Reklama

Głos z Torunia

Hania pełna życia

Z czarno-białego zdjęcia patrzy śliczna, kilkuletnia dziewczynka z zadartym noskiem. Ma duże, ciemne oczy i kędzierzawe włoski. Ojciec Pio będzie się za nią modlić. Jej nóżki dotknięte chorobą Heinego-Medina nigdy nie zostaną uzdrowione. Ale serce – to co innego.

Niedziela toruńska 39/2022, str. VI

[ TEMATY ]

wspomnienie

Archiwum redakcji

Spotkanie z Janem Pawłem II było jednym z przełomowych wydarzeń w życiu Hani

Spotkanie z Janem Pawłem II było jednym z przełomowych wydarzeń w życiu Hani

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie ma chyba w Toruniu człowieka, który nie znałby Hani Klimkiewicz. Starsza pani na wózku inwalidzkim, modląca się w kościele Ojców Jezuitów, garnizonowym czy w rodzinnej parafii św. Jakuba przyciągała uśmiechem i życzliwym spojrzeniem.

Nie ma rzeczy niemożliwych

Nie zawsze tak było – opieka szpitalna i sanatoryjna w PRL-u nie przewidywała kontaktu niepełnosprawnych dzieci z Bogiem. Ponieważ spędziła wiele długich miesięcy w placówkach z dala od rodziny, Bóg wydawał jej się odległym sędzią, skazującym na cierpienie. Kiedy jednak w wieku 40 lat miała okazję wyjechać z pielgrzymką do Lourdes, pomyślała, że to dobry moment, aby prosić o uzdrowienie serca. I stało się – miłość Boża wypełniła jej serce, które otworzyło się nieprawdopodobnie szeroko.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na spotkania modlitewne we wspólnocie Posłanie przyprowadziła ją Alina – energiczna i mądra kobieta, która zabierała też niepełnosprawną przyjaciółkę na Europejskie Spotkania Taizé czy pielgrzymki na Jasną Górę. – Pomyślałam sobie, że tak być nie może, żeby niepełnosprawna osoba siedziała w czterech ścianach. Poprosiłam Boga o pomoc – opowiada – i pomógł!

Reklama

– A kto szedł z Hanią na pielgrzymkę, ten wracał z narzeczonym albo narzeczoną – dodaje Agnieszka. – Hania bardzo chciała być na naszym ślubie. Problemy były dwa: odległość – bo ślub i wesele były w Ełku – i brak dojazdu. Można było się do nas dostać tylko pociągiem towarowym. Wsiadła więc w towarowy i tańczyła do białego rana.

Uwielbiała taniec, choć nie mogła zejść z wózka. Organizowała sylwestry dla przyjaciół, które potem przerodziły się w duże zabawy bezalkoholowe dla członków toruńskich wspólnot (już nie w jej pokoju). – Ona żyła pełnią życia – opowiada Monika – Niezwykle empatyczna, słuchająca. Cieszę się, że mogłam ją poznać i mieszkać u niej przez dwa lata.

Pogotowie ratunkowe

Posłudze w Posłaniu Hania pozostała wierna do końca, choć znała ludzi chyba ze wszystkich toruńskich grup kościelnych, poetów, artystów, inne osoby niepełnosprawne. We wspólnocie często posługiwała modlitwą wstawienniczą i świadectwem oraz otwieraniem osób zamkniętych w sobie, poranionych. Zawsze znajdowała klucz.

Reklama

Jeśli potrzeba było awaryjnego noclegu, a nawet kilku tygodni czy miesięcy pomieszkiwania, była otwarta na pomoc. Wiedziała dokładnie, co dzieje się u jej przyjaciół, jak się miewają wymodlone maluchy – co u Marysi w Krakowie, Maksia w Łodzi, Gabrysia w Olsztynie, Marcinka, Krzysia i Wojtusia w Solcu. I setek innych. Cieszyła się z przysłanych zdjęć, z dobrych wieści, wstawiała się w kłopotach. Śledziła w internecie wieści od zaprzyjaźnionych misjonarzy, wspierała modlitwą uśmiechniętą kalkutkę, s. Chilię Marię – jej dawną opiekunkę, Justynę. W kuchni wisiały obrazki koni, które dla cioci Hani narysowała kilkuletnia Helenka. Z komody spoglądały dzieci i wnuki rodzeństwa, a z kalendarzy – czwórka synków jej przyjaciół. Jednego z nich była chrzestną.

Nie miała męża. Ale jej dzieci duchowych nie sposób policzyć. – Zawsze, kiedy szliśmy ulicą, ktoś ją pozdrawiał, zagadywał, uśmiechał się – opowiada Gosia. Na 70. urodziny, które wyprawiła w Centrum Dialogu, przybyło ponad sto osób. Pewnie byłoby więcej, gdyby nie to, że wypadał akurat środek tygodnia.

Podróż do domu

Ostatnie lata życia unieruchomiły ją. Dramatyczne problemy z oddychaniem nie pozwalały nawet na dłuższe spacery, które uwielbiała. Mszy św. słuchała przez radio, Komunię św. przynosił jej akolita. Ale można było przyjść do niej, wypić kawę, pograć w planszówki, pokazać zdjęcia, wspólnie się pomodlić.

– Pamiętam sytuację, kiedy poważnie chorowałam i w gorączce mówiłam, że jest mi tak niedobrze, że nie mam siły się modlić. – opowiada Gosia – Kiedy wyzdrowiałam, po kilku dniach poszłam do Hani. Hania, żeby odmówić z nami Koronkę do Bożego Miłosierdzia, musiała się odpowiednio wygiąć na swoim łóżku, wesprzeć na łokciach i jeszcze nabrać większy oddech. To było dla mnie mocne, że ona po prostu się siebie zapiera. Dla Hani nie było rzeczy nie do zrobienia.

Reklama

– Dzięki Hani zobaczyłem, jak ważne są proste czynności – opowiada Staszek, który pomagał jej często dotrzeć do kościoła, a kiedy już nie mogła wychodzić, wpadał z wizytą, zastawiając rowerem cały korytarz. – Pomóc coś, przygotować posiłek, pójść na spacer, porozmawiać. W podróży z nią zawsze odczuwało się Bożą obecność – szczególnie zimą, kiedy chodniki były śliskie. Czego nauczyłem się od Hani? Myślę, że najważniejsze to szczera pomoc i radość, którą pomimo różnych sytuacji życiowych potrafiła dawać. Ta radość jest od Boga. Czuję w sercu, że zadanie, które Pan Bóg mi dał przez Hanię, to dzielenie się radością.

– Była pierwszą osobą, którą poznałem w Posłaniu – wspomina Łukasz, którego z Hanią łączyły wieloletnie więzy przyjaźni. – Myślałem, że osoby na wózku są uciemiężone, mało radosne, a po pięciu minutach rozmowy byłem w szoku, jak można być tak radosnym mimo takiego cierpienia. Poznawałem ją od codziennej strony. Nie zapomnę, jak zobaczyłem, ile czasu zajmuje Hani zejście z łóżka na wózek i z wózka z powrotem na łózko. Zrozumiałem, że to jest jej codzienna walka. Ona sobie w tym czasie żartowała, śmiała się, w ogóle nie okazywała zmęczenia – chociaż ono było. Druga rzecz, która już na początku naszej znajomości mnie poruszała, to jej chęć bycia na codziennej Mszy św. Mimo że to był ogromny trud, zajmowało jej to wiele czasu, czysto po ludzku nie była w stanie iść na Mszę św., ale zawsze mówiła: – Panie Boże, Ty mi pomóż, a do mnie: – Idziemy, najwyżej wrócimy. I nigdy nie wróciliśmy.

Przez jej dom przewijało się mnóstwo ludzi i dla każdego znajdowała czas. Łukasz wspomina, że potrafiła o 23. w nocy odebrać telefon i rozmawiać do drugiej, trzeciej – bo ktoś potrzebował pomocy. Potem długo modliła się za tę osobę.

Reklama

W maju, kiedy była I Komunia św. jej chrześniaka, poprosiła Boga o cud. Już od wielu miesięcy nie wychodziła z domu, ale tak bardzo chciała tam być. Udało się! – Potem była już coraz słabsza – mówi Łukasz – ale nie opuszczała jej radość.

Wielkie serce Hani przestało bić 31 sierpnia, a we wspomnienie Matki Teresy z Kalkuty, 5 września pożegnaliśmy ją podczas Mszy św. w kościele św. Jakuba. W kostnicy ktoś zawołał: – Hania, subito santo! Ks. Artur Szymczyk, sprawujący Eucharystię, mówił, że była odbiciem oblicza Chrystusa.

– Zbierzmy świadectwa i napiszmy książkę o Hani! – zapaliła się s. Julianna, pasjonistka. Wspólnota Posłanie podchwyciła ten pomysł i zbiera je pod adresem: wspolnota@poslanie.pl

Droga Haniu, pamiętaj o wszystkich swoich dzieciach!

2022-09-21 08:04

Ocena: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rocznica wyboru Franciszka: od „Buona sera” do pontyfikatu pełnego gestów

[ TEMATY ]

wspomnienie

papież Franciszek

Vatican Media

Wybór Papieża Franciszka, 13 marca 2013 r.

Wybór Papieża Franciszka, 13 marca 2013 r.

13 marca 2013 roku na balkonie Bazyliki św. Piotra pojawił się nowo wybrany papież Franciszek, który przywitał zgromadzonych prostymi słowami: „Buona sera”. Jego pontyfikat szybko okazał się jednym z najbardziej charakterystycznych i dynamicznych w historii współczesnego Kościoła, pełnym gestów prostoty, licznych podróży oraz mocnych apeli o pokój oraz decyzji, które zmieniły oblicze Kościoła powszechnego. W rocznicę wyboru, przypominamy najważniejsze liczby, wydarzenia i fakty związane z pontyfikatu.

Jorge Mario Bergoglio był pierwszym papieżem w historii Kościoła, pochodzącym z Ameryki Łacińskiej, a zarazem pierwszym papieżem wywodzącym się z zakonu jezuitów. Jako pierwszy w historii przyjął również imię Franciszek, nawiązując do duchowości św. Franciszka z Asyżu i ideału Kościoła ubogiego.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się przedmiotem krytyki. Gazeta publikuje skargi mieszkańców

2026-09-03 09:52

[ TEMATY ]

Niemcy

adoracja

Agata Kowalska

Istotą wieczystej adoracji jest obecność czcicieli Najświętszego Sakramentu o każdej porze dnia i nocy. Właśnie to przeszkadza mieszkańcom jedynej parafii w Moguncji, w której odbywa się wieczysta adoracja, narzekającym na światła oraz otwieranie i zamykanie drzwi samochodów - informuje serwis infocatolica.com.

W mieście Moguncja, nad brzegiem Renu, znajduje się kościół parafialny św. Akacjusza, w którym odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Męczennice z Nowogródka - jedenaście kobiet, jedna decyzja

2026-09-04 17:31

[ TEMATY ]

II wojna światowa

nazaretanki

męczennice z Nowogródka

archiwum CSFN/@Vatican Media

Polski Kościół 4 września wspomina jedenaście błogosławionych nazaretanek zamordowanych przez Niemców pod Nowogródkiem latem 1943 roku. Ofiarowały życie za około 120 aresztowanych mieszkańców miasta. Same zostały rozstrzelane już kilkanaście dni później. Znane jest ich męczeństwo, ale mniej wiadomo o nich samych.

W zbiorowej pamięci funkcjonują jako Męczennice z Nowogródka. Jedenaście kobiet w habitach, jedna wspólnota, jedna mogiła i jedna data śmierci. Tymczasem zanim połączył je las pod Batorówką, każda z nich miała osobną historię. Jedna miała wyjść za mąż, inna pracowała w fabryce. Kolejna kilka lat spędziła w Stanach Zjednoczonych. Była wśród nich nauczycielka prowadząca tajne lekcje, kobieta cierpiąca na ciężki artretyzm i 26-latka, która jeszcze niedługo przed śmiercią przeżywała kryzys powołania, ale w chwili próby nie zawahała się. To właśnie te różnice najlepiej pokazują, jak niezwykła była decyzja, którą podjęły wspólnie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję