Guy Ritchie dla wielu może być reżyserem anonimowym. Lepiej mają czytelnicy kolorowych pism, bo mogą go skojarzyć z gwiazdą pop Madonną, której był mężem. Widzowie z lepszą pamięcią mogą go kojarzyć z filmami: ciekawym – „Porachunki”, który w 1999 r. został najwybitniejszym brytyjskim filmem roku – i fatalnym – „Rejs w nieznane”, uhonorowanym w 2003 r. 5 Złotymi Malinami. Nowy film Guya Ritchie’ego – „Król Artur: Legenda miecza” – raczej żadnej z tych nagród nie dostanie. Pierwszej dlatego, że tym razem to koprodukcja australijsko-amerykańsko-brytyjska. Drugiej dlatego, że choć temat jest oklepany, obraz ma w sobie coś świeżego. Chyba to, że cała bajkowa maskarada została nakręcona jak komedia gangsterska, w tempie kina akcji, z teledyskowym montażem i energetyczną muzyką. Efekty specjalne, wątek miłosny i scenariusz nie rzucają wprawdzie na kolana, ale rekompensuje to dobre rzemiosło reżysera, a także odtwórcy głównej roli – Charliego Hunnama.
Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
Podwójne trzęsienie ziemi, które nawiedziło Wenezuelę, zniszczyło La Guaira i Catia la Mar, nadmorskie miasta w pobliżu Caracas. Według ONZ potwierdzono śmierć około 1500 osób, ponad 50 tys. uważanych jest za zaginione, a 70 tys. rodzin straciło dach nad głową.
Udręka i wyścig z czasem, by uratować niektórych z tych, którzy wciąż leżą pod gruzami i wysyłają rozpaczliwe wiadomości. Ból po stracie tak wielu osób, których już z nami nie ma, w wielu przypadkach rodziny i przyjaciół. Strach przed ciągłymi wstrząsami wtórnymi. Potrzeba podjęcia działań, aby pomóc fali osób bezdomnych i potrzebujących wszystkiego. Możliwość patrzenia w przyszłość z nadzieją i pomagania innym w tym samym. Te uczucia przenikają życie mieszkańców Wenezueli, na obszarach najbardziej dotkniętych podwójnym trzęsieniem ziemi w zeszłą środę.
W sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Płaczącej w archikatedrze lubelskiej rozpoczęły się doroczne uroczystości odpustowe.
W pierwszą niedzielę lipca 1949 r. na kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w lubelskiej katedrze pojawiły się łzy. Dla wiernych stały się znakiem Matczynej troski i solidarności z dziećmi doświadczonymi wojną i komunistycznym terrorem, ale też wezwaniem do nawrócenia. „Cud Lubelski” gromadził tysiące pielgrzymów, którzy wbrew ostrożności władz kościelnych i agresywnej polityki władz państwowych garnęli się do Matki. Mimo wielu przeciwności, w katedrze trwała nieustanna modlitwa, a serca wiernych wypełniała pewność, że są świadkami współczującej obecności Maryi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.