Przeciągająca się pandemia COVID-19 zahamowała nas w wielu dziedzinach. Pokazała, że nasze plany, bez żadnego ostrzeżenia, mogą być zweryfikowane. Na szczęście równie często potrafiliśmy żyć wbrew niej, a czasem – paradoksalnie – dzięki niej coś odkryć.
Połowa wymarzonych studiów podyplomowych Teresy przypadła na czas pandemii. Po ciekawych spotkaniach w gmachu uczelni – jak większość studentów wszelkich stopni – musiała się przenieść na tryb zdalny. Plany stworzenia własnej firmy pokrzyżowały niewymiarowa czasowo praca zdalna i niesprzyjający czas w jej branży. Mimo to cieszy ją dyplom w dłoni, a z planów nie rezygnuje, robi przymiarki do pierwszych przedsięwzięć, a póki co – odkrywa odkładany do tej pory dekupaż.
Agnieszka pół roku temu zaryzykowała i zrezygnowała z bezpiecznej etatowej pracy. Postanowiła spełnić swoje zawodowe marzenie. Teraz prowadzi kursy i szkolenia; podpowiada rodzicom, co zrobić, żeby ich rodzicielstwo było jeszcze lepsze. Cały czas się dokształca. Osiągnęła cel, choć przez COVID-19 w innych warunkach i z użyciem innych środków.
Kamil nie przestaje remontować domu dla siebie i swojej rodziny. Doprowadził go już prawie do końca. W sytuacji, kiedy ma mniej pracy w terenie, więcej czasu może poświęcić na majsterkowanie. Praca przy drewnie jest dla niego prawdziwym odkryciem. Mówi, że czuje się trochę jak św. Józef w jego warsztacie.
Anna w ostatnim czasie poczuła, że opieka nad osobami starszymi jest nie tylko jej pracą, ale prawdziwym powołaniem. Przez pandemię właśnie – mimo lęku i małych dzieci w domu – przyjęła za nich zupełnie inną mentalnie odpowiedzialność. Powiedziała: „Przecież oni mnie potrzebują, nie mogę ich zostawić”. Poszła krok dalej – zaczęła się doszkalać, dzięki czemu jeszcze bardziej profesjonalnie będzie mogła służyć swoim podopiecznym.
Różne doświadczenia, różne sytuacje z ostatnich miesięcy. Zwyczajne życie, na którym cieniem położył się COVID-19. Obok dramatów – większe i mniejsze sukcesy szyte na miarę. Niech właśnie rozpoczęty rok przyniesie nowe nadzieje i nowe wyzwania.
Rodzina – wspólna i największa pasja Joanny i Antoniego
Coraz więcej młodych wchodzących w sakramentalne związki małżeńskie pochodzi z rodzin niepełnych i doświadczonych przez rozwód rodziców. Bez fundamentów wyniesionych z domu rodzinnego trudniej jest budować im relacje. Czego w takiej sytuacji mogą oczekiwać od doradców życia rodzinnego? Z Joanną i Antonim Chmielewskimi, o ich pracy, misji i pasji do rodziny, rozmawia Katarzyna Dobrowolska.
Katarzyna Dobrowolska: – Czym jest dla Was, młodych małżonków, ta posługa?
Joanna i Antoni Chmielewscy: Traktujemy ją jako powołanie, do którego zaprosił nas Bóg. Chcemy pomagać narzeczonym świadomie i odpowiedzialnie wejść w sakrament małżeństwa i budować na Chrystusie swoje życie małżeńskie i rodzinne. Sama baza merytoryczna, która jest bardzo bogata, nie wystarczy, dlatego do każdej pary, którą prowadzimy, staramy się podchodzić indywidualnie. Ci młodzi pochodzą z różnych doświadczeń, mają różne historie życia, potrzebują przede wszystkim zrozumienia i drogowskazów, ponieważ nierzadko ich dom rodzinny, z którego się wywodzą, nie zapewnił im fundamentów chrześcijańskich, i nie mieli doświadczenia rodziców wspierających się, którzy sobie przebaczali. Do końca nie wiedzą, jak te relacje można budować w małżeństwie. Jednak my tego nie oceniamy. Nie stawiamy się w pozycji jakiegoś autorytetu i mentora, kogoś kto jest wyżej postawiony. Tym bardziej, że jesteśmy małżeństwem niespełna od dekady. Często uczymy się więcej od tych młodych, niż sami im dajemy, ponieważ, przygotowując się do spotkań, mamy okazję konfrontować własne życie małżeńskie z tym, co głosimy, czyli nauką Kościoła. Dlatego te kursy są także ważne dla nas, wyrywają nas z chaosu dnia codziennego i licznych obowiązków domowych związanych z opieką nad trójką naszych dzieci, kierują naszą uwagę na relację z Bogiem i na rodzinę.
Fundacja Życie i Rodzina otrzymała oficjalne potwierdzenie, że w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie dziecko przeżyło aborcję. Najprawdopodobniej była to późna aborcja eugeniczna na zaświadczenie od psychiatry.
Szpital zataja dokładną datę zdarzenia, a także ukrywa, co zrobiono z dzieckiem, ile ono żyło i w jaki sposób zostało pozbawione życia. W odpowiedzi na pytania w ramach dostępu do informacji publicznej dyrekcja lubelskiego szpitala potwierdziła, że w okresie od 1 stycznia do końca 2025 roku jedno dziecko przeżyło swoją aborcję. W ciągu ostatnich 3 lat w murach tej lecznicy zabito: 2023 – 1 dziecko, 2024 – 2 dzieci, 2025 – 4 dzieci.
W poniedziałek w Malezji wszedł w życie zakaz zakładania kont w serwisach społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia. Ma to chronić nieletnich przed szkodliwymi treściami. Pod groźbą wielomilionowych kar platformy muszą weryfikować wiek użytkowników z wykorzystaniem państwowych baz danych.
Komisja ds. Komunikacji i Multimediów oświadczyła, że zakaz „nie ma na celu odcięcia nieletnich od internetu ani odmawiania im dostępu do technologii”, lecz zwiększenie odpowiedzialności platform społecznościowych oraz opiekunów nieletnich za ich bezpieczeństwo w sieci.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.