczypospolitej. Głowa państwa miała być wybierana przez Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby Sejmu i Senatu. Konstytucja nie dawała prezydentowi zbyt dużych uprawnień. Stało się tak m.in. dlatego, że jej autorzy, w większości politycy obozu narodowego, zakładali, iż po prezydenturę sięgnie znienawidzony przez nich marszałek Piłsudski. Tak się jednak nie stało. Piłsudski, mimo że był namawiany przez partie lewicy niepodległościowej, kategorycznie odmówił kandydowania. 9 grudnia 1922 r. marszałek Sejmu Maciej Rataj zwołał posiedzenie obu izb parlamentu. Rozdrobnienie polityczne spowodowało, że do walki o prezydenturę stanęło pięciu kandydatów: Maurycy Zamoyski, zgłoszony przez Związek Ludowo-Narodowy, Stanisław Wojciechowski – kandydat PSL „Piast”, prof. Gabriel Narutowicz – wystawiony przez PSL „Wyzwolenie”, prof. Jan Baudouin de Courtenay – zgłoszony przez Klub Mniejszości Narodowych i Ignacy Daszyński – kandydat PPS. Żaden nie uzyskał wymaganej większości głosów, a w kolejnych głosowaniach odpadali kolejno ci, którzy uzyskali najsłabszy wynik. Wreszcie do decydującej rozgrywki stanęło dwóch: Zamoyski i Narutowicz. Obaj mieli spory dorobek życiowy i polityczny. Zamoyski był związany z ruchem narodowym od końca XIX wieku, jako członek Komitetu Narodowego Polskiego ściśle współpracował z Romanem Dmowskim, był członkiem delegacji w czasie konferencji wersalskiej, a od 1919 r. reprezentował Polskę jako poseł akredytowany w Paryżu. Jednak z trzech względów był kandydatem nie do zaakceptowania przez lewicę niepodległościową, ludowców i liczący kilkudziesięciu posłów Klub Mniejszości Narodowych. Wypominano mu, że był posłem do Dumy rosyjskiej, a w 1914 r. podpisał wiernopoddańczy i czołobitny list do cara, w którym stwierdził: „Krew synów Polski, przelana łącznie z krwią synów Rosji w walce ze wspólnym wrogiem, stanie się największą rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich”. Ludowcy przypominali, że jest jednym z największych właścicieli ziemskich, posiadającym majątek liczący blisko 200 tys. ha, a posłowie mniejszości narodowych widzieli w nim czołowego polityka endecji. Jego konkurent – Gabriel Narutowicz był z kolei postacią powszechnie szanowaną, również dlatego, że nie angażował się w bieżące spory i waśnie polityczne. Liczący 57 lat dystyngowany profesor większość życia spędził w Szwajcarii. Stał się światowej sławy inżynierem, projektantem i budowniczym wielu europejskich elektrowni wodnych. W czasie I wojny światowej wspierał ruch niepodległościowy Piłsudskiego, a także wspólnie z Henrykiem Sienkiewiczem organizował pomoc dla ofiar wojennych. Powrócił do Polski w 1920 r., a swoje talenty przeniósł na niwę pracy publicznej, pełniąc najpierw funkcję ministra robót publicznych w rządzie Władysława Grabskiego, a od 1922 r. – ministra spraw zagranicznych w gabinetach Artura Śliwińskiego i Juliana Nowaka. I to właśnie on został w piątej turze głosowania wybrany na prezydenta Polski. Uzyskał 289 głosów, a Maurycy Zamoyski – 227.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przemysł pogardy

Wynik wyborów wywołał zupełnie niespodziewaną falę oburzenia w przegranym środowisku politycznym. Podważano go, twierdząc, że o zwycięstwie Narutowicza przesądziły głosy posłów i senatorów wybranych z list mniejszości narodowych. Na szanowanego dotychczas ministra spraw zagranicznych padły na łamach prasy kalumnie i obelgi. „To ich prezydent” – napisał dzień po wyborach endecki poseł i publicysta Stanisław Stroński. „Pan Narutowicz osobą swą zawalił drogę ku naprawie gospodarczo-skarbowej w państwie” – perorował na łamach Rzeczpospolitej. Jest „zawadą” – dodawał. Spór polityczny przeniósł się na ulice. Przez Warszawę przetoczyła się fala demonstracji, a przedstawiciele przegranego obozu poinformowali marszałka Sejmu, że nie wezmą udziału w zaprzysiężeniu prezydenta elekta oraz odmówią wszelkiego poparcia rządom powołanym przez Narutowicza. Fanatyczni zwolennicy przegranego kandydata posunęli się nawet do obrzucenia błotem i grudami śniegu prezydenta, który jechał otwartym powozem przez Aleje Ujazdowskie do Sejmu na zaprzysiężenie. Podjęto próbę niedopuszczenia do Sejmu posłów i senatorów zmierzających na ceremonię złożenia przysięgi, aby odbyła się przy pustej sali i tym samym stała się konstytucyjnie nieważna. Na placu Trzech Krzyży doszło do starć bojówek endeckich z socjalistami. Padły strzały, w wyniku których zginął robotnik. W takiej atmosferze prof. Narutowicz wypowiadał przed Zgromadzeniem Narodowym słowa przysięgi, rozpoczynając od słów: „Przysięgam Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu”, a kończąc: „Tak mi dopomóż Bóg i święta Syna Jego Męka”. Zamykał tym usta krzyczącym o jego „bezwyznaniowości”, a tym samym wykluczeniu go z możliwości objęcia urzędu. Jego prezydentura stała się faktem. Podczas uroczystości w Belwederze składający urząd Naczelnika Państwa Józef Piłsudski powiedział: „Jako jedyny oficer polski służby czynnej, który nigdy przed nikim nie stawał na baczność, staję oto na baczność przed Polską, którą ty reprezentujesz, wznosząc toast: Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej niech żyje!”.

Strzały w Zachęcie

Niestety, nastroje ulicy, umiejętnie podsycane przez przeciwników politycznych, nadal się radykalizowały. Prezydent otrzymywał anonimowe listy, w których grożono śmiercią jemu i jego najbliższym. Nie udało się jednak go zastraszyć ani zmusić do dymisji. Czuł na sobie ciężar odpowiedzialności wobec państwa. Jak powiedział w wywiadzie dla prasy zagranicznej, „dwa wielkie obozy stoją naprzeciw siebie z siłami równymi, bez konieczności wzajemnych ustępstw”. Chciał położyć temu kres, aby Polski nie ogarnęła wojna domowa. Złożył więc deklarację, że powoła rząd ponadpartyjny, w którym zasiedliby przedstawiciele wszystkich sił politycznych. Tekę ministra spraw zagranicznych w takim rządzie prezydent chciał powierzyć swemu konkurentowi – Maurycemu Zamoyskiemu, nie zdążył jednak zrealizować tych planów. Dosięgła go śmiertelna kula wystrzelona z rewolweru Eligiusza Niewiadomskiego – malarza, wykładowcy akademickiego i krytyka sztuki. Fanatyka, który uwierzył, że mordując prezydenta, przysłuży się narodowi. Zbrodnia wstrząsnęła Polską. „Ten czyn hańbiący, dokonany z zimną krwią, odbił się ciężko na mężu” – wspominała Aleksandra Piłsudska, żona marszałka. „Widział w nim dowód spodlenia narodu w niewoli, zdziczenia obyczajów, zepsucia moralnego pod wpływem długiej wojny, braku szacunku zarówno dla siebie, jak i dla najważniejszego reprezentanta narodu i państwa”. Można by dodać, także jako naukę dla współczesnych, że nie byłoby tej zbrodni, gdyby nie świadome działania polityków, którzy mając usta pełne haseł demokratycznych, nie mogli się pogodzić z wynikiem demokratycznych wyborów. Od haniebnych słów do zbrodniczych czynów bywa bowiem niebezpiecznie blisko.

Autor jest historykiem, szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

2022-12-13 14:54

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100 lat temu został zamordowany prezydent Gabriel Narutowicz

[ TEMATY ]

Gabriel Narutowicz

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gabriel Narutowicz (1865 – 1922)

Gabriel Narutowicz (1865 – 1922)

100 lat temu, w południe 16 grudnia 1922 r. dokonano zabójstwa pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Mord w warszawskiej „Zachęcie” wywołał szok polskiej opinii społecznych i postawił pod znakiem zapytania funkcjonowanie systemu politycznego II Rzeczypospolitej.

Wybór Gabriela Narutowicza na urząd prezydenta wywołał gwałtowne protesty. Szczególnie burzliwy był 11 grudnia 1922 r., gdy zwolennicy przegranego w wyborach Maurycego Zamoyskiego próbowali zablokować zaprzysiężenie prezydenta poprzez niedopuszczenie posłów i samego prezydenta elekta do gmachu Sejmu. „Raczej życie oddam, aniżeli zrzeknę się w tych warunkach urzędu” – miał powiedzieć Gabriel Narutowicz po przybyciu do Sejmu do szefa Kancelarii Cywilnej Naczelnika Państwa Stanisława Cara. Sam Narutowicz wydawał się lekceważyć wydarzenia do których doszło na ulicach Warszawy. „Bezmyślność tej burdy ulicznej bije każdego w oczy, gdyż przecież krzykami kilkudziesięciu czy nawet kilkuset smarkaczy kierować się nie może” – mówił tego dnia.
CZYTAJ DALEJ

Sens ludzkiej pracy

1 maja każdego roku Kościół specjalnie czci św. Józefa jako wzór wszystkich pracujących. Św. Józef jest wzorem i patronem ludzi, którzy własną, ciężką pracą zdobywają środki do życia i utrzymania rodziny. Pracę zawodową łączył on z troską o Świętą Rodzinę, którą Bóg powierzył jego opiece. O pracy poucza nas Katechizm Kościoła Katolickiego: " Jak Bóg odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2), tak również życie ludzkie składa się z pracy i odpoczynku" . Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus pisze: " Pierwszym źródłem wszystkiego, co dobre, jest sam akt Boga, który stworzył ziemię i człowieka, człowiekowi zaś dał ziemię, aby swoją pracą czynił ją sobie poddaną i cieszył się jej owocami. W naszych czasach wzrasta rola pracy ludzkiej jako czynnika wytwarzającego dobra niematerialne i materialne; coraz wyraźniej widzimy, jak praca jednego człowieka splata się w sposób naturalny z pracą innych ludzi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek pracować znaczy pracować z innymi; znaczy robić coś dla kogoś. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej człowiek potrafi poznawać możliwości wytwórcze ziemi i głębiej odczytywać drugiego człowieka, dla którego praca jest wykonywana" . Praca ludzka jest działaniem osób, które Bóg stworzył na Swój obraz i podobieństwo i powołał do przedłużenia dzieła stworzenia, czyniąc sobie ziemię poddaną. Zatem praca jest obowiązkiem każdego człowieka. Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan pisze: "Kto nie chce pracować, niech też nie je" (2 Tes 3, 10). Sam Pan Bóg mówi do pierwszych rodziców, że w pocie czoła będą zdobywać pożywienie z płodów ziemi. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens pisze: " Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest nieodzownie z pracą, dają chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić. W pracy ludzkiej chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż". Człowiek szanuje dary Stwórcy i otrzymane talenty. Praca może mieć też wymiar odkupieńczy. Znosząc trud pracy w łączności z Jezusem Ukrzyżowanym człowiek współpracuje w pewnym stopniu z Synem Bożym w Jego dziele Odkupienia. Każdy pracujący człowiek potwierdza, że jest uczniem Chrystusa, niosąc krzyż każdego dnia w działalności, do której został powołany i którą wypełnia z miłością. Każda praca, nawet najmniejsza, może być środkiem uświęcenia i ożywiania rzeczywistości ziemskich. Święty Ignacy Loyola bardzo pięknie kiedyś powiedział: "Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was". Matka Teresa z Kalkuty także mówiła o pracy: "Musimy pracować z ogromną wiarą, nieustannie, skutecznie, a nade wszystko z wielką miłością i pogodą; bez tego nasza praca będzie tylko pracą niewolników służących surowemu panu. Musimy się nauczyć, by praca nasza stawała się modlitwą. Ma to miejsce wtedy, gdy wszystko czynić będziemy dla Jezusa, dla chwały Jego imienia i dla zbawienia ludzi! Nasza praca, to nasza miłość do Boga wyrażona działaniem". Za naszą pracę otrzymujemy pożywienie jako dar od naszego najlepszego Ojca. Jest dobrą rzeczą prosić Go o nie i składać Mu za nie jednocześnie dziękczynienie. Konstytucja II Soboru Watykańskiego Gaudium et spes poucza: "Praca ludzka, która polega na tworzeniu i wymianie nowych dóbr lub na świadczeniu usług gospodarczych, góruje nad innymi elementami życia gospodarczego, ponieważ te mają jedynie charakter narzędzi". Chciejmy zawsze prosić Pana o to, by błogosławił naszej pracy. Słowa pieśni niech będą naszą modlitwą prośby: "Błogosław, Panie, nas na pracę i znojny trud. Wszak Tyś sam wybrał nas, by Cię poznał i wielbił świat, alleluja". Święty cieśla z Nazaretu, człowiek ciężkiej, fizycznej pracy, został wyniesiony do niewysłowionej godności oraz stał się symbolem i uosobieniem dążenia wielu ludzi. Na jego przykładzie Kościół ukazuje sens pracy ludzkiej i jej nieprzemijające, ogromne wartości. Pewnych informacji o świętym Józefie dostarcza nam tylko Ewangelia. Hebrajskie słowo Józef oznacza tyle, co "Bóg przydał". Święty Józef pochodził z rodu króla Dawida. Mieszkał on zapewne w Nazarecie. Hebrajski wyraz "charasz" oznacza rzemieślnika, wykonującego prace w drewnie, w metalu, w kamieniu. Praca świętego Józefa polegała być może na wykonywaniu narzędzi codziennego użytku, koniecznych także w gospodarce rolnej. Mógł być również cieślą. Według dawnych świadectw św. Józef zmarł w domku w Nazarecie w obecności Najświętszej Maryi Panny i Pana Jezusa. O św. Józefie, który jest patronem wszystkich ludzi pracy, liturgia mówi: "Jako męża sprawiedliwego dałeś go Bogurodzicy Dziewicy za Oblubieńca, a jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś nad swoją Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad poczętym z Ducha Świętego Jednorodzonym Synem Twoim Jezusem Chrystusem". W 1919 r. papież Benedykt XV do Mszy św., w której się wspomina św. Józefa, dołączył osobną o nim prefację. Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie. Św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa do publicznego odmawiania. Uroczyste wspomnienie św. Józefa rzemieślnika ustanowił w 1955 r. Pius XII. Św. Józef uczy życia z Chrystusem i dla Jego chwały, uczy delikatności względem kobiet i wzorowego życia rodzinnego, opartego na wzajemnej miłości, życzliwości, szacunku i dobroci. Św. Józef jest wzorem chrześcijanina w spełnianiu czynności domowych i zawodowych. Pracował w stałej zażyłości z Najświętszą Maryją Panną i Jezusem Chrystusem. Podobnie każdy chrześcijanin powinien pamiętać o tym, że pracując spełnia nakaz Boży: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" i przygotowuje się do życia wiecznego.
CZYTAJ DALEJ

Lądek-Zdrój. Święty porwany przez żywioł powróci

2026-05-21 13:08

[ TEMATY ]

św. Jan Nepomucen

Lądek Zdrój

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Figura św. Jana Nepomucena przez wieki była jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Lądka- Zdroju

Figura św. Jana Nepomucena przez wieki była jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Lądka- Zdroju

Po tragicznej powodzi z września 2024 roku, która porwała figurę św. Jana Nepomucena z zabytkowego mostu nad Białą Lądecką, mieszkańcy odzyskują nadzieję, że jeden z najważniejszych symboli miasta powróci na swoje miejsce.

18 maja w Lądku - Zdroju podpisano list intencyjny dotyczący wykonania repliki XVIII-wiecznej figury świętego, która przez lata była charakterystycznym punktem na mapie miasta i miejscem spotkań wielu pokoleń lądczan. Inicjatywy podjęła się firma Nowak-Mosty, odbudowująca mosty po ubiegłorocznej katastrofie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję