Reklama

Wywiady

Daj mi ocalić choć jedną duszę

Urodziła się i wychowała w Skopje – w mieście, które obecnie jest stolicą Macedonii Północnej. Mieszkała tam przez 18 lat. Nie ma już jej domu, nie ma również śladu po kościele, w którym codziennie się modliła. W 2009 r. w Skopje otwarto Dom Pamięci Matki Teresy. Znajdują się tam pamiątki związane ze świętą. Przez ponad 10 lat dyrektorem tej instytucji była Polka – Renata Kutera-Zdravkovska

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Krzysztof Tadej

Renata Kutera-Zdravkovska

Renata Kutera-Zdravkovska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KRZYSZTOF TADEJ: – Od 35 lat mieszka Pani w Skopje. Dlaczego?

RENATA KUTERA - ZDRAVKOVSKA: – Na początku lat 80. ubiegłego wieku, gdy studiowałam psychologię w Krakowie, poznałam Macedończyka. Przyjechał odwiedzić znajomych. Mieszkał kilka dni w domu studenckim i tam się poznaliśmy.

– Od razu rozpoczęła się wielka miłość?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Dużo rozmawialiśmy. Już od pierwszych chwil miałam wrażenie, że znamy się od 100 lat. To było zadziwiające! W ostatnim dniu pobytu w Polsce przyszedł się pożegnać. Pamiętam, że wtedy w Krakowie ciągle padał śnieg i z trudem chodziło się po ulicach. Do tego to były czasy, że nic nie można było kupić. A on... przyniósł mi przepiękną magnolię.

– Romantycznie. Pomyślała Pani: Będzie moim mężem?

– Nie wyobrażałam sobie, że mogę na stałe wyjechać z Polski.

– I...?

– Przez 3 lata jeździliśmy do siebie – ja do Skopje, on do Krakowa. Szybko się przekonałam, że jest bardzo dobrym człowiekiem. Do tego wierzącym, mimo że w dawnej Jugosławii tak wielu było ateistów. Początkowo rodzice sprzeciwiali się tej znajomości. On był prawosławny, ja pochodzę z pobożnej katolickiej rodziny. Wkrótce jednak zobaczyli jego dobroć. Zdecydowaliśmy się na ślub. Oczywiście, kościelny. I tak znalazłam się w Skopje.

Reklama

– Tam pojawiła się Pani „druga miłość”, czyli Matka Teresa...

– Można tak powiedzieć. Kiedy mieszkałam w Krakowie, przeżywałam wybór kard. Karola Wojtyły na papieża. Później żyłam wszystkim, co było związane z Janem Pawłem II. W tym czasie moja mama opowiadała o Matce Teresie – o jej działalności, pomocy umierającym, trędowatym, biednym. Kiedy przyjechałam do Skopje, zorientowałam się, że Matka Teresa jest tam prawie nieznana, miałam wrażenie, że w Polsce więcej wiemy o tej wspaniałej osobie. Społeczeństwo było tam bardzo zateizowane.

– W 2009 r. została Pani dyrektorem muzeum – Domu Pamięci Matki Teresy.

– Do dzisiaj uważam, że to był cud w moim życiu. Z okazji 100. rocznicy urodzin Matki Teresy władze postanowiły zbudować muzeum. Było wielu chętnych do objęcia stanowiska dyrektora. Ja nie uczestniczyłam w tych „przepychankach”. Pracowałam w Muzeum Narodowym w Skopje. Któregoś dnia zadzwoniła pani minister kultury. Powiedziała, że obserwowała moją pracę i że według niej, jestem najlepszym kandydatem do prowadzenia muzeum. To był jeden z najszczęśliwszych dni. Chodziło przecież o zorganizowanie miejsca pamięci tak wspaniałej, świętej osoby.

– Muzeum powstało w szczególnym miejscu...

Reklama

– Do 1963 r. znajdowała się tam katedra katolicka pw. Najświętszego Serca Jezusowego. Matka Teresa w katedrze została ochrzczona, przyjęła I Komunię św. i sakrament bierzmowania. Jako młoda dziewczyna codziennie przychodziła do kościoła i długo się modliła.

– W 1963 r. w Skopje doszło do silnego trzęsienia ziemi. Zginęło 1,7 tys. osób, ponad 3 tys. zostało rannych. Zniszczeniu uległo prawie 80 budynków w mieście. W przewodnikach można przeczytać, że poważnie została uszkodzona katedra i musiała zostać rozebrana.

– Rozmawiałam z ludźmi, którzy przeżyli trzęsienie ziemi. Twierdzili, że zarówno dom rodzinny Matki Teresy, jak i katedra nie wymagały rozbiórki. Można było je wyremontować. Zapadła jednak decyzja polityczna o wyburzeniu katedry. Taki los spotkał też zresztą cerkwie prawosławne. Pod wieloma względami to miejsce jest więc szczególne. Również dlatego, że w muzeum – Domu Pamięci Matki Teresy znajduje się kaplica, w której odprawiane są Msze św. Po otwarciu muzeum katolicy płakali ze szczęścia. Mówili, że nie wierzyli, iż jeszcze będą mogli uczestniczyć w Mszy św. odprawianej w centrum Skopje.

– W tej kaplicy odprawiane są również Msze św. w języku polskim.

Reklama

– Przyjeżdża do nas polski kapelan z Kosowa. Przybywa dużo grup pielgrzymkowych z naszego kraju. Poza tym to miejsce odwiedzają pielgrzymi z całego świata. Msze św. są odprawiane w wielu językach, np. po węgiersku czy koreańsku.
Myślę, że Dom Pamięci Matki Teresy stał się miejscem, które łączy ludzi różnych kultur, wyznań, przekonań. Muzeum odwiedza w ciągu roku ok. 100 tys. osób. Wśród nich jest wiele grup turystycznych z krajów muzułmańskich, np. Malezji czy Indonezji.

– Jakie są największe atrakcje w muzeum? Co można w nim zobaczyć?

– Znajdują się tu oryginalne sari Matki Teresy, modlitewnik, z którego modliła się podczas pobytu w Skopje, wiele autoryzowanych kopii dokumentów, tj. akt chrztu, rękopisy. Mamy unikatowe fotografie i wiele filmów dokumentalnych. Odtworzyliśmy wnętrze typowego mieszczańskiego domu w Skopje z początku XX wieku – takiego, w jakim mieszkała Matka Teresa. Są również polskie akcenty. Jeden z dwóch pomników Matki Teresy przed wejściem do muzeum został wykonany przez prof. Gustawa Zemłę. W środku znajduje się witraż przedstawiający Matkę Teresę, podarowany przez witrażystę Krzysztofa Króla. Mamy kopie dokumentacji z 1993 r., gdy Uniwersytet Jagielloński uhonorował Matkę Teresę doktoratem honoris causa. Co ciekawe, Matka Teresa nie przyjechała do Krakowa. Uroczystość odbyła się – zgodnie z jej życzeniem – w Warszawie, w sali, w której na co dzień wydawane były posiłki dla biednych.

– Podczas zbierania pamiątek związanych z Matką Teresą i prowadzenia prac badawczych w archiwach dowiadywała się Pani o wielu szczegółach z życia świętej. Co zrobiło na Pani największe wrażenie?

Reklama

– Zachwycałam się energią, aktywnością Matki Teresy i tym, co udało jej się osiągnąć. Była niska, drobna – maleńka, a jednak potrafiła wytrzymać tak wiele. Gdy oglądałam filmy dokumentalne z Kalkuty, zobaczyłam zgiełk miasta, ulice z cierpiącymi ludźmi. Zastanawiałam się, czy byłabym w stanie wytrzymać choćby 1 proc. tego, co przeżyła Matka Teresa.
Inna jej cecha to pokora. Kiedyś siostry ze zgromadzenia Matki Teresy powiedziały mi, że w ciągu całego swojego życia otrzymała ponad 700 nagród, wyróżnień, odznaczeń. Przyznawano je Matce Teresie, mimo że ich nie chciała. Wzbraniała się przed uroczystościami, odczytami i odbieraniem tych nagród.
Ocaliła wiele dusz. Pomogła tysiącom cierpiących. Nie wahała się zawierzyć życia Bogu, choć nieraz musiała dokonywać trudnych wyborów.

– Na przykład gdy wyjeżdżała ze Skopje – miała wtedy zaledwie 18 lat...

– Z mamą i siostrą pojechały wówczas do Zagrzebia. Tam się pożegnały. Okazało się, że to było ostatnie pożegnanie. Matka z siostrą wróciły do Skopje, a później przeniosły się do Tirany w Albanii. Kiedy Matka Teresa zaczęła jeździć po świecie, bardzo chciała odwiedzić mamę i siostrę. Albańskie władze jednak nie udzielały na to zgody. Cofano ją z granicy. Próbowała przejechać z konwojem Czerwonego Krzyża, ale również jej nie wpuszczono. Wreszcie, gdy jej mama chorowała, władze stwierdziły, że może przyjechać do Albanii, ale już nie będzie mogła wyjechać z kraju. Matka Teresa musiała wybierać między dobrem zakonu, który założyła, a spotkaniem z cierpiącą, w zasadzie umierającą matką. I nie pojechała.

– Kiedy w Skopje „odkryto” Matkę Teresę? Kiedy przekonano się, że to wybitna postać, która dokonała tak wiele dobra?

– To zasługa przede wszystkim prawosławnego dziennikarza Stojana Trenczewskiego. Spotkał Matkę Teresę podczas jakiejś międzynarodowej konferencji w Genewie i się nią zachwycił. Pisał o niej artykuły, książki, opowiadał o Matce Teresie wszystkim, których spotykał. Po jej śmierci podkreślał, że noblistka ze Skopje zasługuje na pomnik i muzeum. I to właśnie on przyczynił się do tego, że dzisiaj wszyscy w Skopje wiedzą, kim była Matka Teresa.

2019-08-21 11:24

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ołówek w ręku Boga

Niedziela Ogólnopolska 6/2022, str. 24-25

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Nie zabiegała o sławę. Chciała czynić dobro bez rozgłosu, ale stała się jedną z najbardziej znanych świętych w historii świata. Założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, uhonorowano ją Pokojową Nagrodą Nobla. Poniżej publikujemy fragment wywiadu z kard. Stanisławem Dziwiszem.

Krzysztof Tadej: Jaka była Matka Teresa z Kalkuty? Kard. Stanisław Dziwisz: Cechowała ją wielka prostota. Nigdy nie sprawiała żadnych trudności. Była zwyczajna i konkretna. Kiedy spotykała się z Janem Pawłem II, nie mówiła zbyt dużo. Przechodziła od razu do tego, co istotne.
CZYTAJ DALEJ

Blisko 3 miliony złotych wsparcia Archidiecezji Krakowskiej dla Ukrainy

2026-02-04 10:43

[ TEMATY ]

kard. Ryś

Archidiecezja Krakowska

Caritas Archidiecezji Krakowskiej wysłała dziś trzeci transport pomocy na Ukrainę. Głównie generatory prądu, nagrzewnice i artykuły spożywcze. W czasie dzisiejszego briefingu prasowego przy Punkcie Socjalnym Caritas Archidiecezji Krakowskiej im. bł. Edmunda Bojanowskiego w Brzegach kard. Grzegorz Ryś poinformował, że na ten cel w Archidiecezji Krakowskiej udało się już zebrać blisko 3 miliony złotych.

W czasie briefingu w Brzegach kard. Grzegorz Ryś podziękował wszystkim, którzy odpowiedzieli na jego apel o pomoc dla Kijowa. Poinformował, że przed kolektą w kościołach Archidiecezji Krakowskiej, która odbyła się w niedzielę 1 lutego, na konto krakowskiej Caritas wpłynęło na ten cel 1,3 miliona złotych. Dzięki hojności prywatnych ofiarodawców można było wysłać już dwa transporty z pomocą na Ukrainę. W tej chwili na koncie zbiórki jest już prawie 3 miliony złotych, a wpłaty z parafii będą wpływać do końca tygodnia. Wówczas zostaną przygotowane kolejne transporty ze wsparciem do naszych wschodnich sąsiadów.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Grzegorz Ryś w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym: Jezus pokazuje, że można być „mocarzem maleńkości”

2026-02-04 19:15

[ TEMATY ]

szpital

Kraków

Kard. Grzegorz Ryś

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

- Jezus pokazuje, że można być „mocarzem maleńkości”. To znaczy, można przeżywać trudne momenty w ten sposób, że one nie odbierają miłości. Myślę, że jedną z wielkich funkcji kaplicy w szpitalu to jest właśnie to. By człowiek, który dochodzi do swoich granic, mógł przyjść i odkryć tego Jezusa, który też dociera do takich momentów i w takich momentach pewnie ludzi najbardziej kochał - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas poświęcenia kaplicy w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II w Krakowie.

Kapelan szpitala, ks. Robert Stachowicz SDS wyjaśnił, że szpital posiada dwie kaplice, odpowiadające jego rozproszonej strukturze i potrzebom chorych. - Jedna kaplica pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa jest codziennie uczęszczana przez wiernych, którzy przychodzą w różnych sprawach do szpitala - zaznaczył.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję