Data 7 sierpnia 1971 r. na zawsze zapisała się nie tylko w kronikach parafii Matki Bożej Królowej Polski w Bełżcu, ale także w sercach uczestników wydarzenia, które wówczas miało miejsce. Tego dnia bełżecka wspólnota parafialna przeżywała uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w symbolach pustej ramy, świecy i Ewangeliarza. Brak kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej wynikał z faktu odebrania ikony przez ówczesne władze państwowe z trasy peregrynacji. Miało to miejsce podczas przejazdu między Warszawą a Katowicami 4 września 1966 r. Od tego czasu peregrynujący od 1957 r. obraz nie mógł już opuszczać Jasnej Góry, nie zakończyły się natomiast gromadzące wielu uczestników uroczystości w parafiach.
Bełżec był ostatnim przystankiem na trasie Nawiedzenia na terenie archidiecezji w Lubaczowie. Doniosłości temu wydarzeniu dodała niespodziewana, a tym samym wywołująca wielką radość obecność kard. Karola Wojtyły i kard. Stefana Wyszyńskiego, przyjętych z gościnnością przez gospodarza archidiecezji bp. Jana Nowickiego i ks. kan. Stanisława Węglowskiego, ówczesnego proboszcza parafii w Bełżcu. Po zakończeniu uroczystości symbole nawiedzenia przybyły w procesji do Tomaszowa w diecezji lubelskiej.
Po upływie 50 lat od tamtego wyjątkowego wydarzenia w sobotę 7 sierpnia w kościele parafialnym w Bełżcu była sprawowana Msza św. będąca dziękczynieniem Bogu za tamten dzień. Eucharystii przewodniczył ks. kan. Stanisław Szałański, a Słowo Boże wygłosił wikariusz ks. Marcin Kornaga. Zwrócił uwagę, że celebrowania tej rocznicy nie można sprowadzić jedynie do pobożnych wspomnień. Apelował o potraktowanie jej jako zobowiązania do wierności Bożemu Słowu, pozostawionemu nam przez Kardynałów, których Kościół wskazuje nam dziś jako świętych.
Po Mszy św. odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której dziękowaliśmy Najwyższemu za dar Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, jak i za wizytę w Bełżcu Apostołów naszych czasów. Rozważając fragmenty ich nauczania, prosiliśmy o posłuszeństwo Bożemu Słowu oraz polecaliśmy intencje parafii i diecezji.
Przeżywaniu rocznicy towarzyszy wystawa zdjęć z uroczystości sprzed 50 lat, możliwa dzięki parafianom, którzy udostępnili w tym celu swoje bezcenne fotografie. Mamy nadzieję, że wspomnienie tych wydarzeń, w których wielu mieszkańcom Bełżca i okolic było dane osobiście uczestniczyć, przyczyni się do odnowienia wiary i pragnienia świętości w naszych sercach.
Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Kardynał Stefan Wyszyński przemawia do wiernych zebranych przed jasnogórskim szczytem, 26 sierpnia 1957 r
Dziwny jest ten prymas… Stawia poprzeczkę tak wysoko, że można by powiedzieć, iż wierzy w niemożliwe.
Najpierw pisze śluby inne niż wszystkie: podkreśla w nich to, co leży po naszej stronie; jest w nich mowa nie tyle o tym, co ma nam dać Bóg, ile o tym, co damy Mu my, Polacy, przez ręce Maryi. Ta zachwiana równowaga, nietypowość ślubowań, wskazuje na Prymasowską radykalność. Wyszyński pisze tekst, który na Jasnej Górze powtarza milion ludzi, a niebawem powtórzy go cały katolicki naród zebrany w parafialnych świątyniach. Ludzie wołają: „Przyrzekamy!”, i zobowiązują się do przeprowadzenia w Polsce duchowej „rewolucji” – i to w czasach, kiedy trwa inny przewrót, a komunizm przestaje być zjawiskiem przejściowym, zamieniając się w „stałe” działanie, w którym przyjdzie żyć następnym pokoleniom. Wbrew tym faktom ówczesny prymas jest pewien, że jego rodacy mogą – nawet w środowisku komunizmu – zamienić swoje domy i swoją ojczyznę w krainę Bożego prawa.
Cierpliwość Boga jest ważna, aby nikomu nie zaszkodzić przed czasem, by człowiek mógł wzrastać, dojrzewać, podejmować odpowiedzialne decyzje. Jednym słowem, aby był wolny, aby na sądzie nie szukał usprawiedliwienia swoich złych zachowań, przymusem z zewnątrz. Ważny jest również czas. Ewangelia mówi, że mamy wyłącznie jeden czas. Nie można go zatem marnować.
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach». Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło». To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata». Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście». On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
18 lipca w sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie odbyła się V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę. Spotkania modlitewne organizowane są w tym miejscu co roku pod koniec lipca, w rocznicę sprofanowania jego relikwii przez bolszewików w Połocku (20 lipca 1920 r.) i wywiezienia ich do Moskwy w charakterze eksponatu muzealnego.
Narodowa Modlitwa za Ojczyznę rozpoczęła się od sympozjum, w którym wzięli udział: inicjator powstania sanktuarium w Strachocinie ks. prał Józef Niżnik, kustosz Narodowego Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie jezuita o. Paweł Bucki oraz znany rekolekcjonista i publicysta ks. prof. Robert Skrzypczak. „Organizując tę modlitwę, chcemy docierać z prawdą o św. Andrzeju Boboli do rodaków w Polsce i na świecie - także o tym, jak ważny i potrzebny jest ten święty dla narodu i ojczyzny, bo Bóg wyznaczył mu tę rolę” - mówił ks. Niżnik.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.